Więcej okrętów, systemów kosmicznych, samolotów F-35, broni przeciwrakietowej… Apache’y i Black Hawków już wystarczy – tak w ogromnym skrócie można ująć plany zbrojeniowe administracji Donalda Trumpa. Prezydent USA przedstawił projekt budżetu obronnego na 2027 rok. „Bezprecedensowy, największy wzrost wydatków od czasów II wojny światowej” – oceniają komentatorzy. Jeśli dokument zostanie zaakceptowany przez parlamentarzystów, wydatki na obronę osiągną najwyższy w historii Stanów Zjednoczonych poziom ponad 1,5 bln dolarów. To aż 44-procentowy wzrost w stosunku do obecnego budżetu Pentagonu. Takiego skokowego zwiększenia wydatków obronnych z roku na rok nie odnotowano nawet za prezydentury Ronalda Reagana (1981–1989), który nasilając wyścig zbrojeń, postanowił wyczerpać ekonomicznie Związek Sowiecki.
Zaproponowany przez prezydenta Donalda Trumpa budżet obronny odzwierciedla priorytety jego administracji. Dokument składa się z dwóch części. Otóż 1,1535 bln dolarów zapisano w ustawie o środkach na obronę, ta część bywa określana jako tzw. budżet bazowy. Zapisano w nim 53,5 mld dolarów na działania związane z energetyką atomową oraz inne działania związane z obronnością. Jest to pierwszy przypadek, gdy budżet bazowy przekracza granicę biliona dolarów. Natomiast kolejne 350 mld dolarów przeznaczone głównie na zakupy musi zostać zatwierdzone przez Kongres w ramach specjalnej procedury uzgadniania wydatków budżetowych, która wymaga zwykłej większości głosów w jego izbie wyższej – Senacie.
Projekt budżetu obronnego wskazuje, że priorytetem dla prezydenta Donalda Trumpa oraz jego administracji jest wzrost zamówień uzbrojenia, sprzętu wojskowego i środków bojowych. Jeśli zostanie przyjęty przez Kongres, to na zakupy będzie dostępna kwota 413,1 mld dolarów, czyli 28 proc. budżetu. To będzie oznaczało 85-procentowy wzrost wartości zamówień w stosunku do roku 2026.
F-47, Złota Kopuła, pancernik typ Trump…
Kluczowymi obszarami są programy dotyczące nowej generacji systemów uzbrojenia, marynarka wojenna, siły kosmiczne, uzupełnienie zapasów środków bojowych – szczególnie pocisków rakietowych – oraz podwyżki dla wojskowych. Stąd aż 17,5 mld dolarów zaplanowano na program Złotej Kopuły, czyli obronę przeciwrakietową terytorium USA. A program myśliwca szóstej generacji F-47 ma być dofinansowany kwotą 5 mld dolarów.
W prezydenckim projekcie budżetu US Navy wnioskuje o 65,8 mld dolarów (w budżecie na rok 2026 przewidziano około 45 mld dolarów) na budowę 34 nowych okrętów. Przy czym 18 z nich, w tym okręty podwodne i desantowe, niszczyciel rakietowy i nowego typu fregata, zalicza się do sił bojowych. Wymieniono wśród nich również pierwszy, budzący dużo emocji, pancernik typu Trump. Według serwisu USNI News jest to największa, po uwzględnieniu inflacji, wielkość nakładów na program okrętowy w USA od 1962 roku. Preferencje dla komponentu morskiego nie stanowią zaskoczenia, bo Amerykanie traktują jako największe zagrożenie dla swych interesów Chiny. A głównym obszarem potencjalnej konfrontacji z nimi jest oceaniczny rejon Indo-Pacyfiku.
F-35 w centrum uwagi
Ważną rolę w planach wydatków odgrywa również lotnictwo. Departament Marynarki Wojennej chce aż 34,4 mld dolarów przeznaczyć na zakupy statków powietrznych, w tym myśliwców – dziesięć F-35B oraz 37 samolotów F-35C. W budżecie na 2026 rok znaleziono pieniądze na 23 egzemplarze obu wersji tych maszyn dla lotnictwa morskiego.
Znacząco mają wzrosnąć w przyszłym roku także zamówienie na F-35A dla sił powietrznych (do 38 z 24 w roku budżetowym 2026). Dokumenty wskazują też, że US Air Force rozpoczną zakupy dronów skrzydłowych – Collaborative Combat Aircraft oraz hipersonicznych pocisków manewrujących (Hypersonic Attack Cruise Missile). Natomiast zmniejszają się lub zostaną wstrzymane wydatki na takie programy jak opracowanie międzykontynentalnego pocisku balistycznego Sentinel, nowej generacji latającego tankowca czy samolotu wczesnego ostrzegania E-7. Wygaszanie tego ostatniego projektu może stać się zarzewiem konfliktu pomiędzy administracją a Kongresem, w którym cieszy się on poparciem wielu polityków.
Apache’y i Black Hawków już wystarczy
W przypadku wojsk lądowych widać trend zmierzający do zakończenia zakupów niektórych starszych typów uzbrojenia i sprzętu. Dobrym przykładem jest tu lotnictwo śmigłowcowe, gdzie w porównaniu z budżetem na rok 2026 zamówienia na uderzeniowe AH-64 Apache spadły z 361,7 mln dolarów do 1,5 mln dolarów, a na wielozadaniowe UH-60/MH-60 Black Hawk z 913 mln dolarów do 39,3 mln dolarów. Z kolei trzy razy mniej USA chcą przeznaczyć w przyszłym roku na transportowe CH-47 Chinook (spadek z prawie 629 mln dolarów do 210 mln dolarów). Warto pamiętać przy tym, że nawet po ostatecznym wycofaniu wersji AH-64D Amerykanom pozostanie około 700 maszyn AH-64E. US Army może pozwolić sobie też na wstrzymanie zamówień na śmigłowce z rodziny H-60, ponieważ ma ich około 2000. Do tego przygotowuje się do wprowadzenia ich następcy – zmiennowirnikowca MV-75A. Jego produkcja ma rozpocząć się już w 2028 roku, a cały program pochłonie ponad 2 mld dolarów.
Kosmos i uzupełnianie strat po operacji w Iranie
Za to gigantyczny wzrost środków odnotowują siły kosmiczne USA, dla których przewidziano 71,2 mld dolarów, co stanowi wzrost o 77 proc. w porównaniu z 40 mld dolarów w tym roku. W dużej mierze to efekt zwiększenia funduszy na badania, rozwój, testy i ocenę (RDT&E), które przekraczają 40 mld dolarów, a kolejne 19 mld dolarów przewidziano na zakupy. Te dane potwierdzają, że kosmos jest w USA postrzegany jako kluczowa domena działań militarnych.
Największy lotniskowiec świata USS Gerald R. Ford (CVN 78) podczas rejsu po wschodniej części Morza Śródziemnego, 22 marca 2026 r.
Doświadczenia z wojny rosyjsko-ukraińskiej, ale też z operacji przeciw Iranowi pokazują, że bardzo ważne są duże zapasy amunicji, w tym rakiet. Zaś przy masowym użyciu ważna jest też cena i czas produkcji. Dlatego w informacji opublikowanej 3 kwietnia przez Biuro Zarządzania i Budżetu Białego Domu stwierdzono, że jednym z głównych priorytetów Pentagonu w 2027 roku jest „szybkie pozyskanie 12 niezbędnych rodzajów amunicji”, ale nie sprecyzowano, o jakie konkretnie chodzi i ile miałyby kosztować. Na podstawie danych zawartych w planie budżetu można domniemywać, że przewidziano dziesiątki miliardów dolarów na pociski rakietowe.
Zamówionych ma być 785 nowych pocisków manewrujących Tomahawk dla US Navy. Dla porównania, w tegorocznym budżecie Kongres zaakceptował zakup tylko ponad 50 pocisków za około ćwierć miliarda dolarów. Kilkaset nowych Tomahawków pozwoli uzupełnić ich zapasy, gdyż jak szacują amerykańscy eksperci, podczas ataków na Iran użyto dotąd około 850 tych rakiet, czyli najwięcej w historii w czasie jednej operacji militarnej (przeciw Irakowi w 1991 roku wystrzelono ich 802). Jednak USA mają nadal około 3000 Tomahawków. Plany zakładają też zakup 821 odpalanych z powietrza pocisków manewrujących AGM-158 JASSM, których w tegorocznym budżecie przewidziano 381. Ta broń również była wykorzystana w tegorocznym bliskowschodnim konflikcie.
Na potrzeby floty zakontraktowane ma być również 540 interceptorów SM-6 (w budżecie na 2026 rok zaplanowano ich 166) za 4,33 mld dolarów, które obok Tomahawków należą do najdroższych i najtrudniejszych w produkcji typów amunicji w amerykańskim arsenale. Duży wzrost dotyczy innych pocisków przeciwlotniczych i przeciwrakietowych intensywnie używanych w ostatnim konflikcie na Bliskim Wschodzie. Obejmuje to znaczne zwiększenie w porównaniu z obecnym rokiem budżetowym zakupów pocisków THAAD z 31 do 857, SM-3 Block IIA z 12 do 136 oraz PAC-3 MSE z 357 do 3163. Poza tym siły powietrzne wystąpiły wspólnie z marynarką wojenną o prawie 3 mld dolarów na zakup nowych pocisków powietrze–powietrze AIM-260 o zasięgu co najmniej 200 km. Natomiast US Army chce funduszy na zamówienie 1134 pocisków balistycznych PrSM wystrzeliwanych z wyrzutni HIMARS, których po raz pierwszy użyto bojowo przeciw Iranowi.
Więcej żołnierzy
Poza zakupami broni i amunicji Pentagon zamierza też zwiększyć liczebność sił zbrojnych z 1.321.916 żołnierzy służby czynnej w 2026 do 1.342.900 (wzrost o 20.984). Jednocześnie przewidziano dla nich podwyżki płac od 5 do 7 proc. Przy czym więcej dostaną wojskowi najniższych stopni. W sumie na wydatki związane z personelem resortu obrony przewidziano 192 mld dolarów.
Czy plany prezydenta Trumpa zyskają aprobatę w Kongresie? We wspólnym oświadczeniu senator Robert Wicker i kongresmen Mike Rogers, przewodniczący komisji sił zbrojnych w obu izbach Kongresu (obaj to Republikanie), poparli projekt. Jak stwierdzili, Stany Zjednoczone stoją w obliczu największych wyzwań globalnych od czasów II wojny światowej. Jednak to, czy powyższy poziom nakładów utrzyma się w najbliższych latach bądź wzrośnie, zależy w dużej mierze od sytuacji wewnętrznej, na którą wpływ będą miały wyniki zbliżających się wyborów do Kongresu. Możliwość odzyskania przez Demokratów kontroli nad co najmniej jedną z izb parlamentu sprawia, że perspektywy przyszłych projektów ustaw, które wymagają zgody większości, są nikłe. Jest bowiem mało prawdopodobne, by przystali oni na wielkie zbrojenia, kosztem kolejnych cięć wydatków federalnych w innych obszarach, zwłaszcza takich jak pomoc żywnościowa, mieszkalnictwo i służba zdrowia. A to właśnie zamierza zrobić Donald Trump, by zrealizować swoje plany.
autor zdjęć: Petty Officer 2nd Class Tajh Payne

komentarze