1 Pułk Saperów z Brzegu przeciera szlaki w „dronizacji” wojsk inżynieryjnych. Jego żołnierze jako pierwsi saperzy w Polsce ćwiczą działania przy użyciu bezzałogowców. Na razie latających, ale docelowo mają być wyposażeni także w bezzałogowe platformy – minujące i rozminowujące teren oraz pływające. Odwiedziliśmy saperów podczas ich dronowego szkolenia.
– Bezzałogowce na współczesnym polu walki są kluczowe, także dla wojsk inżynieryjnych. Dziś, inaczej niż kilkadziesiąt lat temu, zamiast wysyłać patrol rozpoznawczy, np. na potencjalnie zaminowane pole i narażać go na straty w ludziach, wysyła się bezzałogowce, które rozpoznają teren i ewentualne zagrożenia – tłumaczy płk Krzysztof Jaroszek, dowódca 1 Pułku Saperów. Wyjaśnia, że platformy bezzałogowe pełnią bardzo wiele funkcji ważnych dla wojsk inżynieryjnych – nie tylko rozpoznawczych. Minują i rozminowują teren, mogą też wspierać ewakuację żołnierzy.
Podczas szkolenia na poligonie w Pępicach saperzyz Brzegu ćwiczyli nawigowanie dronami latającymi, m.in. pokonywanie toru przeszkód, składającego ze słupków wbitych w ziemię. Trenowali też użycie dronów przy rozpoznaniu okopów i transzei przeciwnika. Chodziło o to, by precyzyjnie zlokalizować zagrożenie np. samochód-pułapkę czy inne obiekty budzące wątpliwości. Po ich wykryciu do akcji ruszały roboty rozpoznawcze, które podjeżdżały do obiektu, aby sprawdzić go precyzyjnie z bliska.
– Lekki robot rozpoznawczy, którego tutaj używamy, może neutralizować np. ręczne granaty nasadkowe oraz zaczepne i obronne granaty F1 i RG42, bardzo popularne na współczesnym polu walki. Do przenoszenia i neutralizacji cięższych elementów używamy większego robota patrolowo-przenośnego – tłumaczy st. kpr. Patryk (nazwiska nie podajemy ze względu na charakter służby) z brzeskiego pułku.
Dodaje, że roboty mają od trzech do pięciu kamer, więc po podjechaniu blisko podejrzanego obiektu mogą dokładnie go „obejrzeć”, umożliwiają też m.in. przeczytanie napisów na obiekcie. – W tym samym czasie dzięki kamerze z drona latającego sprawdzamy wszystko, co dzieje się wokół robota. Pozwala ona obserwować obszar do 10 km, a bardzo duże zbliżenie daje nam możliwość np. określenia marki pojazdu, który zauważymy w oddali – tłumaczy żołnierz.
Drony, na razie szkoleniowe, są w użytkowaniu u brzeskich saperów od kilku miesięcy. Docelowo w pułku ma powstać batalion bezzałogowych platform inżynieryjnych wyposażony w bezzałogowce, zarówno latające, jak jeżdżące i pływające. Te ostatnie mogą sprawdzić się m.in. przy analizowaniu dna akwenu. – Zakładając, że będziemy budowali most pontonowy, to zanim ruszymy do pracy dron podwodny dokona rozpoznania przeszkody wodnej, błyskawicznie prześle dane z dna rzeki oraz wykryje potencjalne zagrożenie ze strony min podwodnych – tłumaczy płk Jaroszek.
Użycie dronów rozpoznawczych, wyposażonych w termowizję, zrewolucjonizuje z kolei pokonywanie m.in. pól minowych. Dron z optoelektroniką zlokalizuje bowiem nawet miny wkopane głębiej w ziemię.
– Zysk jest niebagatelny: to czas i bezpieczeństwo żołnierza. Zanim do użytku weszły drony, saper samodzielnie dokonywał rozpoznania. W tym celu musiał czołgać się w głąb pola minowego i przy użyciu tzw. macki saperskiej sprawdzić teren – wyjaśnia mjr Wojciech Tyniec, dowódca batalionu drogowo-mostowego i zastępca szefa zespołu ds. powołania nieetatowego laboratorium inżynieryjnych platform bezzałogowych w 1 Pułku Saperów.
Brzescy saperzy stawiają nie tylko na umiejętność obsługi bezzałogowców. W pułku powstaje też laboratorium dronowe. W jego ramach żołnierze, doświadczeni w operowaniu dronami cywilnymi oraz posiadający odpowiednie umiejętności z zakresu informatyki i inżynierii, będą wytwarzać podstawowe, proste bezzałogowce przy użyciu drukarek 3D.
autor zdjęć: 1 psap

komentarze