moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Polsko-radzieckie braterstwo broni

Braterstwo broni jest swego rodzaju zobowiązaniem wobec sojusznika. Jakkolwiek oficjalnie przyjęto, że polsko-sowieckie braterstwo broni rozpoczęło się 12 października 1943 roku pod Lenino, to faktycznie jego korzenie sięgają bitwy pod Kockiem w październiku 1939 roku – pisze ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, znawca i miłośnik historii wojskowości, publicysta portalu polska-zbrojna.pl.

Po zakończeniu II wojny światowej jedną z podstaw wychowania żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego (używam nieoficjalnej, lecz niezwykle spopularyzowanej przez ówczesne media nazwy) był dogmat o „braterstwie broni z Armią Radziecką”. Dogmat ten znalazł się również w rocie przysięgi wojskowej obowiązującej do 1988 roku. Chociaż warto wspomnieć, że podczas uroczystych przysiąg fraza o wspomnianym przymierzu brzmiała, w porównaniu z pozostałą częścią roty, stosunkowo cicho i wątło.

W procesie wychowania młodzieży i społeczeństwa temat braterstwa broni żołnierzy LWP i AR był poruszany przy wielu nadarzających się okazjach, np. obchodach świąt państwowych, akademiach „ku czci” oraz uroczystościach organizowanych cyklicznie pod kilkuset postawionymi po wojnie pomnikami na pamiątkę „wyzwolenia spod okupacji hitlerowskiej” oraz „braterstwa broni”.  

Sowieccy żołnierze walczyli wraz z Polakami pod Kockiem

Oficjalna historiografia w PRL datowała początek braterstwa broni na dzień bitwy pod Lenino, tj. 12 października 1943 roku. Braterstwo to było następnie pogłębiane podczas wspólnie toczonych walk przez żołnierzy 1 i 2 Armii WP na froncie wschodnim. Nie można wątpić w szczere i uczciwe podejście do „braterskiego przymierza” przez żołnierzy obu armii na pierwszej linii frontu. Tam zawsze jest uczciwy układ.

Jednak bitwa pod Lenino nie była pierwszą bitwą, w której żołnierz polski i sowiecki razem przelewali krew w walce „z przeklętymi faszystowskimi najeźdźcami”, że pozwolę sobie użyć tego określenia dosyć często stosowanego w oficjalnych wystąpieniach przedstawicieli ludu pracującego miast i wsi. 1 Dywizja Piechoty im. T. Kościuszki nie była tą dywizją, której żołnierze jako pierwsi w historii walczyli ramię w ramię z żołnierzami sowieckimi przeciwko Niemcom. Cztery lata i trzy tygodnie wcześniej żołnierze innej polskiej dywizji o znacznie wyższym numerze czyli 60 DP „Kobryń” płk. Adama Eplera z Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga ramię w ramie z żołnierzami sowieckimi walczyli przeciwko Niemcom z 13 DPZmot. Wehrmachtu pod Kockiem.

Brzmi to nieprawdopodobnie, trochę jak bajka o „żelaznym wilku”, ale płk Adam Epler był oficerem, który ważył słowa i należy mu wierzyć. W swoich, opublikowanych w 1942 roku, wspomnieniach opisał zachowanie kilkudziesięciu żołnierzy sowieckich wziętych do niewoli 29 września 1939 roku w walkach pod miejscowością Jabłoń. „Przesłuchanie jeńców wykazało, że pochodzą z dawnej guberni czernichowskiej. Wszyscy są służby czynnej, przynależą do batalionu o jakimś wysokim numerze ponad 400 i są przeważnie rolnikami z kołchozu. Wygląd ich jest pożałowania godny. Młodzi chłopcy, w wieku od 21 do 22 lat, przedstawiali obraz ruiny fizycznej. Chudzi, z zapadniętymi piersiami, robili wrażenie ludzi zagładzanych od pierwszych chwil swego życia. Umundurowanie tandetne, drelichy – przeważnie łatane – stare, zużyte obuwie. Jedynie płaszcze mieli sukienne, bez guzików, tylko z haftką przy kołnierzu. (…) Z Polakami bić się nie chcą. Muszą jednak, bo im zagrożono, że w razie oporu będą wystrzelani. W czasie walki pilnują ich oficerowie i komisarze. Gdy szli do Polski, naprzód mówiono im, że to ćwiczenia. Po przekroczeniu granicy ogłoszono, że idą na wojnę z Niemcami: nawet się ucieszyli. Nawet wtedy nie wydano im ostrej amunicji. Dopiero jednego dnia otrzymali ostre naboje i zawiadomiono ich, że będą się bili z Polakami.”

Sojusznicy wbrew polityce

Po przesłuchaniu płk Adam Epler powiadomił jeńców, że zostaną odesłani na tyły i będą mogli wrócić do swoich oddziałów lub do Niemców, którzy są ich sprzymierzeńcami. Polacy nie mieli obozów jeńców. „Reakcja ich była niespodziana. Jeńcy zaczęli błagać, aby ich nie odsyłać. Zaczęły się skargi na stosunki w kraju i w wojsku. Opowiadali o nędzy, o złym traktowaniu. Dopiero po wejściu do Polski zobaczyli, jak inni ludzie żyją: „u was są sami amerykanie: każdy ma chałupę, ziemię, nawet dachy na domach są całe” – mówili.

Nagle z głębi ich słowiańskiej duszy wyszła tęsknota za własną rolą, własnym dobytkiem, pracą, której plon zbiera się dla siebie. „Oni już nigdy do siebie nie wrócą – tu jest tak dobrze”. Na stosunki w wojsku skarżyli się: w praktyce była przepaść między nimi a ich przełożonymi. Nawet ich bito. (…) dziwiliśmy się wszyscy. Spodziewaliśmy się raczej fanatyzmu i braku krytycyzmu. Bili się przecież dobrze i bardzo ofiarnie. Gdy już wyczerpali swe wszystkie argumenty zaczęli prosić, aby ich wcielić do polskich oddziałów. Nie wiadomo, czy była to tak silna i bezkrytyczna nienawiść do Niemca, czy tylko tak silna obawa przed powrotem do swoich, ale przysięgali, że będą nam wierni w walce i pójdą wszędzie z nami. Na pewno prośby ich były odruchowe i robiły wrażenie szczerych. Nie mieli czasu na żadne porozumienie się między sobą. Generał Kleeberg nie przypuszczał nawet, że w tej chwili wzmocniły się znowu jego wojska o kilkudziesięciu żołnierzy. Bili się z nami do końca, byli wiernymi i oddanymi nam towarzyszami. Poszli z nami do niewoli niemieckiej i może dopiero wtedy rozpoczęła się ich tragedia”.  

Wspomniani wyżej sowieccy żołnierze, aby móc walczyć ramię w ramię z polskimi, musieli sprzeniewierzyć się swojemu rządowi. Niemniej należy się im od nas pamięć i szacunek. W historii naszych zmagań niewielu możemy znaleźć sojuszników. W wyniku sprzecznych celów politycznych obydwu państw, niepodległej RP oraz miłującego pokój Związku Sowieckiego, braterstwo broni pomiędzy ich żołnierzami możliwe było jedynie w wypadku, gdy żołnierze jednego z tych państw, oględnie mówiąc, zrezygnowali ze służby dla niego.

ppłk Andrzej Łydka
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

dodaj komentarz

komentarze

~bary
1412606580
Z tekstu wynika, że to było przymierze z sowieckimi dezerterami. Autor wyciąga zbyt daleko idące wnioski. Skoro w polskich oddziałach partyzanckich walczyli dezerterzy w Wehrmachtu, możemy mówić o polsko-niemieckim (nazistowskim) przymierzu broni ?
BF-E5-5B-A3
~Wojciech
1412604660
Artykuł jest fałszywą manipulacją faktów, nadając jednostkowej sytuacji rangę sojuszu. W historii konfliktów zbrojnych sytuacje takie zdarzały się wielokrotnie. Czy komukolwiek kiedykolwiek przyszło do głowy aby przejście Bułak-Bałachowicza wraz 800 czerwonoarmiejcami na stronę polską podczas wojny polsko-bolszewickiej nazywać sojuszem polsko-bolszewickim??? http://youtu.be/dnRtNzuyBig
6D-41-22-7B
~Artur
1412517120
Moim zdaniem tytuł troszeczkę nie pasuje do wydarzenia przedstawionego w artykule.
0B-53-41-8E
~Katol
1412514000
CYT;' Sowieccy żołnierze walczyli wraz z Polakami pod Kockiem' MY ZE SZWAGREM CHLALI Z RUSKIM ZA BIEDRONKĄ - CZY TO JUŻ SOJUSZ?
39-FF-C3-6D
~Katol
1412513880
sorry Łydka ale jak coś ma w tytule polsko-radzieckie braterstwo broni to nie czytam. Coś ale Kraj Rad.
39-FF-C3-6D

NATO coraz silniejsze
Prototyp E-7 dla USAF
Wypadek w PKW UNIFIL
Daglezja bez tajemnic
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Ratunek na szczycie
Sztuka spadania
Fińska armia luzuje rygory
Polsko-estoński sojusz
Akcja młodego terytorialsa
Jubileuszowa i rekordowa Setka Komandosa
Artylerzyści z Węgorzewa w natarciu
Francuski most na Odrze
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Syndrom Karbali
Patrol z Syriusza
„Ślązak” w warsztacie
Nie tylko błękitne berety
Wojna z Iranem: eskalacja bez przełomu
W Sejmie o wyższym szkolnictwie wojskowym
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
PSL: niech NBP przekaże zysk na obronność
Kompetencje warte ponad milion dolarów
Wojskowi judocy, zapaśnicy i taekwondzistka pokazali klasę
Początek wielkiej historii
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Od złota do brązu, czyli lekkoatleci na medal
Czas nadziei, czas pokoju
Zostać pilotem Apache’a
Szkoła pilotów FPV
Donald Trump: Jesteśmy bardzo blisko
Buty żołnierzy po nowemu
Borsuki wyszły w pole
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
Szef MON-u: polskie Patrioty nie trafią na Bliski Wschód
Polsko-szwajcarska współpraca obronna
Polski sukces w Duńskim Marszu
ASzWoj zaprasza na dzień otwarty
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Polska buduje przewagę w kosmosie
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
MON pomoże uczcić ofiary UPA
Piekło „Pługa”
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Praktyki w AMW, czyli morska sztafeta
Taktyka „stopniowego oślepiania”
Psiakrew, harmata!
A może studia na WAT?
Historyczny triumf terytorialsa
Pierwsze K9 w Braniewie
Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
PKW Irak ewakuowany
Ćwiczą, aby bronić granicy
Testy autonomicznego Black Hawka
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Program „Narew” się rozkręca
Fabryka pocisków ziemia–powietrze
Debata o bezpieczeństwie
Lasery dla polskiego wojska
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Terytorialsi strzelali z nowych Grotów

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO