moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
„Reszta”

Skrępowane nadgarstki polskiego oficera, zastygłe w przedśmiertnym skurczu, to wciąż jeden z widoków, przez które Katyń pozostaje zdarzeniem nie do opisania. Tę zbrodnię trzeba wciąż dokumentować, należy o niej pisać. Ale tej zbrodni opisać się nie da. Dziś mija 76 lat od pierwszej egzekucji polskich oficerów.

„Panie generale, a gdzie reszta?” – zapytaliśmy generała Andersa, gdy stanął przed nami w Griazowcu podparty o laskę, wychudzony i zapowiedział, że znów tworzymy armię. My, grupa schorowanych nędzarzy, ocaleńców, którzy często resztką sił przywlekli się gdzieś z dalekich zakątków zesłania, znów mamy być polskim wojskiem. To było jak wybawienie. Ale wciąż nie mogliśmy doliczyć się tysięcy kolegów. Gdzie są nasi generałowie, oficerowie?  Obiecał, że ich znajdziemy. Ale jak było ich szukać, gdzie…? – opowiadał mi rok przed śmiercią ks. Zdzisław Peszkowski, rotmistrz 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, późniejszy kapelan Rodzin Katyńskich. Jeniec ostatniego transportu z Kozielska. Jedynego transportu, który nie dojechał do Katynia.

***

Metodologia to ważna rzecz. A u enkawudzisty to rzecz wręcz podstawowa, to rzecz pierwszorzędna. Każdy prawdziwy enkawudzista, stojący na drodze awansu, wiedział, że praktyka czyni mistrza. Cudzych synów, mężów, ojców było w bród. Co tam cudzych, własnymi też nie gardzono. Można się było doskonalić do woli. Polscy jeńcy skonfrontowani zostali z prymitywnym, acz modelowym sposobem uśmiercania, zorientowanym na skuteczność i zminimalizowanie „ryzyka powikłań”. Albo inaczej: wykształcona polska kadra oficerska, ludzie wielkiego moralnego formatu, wbrew własnej woli zstąpili do piekieł.

***

Najpierw byli przygotowywani, rozpuszczano wykluczające się plotki o ich dalszym losie. Szykowali się więc do podróży, która miała przybliżać ich do wolności i powrotu do kraju. Później rutynowa, kolejna już rewizja, kolejna grabież mienia. I samochody z oknami zachlapanymi wapnem, wiozące ich do miejsca stracenia. Budzący grozę „czornyj woron” kursował wielokrotnie. Zachowały się jeszcze pisane do ostatniej chwili notatki niektórych Polaków, ostatnie słowa kreślone w kolejce… do piwnicy.  Czekali w wąskim korytarzu, wyczytywani kolejno wchodzili do wygłuszonej celi. Imię, nazwisko, imię ojca… jeszcze do końca nie zdołał wybrzmieć ich głos i człowiek cień odrywał się od ściany, chwytał mocnym uściskiem pod ramiona, drugi przykładał lufę do głowy. Ktoś, chyba amerykański jeniec, oglądając doły śmierci w czasie pierwszej ekshumacji zauważył, że byli to ludzie zaskoczeni śmiercią. Osławiona metoda katyńska. Kula wychodzi ustami. Podobno ofiara wtedy mniej krwawi. I następny nie przerazi się widokiem kałuży krwi i nie skomplikuje „procesu”. Ale polscy oficerowie nie szli jak owce na rzeź. Podejmowali próby walki, ucieczki. Tym wiązano ręce i zarzucano płaszcz na głowę. Krótka szamotanina. Kilku zakłuto bagnetami. Tak wyglądały ich ostatnie chwile. I choć wyćwiczono nas w wyobrażaniu sobie niewyobrażalnego i znoszeniu spraw „nie do zniesienia”, to jednak próba towarzyszenia im myślą w tych ostatnich chwilach, staje się wysiłkiem ponad miarę. Później szybka wywózka ciał do wykopanych dołów i powrót. Transport zapewniała jedna ciężarówka. Leśna droga w uroczysku katyńskim Kozie Góry jest wąska, nie ma miejsca na dwa samochody. Po wszystkim kat zrzucał długi, skórzany fartuch, rękawice, czapkę i buty z cholewami. Ocierał twarz. Dostawał butelkę wódki. Taka wojna.

***

Zachowano wspomnienie dwóch ojców, którzy nie chcieli rozstać się z synami i prosili konwojentów, by w transporcie jechali obaj. Ewentualnie, by to syn jechał pierwszy. By pierwszy stał się człowiekiem wolnym. „Spokojnie. Dojedzie. Ty dojedziesz i on dojedzie”. I ten piekielny rechot unoszący się nad ich trwogą.

***

A później kwiecień 1943 roku. Fałszywe nuty niemieckiej jeremiady obwieszczające światu wstrząsające znalezisko. W filmie propagandowym z Katynia Polaków poddano dodatkowej udręce, gdy z rzekomym oburzeniem prezentowano równe rzędy ekshumowanych ciał. Wśród nich, przy dramatycznej muzyce, zbliżenie ujęcia szczątków generała Smorawińskiego. Niech się Polacy dobrze przyjrzą swemu generałowi. Udramatyzowanego głosu spikera słuchał naród pozbawiony nawet tego przywileju, by elita jego armii zginęła w walce, by poległa w boju, by ich godnie pogrzebać, opłakać. Józef Mackiewicz i Ferdynand Goetel, zabrani przez Niemców do Katynia, stoją przy rozkopanych grobach i są świadkami dwóch zbrodni. Patrzą na ciała pomordowanych, ubłocone polskie mundury, orzełki, rogatywki… Muszą patrzeć też na jednoczesną profanację tej śmierci. Jej poniżenie. Wykorzystanie jako elementu wojny propagandowej między mocarstwami, które rzuciły się sobie do gardeł. Obaj zresztą zapłacą później cenę za swą obecność nad grobami. Ile ofiar po wojnie pochłonie jeszcze ta „bolszaja oszybka”, jak określił Katyń „wielki językoznawca” w rozmowie z generałem Sikorskim?

***

Jest jeszcze majestat Katynia. Coś, co pojawiło się wbrew intencjom sprawców. Doły śmierci wypełnione szczątkami naszych żołnierzy, których próbowano pozbawić godności, na których później stawiano szalety, są dostojne. Scaleni przenikającą ich materią wzajemnego przemijania, wrośnięci w gliniastą ziemię obcego grobu. Połączeni na zawsze „bracia” – jak nazywał ich wspomniany ks. Peszkowski – pod warstwą ziemi stają się jednak jakimś rewersem nas, tu po tej stronie, też można rzec scalonych przez lata stosunkiem do Katynia. Moja mama – to osobiste wspomnienie – zapamiętała kwiecień 1943 roku z perspektywy dziecka, obserwującego rozpacz swego ojca. Dziadek wrócił tego dnia jak zwykle z pracy (w Łyszczycach pod Brześciem), ale – co było niezwykłe – minął swe dzieci wzrokiem nieobecnym, obcym. I długo stał w milczeniu. Jak ugodzony do głębi człowiek. A przecież wojna trwała już trzeci rok. Trzy lata smutku i przygnębienia. Jednak mój dziadek został ugodzony właśnie wtedy – w kwietniu 1943 roku. Do śmierci żył tą sprawą. W ilu domach dorastały kolejne pokolenia „ugodzonych”?  Z ilu rodzin, ten „naród” wyśmiewany często jako nieistniejący, archaiczny byt, powstaje nagle jako coś dotkliwie cielesnego, odczuwającego wciąż tę żywą ranę wyszarpaną z narodowej dumy?

***

Kwiecień 2006 roku, skromne mieszkanko ks. Peszkowskiego (1918 – 2007)  z widokiem na katedrę św. Jana. Sędziwy, ale żywotny kapłan sadza nas przy stole i mówi: „Napiszcie o księżach w Kozielsku. Napiszcie o kazaniu księdza Czesława Wojtyniaka, wygłoszonym w tajemnicy. To kazanie postawiło nas na nogi – krótki komentarz do Ewangelii, kiedy Jezus wskrzesił córkę Jaira, mówiąc jej »Talita kum« – »Dziewczynko wstań!«. Ksiądz pułkownik powiedział nam wtedy, że tą dziewczynką jest Polska – »Ona nie umarła. Ona śpi«. Przez długie dni niewoli słowa tego kapłana były dla nas największą pociechą. W wojsku był obyczaj wspólnej modlitwy wieczornej. Tutaj zwykle o godzinie dziewiątej, słychać było rozkaz: »Rozpoczynamy trzyminutową ciszę«. Tę ciszę szanowali wszyscy, wierzący i niewierzący, katolicy i Żydzi. Wiedzieliśmy, że w »wielkim Kozielsku« kapłani odprawiają wtedy potajemnie mszę świętą. Naszych księży, wywieziono w noc wigilijną. Zniknęli bez śladu. Poczuliśmy się straszliwie osieroceni. Wspominam księdza Jana Ziółkowskiego, którego złapano jak odprawiał potajemną mszę, zamknięto go w »tiurmie« na wiele dni. I kiedy wywożono w Wigilię księży – o nim zapomniano. Zdołał przygotować na śmierć rozstrzelanych później oficerów. Sam także został zamordowany razem z nimi – jego ekshumowane ciało nosiło ślady bestialskiej masakry.”
Rotmistrz Peszkowski przeszedł szlak bojowy z Armią Andersa. Niestrudzony w walce o zachowanie pamięci katyńskiego mordu i wskazanie sprawców. Brał udział w ekshumacji w 1991 roku, klękał przy każdej wydobytej czaszce.

***

Katyń – i znów martyrologia. Ile można? Przypominanie kolejny raz tej bolesnej historii staje się dla niektórych irytujące jak odgłos styropianu pocierającego szybę. Nieustający pochód cieni, proporce klęsk. Ile można?  Można. Bez końca. Bo tej „Reszty” wciąż brakuje.  Tej „Reszty” wciąż nie możemy się doliczyć.

 

Pożegnanie

Kilka lat temu pojawił się postulat, by najważniejsze dla Polaków wartości, zdefiniowane przez Wojsko Polskie i noszone przez nie na sztandarach: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, wpisać jako stałą dewizę naszego państwa, obok flagi i godła. Autorem tego pomysłu był zmarły 1 kwietnia tego roku poseł PiS Artur Górski (46 lat). Człowiek rozmiłowany w Polsce, oddany jej sprawom. Często nierozumiany. Jego wyraziste poglądy spotykały się wielokroć z drwiną i odrzuceniem – wiem, że nie pielęgnował żalu ani urazy. Heroiczna postawa Artura w obliczu śmiertelnej choroby budziła podziw i szacunek. Zapamiętam go jako serdecznego, prawego i wyjątkowego człowieka. Rozglądam się, ale nikogo podobnego nie znajduję. Pusto. Odpoczywaj w pokoju…

Anna Putkiewicz , redaktor naczelna portalu polska-zbrojna.pl

dodaj komentarz

komentarze

~patriota ?
1459867680
na kilka tysięcy zamordowanych - "kilku zakłuto bagnetami". Wstyd i hańba - powinni zginąć z bronią w ręku, a nie dać się zabić jak owce
BE-6E-68-3A
~kaktus
1459759800
Przytoczony fragment rozkazu powinien brzmieć: "Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia naszych oddziałów"...
95-2B-08-77
~Kasjer
1459751460
cyt:" Skrępowane nadgarstki polskiego oficera, zastygłe w przedśmiertnym skurczu," był rozkaz z sowietami nie walczyć ... .
4D-A4-83-63

Kompania dronów zamiast Rosomaków
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Z prądem i pod prąd
Gorący lipiec PKW Łotwa
Cztery brygady, jeden cel
Zapraszamy na Święto Wojska Polskiego
Wicher ochrzczony, jutro stanie na wodzie
Bitwa Warszawska, dzień szósty: Bitwa wygrana!
Rekordowe zainteresowanie kursem „Sondy”
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Dwa marzenia spełnione naraz
Bitwa Warszawska, dzień drugi: Walka wręcz o stolicę
Święto Wojska Polskiego – transmisja na żywo
Pięć medali młodych strzelców „armii mistrzów”
Bitwa Warszawska, dzień trzeci: Triumf w Radzyminie
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Z ORP „Błyskawica” na trasę Tour de Pologne
Abordaż z polskim wsparciem
Kartki sercem malowane
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Młodzi medycy na poligonie
Łódź centrum serwisowym Apache’y
Flanka pod strażą
Drony na autopilocie
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Zmiana posterunku honorowego – transmisja na żywo
Siatka antydronowa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Bitwa Warszawska, dzień piąty: Bolszewika goń!
MON i MSZ o szczycie NATO
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Szef MON-u na obchodach Święta Wojska Polskiego
Bitwa Warszawska, dzień pierwszy: Armia Czerwona w natarciu
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem
Wicher na morzu
Oni strzegą naszego spokoju
Bitwa Warszawska, dzień czwarty: Zwycięska kontrofensywa
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Czworo medalistów mistrzostw Europy w żołnierskich mundurach
Nowy ośrodek badań WIML
Rok 2027 bez Air Show Radom
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
SMS-y ostrzegą o zagrożeniu z powietrza
Wzmocnienie krajowej produkcji amunicji 155 mm
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Azjatycka szansa
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Nowy dom dla Husarzy i FA-50
Legion Medyczny na poligonie
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Prezydent: siła narodu jest siłą żołnierza!
Coraz więcej Alpha Scramble
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Wojsko pomaga ofiarom wypadku na Węgrzech
„Wicher” na wodzie
Szef MON: najlepszych nagradzamy awansami generalskimi

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO