Niszczenie dryfujących min, rozbrajanie atrap improwizowanych ładunków wybuchowych, odbijanie zakładników – to tylko część zadań, z którymi mierzyli się uczestnicy międzynarodowych ćwiczeń „Aegean Seal 2026”. W Grecji działali m.in. nurkowie minerzy z 13 Dywizjonu Trałowców i żołnierze Formozy.
„Aegean Seal” to cykliczne ćwiczenia organizowane przez marynarkę wojenną i wojska specjalne Grecji. W tym roku obok gospodarzy wzięli w nich udział żołnierze z USA, Włoch, Hiszpanii i Estonii. Tradycyjnie też w okolicach Maratonu zameldowali się nurkowie minerzy z 13 Dywizjonu Trałowców oraz komandosi morscy z Formozy.
– Zadania realizowaliśmy na Zatoce Eubejskiej. Tak jak w poprzednich latach były one zróżnicowane – przyznaje kpt. mar. Tomasz Kędzia, który dowodził polskimi nurkami. Część epizodów polegała na poszukiwaniu ćwiczebnych min. – Zostały one rozmieszczone na morskim dnie, w miejscach gdzie głębokość dochodziła do 20 m. Każdy zespół dostawał do przeczesania wydzielony przez organizatorów obszar, czyli tzw. boks – tłumaczy oficer. Polscy nurkowie korzystali przy tym z bezzałogowego autonomicznego pojazdu podwodnego Gavia. Urządzenie porusza się po zaprogramowanej wcześniej trasie. Gdy ją pokona, jest podejmowane z morza, a operator analizuje zebrany podczas misji materiał. Na sonarowym obrazie oznacza tzw. kontakty, czyli obiekty, które według wszelkiego prawdopodobieństwa mogą być minami. Potem pod wodę schodzą nurkowie, by zweryfikować jego wskazania.
Misje pojazdu trwały po trzy godziny. – W miejscach, gdzie operowaliśmy, dno porastały gęste trawy, które utrudniały namierzanie kontaktów. Na naszą korzyść przemawiały jednak warunki hydrologiczne. Widoczność pod wodą sięgała kilkunastu metrów, a temperatura oscylowała w granicach 21 stopni. O takim komforcie nurkowie na Bałtyku mogą jedynie pomarzyć – podkreśla kpt. mar. Kędzia. Pod koniec dnia meldunek o odnalezionych i zidentyfikowanych minach wędrował do organizatorów. Nazajutrz zespoły dostawały do przeszukania boksy, w których wcześniej operowali ich koledzy.
Oprócz Polaków bezzałogowych systemów używali jeszcze Amerykanie i Włosi. Oni jednak opuszczali pod wodę pojazdy AUV REMUS. Pozostałe zespoły zdawały się wyłącznie na nurków.
Kolejne zadania wiązały się z wysadzaniem min dryfujących po powierzchni morza. Tutaj organizatorzy, po raz kolejny zresztą, udowodnili, że bardzo uważnie śledzą sytuację wokół Ukrainy. Jej bliżsi i dalsi sąsiedzi z NATO wielokrotnie mierzyli się bowiem z takimi właśnie przypadkami. Stare miny kotwiczne rozmieszczane zarówno przez Rosjan, jak i Ukraińców zrywały się z uwięzi, po czym wypływały na otwarte morze. Nierzadko docierały do wód terytorialnych Rumunii, Bułgarii i Turcji. W 2022 roku dryfująca mina uszkodziła nawet rumuński trałowiec. Od tego czasu nurkowie z państw Sojuszu – zwłaszcza tych położonych na południu Europy – regularnie ćwiczą wysadzanie tego typu obiektów.
Na tym jednak nie koniec. Ważnym elementem „Aegean Seal” stała się także walka z improwizowanymi ładunkami wybuchowymi – umiejętność szczególnie cenna w epoce narastającego zagrożenia dywersją i sabotażem. – Mieliśmy do czynienia np. z metalową butlą, którą organizatorzy zakotwiczyli do morskiego dna. Była to oczywiście atrapa IED, choć w myśl scenariusza została wypełniona materiałem wybuchowym. Musieliśmy ją namierzyć, rozbroić, po czym przeanalizować jej konstrukcję – wylicza oficer.
Tak właśnie krok po kroku nurkowie przygotowywali się do finałowej odsłony ćwiczeń. „Aegean Seal” zakończyły się złożonym epizodem, podczas którego nurkowie minerzy współpracowali z wojskami specjalnymi, m.in. z żołnierzami Formozy. – Nasze zadanie polegało na przeszukaniu dna w pobliżu podejścia do portu i neutralizacji znajdujących się tam min – tłumaczy kpt. mar. Kędzia. W ten sposób minerzy torowali drogę specjalsom, którzy dotarli do portu, zajęli jeden z budynków i odbili więzionych tam zakładników.
– W „Aegean Seal” bierzemy udział od lat. To świetna okazja, by współpracować z sojusznikami i innymi rodzajami sił zbrojnych, wymienić doświadczenia, podpatrzeć sposób realizacji poszczególnych zadań przez sojusznicze wojska – wylicza kmdr ppor. Michał Synak, rzecznik Formozy. W podobnym tonie wypowiada się dowódca komponentu nurków minerów. – Ważne, by swoje umiejętności weryfikować w międzynarodowym otoczeniu i warunkach odmiennych niż te, w których działamy na co dzień. Dlatego właśnie warto dołączać do przedsięwzięć takich jak „Aegean Seal” – podsumowuje kpt. mar. Kędzia.
autor zdjęć: Πολεμικό Ναυτικό

komentarze