Weterani poszkodowani upamiętnili żołnierzy 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, którzy podczas II wojny światowej polegli w walkach we Włoszech. Już po raz kolejny na ich grobach, na czterech polskich cmentarzach wojennych: w Bolonii, Loreto, na Monte Cassino i w Casamassimie, zapalili znicze i złożyli wiązanki kwiatów.
„Tradycja i pamięć – w hołdzie poległym polskim żołnierzom na ziemi włoskiej” – tak nazwali swój projekt weterani ze Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju. Już po raz czwarty odwiedzili oni wojenne cmentarze polskich żołnierzy we Włoszech. Na każdej z nekropolii składali wieniec z biało-czerwonych kwiatów, zapalali znicze i oddawali honory poległym. Weterani podkreślali, że czują dumę z dokonań żołnierzy 2 Korpusu Polskiego na włoskiej ziemi i przyznawali, że podczas każdej uroczystości ogarniało ich takie samo wzruszenie.
– Podobnie jak żołnierze 2 KP służyliśmy Polsce, walcząc poza jej granicami. Wykonywaliśmy zadania na obcej ziemi, m.in. w Iraku i na Bliskim Wschodzie. Byliśmy wierni żołnierskiej przysiędze „w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić” – mówił Tomasz Kloc, ranny na misji w Iraku, prezes stowarzyszenia. Jak podkreśla, powinnością weteranów jest pamiętać o uczestnikach walk z okresu II wojny, są bowiem ich następcami.
– Takie projekty są potrzebne, bowiem pozwalają nie tylko doświadczyć historii, gdy podążamy szlakiem bojowym żołnierzy 2 Korpusu, ale sprzyjają także integracji naszego środowiska – podkreślał Tomasz Zdziarski, wiceprezes stowarzyszenia.
Cztery polskie nekropolie
Trasa podróży pamięci wiodła z północnych Włoch na południe półwyspu. Weterani odwiedzili wojenne nekropolie, na których pochowani są polscy żołnierze. Lokalizacja cmentarzy związana jest z najważniejszymi bitwami 2 Korpusu. Formacja ta w maju 1944 roku zdobyła Monte Cassino, w lipcu 1944 roku Ankonę, a w kwietniu 1945 roku wyzwoliła Bolonię. Polskie nekropolie znajdują się w Bolonii (1432 mogiły), w Loreto (1112), na Monte Cassino (1052) i w Casamassima (431).
Weterani jako pierwszy odwiedzili polski cmentarz wojenny w Bolonii. Pochowani są na nim Polacy, którzy polegli w walkach na Linii Gotów, w Apeninie Emiliańskim i w bitwie o Bolonię, gdzie 2 KP zakończył swój szlak bojowy. Groby polskich żołnierzy rozsiane były po całym regionie. Dopiero po wojnie, z inicjatywy gen. Władysława Andersa, zebrano ich ciała i stworzono wspólną nekropolię. Spośród pochowanych 1432 żołnierzy, osiemnastu pozostaje nieznanych.
Mieszkańcy Bolonii pamiętają, kto wyzwolił ich miasto. Co roku podczas uroczystości, 21 kwietnia, miejscowe władze podkreślają, jak rankiem tego dnia w 1945 roku 9 Batalion Strzelców Karpackich wkroczył do miasta, zawieszając tam polską flagę. W walkach zginęło 300 polskich żołnierzy, a 600 zostało rannych. – Nasza obecność na cmentarzu wywoływała zainteresowanie mieszkańców Bolonii. Pozdrawiali nas i dziękowali za to, co zrobili dla ich miasta polscy żołnierze – opowiadał Tomasz Kloc.
Ponad 200 kilometrów dzieli Bolonię od Loreto, gdzie na cmentarzu spoczywają żołnierze 2 Korpusu polegli w walkach o pobliską Ankonę. Rzędy żołnierskich mogił otoczone są cyprysami, palmami i krzewami oleandrów. O Polakach przypomina biało-czerwona flaga powiewająca na wysokim maszcie. Na początku lipca 1944 roku na kopułę i wieżę bazyliki spadły niemieckie bomby, które wznieciły pożar. Polscy żołnierze ugasili ogień i uratowali XV-wieczną świątynię. O tym wydarzeniu przypomina dziś polska kaplica w bazylice.
O polskich żołnierzach pamiętają także mieszkańcy Loreto. – Gdy zwiedzaliśmy bazylikę, podszedł do nas starszy mężczyzna i dziękował nam za to, że 82 lata temu Polacy uratowali tak ważną dla miejscowej ludności świątynię oraz wyzwolili miasto – opowiadał Monika Zdziarska, żona weterana.
Cmentarz na Monte Cassino to jedno z najważniejszych polskich miejsc pamięci narodowej we Włoszech. To tutaj 82 lata temu o wzgórze 593 toczyły się najcięższe walki. Poległo 923 żołnierzy 2 KP, blisko 3 tys. zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. O złożonej wówczas przez nich ofierze przypominają słowa wyryte na cmentarnej tablicy: „Za wolność naszą i waszą, my żołnierze polscy oddaliśmy Bogu ducha, ziemi włoskiej ciało, a serce Polsce”.
Po wizycie na cmentarzu członkowie stowarzyszenia napisali na Facebooku: „Oddaliśmy hołd niezwykłym żołnierzom, którzy już na zawsze wyznaczyli ramy etosu bohatera”. – Poczułem, że ten cmentarz jest kawałkiem Polski na włoskiej ziemi. Aż ściskało w gardle – przyznał Jacek Piontek, skarbnik stowarzyszenia. Podobne odczucia miała Izabela Kloc. – Na Monte Cassino można doświadczyć niemal mistycznego katharsis, a uwolnienie stłumionych emocji może podnieść na duchu lepiej niż niejedna terapia – mówiła żona weterana.
Monika Zdziarska opowiada, że była pełna podziwu dla żołnierzy 2 Korpusu, którzy zdobyli tak strome wzgórze. Przyznała także, że trudno jej było nie myśleć o żonach i matkach żołnierzy 2 Korpusu, których bliscy tutaj zginęli.
Najmniejszy polski cmentarz wojskowy położony jest na południu Włoch w Casamassimie. Powstał wiosną 1944 roku w regionie Apulia pośród gajów drzew oliwnych. Spoczywają na nim polscy żołnierze, którzy zginęli podczas walk na Linii Gustawa nad rzeką Sangro lub zmarli w szpitalach w Bari i Neapolu w wyniku ran odniesionych podczas wcześniejszych walk. W Casamassimie działał też polski szpital wojenny, który stał się największą bazą sanitarną 2 KP.
– Wielu mieszkańców zawdzięczało życie polskim lekarzom, a także żołnierzom armii generała Andersa, którzy wielokrotnie przekazywali żywność włoskim cywilom – opowiadała weteranom Żaneta Nawrot, prezes Stowarzyszenia Włosko-Polskiego „La Piccola Polonia” (Mała Ojczyzna) w Casamassimie.
Obowiązek pamięci
– Poprzez nasze wyprawy do Włoch upowszechniamy wiedzę o żołnierzach 2 Korpusu – mówią weterani. Pojawienie się na cmentarzach kilkunastoosobowej grupy mężczyzn, ubranych w bordowe berety i białe koszulki z logo stowarzyszenia i napisem „Veterans Team”, z polską flagą oraz sztandarem stowarzyszenia, wszędzie wywoływało zainteresowanie. Zaciekawieni byli zarówno turyści, jak i lokalni mieszkańcy.
Uczestnicy wyprawy uważają też, że jest to dla nich także lekcja patriotyzmu. – Gdy podąża się szlakiem gen. Andersa, ma się poczucie, że jest się spadkobiercą tej przeszłości – dodała Izabela Kloc. Jak podkreślała, taka podróż to jednocześnie zastrzyk energii dla weteranów poszkodowanych, którzy mierzą się z fizycznymi ograniczeniami będącymi skutkiem ran odniesionych na misji.
Włoskie wyprawy Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju mają charakter podróży historyczno-wojskowych pod hasłami upamiętnienia szlaku bojowego 2 KP. Podczas poprzednich wyjazdów udało się im nawiązać współpracę z polonijnymi stowarzyszeniami, które otaczają pamięcią groby polskich żołnierzy poległych we Włoszech: Stowarzyszeniem Włosko-Polskim „La Piccola Polonia” (Mała Ojczyzna) oraz Stowarzyszeniem Włosko-Polskim Nowe w Marche, które działa w Loretto.
– Podobne wyjazdy o charakterze edukacyjnym będziemy chcieli organizować w kolejnych latach. Wielu weteranów nie było jeszcze na polskich cmentarzach we Włoszech. Złożenie na nich wiązanek kwiatów oraz zapalenie zniczy daje nam poczucie dobrze spełnionego obowiązku pamięci – podsumowuje prezes stowarzyszenia.
Zorganizowanie projektu „Tradycja i pamięć – w hołdzie poległym polskim żołnierzom na ziemi włoskiej” było możliwe dzięki współpracy stowarzyszenia z amerykańską firmą Lockheed Martin, która wsparła to przedsięwzięcie.
autor zdjęć: Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju

komentarze