moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Akcja na Bałtyku

Pilot 7 Eskadry Działań Specjalnych musi mieć otwartą głowę, być gotowym na zmiany, myśleć kreatywnie. Zadania, które wykonujemy z jednostkami wojsk specjalnych nie są standardowe. Raczej nie odnajdzie się tu ktoś, kto szuka spokoju. Adrenalina towarzyszy nam na co dzień – mówi Voice, jeden z pilotów 7 Eskadry Działań Specjalnych.


Mniej więcej rok temu na Morzu Bałtyckim ćwiczyła jedna z jednostek specjalnych. Wzięliśmy udział w epizodzie tego szkolenia. Operatorzy mieli zdobyć opanowany przez terrorystów statek transportowy – kontenerowiec, my – dostarczyć ich na miejsce i zabrać z powrotem do bazy.

Ćwiczenie było przeprowadzone bardzo realistycznie, więc przed wyruszeniem na akcję pełniliśmy dyżur, tak jakby się to działo w rzeczywistości. Mieliśmy kilka informacji o okręcie, sprawdziliśmy na zdjęciach w Internecie jak wygląda, obejrzeliśmy jego pokład na jednym z filmów udostępnionych w sieci. Ale to co zobaczyliśmy podczas rozpoznania przed operacją i tak bardzo nas zaskoczyło. Szczerze mówiąc, byliśmy w szoku. Statek był tak ogromny, że byliśmy go w stanie dostrzec z odległości 50 km. Miał prawie 400 m długości i 60 szerokości.

Mimo tego, że byliśmy przygotowani, to i tak, gdy go zobaczyłem, zadałem sobie pytanie: „Cholera, jak my to zrobimy?”. Zadanie było trudne i trzeba je było wykonać w nocy, w goglach noktowizyjnych, które fałszują nieco obraz – staje się płaski, nie ma trójwymiarowości. Kolejna trudność to brak punktu odniesienia, do którego można byłoby jakoś ustawić śmigłowiec. Ale jakby tego było mało, okazało się, że mieliśmy mikroskopijne pole manewru dotyczące tego, gdzie zostawić operatorów. Nie mogliśmy desantować ich na kontenerach, bo droga dojścia do terrorystów byłaby zbyt długa. Trzeba było „wyrzucić” ich na mostku. Miał półtora metra szerokości i 20, może 30 m długości. Cholernie mało miejsca. Do tego śmigłowiec musiał być stosunkowo wysoko, by nie zaczepić o wystające elementy statku: anteny czy maszty.

Moment desantu, zwłaszcza na tak małej powierzchni, wymaga od nas olbrzymiej precyzji. I tu koniecznie trzeba wspomnieć o strzelcach pokładowych, którzy siedzą po bokach śmigłowca albo z tyłu. To są nasze dodatkowe oczy, którym jako pilot ufam bezgranicznie. Jeśli strzelec mówi: odchodzimy, to odchodzimy, jeśli: zawracamy, to zawracamy. W przypadku takich operacji to oni naprowadzają nas na konkretne miejsce, w którym mieliśmy „zrzucić” żołnierzy. Posługujemy się bardzo precyzyjnymi komendami, choć gdyby usłyszał je ktoś postronny, brzmiałyby tajemniczo: „pięć w lewo” wcale nie oznacza, że mam odlecieć pięć metrów w lewo. Posługujemy się naszą wewnętrzną miarą.

Kiedy dostaliśmy komendę: „lecicie!” była już noc. Siedziałem za sterami śmigłowca w goglach noktowizyjnych, które dodatkowo zawężają punkt widzenia. Ale gdybym je zdjął, nie zobaczyłbym nic. Na pokładzie miałem grupę operatorów. Kiedy dolecieliśmy do statku, ten wciąż płynął, był w ruchu. W tym samym momencie druga ekipa operatorów podpłynęła do kontenerowca na łodzi. Co ciekawe, słyszeli nas, ale nie widzieli. Byli w szoku, że tak się da. W ogóle wielu pilotów nie wierzy, że udało nam się zrobić taką akcję. Ale wracając do ćwiczenia… Wszyscy operatorzy zjechali po linach na wąski mostek i zaczęli robić swoje: przeszukiwali statek, zatrzymywali ludzi. A my ze snajperami na pokładzie lataliśmy nad tym olbrzymem.

Po kilkunastu minutach operatorzy skończyli swoją robotę. Zrzuciliśmy linę na ten sam mostek, na który ich desantowaliśmy. Lina jest długa, okręt ciągle płynie, zmienia kurs, a ja nie mam punktu odniesienia, bo wszędzie jest ciemno, a dookoła tylko woda. W końcu znajduję trzy okna w pomieszczeniach załogi. Tworzyły one linie i trójkąt, na którego podstawie byłem w stanie utrzymać śmigłowiec we właściwej pozycji. Operatorzy podczepiają się do liny w przeznaczonych do tego miejscach. Gdy są gotowi dają sygnał i powoli podciągamy ich do góry. Wtedy wiszą na linie, a my bardzo delikatnie i precyzyjnie lecimy z nimi na ląd. Przypominają trochę grono winogron stąd nazwa metody „na winogrono”. Moment, w którym ich ewakuujemy to dla nich i dla nas jedna z niebezpieczniejszych chwil operacji. Wystarczy szarpnięcie liny, by zdarzyło się nieszczęście. Mogą zahaczyć na przykład nogą o coś co wystaje z pokładu, śmigłowiec będzie z ogromną siłą ciągnął linę do góry. Nie ma szans, żeby taka sytuacja skończyła się dobrze.

Kiedy miałem pewność, że wszystko jest ok, przyszedł czas by powoli, a jednocześnie jak najszybciej, choć brzmi to absurdalnie, ich stamtąd zabrać. Podnosiliśmy operatorów na linie do góry bardzo ostrożnie, ale im dłużej to robiliśmy, tym dłużej byliśmy celem. Lina coraz bardziej się kołysała, zmieniło się pole widzenia – już nie miałem „moich” trzech okien, które jakoś określały położenie śmigłowca względem okrętu. Znowu polegałem na strzelcach. Przez cały czas czułem olbrzymią odpowiedzialność. Wiedziałem, że na linie mam życie, a nie jakieś ładunki.

Nasza operacja zakończyła się sukcesem. Wszystko trwało zaledwie godzinę. Było to zadanie wyjątkowo trudne i jestem bardzo dumny, że zrobiliśmy dobrą robotę. Kiedy zobaczyłem ten półtorametrowy mostek, mogłem powiedzieć: „Sorry, nie da się”. Ale nasza służba polega na tym, żeby nie odpuszczać, działać zgodnie z procedurami, ale na maksa kreatywnie. Pracujemy z elitą naszego wojska, to zobowiązuje.

Ewa Korsak , Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Bartosz Bera

dodaj komentarz

komentarze


Drony w akcji: operatorzy z 17 BZ pokazali swoje możliwości
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Nie ma nudy
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Polscy żołnierze dobrze zorientowani
Przeprawy na Odrze
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Gala MMA coraz bliżej
Nowe brygady i inwestycje WP
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Wózki na Leopardy
Opowieść o partnerstwie wojskowym Polski i USA
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Koniec olimpijskich zmagań
„Delty” w komplecie
Nowa ścieżka finansowania
Polsko-słowacka współpraca zbrojeniowa
Strzelnice wojskowe: reaktywacja
Kosiniak-Kamysz: Pieniądze z SAFE są bardzo potrzebne
Siła współpracy
Wyższa rekompensata dla rannych weteranów
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Wojskowi w akcji po tragedii w DPS-ie
ORP „Wodnik” zimową porą
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Zacięta walka o medale pod siatką
Nie pozwala spocząć na laurach
Nie stracić głowy w razie zagrożenia
SAFE kością niezgody
Piekło „Pługa”
Polski bezzałogowy myśliwiec dla Turcji
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Pentagon nad Wisłą? MON ma inny pomysł.
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Zagrzmiały K9 Thunder
Oko na Bałtyk
Nowe Abramsy do szkolenia
Together on the Front Line and Beyond
Saperzy z dronami
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
New Line of Financing
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Kaszubia dla lokalnej społeczności
Bezpieczeństwo to priorytet
Wojsko na pomoc Polakom na Bliskim Wschodzie
Polska w NATO: od aspiranta do filaru wschodniej flanki
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
The Army Builds Drones
Kosmiczny nadzór
Szlify pod lodem
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Walka o pierwszą dziesiątkę
Nowe zdolności podniebnego strażnika
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Rośki i Borsuki kuszą SAFE-m
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Krok przed wrogiem
Łask z amerykańską akredytacją

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO