moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Skromny bohater

Nie zrobiłem nic nadzwyczajnego. Ja po prostu zachowałem się tak, jak powinienem - mówi młodszy chorąży Bartłomiej Nowakowski. Żołnierz 10 Brygady Kawalerii Pancernej udzielił pomocy ciężko rannemu w wypadku.

Była środa, 6 marca 2019 roku. Dzień jak co dzień. Z kierunku Szprotawy do Świętoszowa jak zwykle o tej godzinie jechało dużo samochodów. Między godziną szóstą a siódmą rano większość z przemierzających tę drogę stanowią żołnierze, którzy udają się, aby rozpocząć kolejny dzień służby.

- Środowy poranek nie różnił się znacznie od pozostałych w tym tygodniu poza jednym szczegółem. Temperatura spadła do około zera stopni Celsjusza. Niby nic nie było widać, a jednak śliska nawierzchnia stanowiła zagrożenie dla poruszających się pojazdów. Wjeżdżaliśmy do Pruszkowa od strony Szprotawy. Minęliśmy właśnie tabliczkę teren zabudowany, gdy przed sobą zobaczyłem sznur stojących samochodów. Pomyślałem, że najprawdopodobniej coś się stało i bez chwili zawahania pobiegłem w stronę pierwszego auta – wspomina żołnierz 1 batalionu czołgów młodszy chorąży Bartłomiej Nowakowski.

Czołowo zderzyły się dwa samochody. Kierowca jednego z nich nie odniósł poważniejszych obrażeń, znajdował się już przed pojazdem i chodził o własnych siłach. Tyle szczęścia nie miał niestety kierujący drugim autem. Nadal pozostawał wewnątrz pojazdu.

- Na miejscu zdarzenia zaskoczył mnie fakt, że tak naprawdę nikt nie starał się pomóc temu uwięzionemu w samochodzie chłopakowi. Chłopak został sam. Każdy stał i patrzył się, nie robiąc nic. Dowiedziałem się tylko, że ktoś zadzwonił po pogotowie - to była jedyna pomoc ze strony obserwujących sytuację ludzi. Podszedłem do samochodu, w którym nadal znajdował się kierowca. Na głowie miał rozcięcie, z którego sączyła się strużka krwi. Krew leciała mu także z nosa. Na szczęście był przytomny. Nie dało się zbadać tego chłopaka i ocenić obrażeń, ponieważ był on wciśnięty w fotel. To co od razu przykuło moją uwagę, to były jego nogi. Chłopak miał połamane rzepki, kolana były nienaturalnie zdeformowane. Nóg nie można było wyprostować, bo stawy kolanowe były zablokowane. Pomogłem mu na początku przede wszystkim poprzez rozmowę i uspakajanie go. Zacząłem mu mówić, żeby ze mną rozmawiał, starałem się oderwać go całkowicie tego co się stało, od wypadku. Ponadto, aby ulżyć mu w bólu, podtrzymywałem mu nogi, które wisiały bezwładnie zaklinowane między kierownicą, a fotelem. To rzeczywiście przyniosło ulgę i chłopak przestał krzyczeć z bólu. Starałem się utrzymać go w tej pozycji, aż do przyjazdu karetki i straży – dodaje podoficer z 10 Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa.

Z silnika rozbitego samochodu zaczęły wydobywać się iskry i odgłosy syczenia. Chorąży Nowakowski polecił kilku osobom, aby spróbowały odłączyć akumulator, podczas gdy sam nie odchodził od rannego kierowcy. Po chwili na miejsce zdarzenia dotarło pogotowie i straż pożarna. - Jak na miejsce przyjechało pogotowie, to ja współpracowałem z nimi. Dobrze znałem tych chłopaków, ponieważ często spotykamy się na dyżurach. Ratownik się wkuwał, ja podawałem w tym czasie leki przeciwbólowe. Oni przygotowywali deskę, a strażacy wycinali dach, żeby można było wydobyć uwięzionego w aucie chłopaka. W takich sytuacjach trzeba postępować bardzo ostrożnie, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy kręgosłup nie jest uszkodzony – tłumaczy młodszy chorąży Nowakowski.

Podoficer, razem z pozostałymi ratownikami medycznymi, został przy rannym aż do momentu zabrania go przez śmigłowiec do szpitala w Zielonej Górze.

Młodszy chorąży Bartłomiej Nowakowski żołnierzem 10 Brygady Kawalerii Pancernej jest od 2016 roku. Obecnie służy w 1 batalionie czołgów jako Instruktor OPBMR (Obrony Przed Bronią Masowego Rażenia).



Skąd chęć zostania ratownikiem medycznym?
- Ratownikiem medycznym jestem od 2007 roku. Zawsze fascynowała mnie medycyna, odkąd pamiętam była to moja pasja. Z każdym kolejnym miesiącem i rokiem pracy w tym zawodzie utwierdzałem się w przekonaniu, że wybrałem właściwą drogę. Chęć i możliwość niesienia pomocy innym, to jest to, co mnie satysfakcjonuje i pozwala mi czuć się spełnionym. Z każdym dniem angażuję się coraz bardziej w to, co robię. Chcę pomagać innym i robię to najlepiej jak potrafię.

Postanowiłeś służyć Ojczyźnie jako żołnierz. To też w pewnym sensie pomaganie ludziom. To była decyzja przemyślana, czy raczej spontaniczna?
- Była to decyzja przemyślana, aczkolwiek mogę powiedzieć, że zaczęło się od przypadku. Podczas dyżuru na pogotowiu poznałem chłopaka, który służy właśnie w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej, a jednocześnie jest też ratownikiem medycznym. Porozmawialiśmy chwilę, opowiedział mi, jak to wszystko wygląda. I tak w mojej głowie narodził się pomysł, żeby po wielu latach przerwy znów założyć mundur. W 2003 roku skończyłem szkołę chorążych, jednak wtedy podjąłem inną decyzję, co do mojego dalszego życia.

Nie żałujesz, że wstąpiłeś w szeregi żołnierzy pancernej brygady?
- Nie żałuję, a wręcz przeciwnie. Jestem dumny, że mogę służyć w tak elitarnej jednostce, wśród wielu doświadczonych żołnierzy. Każdego dnia uczę się czegoś nowego, zdobywam doświadczenie, które wykorzystuję podczas ćwiczeń, szkoleń, treningów, czy codziennej służby. Bycie żołnierzem to, obok ratownictwa medycznego, moja druga pasja.

Jak udaje Ci się łączyć te dwie pasje?
- Nie jest to niemożliwe. Etat, na którym służę, to Instruktor OPBMR. Mogę się nieskromnie pochwalić, że pomimo mojej niezbyt długiej służby na tym stanowisku, udało mi się wraz z żołnierzami z 1 batalionu czołgów dwukrotnie wywalczyć pierwsze miejsce w zawodach użyteczno – bojowych zespołów OPBMR na szczeblu brygady oraz drugie miejsce w rywalizacji na szczeblu dywizji. Jestem dumny, że efekty mojej służby są widoczne. Ponadto staram się, przy wsparciu dowódcy organizować szkolenia z zakresu pierwszej pomocy medycznej dla żołnierzy. Jako ratownik medyczny mogę przekazywać im posiadaną wiedzę, licząc na to, że właśnie dzięki temu będą potrafili pomóc innym, gdy zajdzie taka konieczność.

Oprócz służby w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej nadal pracujesz jako ratownik?
- Tak, oczywiście. Poza służbą w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej pracuję jako ratownik medyczny. Od ponad roku jeżdżę karetką, którą jeżdżę stacjonuje na podstacji w Nowogrodzie Bobrzańskim. Wcześniej przez dwanaście lat pracowałem w pogotowiu ratunkowym w Zielonej Górze.

Jako żołnierz często uczestniczysz w różnorodnych ćwiczeniach, czy szkoleniach poligonowych. Często nie ma Cię w domu. Do tego jeszcze praca ratownika medycznego. Co na to Twoi najbliżsi?
- Rzeczywiście mój grafik zajęć jest napięty do granic możliwości. W tygodniu służba w pancernej brygadzie, a w weekendy, gdy mam wolne – dyżury na pogotowiu. Ponadto razem z kolegami działamy w ramach stowarzyszenia „Medyk”. Prowadzimy liczne szkolenia dla dzieci i młodzieży, zaszczepiając w nich podstawy udzielania pierwszej pomocy. Moja rodzina jest przyzwyczajona do tego, że często nie ma mnie w domu, jednak staram się poświęcać im każdą wolną chwilę.

Co jest najtrudniejsze w zawodzie ratownika medycznego?
- Moim zdaniem najtrudniejsze jest to, że nigdy nie można niczego zaplanować. Każdy dzień, każdy dyżur jest inny. W wojsku przeważnie wiem, co mnie czeka. Nawet podczas ćwiczeń czy szkoleń, mimo, że nie możemy przewidzieć wszystkiego, jesteśmy nastawieni na jakiś przebieg zdarzeń. W ratownictwie medycznym tak się nie da. Każdy zdarzenie, każdy przypadek jest inny od poprzedniego. Trzeba działać szybko i zdecydowanie. Chociaż muszę przyznać że te cechy są oczywiście bardzo przydatne także podczas służby wojskowej.

Wspomniałeś, że podczas tego wypadku 6 marca 2019 roku nikt nie starał się nawet udzielić pomocy poszkodowanemu. Jak myślisz, dlaczego?
- Ludzie często po prostu się boją. Boją się swoich umiejętności, obawiają się, że mogą zrobić coś źle. Dlatego chcę podkreślić, jak ważne jest uczenie się podstaw udzielania pierwszej pomocy. Nikt nie powinien się wstydzić, że czegoś nie wie i nie potrafi, ale najważniejsze jest, żeby te umiejętności i wiedzę zdobywać. Właśnie po to, żeby w sytuacji zagrożenia można było pomóc drugiemu człowiekowi. Bo przecież pomaganie jest naszym obowiązkiem. Czasami trzeba wykonać resuscytację krążeniowo – oddechową, czasem zatamować krwotok czy unieruchomić poszkodowanego. W niektórych przypadkach, tak jak w wypadku o którym rozmawiamy, trzeba również swoją obecnością wspierać rannego. Przede wszystkim nie można bać się pomagać i ratować życia i zdrowia drugiego człowieka.

Postawa młodszego chorążego Bartłomieja Nowakowskiego jest z całą pewnością godna podziwu. Na miejscu zdarzenia było dużo osób jednak on jako pierwszy bez wahania zdecydował się udzielić pomocy poszkodowanemu.

Dowódca oraz żołnierze pancernej brygady ze Świętoszowa są dumni, że w ich szeregach jest żołnierz, który swoją wiedzę i umiejętności wykorzystuje, aby pomagać innym. Podoficera z 1 batalionu czołgów można nazwać bohaterem, chociaż on sam skromnie podkreśla, że „zrobił to, co powinien – nic nadzwyczajnego”. 
Dowódca pancernej brygady ze Świętoszowa w dowód uznania za wykazanie się odwagą i czynem bohaterskim wyróżnił podoficera z 1 batalionu czołgów pismem pochwalnym ze zdjęciem na tle sztandaru jednostki wojskowej.

Tekst: kpt. Katarzyna Sawicka

red. PZ

autor zdjęć: kpt. Katarzyna Sawicka / archiwum 10 BKPanc

dodaj komentarz

komentarze


Żołnierz uratował życie na wakacjach
Ostatnia niedziela…
Tour przez garnizony
Pancerne starcie
Borsuki i roje dronów
Pierwszy krok do specjalsów
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Rząd: cele na szczyt w Ankarze osiągnięte
Pierwszy krok do Invictusa
Atak i przejęcie dokumentów
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Spadochronowy triumf
PKW Irak zostaje w Jordanii
Śmierć w sercu Azji
Kierunek południe, czyli letnie praktyki na „Wodniku”
Saperzy z Bolesławca usunęli ponad 40 min i bombę lotniczą
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Jak szkolą się nurkowie bojowi?
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Paliwowy krwiobieg NATO
Test w stratosferze
Polski napęd dla Kraba i Borsuka
MON i MSZ o szczycie NATO
Mosty (nie tylko) dla Abramsów
Wojsko stawia na „armię talentów”
„Jak nas karmicie, tak będziemy wojować”. Dole i niedole 8 Pułku Piechoty
Morska bryza w dwóch odsłonach
W drodze po oficerskie gwiazdki
Wielki sukces podchorążych z AMW
Inwestycje w bezpieczeństwo
Kolejny Husarz w powietrzu. Tym razem we Włoszech
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Dawka wiedzy na trudne czasy
Polski Gnom
„Koalicja chętnych” szykuje kolejne działania
Kajakiem na światowe podium
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Odniesione w walce rany łączą
Baza śmigłowcowa. Miliony i strategiczne grunty
Powstał Komponent Obrony Pogranicza
MSPO i PGZ strategicznymi partnerami na kolejne lata
Prezydent RP o szczycie NATO
Wsparcie ma znaczenie
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Saperzy z Bundeswehry budują „Tarczę Wschód”
Baobaby docierają do wojska
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Polskie Państwo Podziemne w oczach Niemców
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
MON szuka dronów do zwalczania dronów
Złoto-srebrne kajakarki, srebrni żeglarze
Azjatycka szansa
Pieta Michniowska
Gen wojownika
Poskromić kolosa
Wyścig snajperów
Marzenia częściowo spełnione
Innowacje z PERUNA
Rosja testuje, Polska przechwytuje
Mark Rutte: nasza jedność fundamentem pokoju!
Szef MON-u uhonorował bohaterów AK

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO