moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Podchorążowie z Dęblina z odznakami „Combat Swimmer”

Skakali do wody z wysokości sześciu metrów, ćwiczyli orientację w terenie górskim, a w Adriatyku pływali pontonami i kajakami. Podchorążowie Szkoły Orląt ukończyli elitarny kurs Combat Swimmer, organizowany przez chorwackie siły zbrojne. – To była niepowtarzalna szansa na rozwój i zdobycie nowych umiejętności – mówi sierż. pchor. Marek Cebo, uczestnik szkolenia.

Specjalistyczny kurs Combat Swimmer odbywa się cyklicznie od pięciu lat w chorwackiej bazie wojskowej Sv. Nikola w Splicie. Uczestniczą w nim wojskowi studenci z Europy. Choć głównymi elementami szkolenia są zadania wodne, to łączy ono w sobie zdobywanie przez kadetów umiejętności działania i przetrwania nie tylko w wodzie, ale i na lądzie.

W tegorocznej edycji kursu wzięło udział 25 kadetów z Chorwacji, Niemiec, Słowacji i Słowenii. Na zaproszenie armii chorwackiej do Splitu wyjechali także Polacy, podchorążowie z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.

– To wymagający kurs, dlatego musieliśmy wytypować najlepszych – z doskonałą kondycją fizyczną, wydolnością, znakomitymi umiejętnościami pływackimi i zdolnościami radzenia sobie w trudnych warunkach. Nie bez znaczenia była bardzo dobra znajomość języka angielskiego, gdyż na kursie to właśnie on był obowiązujący – mówi kpt. Michał Breszka, instruktor wychowania fizycznego i opiekun polskiej reprezentacji. W składzie polskiej ekipy znaleźli się: sierż. pchor. Marek Cebo (III rok nawigacji), sierż. pchor. Daniel Gielata (III rok lotnictwa i kosmonautyki) oraz sierż. pchor. Łukasz Maśniak (III rok logistyki).

– Ktoś mógłby zapytać, po co przyszłym absolwentom szkoły lotniczej tego rodzaju kurs. Ale to przecież żołnierze, którzy jako przyszli oficerowie będą dowodzić i wykonywać różne zadania. Muszą być w każdych warunkach gotowi do podjęcia walki. Nigdy nie wiadomo, z czym będą musieli się mierzyć i co im się może przydać. Być może piloci będą musieli w sytuacjach kryzysowych katapultować się do wody? – mówi kpt. Breszka.

Na kajaku w Adriatyku

Podczas dwutygodniowego szkolenia, które prowadzili instruktorzy chorwaccy, kadeci działali w trzech mieszanych, ośmioosobowych zespołach. Wszyscy musieli wykonać szereg postawionych przez organizatorów zadań. Na początek pierwsza pomoc, ratownictwo, nawigacja i czytanie map morskich. Potem było już tylko trudniej. Większość z zadań odbywała się w wodzie, Morzu Adriatyckim, między Splitem a wyspą Brać.

Kadeci ćwiczyli taktykę na łodziach, kajakach i pontonach, pływali różnymi stylami z użyciem masek, rurek i płetw, nurkowali. Były też skoki do wody z wysokości sześciu metrów, a dodatkowe utrudnienie stanowiło to, że wszystkie konkurencje wykonywali w umundurowaniu. – Przed zadaniami w wodzie kadeci musieli spakować swoje rzeczy, w tym mundur, buty i sprzęt niezbędny do przetrwania, jak nóż czy latarka, do specjalnych brezentowych worków. Wszystko po to, by ich rzeczy nie przemokły podczas wykonywania zadań i by już po wyjściu z wody można było włożyć suche ubranie. Na początku zdarzyły się oczywiście małe wpadki, ale uczestnicy szybko doszli wprawy w pakowaniu – opowiada kpt. Breszka.

Precyzja strzelania

Poza konkurencjami w wodzie kadeci podczas kilkukilometrowych marszów ćwiczyli orientację w terenie górskim, a także doskonalili umiejętności strzeleckie z wykorzystaniem broni długiej i krótkiej. – Nie dość, że byliśmy przedstawicielami różnych nacji, to reprezentowaliśmy także różne dziedziny wojska: lotnictwo, marynarkę wojenną, piechotę. Wcześniej się nie znaliśmy, a na kursie musieliśmy ze sobą efektywnie współpracować i szukać wspólnej drogi do osiągnięcia celu. Banalnym przykładem było zgranie się podczas wiosłowania na łodziach pontonowych. Nie znaliśmy swoich możliwości, tego kto, jakie ma tempo, ile będzie w stanie wytrzymać. Jednak po kilku przepłyniętych wspólnie kilometrach doszliśmy do wprawy – opowiada sierż. pchor. Marek Cebo, który w pierwszym tygodniu kursu dowodził jedną z drużyn.

– Po raz pierwszy w takich warunkach pełniłem tę funkcję. Na pewno było to spore wyzwanie, bo nie wiedziałem, kto jest w czym dobry, jakie ma mocne strony. Im dłużej ze sobą przebywaliśmy, tym efektywniej, jako dowódca, mogłem wykorzystać umiejętności moich kolegów z drużyny i usprawniać działanie całego zespołu – opowiada polski podchorąży.

Jeden z epizodów, który przygotowali organizatorzy, był połączeniem działań wodnych, lądowych i powietrznych. Rozpoczął się już w nocy, a kadetów wspierały chorwacka marynarka wojenna i dowództwo chorwackich sił specjalnych. Najpierw uczestnicy, pływając na pontonach, musieli zaliczyć określone punkty (tzw. checkpointy), później, płynąc, mieli dotrzeć do małej wyspy i tam rozpoznać teren oraz zabezpieczyć lądowisko. Niedługo potem przyleciał śmigłowiec Mi-8, który zabrał podchorążych na chorwacki poligon. Tam czekały na nich zadania strzeleckie. – To tylko pozornie łatwe. Żołnierze byli przecież po wielogodzinnym wysiłku, ogromnie zmęczeni, niewyspani. Mimo to organizatorzy właśnie wtedy postanowili sprawdzić ich precyzję podczas strzelania i umiejętność przystosowania się do zmieniającej się sytuacji – mówi kpt. Breszka.

Wiedza kadetów i ich postępy były regularnie sprawdzane w trakcie tzw. sitexów, czyli praktycznych testów z ćwiczonych w ciągu tygodnia elementów. W czasie jednego z nich uczestnicy mieli zaliczyć siedmiokilometrowy marsz w górach. Po około trzech godzinach, gdy dotarli do rzeki, musieli spakować swoje rzeczy w określonym przez organizatorów czasie, włożyć buty wodne, płetwy, maskę i rurkę, i przeprawić się przez rzekę. Na zakończenie kursu uczestnicy w umundurowaniu sprawdzali się z kolei w pływaniu na dystansie 50 m, nurkowaniu na odległość i pokonywaniu dwustumetrowego odcinka kajakiem na czas.

Bezcenne doświadczenia

Polscy podchorążowie sprawdzili się doskonale, wszyscy zdobyli srebrne odznaki „Combat Swimmer”. – To na pewno powód do dumy, bo organizatorzy bardzo wysoko postawili poprzeczkę i rygorystycznie podeszli do stawianych kadetom wymagań. Chorwatom zależy, by ich kurs uchodził za elitarny, by był marką samą w sobie. I tak faktycznie było. Ci, którzy sobie nie radzili, odpadali – mówi kpt. Breszka.

Co polskim podchorążym dał udział w kursie? Na pewno mnóstwo praktycznych umiejętności. – Bliżej poznali zagadnienie hipotermii, która może się zdarzyć w wodzie, ale i na otwartej przestrzeni w górach. Będą wiedzieli, co mają robić, by nie dopuścić do takich sytuacji. Poza tym dowiedzieli się, jak sobie radzić, gdy kajak się przewróci, jak się zachować nocą, jak uzupełniać braki energetyczne. Takie przykłady można mnożyć, a każda nowa umiejętność zawsze może im się przydać w przyszłości – mówi kpt. Breszko.

Podobnego zdania jest sierż. pchor. Cebo. – To była niepowtarzalna szansa na rozwój i zdobycie nowych umiejętności. To bardzo ważne w naszym żołnierskim fachu, a na pewno dla tych, którzy myślą o wyższych kwalifikacjach w tym zawodzie – mówi podchorąży. Dodaje, że dla niego samego niezwykle istotna była nauka planowania akcji według międzynarodowych procedur. – Podczas ćwiczeń sytuacyjnych musieliśmy zadbać o wszystko sami, począwszy od sprzętu komunikacyjnego, a skończywszy na łodziach marynarki wojennej, które były nam potrzebne, by dostać się do określonych punktów. To było całkiem nowe doświadczenie – mówi sierż. pchor. Cebo.

Dla podchorążych nie bez znaczenia było też to, że mogli współpracować w zespole międzynarodowym. – Podchorążowie studiują i większość czasu poświęcają nauce. To, czego nauczą się u nas, w Dęblinie, jest oczywiście bardzo ważne. Niemniej jednak, jeśli ktoś przychodzi do nas studiować, chcemy zapewnić mu najwyższą jakość szkolenia, choćby właśnie przez udział w takich kursach, będących doskonałym uzupełnieniem żołnierskiego warsztatu – mówi kpt. Breszka.

Dęblińska Szkoła Orląt brała udział w kursie po raz trzeci. Dotychczas szkolenie to przeszło dwóch oficerów oraz pięciu podchorążych.

Paulina Glińska

autor zdjęć: Dražen Volarić

dodaj komentarz

komentarze


MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Artylerzyści z Wielbarku
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
MON zmienia system gotowości obronnej
Lotnicze „drzwi” transportowe
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Horyzont” przedłużony
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Cywilne drony na służbie
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Rusza mały przegląd strategiczny
Constans historii
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Syreny wyją. Co robić?
Drugie rozdanie SAFE
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Morscy lotnicy w akcji
Uratowali życie koledze z NATO
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Musimy powstrzymać agresora
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Ukraina kontra odrzutowe drony
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Kormoran in the West
Bombowiec na dnie Bałtyku
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Wojna na satelitarnym łączu
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Drużyna Invictusa na starcie
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Dwie dekady na polskim niebie
Rowerowe upamiętnienie poległych
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Mocne wsparcie dla Homara-K
Wojna o dane
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Wsparcie z morza
Gorący lipiec PKW Łotwa
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Nocny ogień na Łotwie
Wsparcie z powietrza
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Uniewinniony za strzał na granicy
„Zdrzałka” na pustyni
Ratunek pod ogniem
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Mural na 65-lecie komandosów
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Wirtualna wojna na AWL-u
Serce Rosomaka
Abordaż z polskim wsparciem
Ares kontra drony
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Flanka pod strażą
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO