moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
W cieniu wojny

Rosyjski dron w nocy z 12 na 13 września uderzył w lokomotywę pociągu Kijów–Warszawa, ok. 2 km od polskiej granicy, nieopodal przejścia Jagodzin–Dorohusk. Inny trafił w pobliską stację paliw. Dwa tygodnie później Rosjanie znów zaatakowali Jagodzin. W Polsce poderwano myśliwce, a mieszkańcy Lubelszczyzny dostali alert o zagrożeniu atakiem z powietrza. To nie był przypadek…

 

Ryzyko ponad granicami

REKLAMA

Zachodnia Ukraina już od kilku tygodni pozostaje celem nasilonych rosyjskich ataków. Skąd ta eskalacja? Polsko-ukraińskie pogranicze jest bramą walczącego kraju, przez którą dociera większość zagranicznego wsparcia. Tylko w 2025 roku dowództwo NSATU (NATO Security Assistance and Training for Ukraine) koordynowało dostarczenie Ukrainie około 220 tys. ton pomocy wojskowej. To równowartość 9 tys. ciężarówek lub 1800 wagonów kolejowych – a to tylko część pomocy, która dociera nad Dniepr z Zachodu. Z perspektywy Rosjan zablokowanie tego korytarza ograniczyłoby zdolności Ukrainy do prowadzenia wojny. Przy czym wcale nie jest konieczne całkowite odcięcie dostaw. Uszkodzona lokomotywa, zniszczone torowisko czy wyłączone przejście wymuszają naprawy i zmianę tras, angażują ludzi oraz sprzęt, powodują opóźnienia. Przy dużej intensywności ataków skumulowane skutki mogą prowadzić do poważnych zakłóceń dostaw na front.

Płk rez. dr Ireneusz Kulesza proponuje jednak patrzeć na rosyjskie działania holistycznie. – Ukraina pozostaje dla Moskwy punktem ciężkości, ale wojna nie ogranicza się do pola walki – przekonuje wykładowca Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu. – Rosja wykorzystuje dostępne środki do kształtowania całego środowiska bezpieczeństwa: oddziałuje militarnie, politycznie, informacyjnie i społecznie. Próbuje fizycznie utrudniać dostawy dla Ukrainy, a jednocześnie wpływać na społeczeństwa państw, które jej pomagają. Chce w nas wywołać zaniepokojenie i skłonić do wniosku, że należy skończyć już tę wojnę, na co sposobem jest zaprzestanie pomocy Ukrainie”.

Kampania powietrzna jest jednym z narzędzi tej presji. Rosjanie potrafią wysyłać podczas jednej nocy setki środków napadu powietrznego o różnej charakterystyce. Obok znanych Geranów, rosyjskich wersji irańskich Szahedów, wykorzystują wabiki Gerbera, a równolegle rakiety manewrujące i balistyczne. Do tego dochodzą coraz szybsze konstrukcje bezzałogowe, jak odrzutowy Geran-5.

– Wojna w Ukrainie pokazuje, że współczesne zagrożenie powietrzne jest coraz bardziej zróżnicowane, a bezzałogowce mogą być używane masowo i równolegle z innymi środkami – komentuje ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Jak dodaje, wymaga to warstwowego systemu obrony łączącego rozpoznanie, systemy dowodzenia, lotnictwo, obronę przeciwlotniczą oraz środki przeciwdziałania bezzałogowcom.

A rosyjski dron nie musi trafić w cel, żeby wykonać część swojego zadania. Samo jego pojawienie się zmusza do działania: wykrycia i śledzenia obiektu, zaangażowania systemów dowodzenia, podniesienia gotowości naziemnej obrony powietrznej, a niekiedy poderwania lotnictwa. Jak zauważa płk Kulesza, masowe użycie stosunkowo tanich platform pozwala utrzymywać obronę w ciągłym napięciu i zwiększać koszty jej działania.

I nie chodzi wyłącznie o obronę ukraińską. Gdy rosyjski atak zbliża się do naszej granicy, reaguje również polski system. DORSZ skraca wtedy czas gotowości wydzielonych sił i środków, dobierając je do skali i charakteru uderzenia oraz jego odległości od Polski. Całość spina Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego, które zbiera informacje o sytuacji w powietrzu i koordynuje działania. W praktyce może to oznaczać podniesienie gotowości systemów radiolokacyjnych i obrony powietrznej, a także poderwanie polskich i sojuszniczych samolotów.

Mniej czasu na decyzję

Niebezpieczny obiekt nie musi przekroczyć polskiej granicy, aby uruchomić ten mechanizm. System powinien zareagować wcześniej: wykryć go, śledzić jego lot i ocenić trajektorię, tak by być w gotowości, jeśli rosyjski dron albo pocisk znajdzie się nad naszym terytorium. Im szybszy jest cel i im bliżej granicy przebiega jego trasa, tym mniej czasu pozostaje na decyzję.

Polskie wojsko uprościło ostatnio procedurę pozwalającą na otwarcie ognia bez wcześniejszej identyfikacji wzrokowej obiektu. Nie oznacza to przyznania dowódcy operacyjnemu nowych uprawnień – możliwość wydania takiego rozkazu istniała już wcześniej. Zmieniono sposób działania tak, by w określonych sytuacjach decyzja mogła zapaść szybciej. Szczegóły instrukcji pozostają niejawne. Wiadomo jednak, że zgoda na użycie uzbrojenia może zostać udzielona z wyprzedzeniem, po określeniu warunków, które muszą zostać spełnione. Do takiej sytuacji doszło 17 września, podczas kolejnego rosyjskiego ataku na Ukrainę. Dowódca operacyjny wydał wówczas rozkaz z preautoryzacją użycia uzbrojenia. Jak tłumaczył później wiceszef MON-u Cezary Tomczyk, gdyby rosyjski obiekt przekroczył polską granicę i spełnił określone kryteria, pilot mógłby go zestrzelić bez występowania o dodatkową zgodę.

Takie rozwiązania nabierają znaczenia wraz ze wzrostem prędkości środków napadu powietrznego. Klasyczny Geran-2 porusza się stosunkowo wolno, ale odrzutowy Geran-5, rozwijający prędkość około 600 km/h, jest mniej więcej trzy razy szybszy. Każda minuta poświęcona na identyfikację oznacza zatem kolejne kilometry pokonane przez potencjalny cel.

Presja poniżej progu

Polski system nie działa sam. DORSZ poprzez COP-DKP współpracuje ze strukturami NATO, korzystając z sojuszniczego lotnictwa, systemów rozpoznania i dozoru oraz środków obrony powietrznej. Dodatkowe możliwości zapewnia operacja Eastern Sentry, uruchomiona przez NATO dla wzmocnienia ochrony wschodniej flanki.

Część sojuszniczych środków znajduje się bezpośrednio w Polsce. Rejon lotniska w Jasionce, przez które przechodzi znaczna część pomocy dla Ukrainy, osłaniają dwa holenderskie systemy Patriot. Ich misję przedłużono do końca roku. W Polsce pozostaje także czeski komponent śmigłowcowy liczący około 100 żołnierzy, a sytuację nad wschodnią flanką obserwują natowskie samoloty wczesnego ostrzegania i dowodzenia AWACS. Dzięki takim środkom możliwe jest nie tylko zwiększenie liczby dostępnych środków obrony. – Eastern Sentry zwiększa możliwości wczesnego wykrywania zagrożeń, budowania wspólnego obrazu sytuacji oraz szybkiego reagowania na zdarzenia na wschodniej flance NATO – podkreśla ppłk Goryszewski.

Ale rosyjska presja nie ogranicza się do działań nad Ukrainą. 23 września wojskowy Mi-8 przyleciał od strony obwodu królewieckiego i naruszył polską przestrzeń powietrzną na północ od Braniewa. Wleciał około 300 m w głąb naszego terytorium i po 42 sekundach zawrócił. Śmigłowiec śledziły polskie systemy radiolokacyjne, poderwano myśliwce, a naziemne środki obrony powietrznej pozostawały w gotowości. DORSZ oceniło później, że charakter incydentu wskazywał na próbę sprawdzenia gotowości polskiej obrony powietrznej.

Ireneusz Kulesza podkreśla, że w kontekście niezakończonej wojny w Ukrainie podejmowanie przez Moskwę poważniejszych działań militarnych przeciwko Zachodowi byłoby dla niej wyzwaniem niekoniecznie możliwym do zrealizowania. Nie oznacza to jednak rezygnacji z presji prowadzonej poniżej progu otwartej wojny. Przeciwnie – naruszenia przestrzeni powietrznej, zakłócenia GPS, cyberataki, sabotaż czy operacje informacyjne pozwalają angażować zasoby przeciwnika i sprawdzać jego reakcję bez podejmowania ryzyka bezpośredniego starcia z NATO. W ten sposób Rosja może stosunkowo niewielkim kosztem zmuszać państwa Sojuszu do angażowania ludzi i sprzętu oraz utrzymywania części sił w podwyższonej gotowości.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: Piotr Gubernat/Combat Camera DORSZ

dodaj komentarz

komentarze


Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Rusza mały przegląd strategiczny
Abordaż z polskim wsparciem
Co z wysługą po powrocie do wojska?
W cieniu wojny
Czego nie wiesz o komandosach z Lublińca?
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Wojna o dane
Cyfrowy strażnik
Szef MON-u: bez rezerwistów nie ma silnej armii
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
„Huragan” coraz bliżej
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Jak wspierać żołnierzy w kryzysie?
Leopardy na dnie Odry i test Batalionu Model 44
Podróż pamięci
Cisi i skuteczni od 65 lat
Siła integracji
Coraz więcej Daglezji w armii
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
350 mln zł dla 86 firm, by były w gotowości
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Sukcesy na basenie i strzelnicy
Technologie SECO/WARWICK wzmacniają przemysł obronny
Drużyna Invictusa na starcie
Sukces polskich żołnierzy na czempionacie szermierzy
Ratunek pod ogniem
Działajmy razem!
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
MON przedstawił zasady „zielonej listy”
Mural na 65-lecie komandosów
MON zmienia system gotowości obronnej
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Wypalanie Marków
Trening z robotem
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Całkiem nowe otwarcie
Jak drapieżne ptaki chronią lotnisko
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Cios w plecy
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Inauguracja roku akademickiego na WAT
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Gorący lipiec PKW Łotwa
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Namierzyć i wskazać cel
„Zdrzałka” na pustyni
Wojsko zobaczy więcej
Ukraina kontra odrzutowe drony
„Horyzont” przedłużony
Ujarzmić wzburzony tłum
Jeden cywil w gronie żołnierzy na podium
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Musimy powstrzymać agresora
Flanka pod strażą
Morscy lotnicy w akcji

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO