moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Sztuka lawirowania

Niemcy byli wściekli, Brytyjczycy i Amerykanie niezadowoleni, Francuzi sprzyjali nam, ale po cichu, by nie drażnić sojuszników. Zmieszany wydawał się nawet polski rząd w Warszawie. Wybuch powstania wielkopolskiego zbiegł się z wyjątkowo skomplikowaną sytuacją na arenie międzynarodowej. Walkom towarzyszył więc prawdziwy dyplomatyczny balet.


Fot. Paweł Pochocki Fotografia

27 grudnia 1918 roku tłum niemieckich żołnierzy i cywilów naciera na gmach Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu. Zrywają flagi państw sprzymierzonych. Wkrótce padają strzały. Rośnie liczba poszkodowanych – taki przebieg pierwszych godzin powstańczych walk wyłania się z depeszy, którą 28 grudnia wysłał premier polskiego rządu Leon Wasilewski do swojego francuskiego odpowiednika Georges'a Clemenceau. Wasilewski apelował do aliantów o interwencję i ukrócenie ekscesów, których dopuszczają się Niemcy.

Polacy robili wszystko, by przekonać świat, że w Poznaniu zostali sprowokowani i jedynie odpowiedzieli na niemiecką agresję. Jak zauważył w jednej ze swoich prac prof. Stanisław Sierpowski, słowo „powstanie” nie pada w oficjalnych wypowiedziach przedstawicieli Naczelnej Rady Ludowej (nieformalny wielkopolski rząd), Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu, ani polskiego rządu w Warszawie. Sam Józef Piłsudski z jednej strony posłał do Poznania gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, z drugiej podkreślał, że w regionie tym „ciągle jeszcze istnieje władza Niemiec”.

Grudniowe wydarzenia inaczej przedstawiali Niemcy. Według nich walki stały się następstwem precyzyjnie przygotowanej rebelii, która była wymierzona nie tylko przeciwko Berlinowi, ale pośrednio również przeciwko zwycięskim mocarstwom. Oto bowiem Polacy zamiast spokojnie czekać, aż alianci przy negocjacyjnym stole rozrysują granice po swojemu, starają się ich postawić przed faktem dokonanym.

Przyszłość Wielkopolski w dużej mierze zależała od tego, która ze stron okaże się w dyplomatycznym starciu bardziej przekonująca...

Gdzie stanie niemieckie wojsko

– Powstanie wielkopolskie nie odbiło się w Europie szerokim echem. Zbyt wiele się wówczas działo na kontynencie. Kruszyły się i rozpadały stare imperia, uczestnicy wielkiej wojny ciągle jeszcze liczyli straty zarówno materialne, jak i społeczne. Zachód z niepokojem spoglądał też na komunistyczną rewoltę, która wybuchła w Niemczech – wylicza prof. Olaf Bergmann z Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości w Poznaniu. – Przyjmując taką perspektywę, walki gdzieś na peryferiach niemieckiego państwa były zaledwie incydentem. Naturalną koleją rzeczy wpisał się on jednak w skomplikowaną sieć politycznych zależności – dodaje.

Polacy z Wielkopolski do niepodległościowego zrywu przygotowywali się od pokoleń. Termin powstania nie został jednak wyznaczony. Kiedy w listopadzie 1918 roku, po ponad stu latach niewoli, odradzała się niepodległa Rzeczpospolita, Wielkopolska nadal była pruską prowincją. Co więcej, plany przyłączenia jej do Polski wyraźnie się wówczas oddaliły.


Posiedzenie przedstawicieli Ententy w Wersalu, 11 listopada 1918 r.

11 listopada 1918 roku przedstawiciele entanty i Niemiec zawarli w Compiegne rozejm, który zakończył walki I wojny światowej. Francuzi zaproponowali, by na wschodzie niemieckie wojska wycofały się poza linię wyznaczoną przez granicę Polski sprzed I rozbioru. Jednak Brytyjczycy powiedzieli: nie. – Mimo że obydwa państwa były po tej samej stronie barykady, tradycyjnie rywalizowały o wpływy w Europie. Francuzom zależało na jak największym osłabieniu Niemiec. Brytyjczycy nie byli do tego aż tak skorzy. Obawiali się, że Francja stanie się zbyt potężna – tłumaczy prof. Bergmann. Stanęło więc na tym, że Niemcy cofną się, ale tylko do granic z 1 sierpnia 1914 roku. A to oznaczało, że przy nich zostanie między innymi Wielkopolska. Przynajmniej do czasu rozstrzygnięć zapisanych w ostatecznym traktacie pokojowym. Francuzi wiedzieli, że w ten sposób Polska ostatecznie może te ziemie stracić. Zaczęli więc sugerować Polakom rozwiązanie siłowe, oczywiście po cichu, by nie rozsierdzać sojuszników. Zwłaszcza, że Wielka Brytania nie była osamotniona w sceptycznym nastawieniu wobec uszczuplania terytorium Niemiec.

Ameryka ostrzega

Amerykanie chcieli odrodzonej Polski. Wystarczy wspomnieć słynne 14 punktów Wilsona, czyli program pokojowy, który w styczniu 1918 roku prezydent USA przedstawił Kongresowi. Była w nim mowa o budowie niezależnego polskiego państwa z dostępem do Bałtyku. Amerykanie chcieli  rozdawać karty do końca, więc wybuch powstania wielkopolskiego przyjęli z daleko idącą rezerwą. 24 stycznia 1919 roku ten sam Wilson wydał „uroczyste ostrzeżenie”, które nie tylko zostało przedstawione Radzie Dziesięciu (gremium złożone z premierów i ministrów spraw zagranicznych pięciu zwycięskich mocarstw), ale też ogłoszone w radiu. Amerykański prezydent – jak czytamy u prof. Sierpowskiego – podkreślał, że używanie siły zbrojnej „w Europie i na Wschodzie”, dla zyskania nowych terytoriów traktować należy jako wyraz braku zaufania dla mocarstw. Dodawał też, że państwa powinny porzucić taki sposób działania i poczekać na konferencję pokojową.

Polacy mieli świadomość, że znaleźli się w trudnej sytuacji. Rząd w Warszawie z jednej strony chciał wspomóc walczących, z drugiej, by nie wychodzić przed szereg i nie rozsierdzać aliantów nie mógł otwarcie wystąpić przeciw Niemcom. Stąd na przykład zachowanie Ignacego Paderewskiego podczas wizyty w Poznaniu. Kiedy zorientował się, jaki wpływ ma jego wizyta na panujące w mieście nastroje, przestał pokazywać się publicznie, zaś po wybuchu walk  – od razu wyjechał do Warszawy. Sceptycznie do powstania początkowo podchodziła nawet Naczelna Rada Ludowa. Ale Polacy mogli liczyć nie tylko na siebie i Francuzów. Paradoksalnie kapitalną pracę wykonał dla nich... Brytyjczyk – płk Harry H. Wade. Stał on na czele misji wojskowej, która wraz z Paderewskim pojawiła się w stolicy Wielkopolski. Oficer sporządził pierwszy raport o wybuchu walk. „Sytuację (…) przedstawił z sympatią dla polskiego punktu widzenia, odnotowując agitację niemiecką na rzecz tworzenia sił zbrojnych w prowincji poznańskiej” – tłumaczy prof. Sierpowski. Relacja ta złagodziła nieco brytyjski punkt widzenia. 8 stycznia, jak wyjaśnia historyk, tamtejszy rząd oficjalnie wezwał Niemców, by powstrzymali się od prowokacji wobec ludności polskiej. Sam Wade miał przekazać Polakom, że sojusznicy robią wszystko, „by aspiracje polskie mogły zostać zaspokojone”. Oliwy do ognia dolali też sami Niemcy, otwarcie głosząc, że nie będą przyjmować żadnych rozkazów dotyczących Wielkopolski i mają prawo stłumić powstanie.

Wahadło zaczęło się wychylać na stronę Polaków.

Francja gasi Wiosenne Słońce

Ostatecznie działanie metodą faktów dokonanych opłaciło się. Zanim Niemcy zdołali się zebrać po wojennej klęsce i chaosie rewolucji, powstańcy opanowali znaczną część Wielkopolski. Na połowę 1919 roku Republika Weimarska planowała co prawda zakrojoną na szeroką skalę operację „Wiosenne Słońce”, która miała najpierw odbić ziemie utracone na skutek powstania, a później rozbić odradzającą się Polskę, ale plany te udaremnili alianci. Marszałek Ferdinand Foch zagroził, że jeśli Niemcy z nich nie zrezygnują, wojska francuskie wyprowadzą potężne uderzenie. – Niemałą rolę odegrało też prawo do samostanowienia narodów, o którym głośno mówili przecież sami Amerykanie – przyznaje prof. Bergmann. Mogli podzielać obawy Brytyjczyków na temat „francuskiego imperializmu”, ale trudno im było podważać lansowane przez siebie idee i dyskutować z faktami.

Ustalenia traktatu wersalskiego okazały się dla Polaków korzystne. Wielkopolska dzięki determinacji swoich polskich mieszkańców, sprawności dyplomatów i zbiegowi wielu sprzyjających okoliczności, znalazła się w granicach Rzeczypospolitej.

 

Pisząc tekst korzystałem z pracy Stanisława Sierpowskiego, Aspekty międzynarodowe powstania wielkopolskiego 1818-1919, która opublikowana została w „Przeglądzie Zachodnim”  w 2008 roku.


W związku z kolejnymi rocznicami wybuchu Powstania Wielkopolskiego przygotowaliśmy specjalne wydania „Polski Zbrojnej”. Powstały one dzięki wsparciu naszych partnerów: PKN Orlen; Polskiej Spółce Gazownictwa; Fundacji PGNiG „Rozgrzewamy polskie serca” oraz Wojskowym Zakładom Motoryzacyjnym S.A. Wydawnictwa te są dostępne w wersji elektronicznej.

Zapraszamy do lektury!

 

 

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Paweł Pochocki Fotografia, Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Żołnierze GROM-u uczą studentów WAT-u skoków ze spadochronem
 
Krajowa zbrojeniówka – w dołku czy na szczycie?
„Zginęli, bo byli Polakami”
Psy (w) WOT
Wyścig zbrojeń nie ustaje
Lato w wojskowym klimacie
Stalowy człowiek
Course on Diplomacy
Polak najlepszym podoficerem NATO
Podwodne centrum przyszłości
Szczyt NATO w Brukseli – punkt zwrotny dla Sojuszu
Czekamy na pierwszy medal w Tokio
Trzynasty tytuł mistrza Polski „Machałka”!
Combining Two Worlds
26 medali żołnierzy na mistrzostwach Polski
Abramsy dla 1 Brygady
Podejmij wyzwanie razem z weteranem!
Lufy prosto z Huty
Terytorialsi pomagają poszkodowanym w powodziach
Wybierz Wydarzenie Historyczne Roku 2020
Wojsko pomaga powodzianom w Małopolsce
Podwodne rozpoznanie i ratunek
Desantowanie z transportowego giganta
V-2 leci do aliantów
Kurs na dyplomację
Polskie firmy zbrojeniowe łączą siły
Kat Matejki, czyli prawda i mity bitwy pod Grunwaldem
Sukcesy żołnierzy na AFN
Pierwsza mistrzyni Wojska Polskiego!
Rusza PKW Islandia
Chorwaci uczą się od polskich pilotów
Szczyt NATO o zagrożeniach dla bezpieczeństwa
Ankona – bitwa po polsku
UE o wspólnym bezpieczeństwie
Nowe książeczki wojskowe
Wilki znów na Mazurach
Kontyngent do zmiany
Javelin gwarantuje skuteczność
„Krwawa niedziela” na Wołyniu
Pałac Saski znów stanie w stolicy?
Polscy żołnierze polecą na Islandię
Będzie więcej szkoleń z pierwszej pomocy
Szczyt NATO już w poniedziałek
Jutro otwarcie igrzysk olimpijskich w Tokio
Rozwój i wyzwania wojskowej logistyki
Wiosłują dla Emily
Żołnierze bez testów z WF-u
Wisła i Narew w Sejmie
Kat warszawskiego getta przed sądem
Co ze sprawdzianem z WF?
Pancerniacy ruszają na Łotwę
Groty dla proobronnych
„Kobra ’21”, czyli rozpoznanie specjalsów
Polskie F-16 gotowe na Islandię
Abrams – czołg z najwyższej półki
Afganistan: powrót do domu
Afganistan. Czas wracać do domu
Nagroda nie tylko od dowódcy

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO