moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Cichociemni nie byli pierwsi

Choć nie udało się zrealizować ich podstawowego zadania – przeprowadzenia desantu na tyły nacierających Niemców – doświadczenie żołnierzy Wojskowego Ośrodka Spadochronowego nie poszło na marne. Wykorzystano je później w Wielkiej Brytanii w szkoleniu cichociemnych i brygady spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego.


Odprawa spadochroniarzy przed skokiem.

W polskim lotnictwie wojskowym spadochron dopiero pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku został przyjęty jako obowiązkowy sprzęt ratunkowy pilotów. 1 kwietnia 1929 roku w Legionowie pod Warszawą ruszyła Wojskowa Wytwórnia Spadochronów, w której rozpoczęto produkcję opartą na amerykańskiej licencji spadochronu Irving. W niedługim czasie Legionowo stało się stolicą polskiego spadochroniarstwa. Od 1936 roku miejscowy oddział Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP) organizował, cieszące się dużą popularnością w kraju, kursy dla instruktorów spadochronowych.

5 września 1937 roku na polach wsi Wieliszewo pod Legionowem licznie zgromadzona publiczność zobaczyła grupowy desant spadochronowy w wykonaniu 60 skoczków LOPP. Pokaz ten był inauguracją pierwszego w Polsce wojskowego kursu spadochronowego dla absolwentów szkół podchorążych wszystkich rodzajów broni. Szkolenie prowadzono pod kątem opanowania techniki obsługi spadochronu i techniki skoków z balonu na uwięzi, wieży spadochronowej oraz samolotu. Zajęcia miały wyłącznie charakter sportowy i dopiero rok później, 5 września, otwarto w Warszawie kurs spadochronowy połączony z nauką działań dywersyjnych. Przeszkolono 25-osobowy oddział, w którego skład weszli oficerowie piechoty, saperów i łączności. Jego dowództwo objął por. Antoni Mokrzecki.

Desant na Wołyniu

Po zakończeniu kursu pod koniec września 1938 roku skoczkowie-dywersanci wzięli udział w jesiennych manewrach na Wołyniu. Z Warszawy przetransportowano ich na lotnisko w Skniłowie koło Lwowa dwoma wyczarterowanymi dla wojska komunikacyjnymi samolotami LOT typu Fokker. Na miejscu ustalono z oficerem łącznikowym kierownictwa ćwiczeń orientacyjny czas oraz miejsce lądowania desantu. Ponieważ w założeniu manewrów przyjęto, że w powietrzu panuje lotnictwo strony „czerwonej”, desant „niebieskich” postanowiono wykonać o zmroku, z wysokości 400 m, z pięciosekundowym opóźnieniem otwarcia spadochronu. Przelot samolotów do rejonu desantowania miał się odbywać na minimalnej wysokości.

Tak ten pierwszy w Wojsku Polskim grupowy desant bojowy zapamiętał jeden z jego uczestników, płk Wacław Malinowski (wtedy podporucznik), odpowiedzialny w oddziale za sprzęt łączności: „Sygnał do startu otrzymaliśmy około godz. 19.00. Dwa duże, jak na owe czasy, transportowce leciały tuż nad ziemią, w kierunku Łucka. Po upływie około 30 minut dowódca desantu, obserwując teren, nakazał pilotowi, by nabrał wysokości. Nagle dał nam znak zbiórki i otworzył drzwiczki. Dowódca zdecydował się, na podstawie obserwacji z góry, wyrzucić desant nad polanką wybraną z mapy jako zapasowy rejon lądowania. Mimo protestujących znaków pilota, ponieważ powoli wznoszący się samolot osiągnął wówczas wysokość zaledwie 200 m, dowódca desantu dał sygnał i wszyscy, jeden za drugim, wyskoczyli za nim z samolotu. Zaskoczenie było całkowite – po kilku minutach desant skrył się na skraju lasu”.

Wykonywanie zadań dywersyjnych polegało na tym, że oddział, wędrując całą noc w wyznaczonym terenie, pozorował, z wykorzystaniem petard, zniszczenie mostów drogowych, wiaduktów i niektórych odcinków torów kolejowych. Dywersanci około 5.00 rano dotarli do Łucka, w którym stacjonowało dowództwo manewrów. „Tam długo nas oglądano, po czym skierowano na krótki odpoczynek” – zapisał płk Malinowski. Do końca manewrów spadochroniarze musieli jeszcze dwa razy skakać z samolotów i prowadzić symulację działań dywersyjnych. Za każdym razem były to demonstracje udane.

Dywersanci z WOS

Wykorzystując dotychczasowe doświadczenia, w maju 1939 roku zdecydowano się na utworzenie Wojskowego Ośrodka Spadochronowego (WOS), który umieszczono w Bydgoszczy przy 4 Pułku Lotniczym. Na komendanta WOS mianowano mjr. pil. Władysława Tuchułkę. Instruktorami spadochronowymi zostali specjaliści z LOPP – Antoni Grabowski i Feliks Zacharski.

Na dwumiesięczne szkolenie powołano 80 oficerów i podoficerów, mających za sobą podstawowy kurs spadochronowy z Legionowa. Od czerwca rozpoczęto intensywny trening. Szczególny nacisk położono na zaprawę fizyczną i perfekcyjne opanowanie kolejnych wariantów skoku spadochronowego. Uczono także podstaw dywersji, czyli obchodzenia się z różnymi rodzajami ładunków wybuchowych, umiejętności „cichego” zabijania, przeżycia w trudnych warunkach itp. Pod koniec kursu wyselekcjonowano 20-osobowy oddział (9 saperów, 8 piechurów, 3 łącznościowców) pod dowództwem por. Jerzego Góreckiego. Oddział wyposażono w sprzęt niespotykany szerzej w Wojsku Polskim – w nowoczesne, jak na tamte czasy, pistolety maszynowe wz. 1939 Mors, udoskonaloną radiostację, aparat do podsłuchu rozmów telefonicznych, materiały wybuchowe oraz zasobnik z automatycznym spadochronem, w którym można było pomieścić cekaem lub miotacz płomieni.

2 sierpnia 1939 roku na manewrach w Zielonce koło Warszawy, kontrolowanych przez dowództwo z Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych i Ministerstwa Spraw Wojskowych, dywersanci z WOS zaprezentowali swe umiejętności bojowe. W odróżnieniu od wołyńskich manewrów, oddział spadochronowy po desancie na terenie poligonu miał rzeczywiście zniszczyć wyznaczone obiekty – mały wiadukt kolejowy, około 300 m torów kolejowych i biegnącą wzdłuż nich linię telegraficzną.


Grupowy skok spadochroniarzy z wysokości 400 m na lotnisku Mokotowskim, 1933 r.

Dywersantów por. Góreckiego zrzucono na wysokości 400 m z trzech Fokkerów F-VII B/3m. Aby zapewnić większe zaskoczenie, żołnierze otwierali spadochrony z pięciosekundowym opóźnieniem. Po wylądowaniu i ukryciu spadochronów w lesie oddział natychmiast przystąpił do wykonania zadania. Pod osłoną piechoty saperzy zniszczyli wiadukt, następnie, biegnąc w nakazanym kierunku, kolejno wysadzali odcinkami tor kolejowy. Jednocześnie grupa łącznościowców niszczyła linię telegraficzną. I w tym ćwiczeniu brał udział płk Malinowski, który relacjonował po latach: „Po upływie około 20 minut zadanie zostało wykonane. Rozwinąłem radiostację, by nadać meldunek. W tym momencie rozległ się nieoczekiwanie, skierowany na nas ze wszystkich stron, ogień karabinów maszynowych i kbk. Zostaliśmy zaatakowani przez nieznany pododdział piechoty. Mimo że była to amunicja ślepa, zaskoczeni zupełnie niespodziewanym atakiem, padliśmy na ziemię, nie wiedząc początkowo jak zareagować. Ale nasz dowódca nie zastanawiał się długo, wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do góry, wydając komendę obsłudze broni maszynowej. Mimo że nie posiadaliśmy amunicji ślepej, natychmiast rozległy się krótkie serie naszego ckm i nieznanych w wojsku pistoletów maszynowych strzelających w górę. Skutek był natychmiastowy. Ogień przeciwnika ucichł i zaraz rozległ się sygnał ‘odtrąbiono!’, oznaczający koniec ćwiczeń”.

Niespełnione nadzieje

W połowie sierpnia 1939 roku WOS rozpoczął szkolenie kolejnego 80-osobowego oddziału dywersantów spadochronowych. Niestety, tego kursu nie zdołano już ukończyć. 30 sierpnia ośrodek ewakuowano do bazy lotniczej w Małaszewiczach koło Brześcia nad Bugiem. Tutaj dywersanci otrzymali rozkaz przygotowania się do działań specjalnych na terenie Prus Wschodnich. Nie udało się tego zadania wykonać. Wczesnym rankiem 1 września 1939 roku lotnictwo niemieckie zniszczyło lotnisko w Małaszewiczach, w tym Fokkery, którymi spadochroniarze mieli przelecieć za niemiecką granicę.

Jednak nie wszystko poszło na marne, gdyż części wychowanków WOS udało się przedrzeć na Zachód, gdzie ich doświadczenie wykorzystano w szkoleniu cichociemnych i brygady spadochronowej gen. Sosabowskiego. Wystarczy przeczytać sprawozdania czy wspomnienia z ośrodków szkoleniowych polskich spadochroniarzy w Wielkiej Brytanii, by stwierdzić, że sporo czerpały z tego, co wypracowano w bydgoskim WOS i na manewrach przed wybuchem wojny.

Bibliografia

W. Malinowski, „O organizacji oddziałów spadochronowych w Wojsku Polskim przed 1939 r.” W: „Wojskowy Przegląd Historyczny”, 1961, nr 2, s. 165–167.

J. Tucholski, „Spadochroniarze”, Warszawa 1991.

P. Korczyński, „Polskie oddziały specjalne w II wojnie światowej”, Warszawa 2006.

Piotr Korczyński

autor zdjęć: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, nac.gov.pl

dodaj komentarz

komentarze


Koniec bezkarności floty cieni?
US Army wzmacnia obecność w Niemczech
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
„Koalicja chętnych” o gwarancjach dla Ukrainy
Legia Akademicka czyli studenci w koszarach
Człowiek, który sprzedał ciszę
Używane Strykery dla Polski, a Rosomaki na eksport
PKW „Noteć” – koniec misji
ORP „Wicher” – pierwszy polski kontrtorpedowiec
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
Detektory skażeń dla Tarczy Wschód poszukiwane
Nowe Abramsy na horyzoncie
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Medalowe żniwa pływaków CWZS-u
Czas podwodniaków
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
Terytorialsi wspierają samorządy w walce z zimą
Prezydent Zełenski spotkał się z premierem Tuskiem
Piątka z czwartego wozu
Skażenie środkiem bojowym jak prawdziwe
Psy gryzące, tropiące i do detekcji
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Po co Stanom Zjednoczonym Grenlandia?
Krok po kroku przez kwalifikacje
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
WOT wciąż pomaga w zwalczaniu skutków ataku zimy
Budowlane inwestycje w bezpieczeństwo
Polski oficer dowodzi zespołem NATO
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
„Ghost Hunt” w zimowej scenerii
ORP „Garland” w konwoju śmierci
MON wzmacnia południowo‑wschodnią Małopolskę
Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
Nowe Daglezje na nowy rok
Amerykański szogun
Polsko-amerykańska odpowiedź na rosnące cyberzagrożenia
Przeżyj to sam
Góral z ORP „Gryf”
W cieniu dumy floty
Morskie roboty do walki z minami
Na tronie mistrza bez zmian
Ferie z WOT – załóż mundur i przejdź szkolenie wojskowe
USA: chcemy Grenlandii
Ósmy Husarz już wylądował w Ebbing
Zdarzyło się w 2025 roku – IV kwartał
Trump i Zełenski zadowoleni z rozmów na Florydzie
Wojskowy triumf na Gali Sportu
Polscy panczeniści rozbili medalowy bank ME
WOT wspiera służby miejskie w odśnieżaniu
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie
Odpalili K9 Thunder
Co nowego w przepisach?
Sprzymierzeni z GROM dla kolegów z PTSD
Polski oficer na czele zespołu okrętów NATO
Nowe oznakowanie pojazdów Żandarmerii Wojskowej
Szukali zaginionych w skażonej strefie
Projekt ustawy o aneksji Grenlandii w Kongresie USA
Oskarżony Maduro
Dyplomatyczna gra o powstanie
Nowy europejski czołg

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO