Polscy weterani misji zagranicznych dwukrotnie rzadziej cierpią z powodu tak zwanego zespołu stresu pourazowego (PTSD) niż ich amerykańscy koledzy. Profesor Stanisław Ilnicki, który od lat pracuje w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego wojskowego Instytutu Medycznego w warszawie, przyznaje, że „brak jest rzetelnych statystyk, ilu żołnierzy straciło zdrowie wskutek traumy psychicznej. Z wycinkowych badań sondażowych wynika, że u około 10 procent weteranów polskich kontyngentów wojskowych występują objawy niepełnego lub rozwiniętego zespołu stresu potraumatycznego”.
Według szacunkowych danych, w latach 1953–2002 około 400 uczestników misji doznało trwałego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego inwalidztwem. Po przystąpieniu Polski w 2003 roku do operacji wojskowych w Iraku i Afganistanie w przybliżeniu tyleż samo żołnierzy PKW zostało inwalidami. Często cierpią oni na inne zaburzenia związane ze stresem bojowym. Co czwarty ma tak zwane wspomnienia intruzyjne, ponad 38 procent narzeka na koszmary senne, 39 procent częściej sięga po alkohol. Do tej listy należy dopisać jeszcze wybuchy gniewu i agresji fizycznej, obniżoną zdolność przeżywania emocji, depresję.
Często zaburzenia te są ukrywane, bo wciąż pokutuje przekonanie, że mężczyzna, szczególnie żołnierz, nie okazuje słabości. według profesora Ilnickiego prawie wszyscy odczuwają jakieś skutki psychiczne pobytu na misji, ale tylko niektórzy wymagają leczenia, głównie ci, którzy uczestniczyli w akcjach ofensywnych i otarli się o śmierć.
„Nie wiemy, ilu żołnierzy wymaga pomocy psychologicznej, ale z niej nie korzysta”, przyznaje profesor Ilnicki. Z przeprowadzonych badań wynika, że zaledwie 2,5 procent weteranów deklaruje, że potrzebna jest im taka pomoc. Pułkownik doctor Radosław Tworus, kierownik Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego WIM, przekonuje, że należy jak najwcześniej poddać się leczeniu, gdy odczuwane są jakiekolwiek problemy psychiczne związane ze stresem pourazowym. Dotyczy to zarówno żołnierzy, jak i osób cywilnych, które przeżyły katastrofę. „Ci, którzy korzystają z pomocy psychologicznej, szybciej powracają do zdrowia i są zwykle w lepszej kondycji psychicznej”, zapewnia.
Wsparcia psychologicznego wymagają też członkowie rodzin weteranów, szczególnie ich żony. Jednym ze skutków PTSD są problemy małżeńskie. U niektórych żołnierzy podwyższony poziom adrenaliny w organizmie sprawia, że wykazują większą agresję i popadają w konflikt z prawem.
Ze statystyk wynika, że z powodu zaburzeń stresowych z misji ewakuowany jest jeden żołnierz na dwa tysiące. Takich przypadków może być więcej, gdyż niekiedy powrót do kraju odbywa się na własną prośbę. Mimo że oddziały psychiatryczne znajdują się także w innych szpitalach wojskowych (w Bydgoszczy, Krakowie, we wrocławiu, w Gdańsku-Oliwie), najwięcej pacjentów z potraumatycznymi zaburzeniami psychicznymi trafia do warszawskiego WIM. Przez sześć lat działalności Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego hospitalizowano tu ponad 200 żołnierzy PKW, niektórych kilkakrotnie. Było wśród nich 125 podoficerów, 16 oficerów i 47 szeregowych.
Profesor Ilnicki zwraca uwagę, że „koszty utrzymania oddziałów psychotraumatologii w armiach sojuszniczych pochodzą całkowicie lub częściowo w niezbędnym zakresie z budżetu”. Tymczasem u nas NFZ nie pokrywa rzeczywistych kosztów leczenia weteranów. Fundusz nie uwzględnia specyfiki leczenia traumy psychicznej żołnierzy z współwystępującymi często urazami ośrodkowego układu nerwowego, narządów słuchu i wzroku, oparzeń, postrzałów, złamań. NFZ płaci tylko za 28 dni hospitalizacji, podczas gdy średni pobyt pacjenta w klinice wynosi 40 („rekordzista” przebywał na oddziale 160 dni).
Generał brygady doktor Grzegorz Gielerak, dyrektor WIM, podkreśla, że „stresy pourazowe wśród weteranów to poważne, wymagające leczenia zaburzenia psychiczne, a nie bajki o złym wilku”.
komentarze