moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Wiosenna wojna nerwów nad Morzem Czarnym

Przełom marca i kwietnia 2021 roku minął pod znakiem napięć na linii Ukraina–Rosja związanych z ruchami rosyjskich jednostek wojskowych w pobliżu granic naszego wschodniego sąsiada. Działania te objęły nie tylko wojska lądowe i lotnictwo, ale także siły morskie. Doszło również do zaostrzenia walk w Donbasie. A wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy, należy spodziewać się powtórki napięć, być może na jeszcze większą skalę.

Pod koniec marca w mediach zaczęły coraz liczniej pojawiać się informacje dotyczące przemieszczania się rosyjskich jednostek wojskowych w pobliżu granic Ukrainy: głównie w sąsiedztwie częściowo kontrolowanego przez Rosję Donbasu (za pośrednictwem nieuznawanych quasi-państw – Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej) oraz anektowanego w marcu 2014 roku Półwyspu Krymskiego.

Na lądzie, na wodzie i w powietrzu

Koncentracja rosyjskich wojsk nastąpiła głównie z Zachodniego Okręgu Wojskowego (ZOW) i Południowego Okręgu Wojskowego (POW), choć z czasem pojawiły się także jednostki podporządkowane m.in. 41 Armii, która wchodzi w skład Centralnego Okręgu Wojskowego (COW). Co więcej, działania strony rosyjskiej objęły nie tylko wojska lądowe i lotnictwo, ale także siły morskie: poza jednostkami podporządkowanymi Flocie Czarnomorskiej, w ramach ćwiczeń na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim pojawiły się rosyjskie okręty desantowe Floty Północnej oraz Flotylli Kaspijskiej (przerzutu tych ostatnich jednostek dokonano w pierwszej połowie kwietnia z wykorzystaniem systemu rzek i kanałów łączących morza Kaspijskie i Azowskie).

W połowie kwietnia liczba żołnierzy rosyjskich przerzuconych w pobliże granic Ukrainy sięgnęła około 50 tys., a łącznie wojskowych zaangażowanych w realizowane w tym czasie przedsięwzięcia szkoleniowe było dwa lub nawet trzy razy więcej. To znaczna liczba, wykraczająca poza standardową obecność wojskową w trakcie ćwiczeń i manewrów, tym bardziej, że sporą część relokowanych na poligony oddziałów (w tym zwłaszcza na Krymie) stanowiły jednostki wojsk powietrznodesantowych, np. z 76 Dywizji Desantowo-Szturmowej, na stałe stacjonującej nie na Krymie, lecz w Pskowie (ZOW FR). Formacje te, podobnie jak jednostki rosyjskiej piechoty morskiej wraz ze zgromadzonymi środkami desantowymi (okręty i kutry desantowe), a także jednostki zmechanizowane i pancerne, to istotne elementy potencjału uderzeniowego, niezbędnego do przeprowadzenia operacji zaczepnych o dużej skali.

Nie zmienia to jednak faktu, że te działania, które odbywały się w formie sprawdzianu gotowości bojowej wybranych jednostek ZOW, POW i COW oraz Floty Czarnomorskiej były wcześniej anonsowane przez stronę rosyjską i nie odbiegały w swoim charakterze od podobnych przedsięwzięć szkoleniowych Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej z ostatnich lat (a zwłaszcza po 2014 roku). Pewnym odstępstwem od normy była – jak już wspomniałem – wielkość przerzucanych sił, choć nadal liczba zgromadzonych wojsk była daleką od wymaganej do przeprowadzenia pełnoskalowej operacji, która miałaby na celu zajęcie kolejnych części terytorium Ukrainy, przed czym ostrzegały niektóre media i komentatorzy. Obawy te – biorąc pod uwagę charakter koncentracji i zaangażowane jednostki wojskowe oraz ich zaplecze – były nieco na wyrost.

Ukraińska odpowiedź

W równaniu wyrażającym prawdopodobieństwo rosyjskiej interwencji zbrojnej wobec Kijowa istotną zmienną jest poziom gotowości bojowej jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy. A ten w sposób zasadniczy różni się od stanu, jaki reprezentowała ukraińska armia siedem lat temu, gdy miała miejsce aneksja Krymu oraz gdy zaczynała się wojna w Donbasie. Wiele zmieniło się właściwie na każdym poziomie: począwszy od wyposażenia i uzbrojenia pojedynczego żołnierza (które obecnie nie odstaje w sposób zasadniczy od standardów krajów NATO czy samej Rosji), poprzez modernizację używanego sprzętu, aż po wprowadzanie do służby nowych typów uzbrojenia, nieodbiegającego od zdolności, które mają wpływ na przebieg i wyniki toczących się obecnie konfliktów zbrojnych (jak choćby samoloty bezzałogowe: kupione przez Ukrainę w Polsce drony obserwacyjne FlyEye czy tureckie Bayraktar TB-2, które odegrały istotną rolę w czasie konfliktu o Górski Karabach). Warto zwrócić uwagę także na zakończone sukcesem programy, takie jak opracowanie i wdrożenie do produkcji własnych pocisków rakietowych o kalibrze 300 mm Wilcha czy zakończenie testów i wprowadzenie do służby pierwszego zestawu pocisków przeciwokrętowych Neptun. Istotnym atutem po stronie ukraińskiej są także powstałe już po 2014 roku Siły Operacji Specjalnych, wykonujące stale zadania bojowe w strefie ATO (obszar operacji antyterrorystycznych) oraz strefie Operacji Sił Połączonych w Donbasie, co sytuuje je wśród najbardziej doświadczonych formacji tego typu na świecie.

Jaki był więc cel działania Moskwy? Hipotez na ten temat jest co najmniej kilka i trudno wskazać jedną, tym bardziej, że niekoniecznie mają one charakter wzajemnie wykluczający się. Mowa jest przede wszystkim o stosowaniu sił zbrojnych jako elementu nacisku na władze w Kijowie w kwestii negocjacji dotyczących statusu Donbasu. Rosja dąży do tego, aby separatystyczne pseudorepubliki uzyskały specjalny status, pozostając w granicach Ukrainy, ale pod kontrolą prorosyjskich separatystów. Tym samym Kreml chce zyskać możliwości wpływania na decyzje Kijowa w kwestiach polityki wewnętrznej i (zwłaszcza) zagranicznej: w szczególności, jeśli chodzi o integrację z NATO. Faktem jest, że rozmowy w tej sprawie utknęły w martwym punkcie, a stanowiska Rosji nie są skłonne popierać nie tylko władze w Kijowie (dla których scenariusz rozmów z przedstawicielami DNR/LNR jest nie do przyjęcia), ale także pozostałe kraje wchodzące w skład tzw. czwórki normandzkiej: Niemcy i Francja. Działania Rosji mogą także być testowaniem przez Władimira Putina reakcji nowej amerykańskiej administracji prezydenta Joego Bidena. Wreszcie (przemawia za tym znacząca obecność wojskowa sił ćwiczących na Krymie) strona rosyjska może w ten sposób podkreślać własne stanowcze „niet” dla jakichkolwiek rozmów w ramach „Platformy Krymskiej” – formatu rozmów dyplomatycznych na temat przyszłości Półwyspu z udziałem m.in. USA i Turcji, który ma być zainaugurowany w sierpniu tego roku z inicjatywy Kijowa, a z udziałem m.in. prezydenta USA.

Perspektywa: gorące lato

W ciągu najbliższych kilku miesięcy, a zwłaszcza w sierpniu i wrześniu, należy spodziewać się powtórki napięć z marca i kwietnia, być może na jeszcze większą skalę. Powodem są planowane na wrzesień manewry „Zapad-21”, które odbędą się na terytorium Rosji i Białorusi. Zaangażują one, podobnie jak miało to miejsce cztery lata temu, znaczną liczbę jednostek wojskowych z ZOW i COW oraz armię Białorusi. Ćwiczenia te będą odbywać się na poligonach przy granicach Polski, Litwy i Ukrainy. W sposób oczywisty wpłynie to na wzrost napięcia w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Jest mało prawdopodobne, by te i kolejne tego typu manewry były preludium do pełnoskalowego konfliktu zbrojnego w naszym regionie. Koszty – i to nie tylko te stricte militarne, związane z prowadzeniem działań zbrojnych (zabici, ranni, straty w sprzęcie itp.), lecz także polityczne, dyplomatyczne, ekonomiczne i społeczne – byłyby dla Rosji praktycznie niemożliwe do zaakceptowania i najpewniej przeważałyby nad ewentualnymi korzyściami. Nie oznacza to bynajmniej, że nie należy reagować na działania Rosji, mające przecież na celu wywołanie pośredniej presji przy pomocy środków militarnych. Reakcja ta powinna opierać się jednak na rzetelnej i popartej wnikliwą obserwacją ocenie sytuacji – bo tylko w takim przypadku można liczyć na adekwatne wnioski, które powinny być podstawą racjonalnych decyzji wojskowych i politycznych. To najlepszy sposób, by uniknąć „pułapki Tukidydesa” w relacjach Rosja–NATO.

dr Dariusz Materniak , redaktor naczelny Portalu Polsko-Ukraińskiego polukr.net

autor zdjęć: mil.ru

dodaj komentarz

komentarze


Polskie MiG-i dla Ukrainy
Polski oficer na czele zespołu okrętów NATO
Badania i leki dla Libańczyków od żołnierzy z PKW UNIFIL
Brzescy saperzy i prace rozbiórkowe
Warmia i Mazury dla Polski i NATO
„Zygalski” na wodzie
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
Przeżyj to sam
Kurs dla pilotów Apache’ów czas start
Odpalili K9 Thunder
Medalowe żniwa pływaków CWZS-u
ORP „Garland” w konwoju śmierci
Więcej mocy dla Orki
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Good Morning, Orka!
Czekamy na F-35
Używane Strykery dla Polski, a Rosomaki na eksport
Trump i Zełenski zadowoleni z rozmów na Florydzie
Psy gryzące, tropiące i do detekcji
PKW „Noteć” – koniec misji
Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
WOT wspiera służby miejskie w odśnieżaniu
Na tronie mistrza bez zmian
US Army wzmacnia obecność w Niemczech
Koniec bezkarności floty cieni?
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
O bezpieczeństwie u prezydenta
Terytorialsi wspierają samorządy w walce z zimą
Partnerstwo Polski i Litwy
USA: chcemy Grenlandii
Piątka z czwartego wozu
Jak zbudować armię przyszłości
Po co Stanom Zjednoczonym Grenlandia?
Dyrygent w mundurze
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Detektory skażeń dla Tarczy Wschód poszukiwane
Nowa lokalizacja 18 Brygady Zmotoryzowanej
Amerykański szogun
Warto iść swoją drogą
Krok po kroku przez kwalifikacje
Projekt ustawy o aneksji Grenlandii w Kongresie USA
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
„Ghost Hunt” w zimowej scenerii
ORP „Wicher” – pierwszy polski kontrtorpedowiec
Maj polskich żywych torped
Amerykanie nieugięci w sprawie Grenlandii
Polski oficer dowodzi zespołem NATO
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
Wojskowy triumf na Gali Sportu
Polscy panczeniści rozbili medalowy bank ME
Czas podwodniaków
Pucharowy medal na desce
Człowiek, który sprzedał ciszę
Nowe Abramsy na horyzoncie
WOT wciąż pomaga w zwalczaniu skutków ataku zimy
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
„Koalicja chętnych” o gwarancjach dla Ukrainy
Sprzymierzeni z GROM dla kolegów z PTSD
Nowy europejski czołg
W cieniu dumy floty
Dwie karetki dla szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie
Polsko-amerykańska odpowiedź na rosnące cyberzagrożenia
Co nowego w przepisach?
Zmiany kadrowe w Żelaznej Dywizji i u podhalańczyków
Góral z ORP „Gryf”

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO