Los Europy nigdy nie będzie nam obojętny. Ale nie chcemy, by nasi sojusznicy byli słabi – podkreślał sekretarz stanu USA Marco Rubio podczas 62. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Spotkanie jak co roku zgromadziło szefów państw, rządów, ministrów i przedstawicieli organizacji międzynarodowych z ponad stu państw.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio podczas 62. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
To było chyba najbardziej wyczekiwane wystąpienie 62. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Politycy i komentatorzy mieli jeszcze bowiem w pamięci bezpardonową krytykę, którą w ubiegłym roku wygłosi pod adresem europejskich sojuszników wiceprezydent USA JD Vance. Jego wystąpienie stało się symbolem zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej, co zresztą potwierdziła opublikowana kilka miesięcy później strategia bezpieczeństwa.
Przemawiający w tym roku sekretarz stanu Marco Rubio uderzył w bardziej pojednawcze tony. Mówił o głębokich więziach łączących USA i Europę, wspólnej historii, tradycji i systemie wartości. – Stany Zjednoczone i Europa należą do siebie. Wasz los nigdy nie będzie nam obojętny – deklarował. Zapewnił też, że Amerykanie nie zamierzają osłabiać NATO. Wręcz przeciwnie – zależy im na ożywieniu transatlantyckich relacji. – Nie chcemy jednak, by nasi sojusznicy byli słabi – zaznaczał.
Według niego Zachód popełnił wiele błędów. Dziś musi otrząsnąć się z „kultu klimatycznego”, który doprowadził do deindustrializacji, a co za tym idzie likwidacji wielu miejsc pracy i osłabienia własnego potencjału gospodarczego. Musi wyhamować masową migrację, zadbać o bezpieczeństwo i szczelność własnych granic. USA, jak wynikało z jego przemowy, właśnie to robią i chcą, by państwa Europy również poszły tą drogą. Los sojuszników po obydwu stronach Atlantyku jest bowiem ze sobą nierozerwalnie spleciony. – USA nie mają interesu w byciu uprzejmymi i uporządkowanymi strażnikami kontrolowanego upadku Zachodu – mówił Rubio.
Już po wystąpieniu amerykański sekretarz odpowiadał na pytania dotyczące m.in. wojny w Ukrainie. Kwestie związane z zakończeniem konfliktu, jak stwierdził, zostały zawężone do „najtrudniejszych pytań”. Przyznał też, że nie wie, czy Rosja faktycznie poważnie myśli o zakończeniu wojny. – Stany Zjednoczone będą to nadal testować – zapowiedział. Rubio odniósł się też do stosunków amerykańsko-chińskich. – Stany Zjednoczone i Chiny to dwie największe gospodarki świata. Mamy obowiązek się komunikować. Nasze interesy często nie będą zbieżne, ale mamy wobec świata obowiązek, by sobie z tym poradzić – podkreślał.
Tymczasem w Monachium wiele działo się już wczoraj. Szeroko komentowane były choćby słowa sekretarza generalnego NATO Marka Rutte. W rozmowie z dziennikarzami kreślił on między innymi wizję zmian w Sojuszu. – NATO będzie w większym stopniu kierowane przez Europę, przy jednoczesnym utrzymaniu silnej pozycji Stanów Zjednoczonych – podkreślał. Wezwał też do utrzymania pomocy dla walczącej Ukrainy. Tym bardziej, że rosyjska armia na froncie wykrwawia się, a jej postępy pozostają minimalne. Z kolei otwierający konferencję kanclerz Niemiec Friedrich Merz mówił o końcu dotychczasowego systemu bezpieczeństwa i malejącej roli USA jako strażnika globalnego ładu. – Chiny systematycznie wykorzystują zależności innych państw i redefiniują porządek międzynarodowy na swoją korzyść. Roszczenia Stanów Zjednoczonych do światowego przywództwa zostały zakwestionowane, a być może nawet utracone – przekonywał Merz. Jednocześnie kanclerz wezwał Europę do rozwijania starych sojuszy i budowania nowych – choćby z Indiami czy Brazylią.
Polskę podczas monachijskiej konferencji reprezentują premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Pierwszy z nich wziął wczoraj udział w posiedzeniu tzw. koalicji chętnych. Składa się ona z liderów państw niosących pomoc Ukrainie. Tusk spotkał się też m.in. z premierem Szwecji Ulfem Kristerssonem. Rozmawiał z nim o zacieśnianiu dwustronnych relacji i budowaniu bezpieczeństwa w obrębie Bałtyku. Z kolei szef polskiego MSZ w kuluarach obrad rozmawiał z Marco Rubio. „Za nami kolejna dobra dyskusja – o G20, wsparciu dla Ukrainy, stosunkach transatlantyckich i polskim modelu transformacji ustrojowej” – komentował Sikorski w portalu X.
Dziś polskich polityków czeka udział w uroczystości wręczenia Nagrody im. Ewalda von Kleista za 2026 rok. Otrzyma ją naród ukraiński – „za odwagę, poświęcenie i niezłomną determinację w obronie własnej wolności i wolności całej Europy”.
Konferencja z udziałem szefów państw, rządów, ministrów i przedstawicieli międzynarodowych organizacji z przeszło stu państw zakończy się jutro.
autor zdjęć: THOMAS KIENZLE/AFP/East News; KPRM

komentarze