moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Czeski film o Marszałku – po polsku

Zadzwonił do nas wzburzony czytelnik z Krakowa. Kraków, wiadomo, swoje prawa ma, więc wysłuchaliśmy z uwagą. Otóż w powodzi tytułów prasowych czytelnik wyłowił kwartalnik pod elektryzującym tytułem „Świat na dłoni. Extra. Utajnione życie 66 okrutnych dyktatorów”. Gazeta popularna, wydawana w Czechach i przyswojona polskiemu czytelnikowi przez rodzimą, warszawską redakcję. Dziennikarze się natrudzili i krwawych satrapów zebrali do kupy. Wśród nich, a jakże, nie zabrakło i polskiego akcentu, nasz wkład w krwawą falę zagarniającą po świecie niewinne ofiary, został więc zauważony i doceniony. Co więcej, my, Polacy, zajęliśmy w tym prestiżowym peletonie poczesne miejsce. Nasz naród reprezentuje sam Józef Piłsudski, wymieniony jednym tchem obok Stalina i Hitlera, zaraz za Leninem.

„Zero tolerancji” – stwierdził nasz czytelnik, podając jako przykład kraje, które skutecznie eliminują wszelkie próby manipulowania ich historią. Ja zawsze mam obawy, czy poruszanie tematu nie przyniesie niepotrzebnego rozgłosu. Redakcja reklamuje się, że pokazuje świat „jakim jest naprawdę” – nie ukrywam, że w posadach zadrżało moje ułożone widzenie rzeczywistości, do tej pory wierzyłam bowiem w świat i zaświaty, a tu, proszę, kilka przecznic dalej w najlepsze istnieje sobie byt równoległy. Redakcja tłumaczy, że przecież w samym artykule nie ma negatywnych treści o naszym Marszałku (to prawda, jest za to m.in. wstrząsająca wzmianka, że nasz okrutny dyktator nie lubił bigosu). Uplasowanie Piłsudskiego między Leninem a Belą Kunem, nie wydaje im się dyskusyjne. Słowo „kontekst” jakoś się nie kojarzy.

Gdy zapytałam twórców polskiej edycji pisma, czy mają wpływ na jego kształt, usłyszałam – że ograniczony. Co to oznacza – któż to wie? Czeski czytelnik już rok temu mógł utrwalić sobie przekaz podprogowy, że między Leninem a Piłsudskim różnica jest żadna, więc jak się nawet skleją kartki, a życiorysy przenikną, to i tak nikt nie zauważy. Ot, kolejna maleńka odsłona tak modnej ostatnio polityki historycznej, w ramach której np. znikają całe nacje i wielkie narody, a zostają ich semantyczne awatary. Nasze dzieci błądzić pewnie będą po bezdrożach atlasów w poszukiwaniu kraju nazistów, pociągającego swą teutońską legendą. Cała niemiecka kinematografia zaangażowana jest w to, by stopniowo przesuwać akcenty historycznego przekazu. I przyznać trzeba – robią to z sukcesem. To naprawdę majstersztyk. Ale my jesteśmy mądrzejsi, nie będą nas obcy uczyć, jak „zwyciężać mamy” i od lat nad polskim niebem krążą pierwsze jaskółki polityki historycznej à rebours. Podczas gdy obarczeni prawdziwą winą, stopniowo ją z siebie strząsają, my skwapliwie nastawiamy własne barki, by nieść brzemię wszelkich ludzkich niegodziwości. Tym razem w krwi niewinnej brodzi „siwy strzelca strój”.

To nawet nie chodzi o mój stosunek do Marszałka, choć śp. dziadek zadbał, by jedną z pierwszych śpiewanych przeze mnie piosenek, była właśnie ta, napisana z okazji śmierci Piłsudskiego. Pamiętam do dziś frazę, która rozpalała moją dziecięcą wyobraźnię: „Ty, coś Polskę obronił i ocalił, i wydźwignął na wieczny szczyt chwały…”. „Wieczny szczyt chwały”, nie ukrywam, robił wrażenie. I sentyment do odrobiny patosu został mi do dziś. Ale nie w tym rzecz.

Nie chodzi też o to, by zająć stanowisko „piłsudczykowskie” w niemal stuletnim sporze „czyja racja”, bo choć kondycja Polaków w tej ulubionej dyscyplinie jest imponująca, a temperatura arcypolskich dyskusji wciąż rośnie (to poważny przyczynek do badań nad nieskończonością), ich granica przesuwa się nieoczekiwanie i nagle „piłsudczycy” i „endecy” stają po jednej stronie barykady, po czym wracają do podobnych sobie domów, gdzie dwie słynne trumny na zgodnym stoją katafalku. Ale nie w tym rzecz.

Nie chodzi nawet o to, że nasz tytuł „Polska Zbrojna” swój byt zawdzięcza sanacyjnemu ministerstwu obrony i honoru Marszałka bronimy, rzec można, z urzędu. Bo nawet jeśli geneza naszego tytułu była inna, nasze zdanie w tej kwestii pozostałoby niezmienne.

O co zatem chodzi? W sumie o rzecz przyziemną, o czystą ludzką ciekawość. Wyobraźnia moja szybuje dość wysoko, ale nawet z tej perspektywy nijak nie wyłania mi się obraz, ta sekwencja zdarzeń, wymiana zdań, decyzji, które doprowadzić mogły do umieszczenia przez polski oddział redakcji Józefa Piłsudskiego wśród najkrwawszych, okrutnych dyktatorów XX wieku, morderców winnych ludobójstwa, psychicznych dewiantów lubujących się w krwawej łaźni. Naprawdę trzeba dużego wysiłku, żeby w ramy tego kontekstu wtłoczyć naczelnika odradzającego się państwa polskiego. Albo wręcz pierwotnej bezmyślności, ale tu mam wątpliwość, bo nawet organizmy nieskomplikowane nabierają doświadczenia życiowego choćby przez osmozę.

Naprawdę nikomu nie drgnęła ręka? Nikt nie zauważył? Nie zaprotestował, nie odmówił, nie wytłumaczył, nie rzucił słuchawką, nie zaklął szpetnie, by skutecznie wybić z głowy tę niegodziwość? Nikt??? Tu nawet nie chodzi o to, żeby myśleć po polsku. Może wystarczyłoby, ot, tak zwyczajnie, po prostu myśleć.

Najgorszy legionowy prawnik, niedojda, wygrałby w cuglach sprawę o zniesławienie wodza, ale redakcja może mówić o szczęściu, bo legioniści w sądy bawić się niezwykli, i nawet po śmierci Marszałka bardzo dosłownie (choć wybiórczo) czytali kodeks Boziewicza. Mają pod tym względem sporo na sumieniu. Legionistów już nie ma, papier jest cierpliwy, a i tak znajdzie się czytelnik, który lubi być traktowany bez szacunku.

Wyrzućcie to na przemiał, bo bez lustra co prawda można się umyć, ale z goleniem będzie już kłopot.
I precz od munduru, od którego zaczęła się nasza niepodległość. Wasza, droga redakcjo, też.

 

Anna Putkiewicz , redaktor naczelna portalu polska-zbrojna.pl

dodaj komentarz

komentarze


„Wicher” rośnie w oczach
Cyberbezpieczeństwo w roli głównej
Vespa, czyli jak wykorzystać drony na polu walki
Modernizacja indywidualnego wyposażenia żołnierzy trwa
Gorąco wśród lodu
Outside the Box
Polak szefem jednego z dowództw NATO
Żołnierz z zarzutami gwałtu. Jest reakcja resortu
Ekstremalne zimowe nurkowanie
PGZ szykuje Baobaba na eksport
Medal był na wyciągnięcie łyżwy
Zielone światło dla konwoju
Skromny początek wielkiej wojny
Kosiniak-Kamysz: SAFE to szansa dla Polski
Finlandia dla Sojuszu
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Rośnie pancerna pięść Sił Zbrojnych RP
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Chciałem być na pierwszej linii
Partnerstwo dla artylerii
Finał B żołnierza w short tracku
Wojsko zyska na inwestycjach w infrastrukturę w Małopolsce
Multimedaliści górą
Chwała bohaterom AK
„Chińczykiem” do jednostki nie wjedziesz
Kiedy marzenia stają się rzeczywistością
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
W Karkonoszach szkolili się z technik górskich
Kmdr Stanisław Nahorski – bohater flotylli rzecznych i morskich
O krok bliżej do wdrożenia SAFE
Wojsko wraca do Ełku
Engineer Kościuszko Saves America
W NATO o inwestycjach w obronność
Kolejne nominacje w wojsku
Minister obrony: wojsko może na nas liczyć
Misja zdrowie trwa
Oko na Bałtyk
Fenomen podziemnej armii
W Pałacu o SAFE i… bezpieczeństwie
„wGotowości” idzie na rekord. Olbrzymie zainteresowanie
Together on the Front Line and Beyond
Łyżwiarz żegna się z Forum di Milano
SAFE – zasady wykorzystania unijnych środków
Arktyczne polowanie NATO
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Kierunek Rumunia
Tusk: Ukraina nie może pozostać sama
Czarna Pantera i Twardy w Braniewie
Polski Piorun trafi do Bundeswehry?
W biatlonie i łyżwiarstwie szybkim nie poszli w ślady Tomasiaka
Bez karnej rundy, ale tuż za czołową dziesiątką
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Arktyka pod lupą NATO
Szef SKW odpowiada na rosyjskie oskarżenia
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Medycy z wojska i cywila budują Legion
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Rubio: należymy do siebie
Szansa dla systemu bezpieczeństwa
ORP „Błyskawica” – ponad 2070 dni morskiego boju
Biegały i strzelały – walczyły do końca
Czarne Pantery na śniegu
Wracają szkoły podchorążych rezerwy!

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO