Rząd przyjął ustawę wdrażającą SAFE. Pierwsze środki mogą popłynąć w marcu – poinformował wicepremier Kosiniak-Kamysz. Szef MON-u wziął dziś udział w konferencji „SAFE i co dalej?”, podczas której wskazał, że program ten zwiększa możliwości zakupów w polskiej zbrojeniówce. – To też szansa na pieniądze z innych krajów europejskich, które będą kupowały także w Polsce – zaznaczył.
Unijny instrument finansowy Wsparcia Bezpieczeństwa w Europie, czyli SAFE, to w opinii przedstawicieli rządu najlepszy mechanizm na szybkie wzmocnienie systemu obronnego Polski oraz zwiększenie potencjału produkcyjnego naszego przemysłu obronnego. W jego ramach możemy otrzymać pożyczki na kwotę 43,7 mld euro oprocentowane na 3% rocznie, które będą spłacane przez 45 lat, przy czym przez pierwsze dziesięć lat wymagane jest tylko spłacanie odsetek. Ale, jak wskazują politycy, SAFE to także wyzwania. Jednym z nich jest wyprodukowanie zakontraktowanych ilości uzbrojenia i sprzętu w określonym czasie – do końca 2030 roku. Innym jest kwestia późniejszego wykorzystania zwiększonych mocy produkcyjnych, po zaspokojeniu potrzeb Sił Zbrojnych RP, czyli znalezienie nowych rynków zbytu dla polskiego przemysłu zbrojeniowego.
– Wielkim sukcesem Polski jest ustanowienie pierwszego w historii Unii Europejskiej funduszu obronnego – powiedział podczas konferencji „SAFE i co dalej” wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. – Do tej pory UE długo nie chciała angażować się w obronność – dodał. Natomiast Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. SAFE, zasygnalizowała, że wokół tego projektu pojawiło się wiele mitów i dezinformacji. – Duża alokacja środków w polskim przemyśle obronnym może nie podobać się zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie – zauważyła. Zaznaczyła przy tym, że chodzi nie tylko o nasze zakupy, lecz także zamówienia, które mogą złożyć w polskim przemyśle zbrojeniowym inne państwa uczestniczące w instrumencie SAFE.
Z tym po części wiąże się przyjęta zasada poufności naszych programów, by m.in. uniknąć zewnętrznych nacisków. Przy tym będą one upubliczniane wraz z zawieraniem kolejnych umów przez ministerstwa: obrony, spraw wewnętrznych i administracji oraz infrastruktury. – Większość z nich to samodzielne zamówienia w polskim przemyśle obronnym – podkreślił wiceminister w resorcie aktywów państwowych Konrad Gołota. Konkrety w ich przypadku poznamy do końca maja, bo taki jest formalny wymóg instrumentu SAFE dla indywidualnych zakupów. Szacuje się, że ponad 80% środków z około 140 projektów SAFE trafi do polskich producentów. Warto przypomnieć, że refinansowane z europejskiej pożyczki będą też umowy już podpisane od maja 2025 roku. W przypadku programów realizowanych przez MON to wojsko wskazało, jaki sprzęt ma być zamówiony, a rząd musiał sprawdzić, czy zamówienie danego wyrobu spełnia formalne warunki przyznania finansowania z SAFE. Minister Sobkowiak-Czarnecka ujawniła, że tego powodu wypadły dwa programy dla Służby Ochrony Państwa. Aby uniknąć problemów z akceptacją polskich planów, badano m.in. strukturę własności spółek.
Wicepremier Kosiniak-Kamysz odniósł się do zarzutu, że pieniądze z SAFE będą pożyczkami: – Nie mamy innego wyjścia, jak zadłużać się na zbrojenia – skomentował. Przy okazji przedstawiciele rządu zauważyli, że z unijnych pieniędzy postanowiły skorzystać eurosceptyczne Węgry, a większość dotychczasowych polskich zakupów zagranicznych lokowanych w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej była również finansowana z kredytów, których warunki nie były tak atrakcyjne jak te w ramach SAFE.
Jednocześnie szef MON-u podkreślił, że jest za dalszą współpracą ze Stanami Zjednoczonymi, a w przypadku pewnych systemów amerykańskiego uzbrojenia, jak chociażby samolot piątej generacji F-35, nie ma obecnie alternatywy. W jego ocenie SAFE nie blokuje wydatków budżetowych na realizowane obecnie, jak i przyszłe zakupy poza UE. Poza budżetem MON-u takie przedsięwzięcia będzie można finansować z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Aby Polska mogła wykorzystać fundusze z SAFE, potrzebna jest specjalna ustawa osadzająca ten instrument w polskim systemie prawnofinansowym, którą przygotował rząd. Jednak w ostatnim czasie pojawiły się w sferze publicznej opinie, że może zostać ona zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Szef MON-u liczy, że tak się nie stanie. – Prezydent zrobiłby sobie duży problem – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz. W jego ocenie weto spowodowałoby szkody zarówno dla państwa polskiego, jak i zwierzchnika sił zbrojnych.
autor zdjęć: szer. Witold Nowak/18pplot, Krzysztof Niedziela/MON

komentarze