Potrafią wylądować na wodzie, namierzyć i śledzić okręt podwodny, a dane przekazać do operatora, który nimi zarządza. Tak działa rój bezzałogowych statków powietrznych opracowany przez konsorcjum, którego liderem jest Akademia Marynarki Wojennej. Demonstrator technologii ZOP-BSP zaprezentowany na targach zbrojeniowych w Kielcach otrzymał wyróżnienie specjalne Rady Programowej MSPO.
Walka z okrętem podwodnym to zadanie, które zwykle wiąże się z zaangażowaniem pokaźnych sił. W polskiej marynarce zajmują się tym załogi dwóch fregat typu Oliver Hazard Perry i korwety ORP „Kaszub”. Do niedawna marynarze współpracowali ze śmigłowcami Mi-14PŁ i SH-2G, te jednak zostały wycofane ze służby.
Marynarka przechodzi rewolucyjne zmiany. Niebawem w pełni operacyjne staną się nowe śmigłowce ZOP – AW101, zadania fregat OHP przejmą zaś nowoczesne jednostki typu Miecznik. Niewykluczone też, że załogi trudniące się zwalczaniem okrętów podwodnych (ZOP) będą mogły liczyć na wsparcie dronów. Na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego propozycję z tym związaną przedstawiło konsorcjum w składzie: Akademia Marynarki Wojennej, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, Wojskowa Akademia Techniczna i Jastrzębska Spółka Węglowa.
Wspólnym dziełem tych instytucji stał się demonstrator technologii ZOP-BSP. Składa się on z co najmniej czterech multikopterów, które działają na zasadzie roju dronów. Wodoodporne i wyposażone w pływaki bezzałogowce startują z pokładu okrętu i osiadają na wodzie kilkaset metrów od niego. – Każdy BSP ma hydrofon. Urządzenie jest opuszczane do morza. Z rozchodzących się pod powierzchnią dźwięków potrafi ono wyizolować te, które emituje okręt podwodny. Namierza jego pozycję, a następnie śledzi jej zmiany. Dane trafiają na jednostkę ZOP, stanowiąc wsparcie dla jej załogi – wyjaśnia por. mar. Łukasz Paziewski z Akademii Marynarki Wojennej. Sam proces gromadzenia i analizy danych wspierany jest przez sztuczną inteligencję.
Każdy z dronów potrafi przenieść urządzenie o masie 10 kg, a następnie opuścić je na głębokość 10 m. W razie potrzeby bezzałogowce w każdej chwili mogą wystartować z powierzchni morza i zmienić pozycję. Za planowanie misji odpowiada znajdujący się na okręcie operator. Sam przelot dronów i późniejsze zbieranie danych jest zautomatyzowane. Operator sprawuje jednak nadzór nad pracą urządzeń. W razie potrzeby może interweniować. Dane wędrują na okręt w czasie rzeczywistym, ułatwiając załodze choćby przygotowania do ataku torpedowego. System daje też możliwość archiwizowania informacji.
– ZOP-BSP przetestowaliśmy zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i na wodzie – przyznaje por. mar. Paziewski. Zwieńczeniem dotychczasowych prac stała się demonstracja, w której oprócz dronów skonstruowanych przez zespół wykorzystany został m.in. autonomiczny pojazd podwodny L-AUV. – Sprawdzian wypadł pomyślnie – przyznaje oficer.
Praca autorów projektu została też doceniona w Kielcach. ZOP-BSP otrzymał wyróżnienie specjalne Rady Programowej MSPO.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze