„Zawsze gotowi, zawsze blisko” – st. kpr. Krzysztof z 17 Opolskiej BOT udowodnił, że motto terytorialsów to nie puste słowa, niezależnie od okoliczności. Jako jedyny zareagował, gdy na szczycie Dżabal Tubkal w Maroku ujrzał mężczyznę, który skręcił kolano i nie był w stanie zejść z góry. Zabezpieczył nogę obcokrajowca i pomógł sprowadzić go bezpiecznie do schroniska.
Starszy kapral Krzysztof wybrał się do Maroka z grupą znajomych. Jako pasjonat trekkingu zaplanował zdobycie najwyższego szczytu w tym kraju, czyli Dżabal Tubkal, który wznosi się na wysokość 4167 m n.p.m. Polacy najpierw dotarli do schroniska położonego na wysokości 3200 m, gdzie przespali noc. Następnie wcześnie rano wyruszyli zdobywać szczyt. Po około 3,5 godz. wspinaczki w rakach dotarli na górę. Gdy po odpoczynku ruszyli w drogę powrotną, tuż pod szczytem napotkali młodego mężczyznę, który potrzebował natychmiastowej pomocy. – Człowiek ten, około 20–30-letni, nie był w stanie wstać i sam iść. Towarzyszyli mu jego znajomi i dwóch przewodników marokańskich, ale nikt z nich nie wiedział, jak postąpić. Sytuacja była bardzo nerwowa. Mężczyzna domagał się wezwania śmigłowca, jednak z pewnych powodów było to niemożliwe – opowiada kapral Krzysztof. Jak relacjonuje, poszkodowany bardzo cierpiał. Okazało się również, że schronisko nie dysponowało wyposażeniem niezbędnym do udzielenia mu pomocy.
– Widząc, że nikt nie wie, co robić, podszedłem do niego, przedstawiłem się i zaoferowałem pomoc – mówi kapral. Dowiedział się od mężczyzny, że ten poślizgnął się podczas wspinaczki w rakach i upadł, na skutek czego uszkodził sobie lewy staw kolanowy. Ponieważ nie było możliwości ani wezwania śmigłowca, ani zniesienia poszkodowanego z góry, terytorials wyjął apteczkę, którą skompletował specjalnie na górskie wyprawy i ustabilizował kolano obcokrajowca. – Wykorzystałem do tego szynę usztywniającą SAM Splint i bandaże elastyczne. Po ustabilizowaniu kończyny mężczyzna ten trochę się uspokoił. Z pomocą przewodników zaczął powoli schodzić ze szczytu. Towarzyszyliśmy im, gdyby jednak nie dali rady, ale udało się sprowadzić poszkodowanego bezpiecznie do schroniska – opowiada żołnierz i dodaje, że już na dole, w schronisku, Kanadyjczyk podszedł do niego i podziękował za ratunek.
St. kpr. Krzysztof na co dzień służy w 17 Brygadzie Obrony Terytorialnej, etatowo pracuje z dronami w grupie rozpoznania obrazowego, jednak przyznaje, że medycyna w warunkach ekstremalnych jest tym, co pociąga go najbardziej i w tej dziedzinie chce się rozwijać. Dlatego studiuje ratownictwo medyczne w Nysie, a w swojej brygadzie jest również instruktorem tamowania intensywnych krwotoków i ratownikiem pola walki.
autor zdjęć: WOT

komentarze