„Armia musi być źrenicą narodu, armia musi być z narodem związana i pomiędzy nią a społeczeństwem nie może panować jakikolwiek separatyzm” – przemawiał Wincenty Witos w Sejmie przed objęciem urzędu premiera Rządu Obrony Narodowej w 1920 roku. Choć nazywano go „premierem bez krawata”, jego niezłomna postawa i patriotyzm stały się fundamentem suwerennej Rzeczypospolitej.
Wincenty Witos podczas wygłaszania przemówienia, 1925 r.
Wincenty Witos przyszedł na świat 21 stycznia 1874 roku w przysiółku Dwudniaki należącym do podtarnowskiej gminy Wierzchosławice. Któż wtedy mógł się spodziewać, że ten chłopski syn niepiśmiennych rodziców, doświadczonych przysłowiową galicyjską biedą, zostanie kiedyś zaliczony w poczet Ojców Niepodległości.
Już jako uczeń w wiejskiej szkole okazał niebywałą determinację i pracowitość – to były jego jedyne atuty, na które mógł postawić w życiu i udowodnił, że słusznie. W ck armii dosłużył się tylko stopnia kanoniera w 2 Pułku Artylerii Wałowej w Krakowie, ale po zwolnieniu do rezerwy młody Witos rozpoczął karierę polityczną, która prócz osobistego sukcesu potwierdzała przebudzenie „trzeciego stanu” na ziemiach polskich.
Premier „bez krawata”
Witos piął się po politycznych szczeblach, od stanowiska wójta Wierzchosławic, poprzez działacza ruchu ludowego w Galicji, posła na galicyjski Sejm Krajowy oraz do austriackiej Rady Państwa, lidera Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”, w 1918 roku prezesa Polskiej Komisji Likwidacyjnej, w latach 1919–1930 posła na Sejm Rzeczypospolitej i wreszcie w latach 1920–1921 premiera Rządu Obrony Narodowej.
To znowuż było stanowisko przełomowe, tak dla samego Witosa, jak i mieszkańców polskiej wsi. Część historyków podkreśla nawet, że powołanie Wincentego Witosa na premiera 24 lipca 1920 roku, gdy Armia Czerwona zbliżała się ku Warszawie, było równoznaczne w ocaleniu Polski ze zwycięskim manewrem Józefa Piłsudskiego.
Gospodarz z Wierzchosławic o swej nominacji dowiedział się pracując w polu przy żniwach. W pamiętnikach swych zapisał nie bez ironii, że adiutant, który przywiózł mu nominację z Warszawy, bardzo ostrożnie stąpał w swych wyglancowanych oficerkach po ściernisku…
Kiedy na polską wieś dotarła wieść, że ich syn został premierem i gwarantuje reformę rolną po zwycięstwie, stosunek chłopów do wojska uległ diametralnej zmianie. A nie był on dobry przed 1920 rokiem – wieś niechętna była poborowi i wcale nierzadko dezerterzy byli w niej witani jak bohaterowie i ukrywani przed żandarmami.
Wojna polsko-bolszewicka była pierwszym konfliktem w historii Polski, w którym chłopi wzięli udział masowo, świadomie walcząc za ojczyznę. Wielka w tym zasługa premiera Witosa, który nie tylko słał odezwy, ale jeździł po kraju i spotykał się z ludźmi – pamiętając jak wielu z nich jest wciąż niepiśmiennych.
Tak przemawiał między innymi: „Cudzych ziem i ludów zabierać nie chcemy, a i swoich na zagładę nie oddamy. Nie damy sobie wydrzeć Lwowa ze Wschodnią Galicją ani Śląska z Cieszynem, ani Orawy i Ziemi Spiskiej, ani ziem polskich dawnego zaboru pruskiego z Poznaniem i Gdańskiem, ani naszych ziem wschodnich z Wilnem jako nieoddzielnych części naszego państwowego organizmu”.
Jednak ogłoszenie Witosa premierem nie przez wszystkich zostało przyjęte owacyjnie. Do kancelarii premiera i Sejmu zaczęły z całego kraju napływać protesty. Ich autorzy podkreślali, że właśnie nadchodzi koniec świata, bo „chłop bez krawata” rządzi Polską, a w polskim Sejmie „panoszą się” chłopscy posłowie.
Twardy do końca
Witos niewiele robił sobie z tych okazywanych mu wstrętów i nadsyłanych kalumnii. Twardo stał – jak się wtedy mówiło – na urzędzie i gdy przeżywający chwile słabości Józef Piłsudski 12 sierpnia 1920 roku złożył na jego ręce dymisję z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza, Witos tego faktu nie ujawnił.
Tekę szefa Rady Ministrów objął jeszcze dwukrotnie – w latach 1923 i 1926, a następnie przyszły ciężkie lata w opozycji, naznaczone szykanami, aresztowaniem, więzieniem i wreszcie emigracją do Czechosłowacji. Do Polski wrócił na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej i mimo że był coraz bardziej schorowany – nie dał się ani złamać, ani kupić zarówno Niemcom, jak i Sowietom. Do końca życia pozostał polskim patriotą i chłopskim przywódcą.
Wincenty Witos zmarł 31 października 1945 roku, a prezesurę Polskiego Stronnictwa Ludowego objął jego dotychczasowy zastępca Stanisław Mikołajczyk. Pogrzeb trzykrotnego premiera Rzeczypospolitej zmienił się w wielką manifestację patriotyczną, która była szczególnie niewygodna dla komunistów rządzących pod szyldem Polski Ludowej.
Na podstawie: Piotr Korczyński, „Zapomniani. Chłopi w Wojsku Polskim”, Kraków 2022
autor zdjęć: NAC

komentarze