moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

1 grudnia 1916 roku: Legioniści w Warszawie!

Biało-czerwone flagi, kokardy z orłem strzeleckim, tarcze z godłami Polski i Litwy, wizerunki Matki Boskiej – wkroczenie Legionów do Warszawy miało wzbudzić nadzieje Polaków na odzyskanie wolności. Ale też spowodować, że szeregi wojska zasilą żołnierze, którzy będą chcieli walczyć u boku niemieckiej armii. Niemieckie plany pokrzyżował… plan Piłsudskiego.

Żołnierze witani przez mieszkańców Warszawy.

Na początku października 1916 roku walczące dotąd na Wołyniu Legiony zostały wycofane na Nowogródczyznę w rejon Baranowicz. Nastroje wśród żołnierzy były złe. Legioniści od dwóch lat przelewali krew, wierząc, że ich ofiara przyniesie Polsce niepodległość. Tymczasem państwa centralne wciąż ociągały się z jakimikolwiek ustępstwami uwzględniającymi polskie postulaty.

Konflikt Piłsudski – Sikorski: Dwie różne wizje armii

W środowisku narastał konflikt między stronnikami polityki Józefa Piłsudskiego i Władysława Sikorskiego, który pełnił funkcję szefa Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego. Dla Sikorskiego ważna była budowa silnej narodowej armii, która sama w sobie byłaby realną wartością. Poza tym można byłoby jej też użyć jako elementu nacisku na Austro-Węgry i Niemcy. Poglądy Sikorskiego podzielali żołnierze II Brygady, zwanej Karpacką.


Piłsudski z kolei uważał, że Polacy nie mogą wykrwawiać się dla obcych interesów, jeśli nie będzie gwarancji osiągnięcia realnych korzyści. Wobec ich braku, coraz częściej świadomie prowokował konflikty z austriacką komendą Legionów. Jego silnym atutem był ogromny autorytet, którym cieszył się wśród żołnierzy I i III Brygady.

Austriacy podjęli decyzję, aby na dobre pozbyć się Piłsudskiego z wojska, dymisjonując go ze stanowiska komendanta I Brygady. Jednocześnie odbywała się reorganizacja Legionów, której celem było stłumienie buntowniczych nastrojów w rozpolitykowanej I Brygadzie. Te dramatyczne wydarzenia pogłębiły wewnętrzny rozłam w Legionach.

Walka o dusze Polaków

Ogłoszenie przez cesarzy Wilhelma II i Franciszka Józefa „Aktu 5 listopada” dało Polakom nadzieje na przełom w sprawie odbudowy Polski oraz dalsze działania państw centralnych zmierzające do stworzenia państwa polskiego. Również środowisko legionowe dało się ponieść emocjom i coraz częściej spoglądało w przyszłość z ostrożnym optymizmem.

Kawalerzyści z 2 Pułku Ułanów Legionów Polskich przejeżdżają przez bramę triumfalną w Alejach Jerozolimskich.

Legiony miały stać się kadrami powstającego Wojska Polskiego. Pomiędzy 27 a 29 listopada jednostki zostały przetransportowane koleją do nowych miejsc kwaterunku, które znajdowały się na Mazowszu. W Warszawie miały stacjonować: Komenda Legionów, II i III Brygada, a także 3 Pułk Piechoty.   Komenda I Brygady Legionów Polskich oraz 1 Pułk Piechoty trafiły do Łomży, pozostałe pododdziały stacjonowały natomiast w Górze Kalwarii, Grajewie, Mińsku Mazowieckim, Modlinie, Nałęczowie, Ostrołęce, Pułtusku i Różanie. Na czele Legionów stanął pułkownik c.k. armii Stanisław Szeptycki.

Władze niemieckie postanowiły wykorzystać wkroczenie Legionów do Warszawy dla celów propagandowych. Szczególnie warszawski generał-gubernator Hans Hartwig von Beseler chciał zaprezentować się jako przyjaciel i dobroczyńca Polaków oraz Legionów. Na czele powołanego komitetu organizacyjnego stanął rektor Uniwersytetu Warszawskiego Józef Brudziński, zaangażowani byli również działacze partii aktywistycznych – Ligi Państwowości Polskiej, Centralnego Komitetu Narodowego i innych.

Znamienny był fakt, że do defilady nie dopuszczono wszystkich legionowych oddziałów. Aby uniknąć politycznych demonstracji, warszawiakom mieli zaprezentować się żołnierze sprawiającej najmniej kłopotów II Brygady – 3 i część 4 Pułku Piechoty, 2 Pułk Ułanów, a także pododdziały sztabowe, saperskie i techniczne. „Niepokorne” I i III Brygada reprezentowane były tylko przez nielicznych przedstawicieli.

Defilada pod okiem Beselera

1 grudnia o godzinie 9 rano wstrzymano ruch kołowy na ulicach, którymi mieli przejść legioniści. Początek uroczystości zaplanowano w Alejach Jerozolimskich na wysokości dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, gdzie wzniesiono bogato udekorowaną bramę tryumfalną. Wiele budynków było ozdobionych biało-czerwonymi flagami, tarczami z godłami Polski i Litwy, wizerunkami Matki Boskiej oraz kwiatami. Z kolei członkowie Komitetów poprzypinali biało-czerwone kokardy z orłem strzeleckim.

O godzinie 9.30 rozległ się hymn narodowy. Jako pierwszy przemówił rektor Brudziński. Zaznaczył, że Legiony to pierwsze wojsko, jakie od czasów powstania listopadowego widzą mieszkańcy stolicy. Podkreślał także zasługi nieobecnego Józefa Piłsudskiego. Po kolejnym przemówieniu, wygłoszonym przez płk. Szeptyckiego, żołnierzy powitano chlebem i solą, po czym Alejami Jerozolimskimi ruszyła defilada. Kolumnę otwierali ułani wraz z trębaczami, za nimi były oddziały karabinów maszynowych, po nich zaś maszerowała piechota poprzedzona orkiestrą. Żołnierze szli w pełnym oporządzeniu, prezentując swoje odznaczenia. Wzdłuż trasy przemarszu gromadziły się grupy warszawiaków. Swoje delegacje wystawiły rozmaite organizacje społeczne i polityczne, uczelnie oraz teatry i szkoły. Wśród oczekujących byli także weterani powstania styczniowego.

Pułkownik Stanisław Szeptycki i generał Ulrich von Etzdorf na skrzyżowaniu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich (1 grudnia 1916).

Na Nowym Świecie legionistów powitał w imieniu niemieckich władz okupacyjnych gen. Ulrich von Etzdorf. Życzył dalszego rozwoju wojska polskiego w niepodległym państwie polskim. Najważniejsza część uroczystości odbyła się na placu Saskim. Na schodach soboru św. Aleksandra Newskiego (rozebranego w latach 1924-1926) oczekiwała niemiecka orkiestra wojskowa, wojskowi i urzędnicy. O godzinie 11 orkiestry legionowe zagrały Mazurka Dąbrowskiego, przy którego dźwiękach na plac wjechał generał gubernator Hans von Beseler w towarzystwie płk. Stanisława Szeptyckiego oraz płk. Józefa Hallera. Wśród reprezentantów armii austro-węgierskiej znalazł się jeden z najpopularniejszych polskich malarzy, służący w randze rotmistrza, Wojciech Kossak.

Beseler dokonał przeglądu wojsk, wygłosił przemówienie „do towarzyszy broni”, podkreślając zasługi legionowej formacji dla odzyskania przez Polskę niepodległości. Mowę zakończył okrzykiem na cześć wolnej i niepodległej Polski. Defilada ruszyła Krakowskim Przedmieściem. Przed hotelem Bristol przyjmował ją Beseler. A po południu na Zamku Królewskim odbyło się przyjęcie dla oficerów.

Entuzjazm i… chłód warszawiaków

Według opinii „aktywistycznej” warszawskiej prasy, uroczystość zakończyła się pełnym sukcesem. Dziennikarze donosili o nieprzebranych tłumach warszawiaków i ich powszechnym entuzjazmie. „Kurier Warszawski” donosił, że defilujący zostali obdarowani tak ogromną ilością kwiatów, iż dekorowano nimi nawet końskie uprzęże i karabiny, a po defiladzie jezdnia w Alejach Jerozolimskich była „dosłownie usiana kwieciem jesiennym”.

Tymczasem prawda była bardziej złożona. Inny obraz rzeczywistości wyłania się z relacji żołnierzy biorących udział w uroczystości. Według wielu z nich, reakcja mieszkańców Warszawy była chłodna, niejednokrotnie wręcz nieprzychylna. Sympatie warszawskiej ulicy kierowały się w stronę Józefa Piłsudskiego, który do poczynań władz okupacyjnych odnosił się z wrogą rezerwą, słusznie uważając je za puste gesty bez pokrycia w konkretnych działaniach. Nakazał on swoim stronnikom wykorzystać uroczystości do dobitnego wyrażenia poglądów obozu niepodległościowego. W efekcie, maszerujący żołnierze często słyszeli okrzyki wznoszone na cześć I Brygady, komendanta Piłsudskiego oraz piłsudczykowskiej Polskiej Organizacji Wojskowej. Żołnierzy II Brygady nazywano „werbownikami”, „zaprzedanymi austriackimi najemnikami” czy nawet „bratobójcami”. Były to opinie krzywdzące i niesprawiedliwe dla żołnierzy biorących udział w defiladzie, niestety odpowiadały temperaturze ówczesnych sporów politycznych w Legionach.

Sama uroczystość, mimo że spektakularna i barwna, nie przyczyniła się do zmniejszenia wciąż utrzymującej się nieufności Polaków wobec Niemców. O ile legioniści z czasem zdobyli serca mieszkańców Królestwa, to do powstającej u niemieckiego boku armii zdecydowało się zgłosić bardzo niewielu ochotników – a na tym w gruncie rzeczy najbardziej zależało Niemcom.

Tekst pochodzi z okolicznościowej jednodniówki „Polski Zbrojnej”.

Michał Janik , historyk Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku

autor zdjęć: Wojskowe Biuro Historyczne

dodaj komentarz

komentarze


Polsko-kanadyjska współpraca
Strzelcy wyborowi muszą się lubić
NATO i USA o Iranie
Czy amunicja do Patriotów powstanie w Polsce?
SAFE: jest kolejna umowa – na dostawę amunicji
Wsparcie ma znaczenie
Adaptacja i realizm
Groźny incydent w Libanie
Nie tylko USA, również Kanada. Współpraca transatlantycka Polski
Początek wielkiej historii
Traktat o partnerstwie z Wielką Brytanią
WOT pomaga gasić ogromny pożar na Mazowszu
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Równanie z „Iksem”
Polsko-estońska współpraca
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
„Wulkan” w programie „Ratownik”
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
Odbić farmę z rąk przeciwnika
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Leopardy 2PL na podium
Symbol skupiający wiele znaczeń
Kontrakty z SAFE: pojazdy, drony, satelity
Wyposażenie osobiste i pojazdy dla logistyki z SAFE
Polska i Kanada zacieśniają współpracę zbrojeniową
Pierwsze umowy z SAFE
Ochrona lasu dla obronności
Blizny, których nie widzimy
Szef MON-u o obecności wojsk USA: reorganizacja, nie redukcja
Syndrom Karbali
Tatuaże pod mundurem
Rosyjski dron uderzył w Rumunii
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
Strzały na granicy. Żołnierz uniewinniony
Bez patosu o misjach
Podziemny szpital na trudne czasy
SAFE – czas kontraktów
SAFE dla Tarczy Wschód
Od cyberkursu po mundurówkę
Drony z SAFE
Czerwieńsze będą…
Specjalsi: mała, wielka siła
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
SAFE dla marynarki
Ślady, których nie widać
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Kraków zaprosił weteranów
Rosomaki zamówione. To ostatnie krajowe umowy z SAFE
Pływacy „Czarnej Dywizji” znów najlepsi
Oddawanie krwi to cichy akt odwagi
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Masz problem prawny? Pomogą studenci ASzWoj-u
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Roboty saperskie bez tajemnic
Bez zmian w emeryturach
Wypadek w PKW UNIFIL
Pierwsze pieniądze z SAFE już w Polsce
Pracownik zbrojeniówki podejrzany o szpiegostwo
Biało-czerwona na Monte Cassino
Przed misją w Rumunii
Ogniowy debiut polskich AH-64D
Generał z cienia
Marsz prawdę ci powie
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Historyczny dzień z SAFE w Stalowej Woli
Sprawdzian na Bornholmie
Tu nie ma miejsca na błędy

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO