moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Dżentelmen na poligonie

Służący w 2010 roku w Sztabie Generalnym żołnierze, pytani, czym się wyróżniał gen. Franciszek Gągor, jednogłośnie przyznają, że był tytanem pracy. – W jego gabinecie przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie światło zapalało się wczesnym rankiem i gasło późną nocą – potwierdza płk rez. Sylwester Michalski, który u boku generała pełnił służbę rzecznika prasowego Sztabu Generalnego WP. – Generał do pracy przychodził na 6.30, więc ja też stawiałem się na tę samą godzinę. Pracował również w weekendy. Gdy go w piątek pytałem, na którą mam przyjść następnego dnia, mówił: „Jutro sobota, wiec proszę przyjść trochę później, na siódmą” – potwierdza szef sekretariatu szefa Sztabu Generalnego płk Wojciech Matuszewski, który do dziś pełni tę samą funkcję.


Pracowitość gen. Gągora była cechą powszechnie znaną także poza siłami zbrojnymi – wiedzieli o niej dziennikarze. – Dla nas, jako przedstawicieli mediów, miało to tę zaletę, że skoro generał pracował od świtu do późnej nocy, to jego rzecznik też tak pracował – przyznaje Agnieszka Drążkiewicz, dziennikarka zajmująca się tematyką wojskową w Informacyjnej Agencji Radiowej. Zwraca też uwagę na inną cechę generała: „To był prawdziwy dżentelmen, nawet na poligonie”. Bo kultura i nienaganne maniery wyróżniały go na co dzień, także w tak surowym i sformalizowanym środowisku pracy, jakim jest wojsko. – Był jednocześnie człowiekiem wydawałoby się niezniszczalnym, który nigdy nie odczuwa zmęczenia, więc często się zastanawialiśmy, skąd bierze tyle sił – ocenia Michalski. – Ale jednocześnie nie przypominam sobie, aby podniósł na kogokolwiek ze swoich podwładnych głos, by uderzył ręką w stół czy rzucił przekleństwem. Swój autorytet budował na kulturze osobistej, spokoju, opanowaniu oraz na mądrości.

Autorytetem nie tylko ze względu na stanowisko, ale też charyzmę był generał dla współpracowników i podwładnych w Sztabie Generalnym, a także przedstawicieli dowództw armii państw NATO. Bo też sprawy międzynarodowe były mu szczególnie bliskie. Jako absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu, skończył filologię angielską w Poznaniu. Doskonała znajomość angielskiego pozwoliła mu, już po transformacji ustrojowej, ukończyć Akademię Obrony NATO w Rzymie oraz, z wyróżnieniem, podyplomowe studia strategiczno-operacyjne na Narodowym Uniwersytecie Obrony w USA. Doktorat obroniony w Akademii Obrony Narodowej dotyczył spraw międzynarodowych i był poświęcony zagadnieniom uczestnictwa Polski w zagranicznych operacjach pokojowych.

Na tego rodzaju zagadnieniach gen. Gągor znał się doskonale. Jeszcze w okresie PRL-u uczestniczył w misjach ONZ-etu w Egipcie oraz na wzgórzach Golan. Po transformacji ustrojowej był też bezpośrednio odpowiedzialny za przygotowanie, nadzór i koordynację działań polskich jednostek wypełniających zadania poza granicami kraju. Był m.in. w 1991 roku zastępcą dowódcy PKW w operacji „Pustynna burza” w Iraku, następnie zastępcą dowódcy misji obserwacyjnej ONZ-etu w Iraku i Kuwejcie. W latach 1996–1999 pełnił obowiązki dyrektora Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych MON. Pracował też w zespole, który przygotowywał polskie wojsko do akcesji w struktury NATO.

– Miał duże doświadczenie międzynarodowe i wojsko z niego korzystało. W sprawach międzynarodowych był bowiem bezkonkurencyjny. Bardzo dobrze analizował problemy międzynarodowe i przewidywał właściwe rozwiązania. W dodatku miał talent dyplomatyczny – podkreśla płk Tomasz Kowalik, który w sekretariacie gen. Gągora odpowiadał za sprawy zagraniczne. – Obserwowałem go podczas zagranicznych wyjazdów, na międzynarodowych spotkaniach i kolacjach. W Komitecie Wojskowym NATO uznawali go za przyjaciela, lubili i z uwagą słuchali. Gdy zabierał głos, to wszyscy chcieli wiedzieć, co ma do powiedzenia. Komunikował się nie tylko po angielsku, lecz także po rosyjsku i francusku. Uczył się tych języków podczas przerw w pracy, np. jadąc gdzieś samochodem – wspomina Kowalik. – W czasie posiedzeń Komitetu Wojskowego NATO w Brukseli jego głos był jednym z najbardziej się liczących. Nic dziwnego, że był żelaznym kandydatem na stanowisko szefa tej instytucji – potwierdza Michalski. Obaj zwracają uwagę na to, że talenty dyplomatyczne generała nie ograniczały się do kurtuazji i nienagannych manier. – Zawsze podczas spotkań wypytywał przedstawicieli sojuszniczych armii o ich doświadczenia i szukał rozwiązań przydatnych dla polskiego wojska. Był też orędownikiem sojuszu jednej prędkości. Twierdził, że NATO nie stać, by dzielić członków na różne kategorie, na lepszych i gorszych – przypomina Michalski. – Gdyby nie katastrofa smoleńska, zostałby szefem Komitetu Wojskowego NATO, bo w 2010 roku było już jasne w całym sojuszu, że spośród 28 szefów sztabów on był tym najbardziej naturalnym kandydatem na to stanowisko – podkreśla Kowalik.

Służba gen. Gągora na stanowisku szefa Sztabu Generalnego nie była pozbawiona trudnych momentów. Tak było w czasie sprawy Nangar Khel czy katastrofy lotniczej w Mirosławcu. Starał się też zawsze osobiście żegnać każdego żołnierza poległego na misji zagranicznej. – Wszystkie takie zdarzenia odbierał bardzo osobiście, czuł się za nie odpowiedzialny – wspominają nasi rozmówcy. Gdy w 2007 roku grupa polskich żołnierzy została zatrzymana pod zarzutem zbrodni wojennej w Nangar Khel, pojechał do aresztu, gdzie przebywali. – Przeciwstawiał się medialnej nagonce na tych żołnierzy – przypomina rzecznik Sztabu Generalnego. – Nie zgadzamy się z sytuacją, gdy dobre imię i honor polskiego żołnierza są wystawiane na szwank przez publiczne ferowanie wyroku, który jeszcze nie zapadł… Nie dopuszczamy myśli, że nasi koledzy popełnili świadomy błąd. Są i pozostaną naszymi towarzyszami broni. Pozostaniemy solidarni z nimi i ich rodzinami. Nie zapomnimy o nich. Jesteśmy z nimi na dobre i na złe – mówił 23 listopada 2007 roku na zbiórce w bielskim batalionie, w którym służyli aresztowani żołnierze.

Oprócz pracy sztabowej zawsze była dla niego ważna codzienna służba wojska. – Ubolewał, że nadmiar pracy planistycznej i duża aktywność na arenie sojuszniczej nie pozwalały mu być wystarczająco często wśród żołnierzy. Ale korzystał z każdej okazji, by się z nimi spotkać. Ostatnią taką podróż odbył tuż przed świętami wielkanocnymi 2010 roku do Afganistanu – wspomina Michalski. – Interesował się służbą każdego żołnierza, nie było mowy, że coś jest bez znaczenia, bo dotyczy szeregowego – dodaje płk Matuszewski.

Jaki był prywatnie? – Był człowiekiem skromnym. Nie dbał o popularność, a i tak był powszechnie rozpoznawany i szanowany – mówią jego współpracownicy. Dodają, że bardzo kochał swoją rodzinę i nie krył się z tymi uczuciami, ale całego siebie oddał siłom zbrojnym. – Wyznawał zasadę, że żołnierzem jest się przez 24 godziny na dobę i tego wymagał od siebie i od innych – podkreśla szef sekretariatu Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Krzysztof Kowalczyk

dodaj komentarz

komentarze

~orkan
1586681640
super oficer wolska polskiego - taki był
20-F1-FA-91

Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Hity MSPO 2026: polski CBWP, Gladius 2 i systemy antydronowe
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Pioruny do 2030 roku
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Morski game changer
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Walka w dwóch światach
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
W Birczy o historii i bezpieczeństwie
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Wspólne zakupy z SAFE
Z prądem i pod prąd
Naprawianie Jelcza
PZL Mielec w planach MON-u
Flanka pod strażą
Centrum zarządzania kryzysowego na kołach na MSPO
Polsko-fiński dron saperski
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Unex znaczy wszechstronny
„Model 44”. Mniej wozów, więcej dronów
Polska bliżej Turcji
Ciężki BWP będzie nosił nazwę Niedźwiedź
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Gorący lipiec PKW Łotwa
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Abordaż z polskim wsparciem
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Kanada – wiodący kraj MSPO
Silniki Daimlera do Jelcza będą montowane w Polsce
Patriotyzm gospodarczy na MSPO
„Horyzont” przedłużony
Od mikrodronów po daleki zasięg
Jak oślepić drona
Koń roboczy Gladiusa
Karaluch pokazał się na MSPO
Orlik z nowymi możliwościami
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Pomerania Has Potential
Autonomia w kosmosie
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Battalions of the Future
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Pomorze ma potencjał
Siła lądówki
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Anatomia pocisku
Prezydencka wizyta na MSPO
FlyMate – połączenie rozpoznania z uderzeniem
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Ważka, czyli bezzałogowce w wirtualnym świecie
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Wojskowe MMA dla terytorialsów
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Satelity ochronią Bałtyk?
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
„Zielona lista” już za miesiąc
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Radar P-18 PL i Gladius 2 z nagrodami MSPO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO