moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Jakie wnioski dla Polski płyną z zamieszania wokół 28-punktowej umowy w sprawie Ukrainy?

„Śpieszmy się poznawać amerykańskie propozycje pokojowe, tak szybko się zmieniają” – ta parafraza chyba najlepiej oddaje istotę wydarzeń z ostatnich dni. Jest jeszcze analogia z dyplomacją USA postrzeganą jako teatr, w którym aktorzy zmieniają maski szybciej, niż widzowie zdążą zrozumieć fabułę. Faktem jest, że tajemniczy dokument z 28 punktami, zmienne deklaracje Donalda Trumpa oraz dziwaczna, ocierająca się o wywiadowczy skandal rola Steve’a Witkoffa, wywołują dysonans poznawczy u najbardziej wytrawnych analityków. Ale wydarzenia te mają też pewną wartość poznawczą – bo choć realnie nie przybliżają nas do pokoju, to odsłaniają waszyngtońskie mechanizmy władzy. Co z nich wynika, także dla Polski?

Zacznijmy od nieszczęsnej 28-punktowej umowy. Według przecieków miała ona obejmować propozycje dotyczące zawieszenia broni, statusu okupowanych terytoriów, stopniowego znoszenia sankcji wobec Rosji oraz mechanizmów gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Problem w tym, że dokument nie został przedstawiony sojusznikom USA, choć nakładał na nich konkretne zobowiązania, nie był też oficjalnie zaprezentowany jako stanowisko Waszyngtonu. Umowa przez kilka dni funkcjonowała w przestrzeni medialnej jako przedziwny artefakt – wszyscy o niej pisali, ale nikt tak naprawdę jej nie widział. Tymczasem Donald Trump „dołożył do pieca”, wyznaczając Kijowowi ultimatum na przyjęcie dokumentu. Jego niejasny status oraz domniemanie, że zawierał bardzo niekorzystne dla Ukrainy zapisy, w połączeniu z deklaracją Trumpa wywołały falę oburzenia u europejskich sojuszników Ameryki. Media grzmiały o „zdradzie” i „kolejnym Monachium”, piętnując Waszyngton za chęć dogadania się z Moskwą, ponad głowami Europejczyków i kosztem Ukraińców.

Rozbrajanie bomby

I na to wszystko „wjechał” jeszcze Steve Witkoff, biznesmen i doradca prezydenta USA, jego specjalny negocjator. Witkoff już wcześniej spotykał się zarówno z przedstawicielami Kremla, jak i z ukraińskimi władzami. Rzecz w tym, że jego doświadczenie dyplomatyczne jest znikome, a formalne związki z Departamentem Stanu – żadne. Co pewnie nie byłoby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie ujawnione przez Bloomberga nagrania z rozmów specjalnego wysłannika z przedstawicielami Kremla. Wynika z nich, że Witkoff bardzo zaangażował się w działania na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie – w sposób, który drastycznie premiuje Rosję. Jej dobro leży na sercu amerykańskiemu negocjatorowi na tyle mocno, że doradzał Rosjanom, jak należy podejść Trumpa, by przekonać go do moskiewskich racji. Gdy piszę te słowa, Witkoffa nie spotkały jeszcze żadne konsekwencje z tytułu takiego zaangażowania, przez media i część polityków za oceanem definiowanego w kategoriach państwowej zdrady.

Spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa (z prawej) i prezydenta Rosji Władimira Putina (z lewej) w Anchorage na Alasce, 15 sierpnia 2025 roku.

Jak na to wszystko zareagowała Ukraina? Kijów niemal z miejsca zabrał się do rozbrajania 28-punktowej „bomby”. Przystał na konsultacje z Amerykanami, twardo obstając przy narracji, według której Ukraina nie może być przedmiotem negocjacji między Waszyngtonem a Moskwą, lecz musi pozostać ich podmiotem. Tym samym tropem – podkreślając także własną sprawczość – poszła Europa, szybko wypracowując swoje propozycje warunków zakończenia wojny i późniejszego pokoju.

Nad Wisłą zareagowaliśmy szczególnie emocjonalnie. Polska obawia się, że jeśli USA i Rosja będą negocjować bez udziału sojuszników, bezpieczeństwo regionu może zostać wystawione na ryzyko. W naszej debacie publicznej pojawiły się pytania o to, czy Waszyngton jest gotów „sprzedać” część interesów Europy Wschodniej w zamian za szybkie zakończenie wojny i czy Polska ma wystarczająco silną pozycję, by bronić swoich interesów w tej układance. Z ulgą przyjęliśmy wiadomość, że skumulowana presja Ukrainy, Europy oraz istotnej części klasy politycznej w Stanach Zjednoczonych (także republikanów) właściwie zdjęła kontrowersyjną umowę z agendy. Ba, Trump sam ją zdezawuował, mówiąc, że nigdy nie była oficjalnym stanowiskiem USA, a jedynie zbiorem zagadnień do negocjacji. Po czym ułaskawił dwa indyki (z okazji Święta Dziękczynienia) i wrócił do swojej ulubionej opowieści o wspaniałej prosperity Ameryki pod jego przywództwem. Kurz opadł, co się wyłoniło?

Nagłe i sprzeczne

Opisane wydarzenia pokazują, że w amerykańskim systemie politycznym ogromną rolę odgrywa sam prezydent – jego osobiste preferencje, intuicje i gesty. Banał, nic nowego, ale idźmy dalej. Fakt, że kluczowa rola w rozmowach z Rosjanami przypada w udziale Witkoffowi, a nie zawodowym dyplomatom, jest dowodem na to, że Donald Trump traktuje politykę zagraniczną jako przestrzeń własnych decyzji, często podejmowanych poza instytucjonalnymi ramami. To nie jest nowość – w historii USA zdarzało się, że prezydenci korzystali z nieformalnych kanałów komunikacji – ale skala i jawność tego procesu budzi pytania o stabilność systemu. Widzimy tu bowiem zjawisko „dyplomacji równoległej”: oficjalne kanały – Departament Stanu, ambasady, doradcy ds. bezpieczeństwa – funkcjonują obok nieformalnych wysłanników, których mandat jest niejasny. Sprawa 28 punktów dobrze to ilustruje. Marco Rubio, szef amerykańskiej dyplomacji, dowiedział się o umowie z mediów. Potem nie zaprzeczał istnieniu dokumentu, ale też nie nadał mu oficjalnego statusu. Taki stan rzeczy prowadzi do chaosu informacyjnego i osłabia wiarygodność USA w oczach partnerów. Sojusznicy nie wiedzą, czy mają ufać oficjalnym komunikatom, czy raczej śledzić wypowiedzi prezydenta i jego otoczenia.

A ten nie ułatwia sprawy, bo traktuje dyplomację jako element spektaklu politycznego. Jego wypowiedzi – raz obiecujące szybki pokój, innym razem obnażające brak zainteresowania czy wręcz pogardę dla Ukrainy – są częścią gry medialnej. W amerykańskim systemie władzy prezydent ma ogromne prerogatywy, ale jednocześnie jest poddany presji opinii publicznej i własnego elektoratu. To sprawia, że decyzje są często podporządkowane logice kampanii wyborczej, a nie długofalowej strategii.

Rozproszenie ośrodków decyzyjnych – Biały Dom, Departament Stanu, Pentagon, doradcy prezydenta – prowadzi do sytuacji, w której polityka zagraniczna USA jest niejednoznaczna. W przypadku rozmów z Rosją i Ukrainą widać, że różne instytucje mają odmienne priorytety, co nie byłoby niczym złym, gdyby nie fakt, że prezydent Trump nie potrafi (nie chce?) zintegrować ich w spójną całość. Jaki płynie z tego wniosek dla sojuszników, w tym dla Polski? Czas przyjąć założenie, że decyzje Waszyngtonu mogą być nagłe, sprzeczne i podporządkowane wewnętrznej logice politycznej. Polska polityka musi brać pod uwagę, że amerykański system jest podatny na personalne decyzje prezydenta. To oznacza, że nie można opierać całej strategii bezpieczeństwa wyłącznie na gwarancjach Waszyngtonu. Potrzebne są własne zabezpieczenia – silna armia, rozwinięta współpraca regionalna i aktywna obecność w strukturach europejskich.

Marcin Ogdowski , dziennikarz „Polski Zbrojnej”, korespondent wojenny, autor bloga bezkamuflazu.pl

autor zdjęć: ANDREW HARNIK/Getty AFP/East News

dodaj komentarz

komentarze


Australijską armią będzie dowodzić kobieta
„Kryzys” na AWL-u
Początek wielkiej historii
Nowe zasady finansowania szkolenia żołnierzy-medyków
Powrót WAM-u
Świat się zbroi na rekordową skalę
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Sprzęt wojskowy i technologia na PGE Narodowym
Edukacja na potrzeby nowej fabryki rakiet
Szef MON-u na Defence24 Days
Cenckiewicz rezygnuje z szefostwa BBN
SAFE staje się faktem!
Więcej strzelnic w powiecie
Lekcja 3 Maja
Bursztynowy wstrząs
Systemy antydronowe poszukiwane
Nowe łodzie wojsk specjalnych
Jest nowy szef BBN
Medyczne centrum w Krakowie
Mundury noszą ludzie
Ostrosz zamiast Mureny
Kluczowe 30 dni
Od cyberkursu po mundurówkę
Kosmiczne oko armii
Zbrojeniówka wchodzi do Raciborza
Wyścig Stalina
Syndrom Karbali
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Rzeźnik w rękach GROM-u
Sześć medali żołnierzy w sportach walki
Zbrodnia bez kary
Polsko-irlandzkie rozmowy o współpracy
Mosty nad Narwią
Groźny incydent w Libanie
Leopard, czyli zwycięstwo na ostatniej prostej
Srebro dla AWL-u w grach wojennych
Medale żołnierzy w pływaniu, biegach i chodzie
NATO i USA o Iranie
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Wypadek w PKW UNIFIL
Silniki do Abramsów będą serwisowane w Dęblinie
Marynarz w koreańskim tyglu
Nauki i nauczki z Afganistanu
Młodzi mechanicy pojazdów specjalnych
WOT będzie szkolić pracowników Orlenu
Strykery w akcji
Zbrodnia i kłamstwo
Pościg Leopardów
Kurs „Piorun” – prawdziwy sprawdzian morale
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Natarcie w deszczu
Wicepremier apeluje o jedność
Czekając na czołgi
WAM coraz bliżej Łodzi
Adaptacja i realizm
Premier: Polska zbuduje armadę dronową z Ukrainą
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Generał Chmielewski na czele cyberwojska
Czołgi poszły w las
WOT z Kraśnika i Zamościa walczy z żywiołem
Bieg ku pamięci bohaterów
Terytorialsi wspierają służby w powiecie biłgorajskim

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO