moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Listopad to dla Polski niebezpieczna pora

W „Nocy listopadowej” Wyspiańskiego wielki książę Konstanty mówi: „Listopad – dla Polski niebezpieczna pora”. Patrząc z perspektywy lat, należy przyznać, że wielki książę miał rację.

Armia Królestwa Polskiego, będąca oczkiem w głowie wielkiego księcia Konstantego, była dziwnym wojskiem. Jeśli uznamy, że przeznaczeniem wojska jest udział w paradach i pokazach, to była wojskiem idealnym. Konstanty otrzymał polskie wojsko w spadku po Księstwie Warszawskim i klęsce Napoleona. I przez piętnaście lat przekształcał je na swoją modłę, za punkt odniesienia mając armię cara. Dlatego wprowadził regulaminy wzorowane na rosyjskich, doprowadzając do zamiennego używania komend w języku polskim i rosyjskim. Dyscyplina formalna była doprowadzona do ideału, czyli prawie do absurdu. Wprowadzono też kary cielesne (tzw. karę kijów). W wojsku powstała jednak cicha umowa, aby żołnierza doprowadzić do jak największego wyrobienia w mustrze, bez stosowania kar cielesnych. Udało się to w pełni. Wojsko na paradach prezentowało się świetnie, bez ślepego, bezdusznego posłuszeństwa charakterystycznego dla żołnierzy rosyjskich. W kawalerii przez cały czas utrzymywano łagodniejszą polską dyscyplinę. Wśród oficerów panowało przekonanie, że u nas nie potrzeba kar cielesnych, bo bez nich żołnierz też wykona każdy rozkaz i komendę. Dopiero w 1825 roku, pod wpływem opinii korpusu oficerskiego Konstanty zgodził się na znaczące ograniczenie tych kar.

Dyscyplina do granic absurdu

O tym, jak twarda dyscyplina panowała w wojsku, świadczy przykład jednego z przeglądów musztry 4 pułku piechoty liniowej, w którym w 1819 roku zapanowała epidemia biegunki. Pomimo tego Konstanty nie zrezygnował z przeglądu. Jak wspominał uczestnik tego przeglądu: „Choroba wybierała ofiary wśród ściśniętych szeregów. Z bólu i osłabienia żołnierze upadali na ziemię, lecz komenda: „Stój!” i „Równaj się!” grzmiała tak surowo i donośnie, że kto tylko na nogach utrzymać się zdołał, ani na chwilę poza szeregi ustąpić nie mógł. Smród w kolumnach był nie do zniesienia, lecz pomimo to W. Książę obchodził szeregi podług przepisu”.

Ukoronowaniem ćwiczeń były parady na placu Saskim (obecnie plac Marsz. Piłsudskiego). Aby wyobrazić sobie wysiłek wkładany przez oficerów i szeregowych, niezbędny jest opis naocznego świadka: „Zaczęły defilować następnie, jeden po drugim oddziały gwardii pieszej (grenadierów), a potem liniowe przed W. Księciem, w takt, według ślicznej wojskowej muzyki, naprzód krokiem paradnym zwyczajnym, potem podwójnym, a w końcu, jakby do ataku, biegiem. We wszystkich tych odmiennych ruchach każdy szereg wydawał się jedną najrówniej wyciągniętą linią. Nogi, piersi, bagnety i pióra na kaszkietach ani jednym strychem nie odłączały się od całości, cały szereg wydawał się być tylko jednym człowiekiem, a do tego, co za postawa, co za ludzie, prawdziwie, jak to mówią, chłop w chłopa, a na nich mundury, pakunek i wszelkie przybory jakby w jednej formie ulane. Zauważano u piechoty naszej szybkość, akuratność ruchów i taką w szeregach cichość, że każda komenda pojedynczego dowódcy kompanii lub sekcji słyszaną była jakby z osobna”. Według opinii adiutanta W. Księcia, majora Władysława Zamoyskiego „Było to coś na kształt baletu w tysiąc ludzi wykonanego”.

Historyk tej armii, prof. płk Wacław Tokarz, doszedł do wniosku, że pomimo wysiłków Konstantego jego system wychowawczy nie przeobraził polskiego żołnierza na obraz i podobieństwo rosyjskiego, bo o tym nie mogło być mowy. Nie zdołał mu on również odebrać charakteru żołnierza bojowego, stworzonego do pola, a nie do parad. Nie mógł on go wreszcie pozbawić istotnych cech narodowych, czyli żywości usposobienia i ruchów oraz inteligencji.

Natomiast inne strony wyszkolenia „konstantynowskiego”, czyli zaprowadzenie ładu, służbistości, sprawności, natrafiały u Polaków na grunt lepszy niż w wojsku rosyjskim i lepsze wydały rezultaty. Polski żołnierz nie stracił nic z tych zalet bojowych, które go cechowały za Księstwa Warszawskiego, a zyskał poważnie na służbistości i sprawności, na zdolności działania zespołowego, na zimnej krwi, która była wynikiem metodycznego, choć tak surowego, wyszkolenia.

Prof. Tokarz zauważył, że powstanie listopadowe wbrew regule wszystkich powstań, wbrew właściwościom polskiego charakteru narodowego, było powstaniem najbardziej chwiejnym i niezdecydowanym w pierwszych miesiącach swego trwania. Źródła tego tkwiły już w charakterze sprzysiężenia Wysockiego. Ujawniła je w całej pełni noc listopadowa.

Sprzysiężenie pracuje nad planem spisku

Założone w grudniu 1828 roku przez por. Piotra Wysockiego Sprzysiężenie Podchorążych było pomyślane jako organizacja elitarna, o czym decydowały zarówno konieczne względy konspiracji, jak i skąpe kontakty spiskowców „na mieście”. Należy pamiętać, że wojsko było dosłownie przesiąknięte „pierwiastkiem policyjnym”, czyli, inaczej mówiąc, donosicielami. Tylko Wysocki miał decydować o przyjmowaniu nowych uczestników do grona spiskowców, które poszerzało się bardzo powoli. Nawiązano kontakty z politykami. W początkach 1829 roku nastąpiło dość duże uzależnienie Sprzysiężenia od epigonów Towarzystwa Patriotycznego i członków liberalnej opozycji sejmowej.

Sprzysiężenie było organizacją samorzutną i samodzielną, nie inspirowaną z zewnątrz. Według Wysockiego sprzysiężenie było oddziałem, który miał za podstawowe zadanie wywołać powstanie. Resztą mieli się zająć politycy, bardziej doświadczeni od spiskowców. Politycy ci mieli być następnie poparci przez naród. Koncepcja spisku i powstania miała typowo romantyczne założenia zgodnie z dewizą – „Mierz siły na zamiary!”

Schemat powstania był prosty: zamach na Konstantego, rozbrojenie wyższych oficerów carskich, otoczenie przez Wojsko Polskie oddziałów rosyjskich i zmuszenie ich do kapitulacji. Wysocki był przeciwny zamachowi na wielkiego księcia Konstantego, wówczas głoszącego umiarkowane poglądy i powiązanego z polską opozycją konserwatywną. Zamach mógłby ją zniechęcić do powstania. Miał również opory natury moralnej – miałby bowiem nastąpić bądź co bądź zamach na wodza naczelnego armii, co kłóciło się z jego poczuciem wojskowej lojalności.

Wybuch powstania w nocy z 29 na 30 listopada rzeczywiście nie był zbyt imponujący. Pożar browaru na Solcu jako znak rozpoczęcia akcji był mało widoczny. Tracono element zaskoczenia. Wysocki uruchomił Szkołę Podchorążych. Jednak nocny zamach na Konstantego się nie udał. Wieki Książę uciekł z Belwederu przebrany w kobiece suknie. Zaalarmowanej rosyjskiej kawalerii nie udało się, pomimo przewagi, pokonać podchorążych w Łazienkach. Generałowie polscy, którzy wierni przysiędze nie chcieli objąć oferowanego im dowództwa powstania, zostali zastrzeleni przez zawiedzionych podchorążych. W uznaniu ich postawy w 1838 roku car postawił w Warszawie ogromny pomnik zwany przez warszawiaków „pomnikiem zdrajców” (rozebrany został, za zgodą Niemców, po upadku caratu w 1917 roku).

Do spiskowców przyłączyły się kompanie 4 i 5 pułku piechoty liniowej, dowodzone przez młodych oficerów, członków sprzysiężenia, atakując Arsenał. Po zdobyciu tej zbrojowni Wysocki zdecydował się na uzbrojenie mieszkańców Warszawy. Dało to powstaniu niezbędną przewagę sił tej nocy. To przede wszystkim ruchliwe grupy uzbrojonych cywilów, opanowały większość miasta przy biernej postawie części wojska. Tym samym uratowali zdobycz nocy listopadowej.

Szukając kandydata na dyktatora

Całą noc bezskutecznie szukano kandydata na dyktatora. Powstanie nie miało więc „głowy”. Już nazajutrz, 30 listopada, władzę przechwycili przeciwnicy powstania skupieni w rozszerzonym składzie Rady Administracyjnej. Chłopicki objął dowództwo nad wojskiem w Warszawie. Układ między Radą Administracyjną a Konstantym ocalił doborowe oddziały rosyjskie, które w stanie nie naruszonym wycofały się do Rosji, zabierając ze sobą skazanego na twierdze Waleriana Łukasińskiego.

Powstanie zostało przegrane, lecz wydarzenia z nim związane weszły na trwale do polskiej kultury oraz do ceremoniału wojskowego. Wiersz „Reduta Ordona” zna każde polskie dziecko. Od odzyskania niepodległości w 1918 roku wybuch powstania listopadowego był i jest celebrowany w szkołach i akademiach wojskowych w ramach Dnia Podchorążego (włącznie z rekonstrukcjami „Marszu na Belweder”). Od 1937 roku wojsko defiluje w takt „Warszawianki”. Płk Piotr Wysocki oraz dowódcy z okresu tego powstania są patronami wielu szkół oraz jednostek wojskowych. W wielu miejscach pojawiają się nowe inicjatywy mające na celu upamiętnienie powstania. Czy to Dzień Patrona 10 Opolskiej Brygady Logistycznej, czy Bieg Nocy Listopadowej organizowany przez Wojskową Akademię Techniczną, czy też w końcu kilkuletnia społeczna presja na władze Warszawy skutkująca wpisaniem pozostałości Reduty Ordona do rejestru zabytków, co pozwoli zrekonstruować i ocalić to miejsce dla przyszłych pokoleń. Widać, że pamięć o powstaniu trwa.

ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, pasjonat historii

dodaj komentarz

komentarze


Miliardy na obronność w 2024 roku
 
Co się zmieni w ustawie o obronie ojczyzny?
Atak na cyberpoligonie
Wzmacnianie wschodniej granicy
Olympus in Paris
Zmiana warty w PKW Liban
Posłowie o modernizacji armii
Chleb to podstawa
Polskie Pioruny bronią Estonii
Żaden z Polaków służących w Libanie nie został ranny
Śmierć szwoleżera
Za nami kolejna edycja akcji „Edukacja z wojskiem”
Operacja „Feniks” – pomoc i odbudowa
Nowa ustawa o obronie cywilnej już gotowa
Zdarzyło się w 2024 roku – część III
Czworonożny żandarm w Paryżu
Lektury na czas świąt i nie tylko
Nowe łóżka dla szpitala w Libanie
Polacy pobiegli w „Baltic Warrior”
TOP 10 z wideoteki ZbrojnejTV
Sukces za sukcesem sportowców CWZS-u
Polacy łamią tajemnice Enigmy
Kluczowy partner
Ochrona artylerii rakietowej
Nowa wersja lotniczej szachownicy
Siedząc na krawędzi
Polska i Kanada wkrótce podpiszą umowę o współpracy na lata 2025–2026
Cele polskiej armii i wnioski z wojny na Ukrainie
Rosomaki w rumuńskich Karpatach
Rosomaki i Piranie
Bohaterski zryw
Jak Polacy szkolą Ukraińców
Zmiany w prawie 2025
Powstanie wielkopolskie, czyli triumf jedności Polaków
Wkrótce korzystne zmiany dla małżonków-żołnierzy
Awanse dla medalistów
Eurokorpus na czele grupy bojowej UE
Granice są po to, by je pokonywać
Żołnierzowi grozi dożywocie
Fiasko misji tajnych służb
W drodze na szczyt
Srebro na krótkim torze reprezentanta braniewskiej brygady
Zrobić formę przed Kanadą
Zdarzyło się w 2024 roku – część IV
Na nowy rok – dodatek stażowy po nowemu
Zdarzyło się w 2024 roku – część II
Wielkopolanie powstali przeciw Niemcom
2024! To był rok!
Świadczenie motywacyjne także dla niezawodowców
Ciało może o wiele więcej, niż myśli głowa
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Ruszają prace nad „Ratownikiem”
Wiązką w przeciwnika
Wigilia ‘44 – smutek i nadzieja w czasach mroku
Ratownik, czyli morski wielozadaniowiec
Prawo do poprawki, rezerwiści odzyskają pieniądze
Wyścig na pływalni i lodzie o miejsca na podium mistrzostw kraju

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO