moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Oto kawałek mnie

Przez lata nie mieli pojęcia, gdzie spoczywają szczątki ich pomordowanych bliskich. Teraz zgodnie przyznają: właśnie domknęła się jakaś część naszego życia. Na początku lutego krewni 22 ofiar totalitarnych reżimów odebrali ich noty identyfikacyjne. Wśród odnalezionych są m.in. partyzanci ze zgrupowania kpt. Henryka Flame „Bartka”.

Magdalena Zarzycka-Redwan: – Ta nota identyfikacyjna dotyczy nie tylko mamy, ale też mnie. To jakby ktoś zdefiniował mnie na nowo. Jakbym odzyskała kawałek siebie.

Piotr Drobny: – Historia wujków tkwiła we w mnie jak zadra przez kilka ostatnich lat, ale dziadek zmagał się z nią przez całe życie. Teraz ma już 90 lat. To wszystko dla niego...

Dziewczynka zza krat

O ich domu w Kolonii Łuszczów pod Lublinem partyzanci mówili: „nasze koszary”. Zawsze mogli tutaj liczyć na ciepły kąt i coś do jedzenia. W przestronnych pokojach dowódcy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” spotykali się na naradach. – I dobrze, że ubecy wiedzieli tylko tyle. Bo gdyby dowiedzieli się więcej, rodzice pewnie usłyszeliby wyroki śmierci – podkreśla Magdalena Zarzycka-Redwan. Jej ojciec był w WiN-ie kwatermistrzem. Organizował dla partyzantów broń i pieniądze. Matka woziła im z Lublina amunicję. Wpadli pod koniec lat 40. Wydał ich jeden z żołnierzy podziemia, który załamał się podczas ciężkich tortur. Kiedy Stefania Zarzycka trafiła do więzienia w lubelskim zamku, była w siódmym miesiącu ciąży. Mimo to została poddana brutalnemu śledztwu. Bicie i stres wywołały przedwczesny poród.

Jest 29 maja 1949 roku. Cela nazywana szpitalką. Kraty, prycza, zmaltretowana, półprzytomna kobieta, nad którą pochyla się akuszerka. Po latach powie: „to dziecko dosłownie wyszarpałam na świat”. Kiedy w celi rozlega się pierwszy krzyk, matka pyta cicho: „Chłopiec czy dziewczynka?”. „Dziewczynka!”. „Niech Bóg pozwoli jej żyć”. Kilkanaście minut później traci przytomność, której już nie odzyskuje. Lekarz przyjeżdża po godzinie. Stwierdza zgon.

Dziecko zostaje na rękach akuszerki. W urzędowe papiery ktoś wpisuje imię Magdalena. Pewnie dlatego, że tego dnia przypadają imieniny Magdaleny. – Przez ponad dwa lata opiekowały się mną więźniarki. Potem trafiłam do domu dziecka – wspomina Magdalena Zarzycka-Redwan. Zabiera ją stamtąd dopiero ojciec, który w 1956 roku na mocy amnestii wychodzi na wolność. Wcześniej sąd skazał go na 15 lat więzienia. – Ojciec dużo opowiadał mi o mamie. Próbował odnaleźć jej grób. Wreszcie dowiedział się, że może ona spoczywać na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie – opowiada kobieta. – Ojciec wykupił to miejsce. Kiedy zmarł, rozkopaliśmy je. Ale żadnych szczątków nie było. I wtedy ksiądz powiedział mi: „Niech pani nie mówi o tym rodzeństwu. Niech myślą, że rodzice leżą tutaj wspólnie” – dodaje. Okazało się jednak, że szczątki Stefanii w grobie były. Tyle że spoczywały na głębokości czterech metrów. Odnaleźli je specjaliści z zespołu poszukiwawczego IPN-u, którym kieruje prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Magdalena Zarzycka-Redwan jest dziś prezesem Stowarzyszenia Dzieci Żołnierzy Wyklętych. Na początku lutego w Pałacu Prezydenckim odebrała notę identyfikacyjną, która potwierdza, że odnalezione w Lublinie szczątki należą do jej matki. – Odzyskałam cząstkę siebie – powtarza pani Magdalena.

Odkopani z „Lawiny”

Dla Piotra Drobnego z Węgierskiej Górki ta historia zaczęła się jakieś 10 lat temu. – Przyjechał do mnie w odwiedziny dziadek Dominik. Zawiozłem go do jego brata Franciszka. Przy stole zaczęli wspominać. Dziadek opowiadał o Józku, bracie którego postrzelili ubowcy. Leżał ranny w stodole, dziadek się do niego przekradł, ale musiał uciekać, bo już trwała obława – tłumaczy Piotr Drobny. Działo się to w 1946 roku. Wtedy też kolejny z braci, Karol, wyjechał z oddziałem na zachód Polski i na długie lata słuch po nim zaginął. Potem się okazało, że został zamordowany przez komunistów. – Dziadziuś był wtedy przesłuchiwany. Dostał od ubowca kolbą karabinu w głowę. Obydwaj z wujkiem Franciszkiem, gdy mówili o tym, płakali. A we mnie, w środku coś krzyczało. No bo jak można człowieka tak po prostu zabić.

Wujkowie Karol i Józef nosili nazwisko Maślanka. Byli partyzantami legendarnego zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych, którym dowodził kpt. Henryk Flame, pseudonim „Bartek”. Jego oddziały przez długie miesiące zadawały komunistom ciężkie straty na Śląsku Cieszyńskim. „Bartek” często dokonywał rzeczy nieprawdopodobnych. Np. 3 maja 1946 roku na kilka godzin opanował Wisłę, gdzie jego żołnierze wzięli udział w dwugodzinnej defiladzie. Dla bezpieki rozbicie zgrupowania stało się sprawą najwyższej wagi. Ostateczny cios miała mu zadać operacja pod kryptonimem „Lawina”.

Jesienią 1946 roku z ludźmi „Bartka” skontaktował się agent UB podający się za wysłannika dowództwa NSZ. Przekonał on Flamego, że musi przenieść się z żołnierzami w okolice Jeleniej Góry i tam prowadzić walkę z komunistami i Werwolfem. 25 września na zachód wyruszyły wyładowane partyzantami ciężarówki. Dotarły na Opolszczyznę, w okolice Barut, Łambinowic i Grodkowa. Tam rozpoczęły się masowe mordy. Część żołnierzy ubecy ogłuszyli granatami hukowymi, obezwładnili, a potem zabili strzałami w tył głowy. Część wysadzili w powietrze wraz ze stodołą, w której spędzali noc. Do dziś nie do końca wiadomo, ilu żołnierzy NSZ wówczas zginęło. – Pierwsze szacunki mówiły nawet o 200 osobach. Przypuszczamy, że w wyniku operacji „Lawina” mogło zostać zabitych od 90 do 150 żołnierzy NSZ – przyznaje prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN-u.

Pamięć o zgrupowaniu „Bartka” jest na Śląsku Cieszyńskim nadal żywa. – U nas co druga rodzina miała kogoś w NSZ. U „Bartka” służyło kilku moich wujków. Ale długo te historie nie wychodziły poza rodzinne grono. Wiele starszych osób do dziś mówi o tym niechętnie. W ludziach ciągle jeszcze siedzi dawny strach – opowiada Łukasz Lewandowski z Węgierskiej Górki, szef Stowarzyszenia Rodzin Żołnierzy Okręgu Śląskiego NSZ. Przytacza historię z dzieciństwa – jeździł na grób pochowanego w Żywcu wuja Józefa Ficka. Wuj zmarł w 1946 roku, w wieku zaledwie 23 lat. – Ojciec długo mi mówił, że wujek zginął na wojnie. Ale już wtedy wiedziałem, że coś nie gra. Wojna skończyła się przecież w czterdziestym piątym – podkreśla Lewandowski. Zagadkę rozwiązał dopiero po latach. – W książce Antoniego Bieguna trafiłem na notę, z której wynikało, że wujek zginął w obławie KBW. Zacząłem wtedy chodzić po domach, wypytywać starych ludzi, jeździć do IPN-u, wyciągać teczki. Poznawałem kolejne historie – wspomina Lewandowski. Pomagał też innym, którzy chcieli poznać losy swoich bliskich. Np. Piotrowi Drobnemu.

– Postanowiłem odnaleźć grób wuja Karola. Wziąłem rodzinę i pojechałem do Łambinowic. Poszliśmy do Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych. Rozmawialiśmy z panią dyrektor. Wzruszyła się, ale nie potrafiła pomóc. Po omacku szukaliśmy dalej – wspomina Piotr Drobny. Wreszcie dowiedział się, że grobów żołnierzy „Bartka” szuka w Starym Grodkowie zespół prof. Szwagrzyka. – Na potrzeby identyfikacji dziadek Dominik oddał próbkę swojego DNA. I okazało się, że w grobie spoczywa jego brat – mówi Piotr Drobny. Z noty identyfikacyjnej, którą odebrał w Pałacu Prezydenckim, nie wynika, czy to Karol, czy może jednak Józef. Dziadek co prawda mówi, że drugi z nich zginął na Babiej Górze, ale ma już swoje lata, pamięć czasem go zawodzi. A naukowcy muszą mieć twarde dowody. Tak czy inaczej w domach Maślanków i Drobnych zapanowała radość. – Teraz pozostaje nam tylko odszukać drugiego z braci – wzdycha Piotr Drobny.

Spośród żołnierzy „Bartka”, którzy zostali zamordowani w wyniku operacji „Lawina”, udało się odszukać i zidentyfikować dopiero trzech. – Po Wielkanocy wracamy na Opolszczyznę. Będziemy szukać dalej – zapowiada prof. Szwagrzyk.

1 lutego w Pałacu Prezydenckim noty identyfikacyjne odebrały rodziny 22 ofiar totalitarnych reżimów.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Marcin Jurkiewicz/IPN

dodaj komentarz

komentarze


Armaty do Rosomaków i Borsuków z HSW
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Gorący lipiec PKW Łotwa
Ciężki BWP z Huty Stalowa Wola
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Nowy Warmate i Gladius 2. Premiery Grupy WB na MSPO 2026
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Powstanie „Agencja Uzbrojenia 2.0”
PIAP HUNTeR w nowej odsłonie na MSPO
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Wzmacnianie potencjału
Walka w dwóch światach
Anatomia pocisku
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Oczekujemy partnerstwa
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Fabryki zbrojeniowe pod większą ochroną
Wybuchowe szkolenie podchorążych z WAT-u
Z prądem i pod prąd
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Homar-K coraz bardziej polski
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
„Horyzont” przedłużony
Pomerania Has Potential
Polska wzmacnia ochronę nieba
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Polonizacja coraz bardziej oczywista
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
PZL Mielec w planach MON-u
Prezydencka wizyta na MSPO
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Pomorze ma potencjał
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Battalions of the Future
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
„Polski Semtex”, czyli wybuchowa oferta Łukasiewicza i Nitro-Chemu
Oręż przeciw dronom
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Musimy zostać zauważeni
Terytorialsi wykonywali pomiary dla naukowców z PAN-u
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Grupa WB i Kongsberg będą rozwijać morskie bezzałogowce
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Agencja Uzbrojenia 2.0 będzie promować polski przemysł obronny
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Wystartował MSPO 2026
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Abordaż z polskim wsparciem
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Pancerna premiera HSW
Wielkie zakupy
Wojskowe konstelacje
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Najpierw poligon, potem studia
Flanka pod strażą
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
PGZ stawia na eksport

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO