moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Jastkowska epopeja 4 Pułku Piechoty Legionów

Zmagania żołnierzy Legionów Polskich w bitwie pod Jastkowem (31 lipca–3 sierpnia 1915 roku) w kontekście działań operacyjno-taktycznych na froncie wschodnim I wojny światowej, miały charakter epizodyczny. Jednak historiografia II Rzeczypospolitej, budująca pamięć o czynie niepodległościowym Legionów Polskich, nie zapomniała o bohaterskiej walce „Czwartaków” ppłk. Bolesława Roi. W dziennikach Tadeusza Kasprzyckiego, Józefa Teslara i Władysława Orkana oraz wielu pamiętnikach i opracowaniach wydawanych drukiem w okresie międzywojennych można odnaleźć opisy boju pod Jastkowem, które dla badacza historii wojskowości są ważnym źródłem do poznania zasad taktyki działań piechoty i artylerii jednostek carskich, polskich i austro-węgierskich.

W pierwszej kolejności, warto zapoznać się z sytuacją operacyjną na południowym odcinku frontu wschodniego. 26 czerwca 1915 roku armie państw centralnych rozpoczęły między Wisłą a Bugiem nową ofensywę. Celem tego uderzenia było ostateczne wyparcie wojsk carskich z Królestwa Polskiego. Korpusy austro-węgierskie i niemieckie z linii Rawa Ruska–Majdan–Radomyśl skierowały się w kierunku północnym. Generał Nikołaj Iwanow, dowódca rosyjskiego Frontu Południowo-Zachodniego, odpowiadając na działania ofensywne nieprzyjaciela, postanowił przejść do obrony, wykorzystując silne systemy umocnień polowych. 5 lipca korpusy carskie uderzył na wroga na linii Józefów–rzeka Wyżnica–Bychawa–Izbica. 12 lipca, po zażartych bojach pod Kraśnikiem, Rosjanie zostali zmuszeni do cofnięcia się na umocnioną linię wzdłuż rzek Chodel (obecnie Chodelka) i Urzędówki oraz miejscowości: Wilkołaz, Bychawa, Piaski Szlacheckie, Latyczów, Izbica, Grabowiec aż po rejon Kryłowa i Sokala nad Bugiem. 22 lipca żołnierze 4 Pułku Piechoty Legionów przeszli chrzest ogniowy w boju pod Majdanem Borzechowskim.

Głównodowodzący ofensywą austro-niemiecką gen. August von Mackensen uporał się z atakami Moskali i 16 lipca przeszedł do uderzenia. Po 3-dniowych zaciętych walkach austro-węgierska I armia zdobyła na wschodzie Kryłów i Sokal. Grupa gen. Alexandra Linsingena zajęła 22 lipca silnie broniony Hrubieszów. Niemiecka XI armia zdobyła 16 lipca Krasnystaw. 23 lipca austro-węgierska IV armia zdobyła linię Chodel–Bychawa. W tym dniu, został przerwany północny front rosyjski nad Narwią, między Rożanami a Pułtuskiem. Rosjanie na lewym brzegu Wisły trzymali się już tylko w Warszawie i pod Dęblinem. Armie Frontu Południowo-Zachodniego gen. Iwanowa broniły się ciągle na linii kolejowej Lublin–Chełm, mając na swych tyłach, aż po Brześć, jeszcze trzy dalsze pasy umocnień polowych. 30 lipca, silna grupa gen. Ottona von Emmicha wyparła Rosjan po krwawej walce z linii Trawniki–Piaski. Austro-węgierska IV armia, pokonawszy opór wroga po obu stronach rzeki Bystrzycy, pod Chmielem i Dużą, zajęła 30 lipca Lublin i Kazimierz.

Do Lublina pierwsi wjechali ułani rtm. Władysława Beliny-Prażmowskiego. Należy podkreślić, że była to bardziej akcja polityczna niż wojskowa, która miała na celu wzbudzenie polskiego ducha niepodległościowego w mieszkańcach miasta. To wydarzenie tak zrelacjonował w swoim dzienniku gen. Tadeusz Kasprzycki, w 1915 r. oficer I Brygady Legionów: „Mamy ominąć Lublin od zachodu; najwidoczniej Austriacy nie chcą nas wpuścić do miasta. […] Mimo podwójnej austriackiej opieki znajduje Komendant sposób na wyjście z narzuconej sytuacji. Nie da się całej brygady skierować do Lublina wobec wyraźnego rozkazu, decyduje Komendant przeznaczyć konnicę do reprezentowania nas wszystkich. Ma ona postarać się o zajęcie miasta przed Austriakami. […] Między 10 a 11 [30 lipca – MP] konnica nasza ścierająca się tu i ówdzie z patrolami rosyjskimi, zajmuję Konopnicę i wysuwa się pod Lublin szwadronem Orlicza [por. Gustawa Orlicz-Dreszera – MP]. Po 1-ej, w ślad za ustępującymi konnymi oddziałkami rosyjskimi, szwadron zajmuje Lublin, wkraczając do miasta na pół godziny przed konnymi patrolami Austriaków. Entuzjazm, owacje tłumów”. Rosjanie cofnęli się na kolejną linię fortyfikacji, która przez Puławy, Kurów, Łęczną, Sawin osiągała rz. Bug w rejonie miejscowości Opalin. W tyle przygotowaną mieli jeszcze linię Uhrusk–Łowcza–Błota Krowie–jeziora między Wytycznem a Ostrowem. Z boku obwarowana była Włodawa.

Legioniści pod Jastkowem

W tym miejscu rozpoczyna się jastkowska epopeja 4 Pułku Piechoty Legionów. Warto przybliżyć obraz rosyjskich umocnień polowych oraz ukazać teorię skuteczności ognia karabinowego, który w carskim wykonaniu w istotnym stopniu przyczynił się do niepowodzenia natarcia polskich legionistów 31 lipca 1915 roku. Wspomnienia gen. Tadeusza Kasprzyckiego wskazują, że„poczynając od Jastkowa zajmuje on [nieprzyjaciel – MP] silnie dobrze umocnione i odrutowane pozycje na południe od rzeczki Ciemięgi; okopy rosyjskie idą od koty [punkt wysokościowy na mapie – MP] 209 przez skraj płd. Jastkowa wzdłuż szosy na zachód od Józefowa, skręcają na płd. od Józefowa na kotę 222 i dalej na wschód. Specjalnie silnie ufortyfikowany jest rejon Józefowa”. Mając na uwadze podstawowe zasady budowy fortyfikacji polowych, opisane przez Kazimierza Biesiekierskiego w pracy pt. „Fortyfikacje polowe” z 1922 roku, można przypuszczać, że układ carskich okopów pod Jastkowem odpowiadał idei obrony flankowej. Wskazywała ona, że przy projektowaniu linii rowów strzeleckich, zasadniczo równoległej do frontu przypuszczalnej obrony, wykorzystuje się załamania terenu do umieszczania obiektów flankowania, tj. stanowiska karabinów maszynowych i działek piechoty, oraz odcinki rowów strzeleckich. Flankowanie według ww. autora „polega na skierowaniu ognia wzdłuż bronionego frontu do stworzenia strefy rażenia przed całym frontem i w ten sposób załamania natarcia przeciwnika”. W monografii pt. „Taktyka” mjr. Jana Załuskiego można odnaleźć ważny fragment odnoszący się do ognia flankowego (bocznego), który jest otrzymywany wtedy, gdy broń ustawimy z boku celu przeciwnika i ostrzelamy wzdłuż jego linię. „Przy stosowaniu bocznego ognia najczęściej wyzyskuje się moment zaskoczenia, gdyż najpierw oddział musi wykonać w ukryciu manewr, a dopiero wtedy może ostrzelać w tak wygodny sposób przeciwnika. Otóż jedno i drugie, tj. skuteczność rażenia i zaskoczenia, powodują to, że ognia bocznego najbardziej zaprawiony do boju przeciwnik nie wytrzyma. Niezliczone przykłady z dziejów wojskowości powyższe stwierdzają, tak że wreszcie przechodzi to do regulaminu piechoty, gdzie p. 132 część II mówi: „Najskuteczniejszym jest ogień flankowy (boczny)”.W wyniku powyższych danych powstała reguła używania broni palnej, a szczególnie tej najwydatniejszej, tj. karabinów maszynowych: „o ile się tylko da – zawsze bocznie”.

4 Pułk Piechoty Legionów ppłk. Bolesława Roi, wchodząc do walki na odcinku jastkowskim 31 lipca 1915 roku, otrzymał na wstępie zadanie rozpoznawcze, którego celem było wskazanie dowództwu, czy na pozycjach rosyjskich znajdują się siły główne czy tylko wzmocnione straże tylnie. W godzinach porannych 31 lipca żołnierze 1 i 3 batalionu 4 Pułku, zbliżając się do zajęcia pozycji wyjściowych do planowanego starcia, nagle znaleźli się w silnym ogniu rosyjskich karabinów maszynowych ze wzgórz przed Jastkowem i Józefowem. „Czwartacy”, będąc w środku ugrupowania I Brygady Legionów Polskich, na prawym skrzydle sąsiadowali z 3 Pułkiem, a na lewym z 1 Pułkiem. O godz. 8 ppłk. Roja wysłał do komendy Legionów meldunek o treści: „Nieprzyjaciel wzdłuż szosy Garbów–Lublin silnie obwarowany. Na pozycje te prowadzę atak już od g. 7. Prawym skrzydłem [I batalion – MP] zbliżony jestem do okopów nieprzyjacielskich na 500 i 300 m, natomiast lewe skrzydło [III batalion – MP], pomieszane z pułkiem brygady I znajduje się na 800–1000 m od linii nieprzyjacielskiej. Dalsze poruszanie się ze względu na silny ogień, także artyleryjski i liczne straty, jest utrudniony.” Po całodniowym mozolnym zbliżaniu się do okopów nieprzyjaciela bryg. Józef Piłsudski wydał rozkaz rozpoczęcia o godz. 19 ogólnego ataku na froncie I Brygady Legionów Polskich. Dla żołnierzy ppłk. Roi zostało wyznaczone zadanie zaatakowania wszystkimi siłami carskich stanowisk pod Józefowem i okopów wzdłuż szosy Lublin–Garbów. Wsparcie ogniowe zapewniała artyleria austro-węgierska oraz 4 i 5 bateria 1 Pułku Artylerii Legionów Polskich kpt. Ottokara Brzozy-Brzeziny. „Na wiadomość o zamierzonym szturmie na Józefów sąsiednia 74 bryg. honwedów (z 41 dyw.) zwraca się z propozycją pomocy. Prosimy o ogień ciężkiej artylerji na redutę pod Józefowem i okopy wzdłuż szosy w czasie między 6.45 a 7.10 po pół., tj. tuż przed naszym atakiem” – pisał w dzienniku gen. Tadeusz Kasprzycki.

Morderczy grad pocisków

31 lipca 1915 r. o godz. 18.40 rozpoczęło się przygotowanie artyleryjskie. Zgodnie z zasadami wskazanymi w monografii mjr. Jana Załuskiego: „Polega ono na wykonaniu ogni ześrodkowanych o możliwie największym natężeniu. Czas ich trwania waha się od kilku minut do kilku godzin, zależnie od rodzaju przedmiotów, które mają być zdobyte i od stanu ich umocnienia, od stanu moralnego i materialnego przeciwnika, od tego, czy biorą udział w natarciu czołgi czy też nie, wreszcie od ilości własnej artylerii i amunicji. Przygotowanie artyleryjskie jest skierowane przede wszystkim na stanowiska piechoty nieprzyjacielskiej oraz urządzenia obronne, jakie ją osłaniają, szczególnie przeszkody z drutów. Oprócz tego obejmuje ono tę część terenu, z których nieprzyjaciel mógłby przeciwdziałać natarciu oraz przypuszczalnie miejsca zbiórek przeciwnika i jego baterie. Nadto część artylerii prowadzi tzw. ogień wzbraniający na drogi i linie komunikacyjne. Przygotowanie przede wszystkim zostaje skierowane na te punkty, których zajęcie decyduje o zdobyciu pozycji przeciwnika”.

Mimo ogromnego wysiłku austriackich, węgierskich i polskich artylerzystów nie udało się rozbić ugrupowania obronnego Moskali. W kierunku nacierającej, z ogromną determinacją, piechoty legionowej posypał się morderczy grad pocisków z ciężkich karabinów maszynowych „Maxim”. Ogień flankowy z reduty w Józefowie przygwoździł ich praktycznie do ziemi. Do akcji włączyła się także artyleria rosyjska, strzelająca szrapnelami i granatami do nieosłoniętych polskich szeregów. Pojedyncze plutony „Czwartaków” dotarły do linii zasieków rosyjskich. Był to jednak szczyt możliwości zaczepnych polskiej piechoty. Rozświetlenie pola bitwy, przez podpalenie przez Rosjan wiatraku w Jastkowie i zabudowań folwarcznych w Józefowie, zwiększyło efektywność wrogiego ostrzału. W godzinach nocnych Moskale przeprowadzili kontratak na styk ugrupowania 4 i 3 Pułku. Zdecydowane działania kompanii rezerwowych II batalionu 4 Pułku oraz skuteczny ogień ckm-ów „Schwarzlose” z oddziału karabinów maszynowych chor. Adama Ajdukiewicza zmusił nieprzyjaciela do odwrotu. Na 1 sierpnia 1915 r. na godz. 11 został zaplanowany kolejny szturm pozycji rosyjskich. Godzinę przed atakiem, artyleria legionowa kpt. Ottokara Brzozy-Brzeziny otworzyła ogień w kierunku Moskali. Okazał się on jednak niewystarczający do zdławienia oporu nieprzyjaciela i ostatecznie uderzenie polskiej piechoty zostało przerwane.

Następnego dnia na odcinku jastkowskim trwała typowa pozycyjna wymiana ognia. W nocy z 2 na 3 sierpnia został zaobserwowany ruch na linii Moskali. W jej kierunku został skierowany ogień legionowych karabinów maszynowych, a następnie z każdej kompanii ruszyły patrole zwiadowcze. Przed świtem 3 sierpnia 1915 r. okopy nieprzyjacielskie zostały opanowane. Za pospiesznie wycofującymi się Rosjanami ruszył pościg, który doprowadził do wzięcia kilkudziesięciu jeńców. Tak zakończyła się jastkowska epopeja 4 Pułku Piechoty Legionów ppłk. Bolesława Roi. Kosztowała ona stronę polską 70 zabitych i około 200 rannych żołnierzy i oficerów. Można pokusić się o stwierdzenie, że „Czwartacy” pod Jastkowem i Józefowem doświadczyli namiastki niszczycielskiej skuteczności ognia ciężkich karabinów maszynowych oraz szybkostrzelnej artylerii polowej, które tak dziesiątkowała wojska francuskie, angielskie i niemieckie na froncie zachodnim Wielkiej Wojny.

dr Marcin Paluch historyk, specjalista z zakresu dziejów najnowszych, wykładowca Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie

dodaj komentarz

komentarze


Morze Czarne pod rakietowym parasolem
 
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
Wojna w świętym mieście, epilog
Rozpoznać, strzelić, zniknąć
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
25 lat w NATO – serwis specjalny
Bezpieczeństwo ważniejsze dla młodych niż rozrywka
Sandhurst: końcowe odliczanie
Gunner, nie runner
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Kolejne FlyEle dla wojska
Charge of Dragon
Szpej na miarę potrzeb
Szarża „Dragona”
NATO on Northern Track
Wojna w świętym mieście, część druga
Kadisz za bohaterów
Barwy walki
Wojskowy bój o medale w czterech dyscyplinach
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
W Italii, za wolność waszą i naszą
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Jakie wyzwania czekają wojskową służbę zdrowia?
NATO na północnym szlaku
Zmiany w dodatkach stażowych
Zachować właściwą kolejność działań
Na straży wschodniej flanki NATO
Święto stołecznego garnizonu
Kosiniak-Kamysz o zakupach koreańskiego uzbrojenia
Strażacy ruszają do akcji
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Active shooter, czyli warsztaty w WCKMed
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Głos z katyńskich mogił
Wojna na detale
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Systemy obrony powietrznej dla Ukrainy
Przełajowcy z Czarnej Dywizji najlepsi w crossie
Ramię w ramię z aliantami
Przygotowania czas zacząć
Sprawa katyńska à la española
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Aleksandra Mirosław – znów była najszybsza!
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Czerwone maki: Monte Cassino na dużym ekranie
Donald Tusk: Więcej akcji a mniej słów w sprawie bezpieczeństwa Europy
Front przy biurku
Operacja „Synteza”, czyli bomby nad Policami
Znamy zwycięzców „EkstraKLASY Wojskowej”
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
SOR w Legionowie
Lekkoatleci udanie zainaugurowali sezon

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO