moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Ekowojsko? Czy rzeczywiście odległa przyszłość

Kiedy żołnierz słyszy, że powinien być „bardziej ekologiczny”, ma – moim zdaniem – pełne prawo uśmiechnąć się wyrozumiale. Bo on ma być przede wszystkim efektywny. Przygotowany do wykonywania wszelkich zadań. A gdy zajdzie taka potrzeba, gotowy, aby pokonać przeciwnika każdym możliwym sposobem. Bo na polu bitwy nikt nie będzie się zastanawiał, czy paliwo którego używa czołg, aby na pewno nie szkodzi środowisku... Jednak są sprawy, w których wojsko nie powinno traktować ekologii jak zwykłej fanaberii. Warto dostrzec w niej szansę na wprowadzenie rozwiązań, które bez wątpienia będą wsparciem dla nowoczesnej armii.

O tym, że światową motoryzację opanował ekologiczny trend, nie trzeba raczej nikogo przekonywać. Nie ma dziś chyba liczącej się firmy motoryzacyjnej, która nie miałaby w ofercie bardziej lub mniej ekologicznych aut. Czy to o zmniejszonej pojemności – i tym samym zużywających mniejsze ilości paliwa i generujących mniej zanieczyszczeń – czy to w pełni elektrycznych, czyli w ogóle nie nieemitujących spalin, do tego z ograniczonym poziomem hałasu.

Łatwo jednak zauważyć, że mimo proekologicznego trendu, te same koncerny, raczej nie ścigają się w opracowaniu elektrycznych aut dla wojska. Owszem, mają je w swojej ofercie (np. ciężarówki i samochody patrolowe z silnikami hybrydowymi), ale nie są to ani produkty priorytetowe, ani szczególnie promowane. Dlaczego? Czy to nieopłacalny biznes? Raczej nie o to chodzi, bo armia kupi to, co jej potrzebne, czasem za niebotyczne pieniądze. Na pewno siły zbrojne USA, Chin czy Francji byłoby stać na najbardziej innowacyjne, ekologiczne pojazdy. Dlaczego więc nadal kupują wozy o klasycznym napędzie, a nowy, europejski czołg IV generacji (obecnie używane Leopard 2A7 czy Abrams M1A2Sep3 to maszyny generacji III+) także ma być ropożernym kolosem? Odpowiedź jest banalna i niestety dotyczy większości proekologicznym pomysłów dla wojska – sprzęt dla armii, czy to karabin, rakieta czy samolot ma być przede wszystkim skutecznym wojennym narzędziem. Narzędziem, które umożliwi pokonanie, jak najszybciej i jak najefektywniej, przeciwnika. Inne aspekty schodzą tu na plan dalszy, a raczej bardzo daleki.

Czy zatem w tym odwiecznym wyścigu zbrojeń jest w ogóle miejsce na ekologię? Choć odpowiedź wydaje się oczywista, łatwo wpaść w pułapkę. Bo nowoczesne wojsko nie może traktować ekologicznych rozwiązań wyłącznie jako fanaberie. Wiele z pomysłów sprzedawanych jako „ekologiczne” w swej istocie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom światowych armii, które przecież nieustannie szukają alternatywnych i zapasowych rozwiązań. Doskonałym tego przykładem są odnawialne źródła energii, czyli np. prąd z ogniw fotowoltaicznych. Ktoś powie, po co to armii, skoro może w każdej chwili rozstawić agregaty na ropę i z nich czerpać zasilanie. Co jednak w sytuacji, gdy obóz trzeba rozstawić na środku pustyni, w Afryce, gdzie w promieniu kilkuset kilometrów nie ma ani miast, ani źródeł ropy. Oczywiście, można ją dostarczyć własnym transportem – lotniczym, morskim czy lądowym – ale koszt takiej operacji, biorąc pod uwagę, iż trzeba przecież zaopatrzyć w nią w pierwszej linii wszelkiego typu pojazdy, byłby ogromny. Jaki więc jest realny scenariusz? Owszem, paliwa wystarczy dla generatorów zasilających infrastrukturę krytyczną, jak stanowiska dowodzenia etc., ale już na pewno zabraknie dla klimatyzatorów w żołnierskich kontenerach czy namiotach. I wtedy, pomysł, żeby były one zasilane z ogniw fotowoltaicznych na dachach nie wydaje już się takim dziwactwem, prawda? Obecnie włoskie siły zbrojne, a dokładniej siły powietrzne, testują namioty z ogniwami fotowoltaicznymi na dachach. Włosi przywieźli je nawet do Polski, na ćwiczenia „Capable Logistician”.

Oczywiście, jak w przypadku każdej nowatorskiej idei, wszystko może rozbić się o pieniądze. Namiot z ogniwami fotowoltaicznymi kosztuje, bagatela, 20 tysięcy euro. Zwykły namiot, tysiąc, może dwa. Różnica jest kolosalna, a przy zakupach i potrzebach wojska idących nie w setki, a tysiące namiotów, mówimy o dziesiątkach milionów euro. I wyborze: kupić jeden samolot więcej czy bardziej ekologiczne… namioty.

I znów odpowiedź wydaje się oczywista. Ale tylko pozornie. Bo jestem przekonany, że odnawialne źródła energii to dla nowoczesnego wojska nieodległa przyszłość. Skoro armia musi być przygotowana, aby działać zawsze i wszędzie, w każdych warunkach, nie możemy opierać się tylko na tym rodzaju paliwa, którego teraz mamy pod dostatkiem. Energetyczne alternatywy to czysto zdroworozsądkowe podejście.

Krzysztof Wilewski , publicysta portalu polska-zbrojna.pl

autor zdjęć: Krzysztof Wilewski

dodaj komentarz

komentarze


Wsparcie ma znaczenie
Apetyt Smoka rośnie
Stała baza wojsk USA w Polsce
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Minister obrony RFN w Polsce
Powietrzne cysterny dla Polski
Baza amerykańska w Świętoszowie – pierwsza inwestycja gotowa
Bezzałogowe „nietoperze” nad Bałtykiem
Umowa na pociski do Patriotów
Kajakarze i judocy w medalowej formie
Niebo bez dominacji
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Bezzałogowce zdobyły Paryż
Gen. Chmielewski objął dowodzenie cyberwojskami
Koło zamachowe gospodarki
„Ognista burza ’26”, czyli kompleksowy sprawdzian zdolności operacyjnych
Szósta wygrana żołnierzy w meczu z gwiazdami Gortata
Mistrzostwa klas mundurowych bez taryfy ulgowej
Generał z cienia
Premier powołał nową wiceminister obrony
Polski wkład w operację „Overlord”
Mechanicy poznawali tajniki naprawy K2
Prezydent z wizytą w Orzyszu
Bez zmian w emeryturach
USA i Iran z porozumieniem ws. pokoju w Zatoce
Brak porozumienia ws. MiG-ów za technologie dronowe
Polska szykuje się do produkcji Panter
Nowa siła na północno-wschodniej flance NATO
Ratunek na polu walki
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Innowacje dla bezpieczeństwa
Pancerny Poznań
Co Polska oferuje na Eurosatorach
Szermierze i pięściarki na podium
F-35 Changes Everything
Kraków zaprosił weteranów
Królestwo pojazdów
Ważne decyzje w Brukseli
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi – jest zgoda prezydenta
Śmierć w sercu Azji
Mundur, medale i duma
Pamiętamy o bohaterach powstań śląskich
Podchorążowie w dżungli
Departament Funduszy Zagranicznych MON na nowo
Marsz gąsienicowych kolumn
AMW oferuje mieszkania
Sonda dla Jastrzębia
Zbrodnicza farsa
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Trening działań połączonych
Bursztynowa Dywizjo, ognia!
Święto DGRSZ
Podróż w ciemność
Krok w stronę pokoju
Kolejny polski F-35 wykonał pierwszy lot
Transakcja „MiG-i za technologie” w zawieszeniu
„Strzała weterana” spaja środowisko
Sportowe jubileusze
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Na straży nieba
Równanie z „Iksem”
Zełenski traci Order Orła Białego?
W oktagonie o Pas Ministra Obrony Narodowej
Orka tuż, tuż

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO