moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Podoficer, czyli lider

18 Dywizja Zmechanizowana stawia na podoficerów. O tym, dlaczego tak jest, jakie ścieżki rozwoju zapewnia im Wojsko Polskie, a także o nowym systemie szkolenia wdrożonym w tym związku taktycznym rozmawiamy z gen. dyw. Jarosławem Gromadzińskim. – Nie ma złych żołnierzy, są tylko niewłaściwie obsadzone etaty – mówi dowódca.

Panie generale, w jednym z wywiadów dla „Polski Zbrojnej” mówił pan o tym, że nie ma takiej konieczności, aby na wszystkich stanowiskach w dowództwie 18 Dywizji Zmechanizowanej służyli oficerowie. Część z nich mieli zająć podoficerowie. Czy to się udało?

Gen. dyw. Jarosław Gromadziński: Tak. W sztabie 18 Dywizji część stanowisk przypisanych w tego typu związkach taktycznych oficerom młodszym zajęli podoficerowie starsi. Ci pierwsi w szeregach naszej dywizji stanowią 9% stanu osobowego, a podoficerowie aż 30%. Jestem zwolennikiem budowania modelu podoficera, który najpierw zajmuje się szkoleniem innych żołnierzy, a kolejnym etapem jego rozwoju jest praca w sztabie. Dlatego powinniśmy zapewnić przedstawicielom tego korpusu dostęp do specjalistycznej wiedzy o procedurach i planowaniu oraz dążyć do tego, aby mogli zdobywać wiedzę operacyjną podczas specjalistycznych kursów w Akademii Sztuki Wojennej czy Akademii Wojsk Lądowych. Ale takich kursów nie ma. Podoficerowie zdobywają wiedzę, po prostu służąc. A to błąd. Powinniśmy to zmienić, bo dzięki temu posiadalibyśmy personel menedżerski średniego szczebla, który mógłby pracować w sztabach. Podoficerowie to żołnierze, którzy stanowią kręgosłup jednostek, w których służą. Najrzadziej ze wszystkich korpusów zmieniają garnizony, zatem mogą też przekazywać wiedzę młodszym kolegom. Dzięki temu oficerowie mogliby zostać przekierowani do służby w innych jednostkach, na przykład liniowych.

Ale czy każdy może służyć na takim stanowisku? Chyba kurs i chęci nie wystarczą. Trzeba mieć także odpowiednie predyspozycje.

Zgadza się. Dlatego założyliśmy, że pierwsze lata służby to czas na selekcję i ocenę predyspozycji żołnierzy. Wychodzę z założenia, że nie ma złych wojskowych, są tylko niewłaściwie obsadzone etaty. Każdy ma jakieś cechy czy umiejętności, które można wykorzystać na poszczególnych stanowiskach. Oczywiście to nie wszystko. Trzeba zadbać o to, aby podoficerowie mogli się rozwijać. Dlatego w 18 Dywizji wdrożyliśmy system szkolenia, który im to umożliwia, a nam pozwala ocenić, czy dana osoba sprawdzi się, służąc w logistyce czy rozpoznaniu lub prowadząc działania operacyjne. Czy może powinna zostać w swoim pododdziale, gdzie będzie aspirować do stanowiska zastępcy dowódcy czy dowódcy plutonu.

Na czym polega ten system szkolenia?

To cztery tygodniowe kursy o różnym poziomie trudności. Pierwszy, adaptacyjny, jest przeznaczony dla nowo mianowanych podoficerów młodszych, a podstawowy – dla żołnierzy między siódmym a dwunastym miesiącem służby. Kolejne dwa poziomy są przewidziane dla podoficerów odpowiednio z dwuletnim i trzy- lub czteroletnim stażem. Kładziemy też duży nacisk na samokształcenie, bo żołnierz, który inwestuje w siebie, zwiększa swoje szanse na awans. Udowadnia, że ma ambicje, jest zdeterminowany. Zatem wiemy, że warto go wspierać. Obowiązuje u nas zasada: nie kursujesz, nie awansujesz.

Czy to rozwiązanie sprawdziło się już na przykład w armiach sojuszniczych? Czy to wasz autorski projekt?

Powiem inaczej. Kiedy byłem dowódcą 15 Brygady Zmechanizowanej, wprowadziliśmy kurs dla podoficerów młodszych „Wilk”. To był trochę taki survival, który miał pokazać żołnierzom, jak to jest być liderem. Bo w pododdziałach rozpoznawczych czy zmechanizowanych dowódcami muszą być kaprale, którzy potrafią dowodzić w ekstremalnych warunkach. To się sprawdziło, podniosła się bowiem jakość dowodzenia. Widziałem też, że kaprale po takim kursie na swoich pojazdach malowali znak wilka. A to znaczy, że byli dumni z jego ukończenia, że to dla nich ważne osiągnięcie. Ten eksperyment z 15 BZ wdrażam teraz w większej skali w 18 Dywizji.

A co z szeregowymi? Bo podobno najtrudniejsze w byciu podoficerem jest to, aby nim zostać.

Nie zgodzę się. Są oczywiście wymogi formalne, aby można było starać się o skierowanie do szkoły podoficerskiej. Jeden z nich to kilka lat służby w korpusie szeregowych. Dodatkowo u nas, inaczej niż w całym wojsku, trzeba mieć piątkę z wychowania fizycznego i opinii przez dwa lata, a nie przez rok. Mimo to o jedno stanowisko kaprala starają się dziś po dwie, trzy osoby. Wiele z nich ukończyło dodatkowe szkolenia i ma uprawnienia, które zdobyły w cywilu. Przykładowo, żołnierze, którzy chcą służyć w logistyce, zdobyli uprawnienia spawaczy lub uprawnienia do obsługi specjalistycznych maszyn. Bardzo ważna jest też znajomość języka angielskiego. Te wszystkie umiejętności i certyfikaty zapewniają dodatkowe punkty, które bierzemy pod uwagę, wybierając żołnierzy, którzy zostaną skierowani do szkoły podoficerskiej. Za to, aby wybrać najlepszych z najlepszych, odpowiada specjalna komisja, na której czele stoi starszy podoficer dowództwa. To jej członkowie określają, czy dany żołnierz może rozpocząć przygotowania do awansu, czy są jeszcze jakieś wymagania, które musi spełnić. Bo to nie praca szuka człowieka, tylko człowiek pracy.

Czyli jaka jest właściwie rola starszego podoficera dowództwa w 18 Dywizji? To wsparcie dla żołnierzy, czy raczej dla dowódców wyższego szczebla?

To skomplikowane, bo w Wojsku Polskim nie mamy kultury tego stanowiska – wprowadziliśmy je na wzór sojuszniczych armii. Po prostu wyznaczamy go, choć tak naprawdę nikt nie wie, jaką rolę powinien odgrywać. Niby ma zarządzać korpusem podoficerskim, ale nie ma do tego narzędzi, bo przecież nie jest ich przełożonym. Rozwiązałem ten problem na podstawie własnego rozkazu. Starszy podoficer w 18 DZ zarządza rozwojem całego korpusu podoficerów i szeregowych. Jest w stałym kontakcie ze starszymi podoficerami jednostek podległych dywizji. Określa, na jakich elementach szkolenia należy się w danym momencie skupić. Żartuję, że w dywizji mamy trzech generałów – dowódcę, jego zastępcę i starszego podoficera dowództwa.

Starszy podoficer dowództwa 18 Dywizji Zmechanizowanej ma też swoją stronę na Facebooku.

Tak, jako jedyny w Wojsku Polskim. Ale nie chodzi nam o promocję czy chwalenie się tym, jak jesteśmy zorganizowani, ale o udostępnianie wiedzy. Bo zamieszczamy na stronie przede wszystkim porady dotyczące przepisów prawnych. Chodzi o uświadomienie żołnierzom, że taka osoba jak starszy podoficer dowództwa jest i czym się zajmuje.

Magdalena Miernicka

autor zdjęć: 18 DZ

dodaj komentarz

komentarze


Kleszcze w Białej Podlaskiej
Leopardy atakują z zarośli
Legion Medyczny rozwija się
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Nocny ogień na Łotwie
„Zielona lista” wyposażenia – zasady krok po kroku
Virtuti Militari czasu pokoju
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Bazy F-16. O kulisach służby opowiadają dowódcy
Constans historii
„Tarcza Wschód” – bezpieczne granice i odporność społeczna
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Nigdy nie zostawiamy swoich
Bóg wojny odpowiada na nowe wyzwania
Gorący lipiec PKW Łotwa
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Wojna na satelitarnym łączu
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Odporni na kryzys
Ratunek pod ogniem
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Dziesiąty Husarz już w domu
Nowość dla żołnierzy. Sprawdź, co znajdziesz w aplikacji
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Szpej dla wojska
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Kolejne sukcesy „armii mistrzów”
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Polska w łańcuchu dostaw dla F-35
„Horyzont” przedłużony
Generał z cienia
Pomnik Jordan-Rozwadowskiego odsłonięty
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Kroton-bis gotowy do działania
„Edukacja z wojskiem”, czyli lekcja patriotyzmu i odporności
„Gdynia” koło Jastarni
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Artylerzyści z Wielbarku
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Bombowiec na dnie Bałtyku
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Przyszli komandosi na start
Abordaż z polskim wsparciem
Grecki test współdziałania
Wojna o dane
Szkoleniowe wsparcie dla Ukrainy
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Jelcze, Rosomaki i czołgi ze Śląska z mniejszym CIT
MON zmienia system gotowości obronnej
Flanka pod strażą
Ukraina kontra odrzutowe drony
Powrót do wojska, pytania o emeryturę
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Polska i Wielka Brytania umacniają strategiczne partnerstwo
Hub serwisowy pocisków PAC-3 w Polsce
Co z A400M dla Polski?
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO