moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Polska z tarczą

Nastąpił dynamiczny rozwój środków napadu powietrznego, które stały się bronią tanią i masową. Dlatego stosowną ewolucję muszą także przejść narodowe systemy obrony powietrznej państw NATO. Polska jest w forpoczcie tej transformacji, budując system, który ma odpowiadać na zagrożenie nie tylko ze strony samolotów i rakiet, lecz także coraz liczniejszych dronów.

Od pełnoskalowej agresji militarnej Rosji na Ukrainę w 2022 roku nie było tygodnia, w czasie którego nasi wschodni sąsiedzi, Rosja i Białoruś, nie testowaliby w ten czy inny sposób natowskiej obrony powietrznej. Czasem jest to tylko „zabłąkany” samolot wojskowy, który „przypadkowo” porusza się w pobliżu granic Sojuszu Północnoatlantyckiego z wyłączonym transponderem, czyli urządzeniem umożliwiającym identyfikację, jaką jest maszyną oraz z jakiego kraju pochodzi. Czasem jest to balon, który „uciekł” badaczom pogody. A czasem bezpański dron, którego pochodzenie Moskwa i Mińsk najchętniej tłumaczą jako „przemytnicze”. Nie brakuje jednak przypadków, gdy do akcji wkraczają rosyjskie i białoruskie wojskowe bezzałogowce, które z powodu „awarii” zmieniają nagle zaprogramowane kursy i wlatują w przestrzeń powietrzną krajów NATO. Ostatnią grupą środków napadu powietrznego, którymi jest sprawdzana natowska obrona powietrzna, są rosyjskie rakiety balistyczne i manewrujące, które teoretycznie zmierzają ku celom w Ukrainie, ale do ostatniej chwili lecą kursem sugerującym, że naruszą przestrzeń powietrzną Polski, Rumunii czy Mołdawii.

 

REKLAMA

Doganianie rzeczywistości

Gdy były projektowane rozwiązania przeciwlotnicze stanowiące obecnie trzon narodowych systemów obrony powietrznej państw NATO, czyli mniej więcej trzy, a w niektórych przypadkach i cztery dekady temu, pole walki oczekiwało od nich przede wszystkim skuteczności w walce z nieprzyjacielskimi samolotami. Od twórców broni przeciwlotniczej wymagano więc, aby tworzyli konstrukcje, które znajdą remedium na podstawowe ich zalety, czyli prędkość, z jaką się poruszają, i manewry, jakie są w stanie wykonywać przy ogromnych przeciążeniach. W konsekwencji chciano albo rakiet, które „dogonią” uciekające przed nimi samoloty czy śmigłowce nieprzyjaciela, albo systemów artyleryjskich zdolnych zasypywać przeciwnika ogromną liczbą pocisków. Jak obie strony żelaznej kurtyny postrzegały zagrożenie ze strony innych typów środków napadu powietrznego, chociażby pocisków balistycznych i manewrujących, najlepiej świadczy to, że dopiero po latach od wprowadzenia Patriotów do służby Amerykanie zaczęli rozwijać ich zdolności antyrakietowe. A Sowieci? Najbardziej rozpowszechnione w bloku komunistycznym systemy Kub oraz Osa (które przez dekady były podstawowym środkiem obrony przeciwlotniczej w polskiej armii) w ogóle nie zostały konstrukcyjnie przystosowane do zwalczania rakiet wroga.

Podzielone na warstwy

Ten historyczny rys zagrożeń powietrznych ma ogromne znaczenie dla właściwego zrozumienia decyzji, jakie w ostatnich dekadach musiały podjąć Siły Zbrojne RP. Trzeba przyznać, że przystępowaliśmy do NATO z dość dobrze rozbudowanym systemem obrony przeciwlotniczej, bazującym zarówno na narzędziach poziomu taktycznego (np. pułki przeciwlotnicze wyposażone w systemy rakietowe Kub o zasięgu 25 km czy pododdziały przeciwlotnicze w jednostkach operacyjnych wojsk lądowych uzbrojone w przenośne wyrzutnie rakietowe Grom o zasięgu około 5 km), jak i poziomu operacyjnego (rakietowe jednostki obrony powietrznej dysponujące np. systemami Wega o zasięgu ponad 200 km). Jednak w pierwszej dekadzie XXI wieku dla nikogo nie było tajemnicą, że polska broń starzeje się w zastraszającym tempie. Co gorsza, przez brak zdolności antyrakietowych – którym Rosja nadała na przełomie XX i XXI wieku duży priorytet – nie zapewni również jednoczesnej ochrony antybalistycznej wszystkim dużym miastom i infrastrukturze krytycznej.

Armata kalibru 35 mm, będąca elementem systemu San. Fot. PIT Radwar

Jak podkreśla gen. bryg. Janusz Misiak, zastępca szefa Zarządu Planowania Operacyjnego – P3 w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego, nasza armia na początku XXI wieku jasno nakreśliła zagrożenie, z jakimi ma się mierzyć system obrony powietrznej, oparty nie tylko na wojskach lądowych, lecz także lotnictwie. – Priorytetem było zabezpieczenie sił przed atakami samolotów wielozadaniowych i bombowców dalekiego zasięgu oraz rakiet balistycznych – wskazuje generał.

Remedium miał być projekt kompleksowej, wielowarstwowej obrony powietrznej kraju o nazwie Tarcza Polski. Jej koncepcja powstała pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, a formę oficjalnych dokumentów strategicznych przyjęła na początku drugiej dekady XXI wieku, gdy instytucje odpowiedzialne za planowanie rozwoju Sił Zbrojnych RP rozpoczęły prace nad „Planem modernizacji technicznej na lata 2012–2022”. Zakładała ona, że obrona polskiego nieba będzie bazować na trzech warstwach – bardzo krótkiego zasięgu (Very Short Range Air Defense – VSHORAD), krótkiego zasięgu (Short Range Air Defense – SHORAD) oraz średniego zasięgu (Medium Range Air Defense – MRAD).

Przenośny zestaw rakietowy Piorun. Fot. Piotr Szafarski/16 DZ

Orężem najniższej warstwy miały być przenośne zestawy rakietowe (Gromy i ich następcy Pioruny), którymi można niszczyć statki powietrzne z około 5–6 km oraz rakietowo-artyleryjskie zestawy Pilica (na podwoziu kołowym, gąsienicowym albo przemieszczane jako przyczepy), uzbrojone w działka kalibru 23 mm i pociski przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu. Warstwa krótkiego zasięgu miała bazować na rakietowych systemach Narew o zasięgu powyżej 25 km – z zastrzeżeniem, że wysokość, na jakiej miał być rażony cel, powinna być taka, aby umożliwić walkę także z pociskami balistycznymi i manewrującymi wroga.

Ostatnia warstwa miała wykorzystywać systemy przeciwlotnicze i antyrakietowe Wisła, pozwalające na rażenie celów oddalonych nawet powyżej 100 km, z naciskiem na rakiety poruszające się na dużej wysokości – przekraczającej kilkanaście kilometrów.

Jesteśmy w forpoczcie

Projektując półtorej dekady temu poszczególne warstwy Tarczy Polski, podjęliśmy kilka decyzji, które z perspektywy czasu i realizacji tego projektu okazały się kluczowe i sprawiły, że inne kraje stawiają sobie Polskę za wzór do naśladowania. Przede wszystkim postawiono na skalowalność, inteligentną obronę, dookólność, a nie sektorowość.

Skalowalność to zdolność do szerokiej konfiguracji systemu obrony – np. poprzez zwiększenie liczby jednostek ogniowych oraz środków radiolokacyjnych w rejonie, który zostanie uznany za kluczowy. Inteligentna obrona sprowadza się do praktycznej realizacji hasła „dowolny sensor – najlepszy efektor”, czyli zapewnienia dowódcom różnych szczebli systemów wsparcia dowodzenia umożliwiających zarządzanie szeroką paletą uzbrojenia do likwidacji środków napadu powietrznego przeciwnika. Od drogich i zaawansowanych rakiet dalekiego zasięgu po pociski niskokosztowe bardzo krótkiego zasięgu.

Jeśli chodzi o kwestię dookólności, to najlepiej ją pokazać na przykładzie systemu Wisła. Polska mogła od ręki kupić systemy rakietowe Patriot wyposażone w sektorowe radary. My jednak chcieliśmy stacje radiolokacyjne działające w 360 stopniach, nad którymi Amerykanie dopiero pracowali. Podjęte ryzyko czekania – bo nie było wiadomo, czy prace badawcze zakończą się sukcesem – okazało się słuszne. Dziś polska armia jest pierwszą na świecie, do której trafią Patrioty wyposażone w nowe radary dookólne.

Choć początki budowy Tarczy Polski zdecydowanie nie należały do najłatwiejszych, a procedury zakupowe przeciągały się latami, to obecna dekada przyniosła kontrakty na wszystkie kluczowe systemy uzbrojenia zaplanowane do pozyskania, a nawet na dość istotne rozszerzenie zdolności i możliwości Tarczy oraz korekty wymuszone przez dynamiczne zmiany geopolityczne. Co jednak najważniejsze, przyniosła dostawy pierwszych baterii nowej broni do jednostek liniowych.

Wielomiliardowy kontrakt na dwie pierwsze baterie Patriotów, które wybrano jako efektory Wisły, parafowano 28 marca 2018 roku. Zgodnie z planami SGWP broń miała trafić do 3 Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej, którą wskazano jako kluczową jednostkę nowego systemu obrony powietrznej kraju. I pierwsze wyrzutnie nowych pocisków pojawiły w niej pod koniec 2022 roku.

Wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych CAMM. Fot. Sławomir Kozioł/18 DZ

Umowa ramowa dotycząca 23 baterii Narwi, na których oręż wybrano brytyjskie pociski przeciwlotnicze i przeciwbalistyczne CAMM–ER, została podpisana w 2021 roku. Choć kontrakt wykonawczy parafowano w 2023 roku, to wcześniej, jeszcze w 2022 roku, Siły Zbrojne RP w związku z wojną w Ukrainie zdecydowały się na zakup rozwiązania pomostowego, tzw. małej Narwi, czyli dwóch jednostek ogniowych uzbrojonych w starsze pociski CAMM. Co istotne, to uzbrojenie błyskawicznie, bo jeszcze w 2022 roku, trafiło do 18 Pułku Przeciwlotniczego z Zamościa, a rok później do 15 Gołdapskiego Pułku Przeciwlotniczego.

W 2022 roku zapadły decyzje o pozyskaniu 22 baterii Pilica+, czyli Pilicy z wyrzutniami pocisków przeciwlotniczych CAMM, ze zautomatyzowanym systemem dowodzenia ZSD Zenit–MP+ oraz zdolnymi do przerzutu stacjami radiolokacyjnymi Bystra. Pierwsza Pilica+ trafiła do wojska w 2025 roku, został w nią wyposażony 34 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej w Bytomiu, będący częścią 3 Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej. Jeśli chodzi o korekty Tarczy Polski, to poza zakupem małej Narwi i wymianą Pilicy na Pilicę+ na czoło zdecydowanie wysuwa się tegoroczna decyzja dotycząca rozbudowy najniższej warstwy obrony powietrznej o system San. Za 15 mld złotych SZRP mają do końca 2029 roku otrzymać 18 modułów ogniowych (prawie 700 pojazdów) broni przeznaczonej do zwalczania różnego typu statków powietrznych, w tym przede wszystkim dronów. Orężem Sana mają być: pociski rakietowe kalibru 70 mm, drony kamikadze, armaty kalibru 35 i 30 mm oraz wielolufowe karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm.

Mądre zarządzanie

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który 20 sierpnia 2026 roku odwiedził pod Płockiem zgrupowanie bojowe 3 Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej, podkreślał, że budowa wielowarstwowego systemu obrony powietrznej kraju to od wielu lat priorytet modernizacyjny Sił Zbrojnych RP. – Nie ma drugiej sfery w polskim bezpieczeństwie, w którą byłoby zainwestowane tak dużo pieniędzy jak w obronę przeciwlotniczą, przeciwrakietową, przeciwdronową, czyli obronę powietrzną. To jest ponad 200 mld w różnego rodzaju kontraktach – mówił wicepremier na spotkaniu z żołnierzami z 37 Dywizjonu Rakietowego, którzy zostali dyslokowani w okolice Płocka, aby chronić nie tylko znajdującą się w pobliżu rafinerię, lecz także aglomerację warszawską i sporą część województwa mazowieckiego, z Płockiem włącznie.

Wicepremier podkreślał, że budowę nowoczesnego systemu obrony powietrznej należy traktować jak każdy proces rozłożony na etapy, co ma konsekwencje. – Chcę powiedzieć bardzo jasno i wprost. Nie wszystkie elementy są przecież dostarczone – zaznaczył szef MON-u.

Rakietowo-artyleryjskie zestawy Pilica wchodzą w skład najniższej warstwy obrony powietrznej. Fot. Michał Wajnchold

Gen. Misiak dodaje, że najbliższe dwa lata, ze względu na zaplanowane dostawy kolejnych baterii systemu Wisła, pierwszych baterii systemu Narew, kolejnych baterii Pilicy+ oraz pierwszych systemów San, przyniosą „naprawdę bardzo odczuwalny stopień nasycenia osłony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej”.

Same systemy obrony powietrznej i decyzje o ich dyslokacji to jednak tylko część procesu budowania odporności na zagrożenia ze strony środków napadu powietrznego, jasno wskazuje gen. broni Maciej Klisz, szef Sztabu w Sojuszniczym Dowództwie Sił Połączonych NATO, który przez wiele lat pełnił funkcję dowódcy operacyjnego rodzajów sił zbrojnych. – Obronę aktywną musi uzupełniać obrona bierna: rozśrodkowanie, ukrywanie i pozorowanie, mobilność, wzmocnienie obiektów, rezerwowe źródła energii i łączności, systemy ostrzegania oraz zdolność szybkiej naprawy infrastruktury – komentuje, przypominając, tym samym, że musimy traktować obronę powietrzną jako narzędzie służące konkretnym celom.

– Państwo nie broni wyłącznie punktów na mapie. Broni zdolności do komunikowania się, dostarczania energii, przemieszczania ludzi i sprzętu, leczenia oraz zapewnienia usług. Dlatego pytam nie tylko: ile systemów obrony powietrznej potrzebujemy? Równie ważne są pytania: co musi przetrwać, co będziemy chronić aktywnie, gdzie zaakceptujemy ryzyko, jak ograniczymy skutki uderzeń i jak szybko odtworzymy utracone zdolności? Nie postrzegam zatem obrony powietrznej jako szczelnej kopuły nad całym krajem. Widzę ją jako system świadomych wyborów, zmiennych priorytetów, ograniczonych zasobów i odpowiedzialnie przyjmowanego ryzyka – podkreśla generał.

Trudna lekcja cierpliwości

Polska, podejmując się budowy nowego systemu obrony powietrznej kraju, miała pełną świadomość, że będzie to proces długi i bardzo kosztowny. Jesteśmy obecnie w jego najtrudniejszym momencie – czekamy teraz na sfinalizowanie podpisanych wiele lat temu wielomiliardowych kontraktów na terminową realizację dostaw sprzętu i uzbrojenia. To nerwowy czas, ale nie dzielimy go sami. Nasi sojusznicy pomagają nam zabezpieczyć niebo swoimi ludźmi i sprzętem. To wielka siła Sojuszu.

Krzysztof Wilewski

autor zdjęć: Aleksander Perz/ 18 DZ, PIT Radwar, Piotr Szafarski/16 DZ, Sławomir Kozioł/18 DZ, Michał Wajnchold

dodaj komentarz

komentarze


Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
Pomorze ma potencjał
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
„Wielka ucieczka” okiem historyka
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Prezydencka wizyta na MSPO
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
PZL Mielec w planach MON-u
Centrum zarządzania kryzysowego na kołach na MSPO
Polska z tarczą
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Ciężki BWP będzie nosił nazwę Niedźwiedź
Autonomia w kosmosie
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
„Horyzont” przedłużony
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Orlik z nowymi możliwościami
Gorący lipiec PKW Łotwa
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Patriotyzm gospodarczy na MSPO
Radar P-18 PL i Gladius 2 z nagrodami MSPO
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Flanka pod strażą
Battalions of the Future
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Abordaż z polskim wsparciem
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Technologie druku 3D dla wojska
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Po medale na nartorolkach i w kajaku
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
W Birczy o historii i bezpieczeństwie
Krok w krok za Jastrzębiami
Lekarz i żołnierz. Promocja oficerska na WAM-ie
Robot z Piorunami w Kielcach
Z prądem i pod prąd
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Siła lądówki
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Od mikrodronów po daleki zasięg

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO