moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Ekstremalna wyprawa brzegiem Bałtyku

W ubiegłym roku przepłynął Wisłę kajakiem. Teraz przygotowuje się do kolejnej ekstremalnej wyprawy. Andrzej Michalik z Centrum Wsparcia Teleinformatycznego Sił Zbrojnych tym razem zamierza pokonać dystans wzdłuż polskiego wybrzeża, od niemieckiej granicy do rosyjskiej. W ten sposób chce sprawdzić swoją kondycję i udowodnić, że chorzy na cukrzycę mogą aktywnie uprawiać sport.

Swoją wyprawę Andrzej Michalik rozpocznie 26 sierpnia. Tego dnia, o świcie, wyruszy ze Świnoujścia i plażą pójdzie w kierunku granicy polsko-rosyjskiej. Cały dystans chce pokonać na piechotę, mając do dyspozycji tylko to, co zmieści się w plecaku. – Mam dwadzieścia dni urlopu, do tego trzeba doliczyć weekendy, co w sumie daje miesiąc. Mam nadzieję, że ten czas wystarczy mi na realizację marzenia – mówi. – Trudność polega na tym, że nie mogę dokładnie oszacować, ile kilometrów mam do przejścia. Linia brzegowa razem z Zalewem Szczecińskim, Wiślanym i Helem to prawie 850 kilometrów, ale widomo, że czasem będę musiał obejść jakiś teren, być może przeprawić się przez rzekę, dlatego trudno powiedzieć, ile czasu mi to zajmie – dodaje.

Mężczyzna szacuje, że dziennie będzie musiał przejść około 30 kilometrów. Jak mówi, kierunek trasy wybrał tak, aby w czasie marszu nie oślepiało go słońce. Liczy także, że pogoda będzie mu sprzyjać. Mimo to planowanie takiej wyprawy nie jest łatwe. – Szukałem w Internecie informacji na temat podobnych przedsięwzięć. Kilka osób próbowało już przejść tę trasę. Jednak jeden z piechurów ominął Półwysep Helski, inny na noclegi wracał do wygodnych pensjonatów – mówi. – Ja zamierzam cały czas trzymać się blisko morza, a kiedy będę musiał ominąć jakiś teren, to zaraz wracam na linię brzegową – podkreśla.

Miesiące przygotowań

Przygotowania do realizacji projektu Michalik rozpoczął niemal rok temu, we wrześniu. Wtedy zaczął regularnie chodzić na siłownię, a od stycznia wracał z pracy do domu pieszo, codziennie pokonywał 8 kilometrów. – Jak zrobiło się cieplej, zacząłem też jeździć na rowerze, aby wzmocnić nogi, wykonywałem też ćwiczenia na klatkę piersiową, aby nie mieć problemów w noszeniu plecaka. Oczywiście przez cały czas rozciągałem też wszystkie partie ciała, aby uniknąć kontuzji – mówi. – Doszło do tego, że trenowałem sześć razy w tygodniu. Teraz trochę zwolniłem tempo, aby oszczędzać siły na wyprawę – podkreśla.

Ostatnie tygodnie przed ekspedycją pracownik wojska poświęca gromadzeniu i testowaniu ekwipunku. Podczas wyprawy zamierza bowiem korzystać tylko z wyposażenia, które będzie miał ze sobą. Jak mówi, kluczowa jest dla niego waga każdego z przedmiotów. – Zabieram ze sobą namiot, ale wyrzuciłem z niego śledzie, jeśli będzie potrzeba, będę obciążał go plecakiem. Zdjąłem też folię z karimaty, dzięki czemu jej waga zmniejszyła się o 35 gramów. Kupiłem lekką kurtkę przeciwdeszczową, lekki kubek, nawet leki wyjąłem z opakowań i przełożyłem do jednego pojemnika – wymienia. Ubrań na zmianę też wziął niewiele. – Jak zajdzie potrzeba, będę po prostu szukał miejsca, w którym je wypiorę – opowiada – W ten sposób udało mi się pozbyć aż 4 kilogramów z mojego bagażu.

Jedyne w co zamierza zaopatrywać się na bieżąco to jedzenie i woda. Zabiera ze sobą prowiant na trzy dni – chleb, serki topione, czekoladę, chałwę i kilka zupek chińskich. Przez cały czas będzie miał przy sobie dwa i pół litra wody. Na wszelki wypadek zabiera też filtr, aby móc ją pozyskiwać z naturalnych źródeł, gdyby na danym terenie nie mógł zrobić zakupów.

Zawsze są jakieś formalności

Michalik chce przez cały czas iść plażą. O ile spacery brzegiem morza nie są zakazane, o tyle na biwakowanie nad Bałtykiem trzeba mieć stosowne zgody. – Zwróciłem się do urzędów morskich, aby pozwoliły mi na rozstawianie namiotu na plaży. Otrzymałem już zgodę ze Słupska, negocjuję ze Szczecinem, tylko Gdynia nie dała jeszcze znaku, czy w ogóle moja prośba do nich dotarła – mówi. A co zrobi, jeśli sprawy nie rozstrzygną się po jego myśli? – W ostateczności, będę musiał nocować na kempingach albo w lesie. Martwi mnie trochę ta opcja, bo jednak w tych rejonach żyje sporo dzikich zwierząt, a ja nie bardzo będę miał, jak się przed nimi bronić – mówi.

Mężczyzna bierze pod uwagę także to, że na linii brzegowej są zlokalizowane tereny wojskowe, choćby porty czy poligon w Ustce. Dlatego wystosował pisma informujące dowódców jednostek o swoim przedsięwzięciu. – Nie chodzi mi tylko o to, aby pozwolono mi przejść przez te tereny. Oczywiście dzięki temu trasa na pewno byłaby krótsza, lecz bardziej zależy mi na tym, aby żołnierze także wiedzieli, że będę w okolicy – mówi. I dodaje: – Choruję na cukrzycę i nigdy nie wiadomo, czy nie będę potrzebował czyjejś pomocy – wyjaśnia.

Na przekór chorobie

Na cukrzycę typu pierwszego Michalik zachorował jako dziecko. Stara się jednak, aby problemy ze zdrowiem nie przeszkadzały mu w spełnianiu marzeń. Rok temu samotnie przepłynął Wisłę kajakiem. Po tym wyczynie jego wyprawą zainteresowały się media. – Pamiętam, że po jednym z moich wywiadów w telewizji napisał do mnie widz. Opowiadał, że ma problemy z kręgosłupem, ale też chciałby pokonać królową polskich rzek. Inni pisali, że widząc, jak pokonuję swoje słabości, też zaczęli chodzić na siłownię czy biegać – opowiada Michalik. – Wciąż pokutuje mylne przekonanie, że cukrzycy nie powinni podejmować wysiłku, a mnie chodzi o to, aby zobaczyli, że mogą być aktywni. Oczywiście nie zachęcam, aby wędrowali po tysiąc kilometrów pieszo czy biegali w maratonach, ale żeby dbali o swoją kondycję i nie rezygnowali z marzeń – podkreśla.

Magdalena Miernicka

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze

~Cemoi
1502040960
Pracownik wojska? A może jednak Resortu Obrony Narodowej?
6E-18-7C-76

Finansowanie szkolenia wojskowych medyków
Rosomaki na lądzie i morzu
Zbrodnia i kłamstwo
Judoczka Wojska Polskiego znów na podium
NATO i USA o Iranie
Bądź bezpieczny w sieci
Ślubowanie adeptów sztuki wojskowej
Tusk: Francja to wiarygodny sojusznik
„Kryzys” na AWL-u
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Wypadek w PKW UNIFIL
Od cyberkursu po mundurówkę
Zmiany w 6 Mazowieckiej BOT
Ochrona w gotowości
Cenckiewicz rezygnuje z szefostwa BBN
Moja Karbala
Armia na kryzys
Fińska armia luzuje rygory
Misja zdrowie, czyli lepiej zapobiegać niż leczyć
Nowy BWP potrafi onieśmielić
Antydronowa DIANA w Polsce
Debata o bezpieczeństwie
Początek wielkiej historii
Nowe zasady finansowania szkolenia żołnierzy-medyków
Daglezja dla saperów z 9 BBKPanc
Ćwiczą i budują drony w 17 WBZ
Pirania zdała egzamin
Zbrodnia bez kary
Groźny incydent w Libanie
Wielkie serce K9
Miecz w ręku NATO
Polska i Norwegia zacieśniają współpracę
Zmiany kadrowe na szczycie PGZ-etu
Francuzi zbudują satelitę dla MON-u
Terytorialsi zdobyli amerykańskie ostrogi
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Lepiej uczyć się na misjach niż na wojnie
Zasiąść za sterami Apache’a
Twarde na poligonie
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Wojsko testuje systemy antydronowe
Ruszyły Wojskowe Targi Służby i Pracy
Syndrom Karbali
Pierwsze szkolenie Legionu Medycznego
Wojna sześcioosobowych armii
Alert gotowości dla żołnierzy WOT-u
Kolejne SSR dla Wojska Polskiego
Chunmoo trafią do Gostynina
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Kolarskie gwiazdy na legendarnym okręcie
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
Marynarz w koreańskim tyglu
Amerykańskie MRAP-y w polskiej wersji. Kulisy metamorfozy
Na pierwszej linii wojny i pokoju
Kadeci na start
Psiakrew, harmata!
Bliski Wschód: wojna bez wyjścia, stawka rośnie
Adaptacja i realizm
Szpital w Płocku „przyjazny wojsku”
Pasja i fart
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Logistyczna rewolucja w Opolu
Pierwsze loty
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO