Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły skuteczny atak na dużą skalę przeciwko Wenezueli, a jej przywódca, prezydent Nicolás Maduro wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju – poinformował Donald Trump w serwisie Truth. Polski MSZ monitoruje sytuację i jest gotowy do pomocy Polakom w Wenezueli.
Do ataku doszło dzisiaj o poranku czasu polskiego. Noc w Caracas została przerwana serią wybuchów w okolicach tamtejszego lotniska. W serwisach społecznościowych są nagrania, wykonane przez mieszkańców wenezuelskiej stolicy, na których widać kulminację ataku. Obecnie w Caracas nie widać już żadnych wybuchów, ale bez potwierdzenia władz lokalnych lub przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, trudno jest przewidzieć rozwój wypadków. Nadal nie wiadomo, jakimi siłami uderzyły Stany Zjednoczone, jakie były ich cele i czy wszystkie zostały osiągnięte.
Chwilę po nocnym ataku Nicolás Maduro, prezydent Wenezueli, oskarżył Stany Zjednoczone o atak zbrojny i ogłosił stan wyjątkowy na terenie całego kraju. „Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły skuteczny atak na dużą skalę przeciwko Wenezueli, a jej przywódca, prezydent Nicolás Maduro wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju” – taki komunikat w serwisie Truth zamieścił prezydent Donald Trump, oficjalnie przyznając się do przeprowadzenia ataku na Caracas. „Operacja została przeprowadzona wspólnie z amerykańskimi organami ścigania” – dodał Trump, który na godz. 17 czasu polskiego zapowiedział zwołanie konferencji prasowej.
Delcy Rodriguez, wiceprezydent Wenezueli w rozmowie telefonicznej wyemitowanej w lokalnej telewizji przyznała, że nie ma kontaktu z Maduro i zaapelowała do władz Stanów Zjednoczonych o dowód, że polityk ten żyje. – To brutalna agresja przeciwko naszemu krajowi. Żądamy szacunku dla prawa międzynarodowego – powiedziała Rodriguez.
Od kilku tygodni Stany Zjednoczone prowadziły u wybrzeży Wenezueli morską operację wymierzoną w przemytników narkotyków. Rząd w Wenezueli przestrzegał, że jest ona wyłącznie przykrywką do próby zbrojnego zamachu stanu, który tak naprawdę przygotowywał rząd w Waszyngtonie. Sam Trump wielokrotnie zapewniał, że operacja na lądzie jest tylko kwestią czasu.
„Nasze służby wnikliwie analizują rozwój wydarzeń po nocnych atakach sił USA w stolicy Wenezueli. Poprosiłem także o bieżące analizy Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych MON oraz przedstawicieli naszych wojskowych attachatów w krajach Ameryki Północnej i Południowej” – napisał na X wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Do sytuacji odniosło się także polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. – Nasza placówka w Wenezueli weryfikuje rzeczywistą liczbę osób przebywających w kraju i kontaktuje się z zarejestrowanymi w systemie Odyseusz – przekazał Maciej Wewiór, rzecznik MSZ. – Szacujemy, że w kraju przebywa kilkoro obywateli RP. Nie posiadamy informacji, aby którykolwiek z naszych obywateli potrzebował pomocy – zapewnił. Resort spraw zagranicznych apeluje do Polaków przebywających w Wenezueli o kontakt z lokalną placówką dyplomatyczną, a tych, którzy jeszcze nie zarejestrowali się w systemie Odyseusz, by niezwłocznie to zrobili.
autor zdjęć: ANDREW HARNIK/AFP/East News

komentarze