moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Cel: zbudować odporność państwa

Sytuacje kryzysowe to chleb powszedni samorządowców. Powódź, huragan, ale też zagrożenie wojną to wyzwania, z którymi dziś musimy się mierzyć – mówi Grzegorz Pietruczuk, burmistrz warszawskich Bielan. „Polsce Zbrojnej” opowiada o współpracy z merami ukraińskich miast, o ich doświadczeniach i rozwiązaniach, które podczas budowy obrony cywilnej warto zaadaptować w Polsce.

Uczestnicy międzynarodowego szczytu samorządowców w Kijowie mieli okazję przyjrzeć się, jak funkcjonuje obrona cywilna w czasie wojny. Pierwszy z lewej Grzegorz Pietruczuk, burmistrz warszawskich Bielan. 

Na międzynarodowym szczycie samorządowców w Kijowie miał Pan okazję przyjrzeć się, jak funkcjonuje obrona cywilna w czasie wojny. Czy doświadczenia lokalnych samorządów da się zaadaptować do warunków w Polsce?

Grzegorz Pietruczuk: Dziś już nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że Polska musi zbudować od podstaw obronę cywilną. Ostatnie 80 lat stabilizacji i względnego spokoju w Europie uśpiło wszystkich. Gdy po wybuchu wojny w Ukrainie [w 2022 roku – przyp. red.] do Polski przybyło 2 mln uchodźców, których przyjęły głównie samorządy, przeszliśmy bardzo szybką lekcję działania w warunkach ekstremalnie trudnych. Jako przykład podam sytuację, która miała miejsce na Bielanach, gdzie jestem burmistrzem od listopada 2018 roku. Tylko w mojej dzielnicy w szczytowym momencie było ponad 20 tys. uchodźców.

Aby ich przyjąć i zapewnić im choćby minimalne warunki do życia, zajęliśmy sale gimnastyczne, uruchomiliśmy wszystkie dostępne punkty noclegowe. Dołączyły do tego parafie, hotele, hostele. Uchodźcy trafili również do ponad 600 mieszkań z zasobów dzielnicy i domów mieszkańców Bielan. Samorządy stanęły wówczas na wysokości zadania. Tylko tak naprawdę ogromna część pracy, którą w to włożyliśmy, to była improwizacja. A to nie powinno tak wyglądać. Powinniśmy być gotowi na różne scenariusze. Dlatego uważam, że szkoda byłoby podczas budowy obrony cywilnej w Polsce nie skorzystać z doświadczeń ukraińskich.

Grzegorz Pietruczuk, burmistrz warszawskich Bielan. 

Apeluje Pan zatem o większą współpracę z ze stroną ukraińską?

Tak, tym bardziej, że ukraińscy samorządowcy sami proponują pomoc w tym obszarze. Chcą pokazać rozwiązania, które najlepiej się u nich sprawdziły. Mieliśmy okazję przekonać się na własnej skórze o ich skuteczności podczas kilkudniowego wyjazdu do Kijowa [na III Międzynarodowy Szczyt Miast i Regionów – przyp. red.]. W tym czasie rosyjskie wojsko przeprowadzało najmocniejsze ataki na ukraińską stolicę od ostatnich kilkunastu miesięcy. Skąd wiedzieliśmy o nadciągającym zagrożeniu? Każdy w Ukrainie ma zainstalowaną w telefonie aplikację, która go informuje niezależnie od pory dnia i nocy o tym, gdzie pojawia się zagrożenie atakiem i w jakim czasie. To oznacza konieczność udania się do schronów. To jeden drobny, ale bardzo ważny, przykład tego, jak państwo dba o bezpieczeństwo obywateli.

My w Polsce dopiero zaczynamy tak naprawdę pracę nad budową obrony cywilnej. Cieszę się, że ustawa w tej sprawie powstała, choć powinniśmy ten program mieć już od kilku lat.

Dlaczego?

Bo na przygotowanie do tego infrastruktury potrzeba wiele czasu. Weźmy na przykład moją dzielnicę. Na jej terenie mamy dziesiątki schronów i miejsc schronienia zbudowanych w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Ale tak naprawdę one mają różny status właścicielski, są w bardzo różnym stanie technicznym. Część została wynajęta i spełnia różne funkcje niezwiązane z pierwotnym ich przeznaczeniem. A ja od kilkunastu miesięcy nie mogę się doprosić od ministerstw wytycznych dotyczących warunków technicznych, jakie mają spełniać schrony, aby mogły zostać uznane za miejsce schronienia. Bez nich nie możemy ruszyć z remontami tych obiektów.

A co z finansowaniem tych inwestycji?

Pieniądze nie są problemem. Właśnie rusza program rządowy, na który przeznaczono 10 mld zł [Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej dla samorządów – przyp. red.]. Urząd Dzielnicy Bielany przygotowuje bardzo dużo wniosków, by skorzystać z tego programu w oparciu o doświadczenia ukraińskie. Będąc w Kijowie, widziałem różne rozwiązania, które wypracowali Ukraińcy, znam zarówno ich plusy, jak i minusy.

Przykładów jest wiele. Sięgnijmy choćby po wspomniane schrony. Na początku wojny w Ukrainie pojawiły się pierwsze budowane z prefabrykatów modułowe schrony. Można je postawić bardzo szybko, raptem w miesiąc, a każdy z nich ma niezależny system wentylacji i kanalizacji. Ale one wytrzymują uderzenia pocisków o kalibrze do 130 mm i nie powinny być stosowane, jako rozwiązanie systemowe. Z doświadczenia ukraińskich samorządowców wynika, że tego typu schronienia powinny być budowane przy przystankach autobusowych, przy węzłach komunikacyjnych, z których korzysta jednocześnie wiele osób. Jednak większość miejsc schronienia ze względów bezpieczeństwa Ukraińcy starają się chować pod ziemię.

Docelowo powinniśmy stawiać na bardziej zaawansowane technicznie schrony. I tu Ukraińcy mają bardzo ciekawe rozwiązania, łatwe do przeniesienia na nasze podwórko. Jedno z takich miejsc, jakie miałem okazję obejrzeć, to schron znajdujący się przy szkole, który w przyszłości może przyjąć nawet 1500 dzieci i nauczycieli. W schronie znajdują się mniejsze sale. Każde pomieszczenie jest przypisane konkretnej klasie, a każde dziecko ma podpisane swoim imieniem i nazwiskiem ławkę z krzesełkiem. Wszystkie sale mają własny system wentylacji. Na wypadek trafienia rakiety w schron i ewentualnego zawalenia się stropu, obiekt został wyposażony w dwa lub trzy niezależne wyjścia. Do tego w schronie jest niezależny system dostarczania wody pitnej i magazyn żywności.

Taki obiekt jest zapewne bardzo kosztowny w budowie…

Tak, ale Ukraińcy myślą bardzo praktycznie i nie wyrzucają pieniędzy w błoto. Dlatego sale w schronie są tak przygotowywane, aby mogły spełniać różne funkcje. Z jednej strony mają być miejscami schronienia dla dzieci i dla dorosłych, ale gdy nie ma zagrożenia atakami z powietrza, można w nich np. zorganizować egzaminy, bo do ich przeprowadzenia lepiej sprawdzają się właśnie mniejsze sale.

Dodatkowo w jednej z nich zrobiono strzelnicę, gdzie młodzież może ćwiczyć obsługę broni oraz strzelanie z broni laserowej i tradycyjnej. Wygłuszona i bezpieczna sala o długości 25 m może idealnie spełniać różne funkcje zależnie od potrzeb. Obecnie budowane schrony mają również funkcję antyradiacyjną [na wypadek wybuchu broni jądrowej – przyp. red].

Czy ma Pan pomysł jak wprowadzić takie rozwiązania na Bielanach?

Chcemy, by szkoły z naszej dzielnicy, które będą modernizowane w najbliższej przyszłości, zostały wyposażone w schrony dla uczniów i nauczycieli. Chociaż podwyższy to koszty inwestycji, to wzorując się na ukraińskich rozwiązaniach i planując nowe schronienia pod szkołami, będziemy stawiać na wielofunkcyjność tych pomieszczeń. Takie założenia znajdują się w przygotowywanym przez nas wniosku o dofinansowanie z rządowego programu. W ten sposób chcemy zacząć odbudowę systemu obrony cywilnej.

Ważne jest również wprowadzenie jednolitych procedur ewakuacji dzieci w czasie alarmu lotniczego. Ukraińcy kładą na to bardzo duży nacisk. Oni cały czas w szkołach ćwiczą z najmłodszymi uczniami zachowanie podczas ewentualnych ataków. Dzięki temu ewakuację całej szkoły liczącej nawet 1500 dzieci są w stanie przeprowadzić w 5–6 minut, wcześniej taka akcja zajmowała 15–16 minut. Okazuje się, że jest to możliwe, tylko trzeba ćwiczyć.

Planujemy także modernizację studni oligoceńskich na Bielanach, chociaż miasto stołeczne Warszawa powoli je wygaszało, ponieważ woda w warszawskich kranach jest bardzo dobra. Niestety czasy się zmieniły i musimy być gotowi na inne zagrożenia. Na przyszły rok planujemy uruchomić co najmniej dwa lub trzy nowe miejsca z wodą oligoceńską.

Doświadczenia ukraińskich samorządowców pokazują, jak bardzo takie punkty są potrzebne w czasie wojny. Rosjanie systematycznie atakują ukraińskie sieci elektroenergetyczne i sieci wodociągowe. Odcinają w ten sposób mieszkańców miast od niezbędnej do funkcjonowania czystej słodkiej wody. Wtedy studnie oligoceńskie czy nawet zwykłe ręczne pompy, które zniknęły z krajobrazu Warszawy w latach dziewięćdziesiątych, stają się miejscami awaryjnego poboru wody. Widziałem to w Tarnopolu, gdzie utworzono takie zwykłe punkty poboru wody właśnie w oparciu o ręczne pompy. I znakomicie się one tam sprawdzają, zwłaszcza w trakcie przerw w dostawach wody. A w dodatku są łatwe w obsłudze dla mieszkańców.

Z drugiej strony wciąż borykamy się z problemem braku wytycznych ze strony MSWiA dotyczących modernizacji i budowy nowych schronów. Firma, z którą projektujemy teraz remont Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy, wciąż nie może uzyskać wytycznych, jak dostosować ponad 350-metrowy obiekt, tak by mógł on pełnić funkcję schronienia. Na razie definicja schronu i miejsca schronienia jest bardzo płynna.

Obrona cywilna to nie tylko schrony. Co jeszcze jest ważne z punktu widzenia mieszkańców?

Jako samorząd opracowaliśmy procedury, które dotyczą naszego bezpieczeństwa, współpracy z regularnym wojskiem, z wojskami obrony terytorialnej. Ale to nie wszystko. Wiele lat temu postawiłem sobie za cel, że będę budował społeczność lokalną. Lata dziewięćdziesiąte i przemiany ustrojowe spowodowały rozerwanie tych więzi społecznych. Teraz my, samorządowcy pracujemy bardzo intensywnie, by ponownie odbudować relacje społeczne – żeby sąsiedzi mówili sobie nawzajem „dzień dobry”, żeby się znali. Bo to, jak bardzo ważne są relacje międzyludzkie w czasie kryzysu, widzę za każdym razem, gdy wyjeżdżam do Ukrainy. To lekcja, jaką nasze społeczeństwo musi odrobić.

Ale to oczywiście kwestia długiej pracy. Tymczasem jak najszybciej do szkół powinno wrócić przysposobienie obronne, a wiedza z tego przedmiotu powinna być powszechna. I powinniśmy jak najwięcej ćwiczyć. Powinno powstać jak najwięcej strzelnic elektronicznych w placówkach oświatowych. Taka strzelnica, dzięki dotacji Ministerstwa Obrony Narodowej, powstała w bielańskim liceum im. Domeyki. A powinno być ich co najmniej kilka na samych Bielanach, żeby nie tylko młodzież mogła ćwiczyć. Nie każdy musi od razu uczyć się strzelać z karabinka, ale każdy powinien znać zasady pierwszej pomocy przedmedycznej, znaki ostrzegawcze czy rozumieć sygnały dźwiękowe [tzw. syreny alarmowe - przyp. red.].

Ćwiczenia z bronią uczą też odpowiedzialności. W pierwszych dniach rosyjskiej inwazji do obrony Kijowa zgłosiło się mnóstwo ochotników. Obecnie bardzo wielu cywilów w Ukrainie posiada broń, co może być dużym problemem w przyszłości, już po zakończeniu wojny. Dlatego w ukraińskich szkołach pojawiły się prewencyjnie specjalne detektory.

Czyli polscy samorządowcy chcą ruszać z budową obrony cywilnej, z jakimi przeszkodami się mierzycie?

Im szybciej samorządy dostaną obowiązujące w całym kraju wytyczne, tym szybciej będziemy mogli skutecznie realizować działania dotyczące ochrony ludności cywilnej. Stąd mój gorący apel do rządu, aby prace nad wytycznymi były absolutnym priorytetem. Wszyscy na to czekamy.

Jesteśmy w stanie bardzo ciężko pracować nad poprawą bezpieczeństwa obywateli naszych lokalnych ojczyzn. I traktujemy to jako sprawę priorytetowo. Wrześniowa powódź na Dolnym Śląsku była dla nas wszystkich sygnałem alarmowym. System komunikacji na zalewanych obszarach nie istniał. O tym, że ich miasta zalewają rzeki, burmistrzowie dowiadywali się z SMS-ów. Tak nie może dalej być, musimy zmienić system, bo odpowiadamy za życie ludzi.

Ukraina wiele przeszła i wie, które rozwiązania się sprawdzają, a które trzeba poprawić. Po prostu korzystajmy z jej wiedzy.

Rozmawiała: Roma Bojanowicz

autor zdjęć: Arch. biura burmistrza warszawskich Bielan

dodaj komentarz

komentarze


Polsko-słowacka współpraca zbrojeniowa
Gala MMA coraz bliżej
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Sprintem do bobsleja
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Przemyślany każdy ruch
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Borsuki, ognia!
Przedsiębiorcy murem za SAFE
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Cichy zwiadowca dla polskiej armii
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
Kaszubia dla lokalnej społeczności
ORP „Wodnik” zimową porą
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Kierunek Rumunia
„Jaskółka” na Bałtyku
Cios w serce reżimu
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Outside the Box
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Oko na Bałtyk
Jest projekt pomnika gen. broni Jordana-Rozwadowskiego
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Nowe amerykańskie pociski uderzyły w Iran
Chwała bohaterskim obrońcom Birczy
Wojsko na pomoc Polakom na Bliskim Wschodzie
Powstaje nowa fabryka Jelcza
Together on the Front Line and Beyond
Zagrzmiały K9 Thunder
Wyższa rekompensata dla rannych weteranów
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Są pierwsze działania po wyjściu Polski z konwencji ottawskiej
Wojsko nadal na Horyzoncie
Medycyna i wojsko łączą siły
Wojskowe Schengen coraz bliżej
Piekło „Pługa”
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Bezpieczeństwo to priorytet
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
METS po nowemu
Nie pozwala spocząć na laurach
„wGotowości” rusza pełną parą!
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Morskie koło zamachowe
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Debiut ogniowy Borsuków
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
Przeprawy na Odrze
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Koniec olimpijskich zmagań
Dolnośląscy terytorialsi niosą pomoc wrocławskiej lecznicy
Walka o pierwszą dziesiątkę
Kosiniak-Kamysz: Pieniądze z SAFE są bardzo potrzebne
Kosmiczny nadzór

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO