moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Amerykanie nadal zbroją Ukrainę, dostarczając jej wielu kluczowych zdolności

Rosyjskie źródła twierdzą, że podczas ataku na zakłady zbrojeniowe w Woroneżu Ukraina użyła amerykańskiego pocisku AGM-188A Rusty Dagger. Informacji tych nie potwierdziły ani władze w Kijowie, ani administracja USA. Z dostępnych materiałów filmowych wynika, że obiekt poraziły co najmniej trzy szybko poruszające się pociski. Niezależnie od tego, czy nad Woroneżem rzeczywiście pojawił się AGM-188A, ta historia przypomina mocno zapomniany w publicznej debacie fakt. Taki mianowicie, że mimo politycznych sporów wokół pomocy dla Ukrainy, amerykańskie uzbrojenie nadal pozostaje jednym z fundamentów zdolności bojowych Sił Zbrojnych Ukrainy.

W nocy z 20 na 21 czerwca ukraińskie bezzałogowce i pociski uderzyły w zakłady „Sborka” w Woroneżu. Fabryka została wzięta na cel, ponieważ jest producentem podzespołów wykorzystywanych między innymi w pociskach manewrujących Ch-101, rakietach Iskander-K oraz w systemach przeciwlotniczych Pancyr-S1. Sam atak nie był niczym wyjątkowym – podobnych operacji Ukraina przeprowadziła już dziesiątki. Rosyjskie kanały zajmujące się tematyką wojskową zasugerowały jednak, że do uderzenia wykorzystano nowy amerykański pocisk AGM-188A Rusty Dagger. Jeśli te informacje by się potwierdziły, byłby to pierwszy przypadek użycia bojowego tego uzbrojenia – co samo w sobie wymaga odnotowania.

Z myślą o Ukraińcach

Czym w ogóle jest Rusty Dagger? Narodziny programu AGM-188 są bezpośrednim skutkiem doświadczeń wojny rosyjsko-ukraińskiej. Po dwóch latach konfliktu Amerykanie doszli do wniosku, że arsenał precyzyjnej broni dalekiego zasięgu jest zbyt drogi, by używać go na masową skalę. Pociski Tomahawk czy JASSM oferują znakomite możliwości, lecz ich produkcja wymaga czasu, a koszt pojedynczego egzemplarza liczony jest w milionach dolarów. Poszukiwano więc rozwiązania prostszego i tańszego.

REKLAMA

Tak narodził się program Extended Range Attack Munition (ERAM), którego efektem stał się AGM-188A Rusty Dagger. Nowy pocisk ma mieć zasięg przekraczający 900 km, przenosić około 45-kilogramową głowicę bojową i być odpalany z samolotów F-16. Kluczowym założeniem było połączenie dużego zasięgu z relatywnie niskim kosztem produkcji.

Nie jest to broń przeznaczona do niszczenia całych kompleksów. Rusty Dagger projektowano z myślą o punktowych celach wysokiej wartości – stanowiskach dowodzenia, radarach, węzłach łączności czy elementach infrastruktury wojskowej znajdujących się setki kilometrów od linii frontu. Co ważne – od samego początku powstawał przede wszystkim z myślą o Ukrainie. Program rozwijano w wyjątkowo szybkim tempie, a kolejne etapy prób zakończono znacznie wcześniej niż początkowo zakładano.

Integrację z F-16 ukończono wiosną tego roku. To wtedy pojawiły się pierwsze doniesienia sugerujące, że część pocisków mogła już trafić do Ukrainy, choć oficjalnie dostawy mają rozpocząć się jesienią 2026 roku. Wydarzenia z Woroneża pozwalają postawić ostrożną hipotezę: że część pocisków mogła zostać przekazana Ukraińcom jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowych dostaw. Nie byłby to zresztą precedens. W czasie tej wojny wielokrotnie zdarzało się, że kolejne typy uzbrojenia trafiały na front wcześniej, niż wynikałoby to z oficjalnych komunikatów.

Amerykanie nadal są obecni

Zostawmy na razie AGM-188A i pozwólmy sobie na szerszą perspektywę. Ukraińcy osiągnęli imponujące postępy w rozwoju własnego przemysłu zbrojeniowego. Produkcja dronów liczona jest już w milionach egzemplarzy rocznie. Rozwijane są własne pociski manewrujące, systemy walki radioelektronicznej i środki rozpoznania. Nie zmienia to faktu, że prowadzenie wojny na froncie liczącym ponad tysiąc kilometrów nadal pozostaje wyzwaniem przekraczającym możliwości ukraińskiej zbrojeniówki (i gospodarki jako całości).

Problemem są pieniądze, kompetencje – zwłaszcza dostęp do zaawansowanych technologii – oraz bezpieczeństwo produkcji. Dlatego wciąż kluczowe dla podtrzymania ukraińskiego wysiłku wojennego jest zachodnie wsparcie. Na przestrzeni minionego roku niemal cały ciężar finansowy w tym zakresie wzięła na siebie Europa, ale to nie oznacza, że dostawy amerykańskiego uzbrojenia nad Dniepr całkowicie ustały. Niezależnie od krzykliwej retoryki prezydenta Donalda Trumpa i jego administracji, wyprodukowana w Stanach broń i amunicja wciąż trafia w ręce Ukraińców.

Na Ukrainę wysyłane są chociażby pociski do systemów Patriot, rakiety GMLRS dla wyrzutni HIMARS, amunicja artyleryjska, części zamienne oraz wyposażenie logistyczne. Przez kilka pierwszych miesięcy prezydentury Trumpa wciąż realizowane były pakiety zatwierdzone jeszcze przez Joe Bidena. Ale w międzyczasie powstał drugi, ważniejszy kanał wsparcia. Coraz częściej zakupy finansowane są przez państwa europejskie lub struktury NATO, natomiast producentem pozostają przedsiębiorstwa amerykańskie. Innymi słowy, choć formalnie maleje bezpośrednie zaangażowanie Waszyngtonu, znaczenie amerykańskiego przemysłu obronnego pozostaje kluczowe.

Być może za kilka miesięcy okaże się, że AGM-188 rzeczywiście po raz pierwszy użyto pod Woroneżem. Być może rosyjskie źródła błędnie rozpoznały zastosowaną broń. W szerszej perspektywie nie ma to jednak większego znaczenia. Znacznie ważniejszy jest fakt, że za wieloma nowymi zdolnościami ukraińskiej armii nadal stoi amerykańska technologia, amerykańska produkcja i amerykańskie uzbrojenie. Nawet jeśli coraz częściej płacą za nie Europejczycy.

Marcin Ogdowski dziennikarz „Polski Zbrojnej”, korespondent wojenny, autor bloga bezkamuflazu.pl

autor zdjęć: AFP/ East News

dodaj komentarz

komentarze


„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Wsparcie z morza
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Drużyna Invictusa na starcie
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Uniewinniony za strzał na granicy
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Drugie rozdanie SAFE
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Morscy lotnicy w akcji
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Artylerzyści z Wielbarku
Abordaż z polskim wsparciem
Mural na 65-lecie komandosów
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Mocne wsparcie dla Homara-K
MON zmienia system gotowości obronnej
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Nocny ogień na Łotwie
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Ares kontra drony
Musimy powstrzymać agresora
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Rowerowe upamiętnienie poległych
Uratowali życie koledze z NATO
Cywilne drony na służbie
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Dwie dekady na polskim niebie
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Wojna o dane
Ukraina kontra odrzutowe drony
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Kormoran in the West
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Wojna na satelitarnym łączu
Wsparcie z powietrza
Rusza mały przegląd strategiczny
Gorący lipiec PKW Łotwa
Bombowiec na dnie Bałtyku
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Wirtualna wojna na AWL-u
„Horyzont” przedłużony
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Lotnicze „drzwi” transportowe
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Flanka pod strażą
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Syreny wyją. Co robić?
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Constans historii
Ratunek pod ogniem
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
„Zdrzałka” na pustyni

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO