moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Skok z 10 kilometrów? To nie problem!

Desantując się z samolotu na wysokości 10 tys. metrów możemy przelecieć niepostrzeżenie nawet 80 km. W nocy jesteśmy niezauważeni, dzięki czemu możemy zaskoczyć przeciwnika – mówi „Larry”, operator zespołu bojowego i instruktor spadochronowy z GROM-u. Ta elitarna jednostka powstała 30 lat temu. Z okazji jubileuszu żołnierze opowiadają o swojej służbie.

Jednostka wojskowa GROM dziedziczy tradycje cichociemnych, legendarnych skoczków Armii Krajowej. Czy wzorem swoich poprzedników wy także dużą wagę przykładacie do szkolenia spadochronowego?

„Larry”, szef wydziału przerzutu powietrznego JW GROM: To, że jednostka dziedziczy tradycje cichociemnych żołnierzy AK jest dla mnie – i myślę, że dla każdego żołnierza jednostki – bardzo ważne. Pielęgnujemy i kontynuujemy tradycje związane z ich działaniem. Za zgodą ostatnich żyjących cichociemnych każdy operator zespołu bojowego naszej jednostki ma nadany tytuł „Cichociemny” i jest to dla nas najwyższy zaszczyt. Czuję z nimi ogromną więź, także dlatego, że rozumiem, jakie ryzyko musieli podjąć dla ojczyzny.

Zatem wszyscy żołnierze jednostki GROM, podobnie jak cichociemni, są przygotowani do wykonania skoku spadochronowego?

Tak. W GROM-ie szkolenie spadochronowe zawsze było i jest na najwyższym poziomie w naszej armii. To nasi żołnierze jako pierwsi korzystali ze szkolenia w tunelu aerodynamicznym, początkowo na Florydzie, a potem w Niemczech. Dziś takie tunele są w Polsce, w tym jeden wojskowy, z którego korzystają wszystkie jednostki wykonujące skoki spadochronowe. I w końcu to u nas w jednostce rozpoczęło się szkolenie z wykorzystaniem aparatury tlenowej.

Każdy żołnierz GROM-u skacze?

Do służby w jednostce mogą aplikować wyłącznie żołnierze, którzy mają dopuszczenie Wojskowej Komisji Powietrznodesantowej do wykonywania skoków spadochronowych. Każdy żołnierz naszej jednostki musi więc uzyskać tytuł skoczka spadochronowego.

Ile czasu potrzeba, by wyszkolić żołnierza w skokach spadochronowych?

Żołnierze, którzy przychodzą do GROM-u z jednostek powietrznodesantowych, desantowych i aeromobilnych, w których wykonuje się skoki spadochronowe mają już tytuł skoczka. Ale są też tacy, którzy dopiero w GROM-ie zaczynają przygodę ze spadochroniarstwem. Spadochronowe szkolenie podstawowe organizujemy u nas albo wysyłamy żołnierzy na szkolenie do jednostki wojskowej Nil. Kolejne etapy szkolenia są już trudniejsze i odbywają się u nas w jednostce. Żołnierze, którzy przeznaczeni są do służby w zespołach bojowych lub pododdziałach wspierających, muszą zaliczyć najpierw kurs AFF (Accelerated Freefall), czyli nauczyć się tzw. wolnego spadania. Żołnierze ćwiczą pod okiem instruktorów w tunelu aerodynamicznym, jak poprawnie układać sylwetkę w powietrzu podczas swobodnego opadania, czyli jeszcze przed otworzeniem czaszy spadochronu. Gdy już nauczą się utrzymywać ciało w opozycji „płaskiej”, to podnosimy poprzeczkę. Żołnierze „latają” w tunelu z pełnym oporządzeniem, z bronią, kamizelką i zasobnikiem. Kolejnym etapem jest już szkolenie praktyczne z instruktorem w powietrzu.

Ile skoków musi wykonać żołnierz w czasie takiego szkolenia?

Pięć razy skacze z instruktorem, a potem może wykonywać skoki samodzielnie, ale bez wyposażenia. To jednak dopiero połowa drogi. Następnym etapem jest szkolenie MFF (Military Freefall), podczas którego dokładamy żołnierzom oporządzenie. I dopiero po takim szkoleniu żołnierz może wykonać skok z pełnym wyposażeniem i zasobnikiem w dzień i w nocy. Co ważne, jest przygotowany do lądowania w nieoznakowanym terenie. Wyszkolonych do tego poziomu żołnierzy przygotowujemy do osiągnięcia gotowości w zakresie wykonywania skoków szkolno-bojowych i bojowych. W tym celu organizujemy intensywny kurs zgrywający sekcje i grupy specjalne. W czasie, którego operatorzy z grupy zadaniowej wykonują średnio od 50 do 60 skoków spadochronowych i osiągają gotowość do wykonywania skoków szkolno-bojowych i bojowych HAHO/HALO. Uczą się tam m.in. wykonywania przelotów kilkunastoosobowymi formacjami i lądowania w terenie przygodnym. Nasza jednostka może pochwalić się tym, że wszystkie zespoły bojowe posiadają taką zdolność.

Przelot? Mógłbyś to wyjaśnić?

Zacznę od tego, że wojska specjalne najczęściej wykonują zadania w nocy. Żołnierze muszą działać skrycie, by nie zdradzić przeciwnikowi swojej obecności, bo najważniejszym determinantem sukcesu działań specjalnych jest wykorzystanie elementu zaskoczenia. Wyobraźmy sobie, że żołnierze mają dotrzeć do wyznaczonego celu oddalonego o np. 80 km. Przerzut drogą spadochronową daje gwarancję skrytości. Czasami, stojąc w nocy 100 metrów od lądowiska, nie zauważymy i nie usłyszymy lądujących skoczków.

Żołnierze podczas takiej operacji wykorzystują statki powietrzne, które poruszają się na wysokościach od 7500 metrów do ok. 11 tysięcy. Niepostrzeżenie wyskakują z samolotu, a potem wykonują przelot nawigując w powietrzu. W zależności od warunków atmosferycznych są w stanie przelecieć nawet 80 kilometrów i wylądować z dokładnością do kilku metrów.

Podczas tak wysokich skoków musicie używać aparatury tlenowej…

Tak, to prawda. Przyjmuje się, że powyżej 7500 metrów znajduje się strefa śmierci, w której nie da się już oddychać. Z tego też powodu te skoki zawsze obarczone są pewnym ryzykiem. Może dojść do jakiegoś uszkodzenia sprzętu, np. maski tlenowej. Żołnierz w takim przypadku może stracić przytomność, a nawet umrzeć.

Słyszałam, że żołnierze jednostki wykonali kiedyś skok z ponad 10000 m, a spadochrony otworzyli na wysokości 9800 metrów. Brzmi imponująco!

Żołnierze desantowali się wówczas z pokładu samolotu C-17. W naszym szkoleniu nie chodzi jednak o bicie rekordów, ściganie się z kimś. To zdobywanie nowych umiejętności, odkrywanie nowych możliwości. Dzięki temu skokowi sprawdziliśmy, że nasze wyposażenie działa bez zarzutu na takiej wysokości, że czasze spadochronów napełniają się prawidłowo powietrzem. Taka wiedza i doświadczenie jest niezbędne do wykonywania zadań bojowych.

A czy żołnierze wiele razy wykonywali takie przeloty w warunkach bojowych?

Podczas każdej operacji przyjmujemy różne warianty dotarcia do celu, w tym także przerzut spadochronowy. Ale o szczegółach nie mogę mówić.

Powiedz proszę, jak wyposażony jest operator, który wykonuje przelot na trasie kilkudziesięciu kilometrów, a potem rusza do walki.

Wyposażeni są w aparaturę tlenową, o czym już mówiliśmy. Poza tym muszą mieć specjalistyczną wielowarstwową odzież, bo na wysokości 10000 metrów temperatura może spaść nawet do minus 50 stopni Celsjusza. Podstawą przy takich skokach jest nawigowanie w powietrzu, dlatego żołnierze mają panele nawigacyjne, gdzie są zdublowane narzędzia GPS. Mają busole oraz system do nawigowania i planowania misji. Każdy ma też wodę, prowiant, sprzęt do bytowania, broń, amunicję, kamizelki, hełmy, noktowizję i wiele innych rzeczy. W sumie może się uzbierać 100 kilogramów sprzętu.

Czy zdolności do wykonywania takich wysokich skoków i przelotów trzeba podtrzymywać? Jak często się szkolicie?

Takich bardzo wysokich skoków, tzn. powyżej 9000 metrów nie robi się wiele. Najczęściej skaczemy z wysokości do 7500 metrów. Szkolimy się regularnie w kraju, ale także bierzemy udział w prestiżowych szkoleniach zagranicznych, m.in. w skokach tlenowych dla sił specjalnych w Alpach. Z innych ciekawszych szkoleń – mieliśmy także szkolenia spadochronowe w warunkach subarktycznych na północy Norwegii.

Ile skoków w sumie wykonałeś?

Mam na koncie ponad dwa tysiące skoków, ale są instruktorzy w wydziale, którzy mają średnio 3 lub 4 tysiące skoków. A jeden z nich niedługo osiągnie rekordową w Wojsku Polskim liczbę 10 tysięcy skoków. Mamy w jednostce pasjonatów spadochronowych, jednych z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie.

„Larry”, oficer jednostki GROM. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej we Wrocławiu oraz Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Służbę zaczął w 18 Batalionie Desantowo-Szturmowym w Bielsku-Białej jako dowódca plutonu rozpoznawczego. W 2006 roku przeszedł selekcję do jednostki, a służbę w GROM-ie rozpoczął w 2009 roku. Po kursie podstawowym przez dziewięć lat służył w zespole bojowym na różnych stanowiskach. Od 2018 jest szefem Wydziału Przerzutu Powietrznego odpowiedzialnego za szkolenie spadochronowe w jednostce GROM. Cztery razy brał udział w misjach bojowych w Afganistanie i Iraku. Za swoją służbę był wielokrotnie nagradzany odznaczeniami krajowymi i zagranicznymi.

Rozmawiała: Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: arch. GROM, Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Samorządy filarem odporności państwa
Żołnierze z medalami w kurash
Żołnierze Czarnej Dywizji orientowali się najlepiej
Ogień z Czarnych Panter w Orzyszu
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Medale w skokach na celność lądowania
Nominacje na nowe stanowiska
Coraz więcej Abramsów w Wojsku Polskim
Ocean dronów
Drony i roboty na MSPO 2026
Gorący lipiec PKW Łotwa
Studia w mundurze
FPV po polsku
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Batalion Model 44 pokazał moc
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Moriana – nawodny dron
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Bezzałogowy skrzydłowy dla F-35
Koniec okularów w służbie?
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Odeprzeć siły przeciwnika od rzeki
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Pięściarka Wojska Polskiego z brązem
Cios w plecy
Zawsze gotowi, zawsze blisko
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Gry w wojnę w AWL-u
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
Z prądem i pod prąd
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Polska w koalicji antybalistycznej
Jak przetrwać kryzys?
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Wojska dronowe z nowym dowódcą
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Ukraińska tarcza antydronowa
Patrioty sojuszników będą nadal chronić Jasionkę
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Ukraińska pięść na rosyjskie drony
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Flanka pod strażą
Tarantula z plecaka
Alert RCB? Nie panikuj, działaj
Abordaż z polskim wsparciem
Bartoszyccy zmechanizowani górą w Korei!
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Rosja testuje wschodnią flankę NATO
Wczoraj Ił-20, dziś Mi-8
Pancerniacy i spadochroniarze
Medale strzelców z „armii mistrzów”
„Horyzont” przedłużony

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO