W Nowej Dębie pojawiły się Abramsy i Leopardy, wozy Borsuk, armatohaubice Krab i K9, drony oraz lotnictwo. Żołnierze 18 Dywizji Zmechanizowanej zaprezentowali współdziałanie różnych systemów uzbrojenia podczas obrony i kontrataku. Pokaz obserwowali szefowie polskiego i słowackiego MON-u. Wydarzenie poprzedziło rozpoczynający się jutro Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego.
Scenariusz pokazu zakładał atak przeciwnika na Nową Dębę od strony Stalowej Woli. Jego pododdziały zostały wykryte przez bezzałogowce, a następnie artyleria i lotnictwo podjęły próbę ich zniszczenia. Gdy nacierające siły weszły w bezpośredni kontakt z obrońcami, do walki włączyły się czołgi i bojowe wozy piechoty. Ostatnim etapem był kontratak polskich wojsk.
Odwód w kontrataku
Pokaz rozpoczął się od współdziałania bezzałogowego systemu rozpoznawczego FlyEye z moździerzami samobieżnymi Rak. Następnie cele przeciwnika atakował myśliwiec F-16, a do uderzenia na przemieszczające się wojska wykorzystano amunicję krążącą Warmate. Kolumny przeciwnika znalazły się również pod ogniem armatohaubic K9 i Krab.
Wojsko zaprezentowało także możliwości zwalczania zagrożeń z powietrza. Do walki z bezzałogowcami wykorzystano m.in. przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun. Był to jeden z elementów prezentacji różnych sposobów przeciwdziałania dronom – zagrożeniu, którego znaczenie na współczesnym polu walki szczególnie wyraźnie pokazała wojna w Ukrainie.
Kolejny etap pokazu przedstawiał bezpośrednią walkę pododdziałów 18 Dywizji Zmechanizowanej z nacierającym przeciwnikiem. Abramsy prowadziły ogień z armat czołgowych, a wojska zmechanizowane wykorzystywały m.in. transportery Rosomak z wieżami ZSSW-30. Jednocześnie z pola walki wzywano wsparcie artylerii K9 i Krabów.
Do akcji włączyły się również śmigłowce AH-64 Apache, których zadaniem było powstrzymanie próby wprowadzenia do starcia kolejnych sił przeciwnika.
Finałem był kontratak odwodu. Do walki ruszyły czołgi Leopard 2PL oraz bojowe wozy piechoty Borsuk. Na tym etapie działania wojsk lądowych wsparł samolot F-16.
Wojsko prezentuje sprzęt przed MSPO
Pokaz obserwowali wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz sekretarze stanu w MON-ie: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka i Cezary Tomczyk. Wśród gości z zagranicy był m.in. minister obrony Słowacji Robert Kaliňák.
– Mamy prezentację przed Międzynarodowym Salonem Przemysłu Obronnego, który odbywa się rokrocznie w Kielcach i zyskał już miano światowej wystawy sprzętu zbrojeniowego. Ale chcieliśmy dodać coś nowego. Pokazać, jak ten sprzęt jest opanowany przez polskich żołnierzy, przez nasze jednostki – mówił po zakończeniu pokazu Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak podkreślił, wydarzenie miało służyć nie tylko prezentacji zdolności Wojska Polskiego, lecz także promocji sprzętu oferowanego przez polski przemysł obronny. – Chcielibyśmy zachęcić do kupowania tego sprzętu. Wierzę, że takie pokazy przyniosą nam nowe kontrakty – zaznaczył szef MON-u. Zapowiedział też, że podobne prezentacje mają na stałe towarzyszyć kieleckim targom zbrojeniowym. Tegoroczny pokaz w Nowej Dębie odbył się dzień przed rozpoczęciem XXXIV edycji MSPO.
Na promocyjny charakter prezentacji zwracała uwagę także Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Wiceminister poinformowała, że obserwowali ją przedstawiciele ponad 20 państw. – Polska przestała być tylko klientem, stała się też partnerem – zaznaczyła.
Cezary Tomczyk podkreślał z kolei znaczenie krajowego przemysłu obronnego dla potencjału państwa. – Dyplomacja bez sił zbrojnych jest jak muzyka bez instrumentów – mówił. Zwrócił uwagę, że w zakładach przemysłu obronnego w całym kraju pracują dziesiątki tysięcy osób. – To nie tylko powód do dumy, lecz także nasze zabezpieczenie na przyszłość – dodał. Wskazał też na znaczenie skróconego łańcucha dostaw i samowystarczalności Polski do obrony.
Po pokazie w Nowej Dębie Władysław Kosiniak-Kamysz i Robert Kaliňák podpisali list intencyjny w sprawie współpracy przemysłów obronnych w ramach programu SAFE. – Bardzo się cieszę, że mogliśmy dzisiaj podpisać tę umowę, która oznacza dla nas rozwój w nowych obszarach. W obszarze ochrony przeciwdronowej istnieje ogromna liczba propozycji, ale okazuje się, że jest również jedna z odpowiedzi – jest nią system San – mówił szef słowackiego MON-u, podkreślając zainteresowanie swojego kraju polskim uzbrojeniem.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze