moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Pierwszy do Katynia przyznał się syn Stalina

Wiosną 1942 roku oficerów polskich osadzonych w oflagu X-Z pod Lubeką poruszyły pogłoski, że do obozu ma trafić najstarszy syn Stalina, Jakow Josifowicz Dżugaszwili. Wieści te okazały się prawdą, a spotkanie Jakowa z Polakami miało nieoczekiwane konsekwencje.

W oflagu X-Z przetrzymywano około dwa tysiące polskich oficerów i dwustu szeregowych, jako ich ordynansów. Porucznik Marian Wencelewicz w zapiskach obozowych tak odnotował przybycie „jeńca numer jeden” 4 maja 1942 roku: „Do naszego baraku wprowadzono jeńca w mundurze radzieckim: był bez czapki, włosy miał czarne. Nie mieliśmy wątpliwości, że to on, gdyż był taki sam, jak na fotografii, którą widzieliśmy w niemieckiej gazecie”.

Goebbelsowska propaganda niebywale nagłośniła wzięcie do niewoli syna Stalina i wiązała z tym wielkie nadzieje. Nastąpiło to 16 lipca 1941 roku, kiedy żołnierze niemieccy uchwycili przyczółki na wschodnim brzegu Dźwiny, co otworzyło im drogę na Witebsk. Do niewoli – jak każdego dnia od początku tej wojny – dostało się znowu setki czerwonoarmistów. Duża grupa jeńców z tego rejonu walk została przewieziona do obozu zbiorczego nad Berezyną w okolicy Borysowa. Świeżo przybyłych ustawiono w szeregu i oficer SS za pośrednictwem tłumacza wydał rozkaz: „Komuniści i Żydzi, wystąp!”. Z szeregu wyszło kilku ludzi. Esesman zaczął teraz przegląd pozostałych w szeregu. Nagle zatrzymał się przed jednym z jeńców i wrzasnął: „Dlaczego nie wystąpiłeś! Przecież jesteś Żydem!”. „Nie jestem Żydem” – padło w odpowiedzi. W tym momencie ktoś krzyknął z szeregu: „To Gruzin, syn Stalina!”.

 

Rewelacje pierworodnego

Porucznik Jakow Josifowicz Dżugaszwilii urodził się 18 marca 1907 roku i był synem Józefa Stalina i jego pierwszej żony Katarzyny Swanidze, która zmarła na tyfus w 1908 roku. Wychowywała go więc siostra matki, Aleksandra Swanidze. Początkowo mieszkał i uczył się w Tbilisi. W 1921 roku przeprowadził się do Moskwy w celu dalszej nauki. Ukończył Moskiewski Instytut Inżynierów Transportu Kolejowego i podjął pracę w Zakładach Samochodowych imienia Stalina (ZiS). W 1938 roku wstąpił do Wojskowej Akademii Artyleryjskiej imienia Feliksa Dzierżyńskiego. Promocję oficerską (starszego lejtnanta) otrzymał w 1940 roku po przyspieszonym toku nauczania. Powszechnie uważa się, że Stalin nie darzył Jakowa zbyt gorącymi uczuciami. Miał go nawet podejrzewać o romans ze swoją macochą Nadieżdą Allilujewą.

Jakow Dżugaszwili (2 z lewej) - syn Józefa Stalina - w otoczeniu żołnierzy niemieckich czeka na lotnisku polowym na transport w celu przesłuchania. Fot. NAC

Po niemieckim ataku w czerwcu 1941 roku Jakow na życzenie ojca zgłosił się do służby frontowej. Stalin miał mu przez telefon powiedzieć krótko: „Idź i walcz”. Mianowano go dowódcą 5 baterii 14 Pułku Artylerii Haubic z 14 Dywizji Pancernej walczącej na Zachodniej Białorusi w składzie VII Korpusu Zmechanizowanego. Wszystkie te oddziały zostały jeden po drugim rozbite w bitwie pod Witebskiem. Bateria porucznika Dżugaszwili w okrążeniu uległa panice i porzuciła swoje działa. Jakow miał być wtedy w sztabie dywizji i gdy wracał do swoich ludzi, natknął się na grupę piechurów, którzy prosili go, by objął nad nimi dowództwo i poprowadził atak na niemieckie pozycje. Zgodził się, ale i ci żołnierze się przestraszyli i uciekli. Dżugaszwili tłumaczył się później przed niemieckimi śledczymi, że gdyby wiedział, iż jego bateria poszła w rozsypkę, a dywizja była w odwrocie – popełniłby samobójstwo. A tak szukał swoich i wtedy trafił do niewoli. W czasie innych przesłuchań twierdził też, że został ogłuszony w czasie bombardowania ich pozycji przez lotnictwo niemieckie i przez to trafił do niewoli.

Pierwsze przesłuchanie syna sowieckiego dyktatora przeprowadzono 18 lipca 1941 roku w punkcie dowodzenia generała Fedora von Bocka, dowódcy Grupy Armii „Środek”. Prowadził je oficer Abwehry, major Walter Holters. Porucznik Dżugaszwili na pytanie, czemu sowieccy żołnierze tak szybko idą w rozsypkę, dał Niemcom zaskakującą odpowiedź: „Armię Czerwoną zawiodły mapy. Mieliśmy mapy Niemiec, ale nie mieliśmy map terytorium sowieckiego. Bez tych map artyleria nie może strzelać”. Jakby na potwierdzenie tych słów, w kieszeni jego płaszcza znaleziono list od jednego z podporuczników rezerwy o imieniu Wiktor: „Jestem na ćwiczeniach, chciałbym się jesienią znaleźć w domu, ale może mi w tym przeszkodzić planowany spacer do Berlina”. List był datowany na 11 czerwca 1941 roku. Protokolant zapisał słowa wypowiedziane przez jeńca po odczytaniu listu: „Niech to diabli”. Na pytanie, czy rzeczywiście taka operacja była przewidywana, Jakow zaprzeczył i jeszcze raz powtórzył, że wstyd mu przed ojcem, że nie zginął.

Na propozycję, by napisał do ojca, padła odpowiedź odmowna. Nie chciał także przekazać żadnej wiadomości radiowej. Na koniec przesłuchania jeniec został sfotografowany. Niemcy wykorzystali te zdjęcia do ulotek, które opatrzyli tekstem: „Bierzcie przykład z syna Stalina! Jakow Dżugaszwili poddał się do niewoli. Żyje i czuje się bardzo dobrze. Dlaczego chcecie stracić życie, kiedy nawet syn waszego wodza wybrał niewolę? Pokój udręczonej Ojczyźnie! Wbij bagnet w ziemię!”. W rzeczywistości jednak Jakow w czasie kolejnych przesłuchań konsekwentnie odmawiał wszelkiej współpracy z wrogiem. Tak go zapamiętał oficer wywiadu 4 Armii, kapitan Wilfried von Strickfeld: „Dżugaszwili miał sympatyczną twarz o ostrych gruzińskich rysach. Zachowywał się powściągliwie i bez zarzutu. […] Nie wierzył w zwycięstwo Niemiec”.

Jakow wyjawia Polakom straszną prawdę

Z frontu przetransportowano porucznika Dżugaszwili do Berlina, gdzie został oddany do dyspozycji Josepha Goebbelsa. Ulokowano go w eleganckim hotelu „Adlon”. Ponieważ nadal nie dawał się namówić do służenia niemieckiej propagandzie, pod koniec grudnia przeniesiono go do obozu jenieckiego dla oficerów XIII-D w Hammelburgu. Były więzień tego oflagu, Aleksander Użyński tak zapamiętał dzień przybycia Dżugaszwilego: „Wyglądał bardzo źle: był wycieńczony, twarz miał poczerniałą, oczy głęboko zapadnięte. Miał na sobie podartą bluzę i wytarty wojskowy płaszcz, a na głowie rozprutą pilotkę. Podszedł do niego strażnik i pędzlem umoczonym w wiadrze z czerwoną farbą namalował mu litery SU na piersi, plecach, ramionach, a nawet na spodniach. Dżugaszwili zwrócił się do stojących oficerów i rzekł głośno: Niech sobie maluje! Związek Radziecki jest moją ojczyzną. Słowa te wywarły na wszystkich duże wrażenie”. Jakowa po pewnym czasie przeniesiono do obozu XIII-B w Norymberdze i wreszcie do obozu X-Z pod Lubeką.

W oflagu X-Z Niemcy postanowili umieścić Dżugaszwilego w oddzielnym pomieszczeniu. W tym celu, w baraku wyższych oficerów polskich, wykonano przepierzenie, dzięki któremu powstały dwa pokoiki przedzielone korytarzykiem. W drzwi tych pokoi wmontowano mocne zamki i „judasze”. Sąsiadem Jakowa był kapitan Blum – syn premiera Francji Leona Bluma. Oficerom sowieckim nie przysługiwały przywileje wynikające z konwencji genewskiej. Z tego też powodu polscy oficerowie postanowili, że Jakow ma co miesiąc otrzymywać jedną paczkę z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, a także jedną przesyłkę żywnościową, której zawartość będzie pochodzić ze składek. Ponadto polscy ordynansi uszyli mu nowy płaszcz i zrobili buty, a jeden z nich, kapral Władysław Chmieliński, został wyznaczony na osobistego ordynansa sowieckiego porucznika.

Porucznik Marian Wenclewicz wspominał, że kilka razy udało mu się porozmawiać z Jakowem i za każdym razem podkreślał, że nigdy nie czynił Niemcom żadnych propozycji. „Prosił mnie też, że jeśli nie wróci do ZSRR, abym powiadomił jego ojca, że nigdy go nie zdradził”. Innym jeńcem oflagu X-Z, z którym rozmawiał z Dżugaszwilim był porucznik Jerzy Lewszecki. Podczas jednej z dyskusji na początku 1943 roku, syn Stalina miał mu otwarcie przyznać, że polscy oficerowie zostali zgładzeni przez NKWD! Po latach, w 1952 roku Lewszecki stanął przed amerykańską komisją pod przewodnictwem Raya Johna Maddena, która została powołana w celu wyjaśnienia zbrodni katyńskiej. Polak powtórzył wtedy słowa Jakowa Josifowicza Dżugaszwili: „Przyczyną mordu był fakt, iż ofiary stanowiły inteligencję, element najbardziej dla nas niebezpieczny i musieli zostać wyeliminowani”. Być może dzięki porucznikowi Dżugaszwilemu, Jerzy Lewszecki był pierwszym Polakiem, który poznał przerażającą prawdę o losie swych kolegów, którzy dostali się po 17 września 1939 roku do sowieckiej niewoli. Sam Lewszecki także zakończył życie tragicznie. W listopadzie 1953 roku jako oficer amerykańskiego wywiadu przekroczył granicę niemiecko-polską (przepłynął wpław Nysę Łużycką). Niestety, w wyniku donosu bezpieka szybko wpadła na jego trop i trafił do więzienia. Stalinowski sąd skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano 2 sierpnia 1955 roku w więzieniu mokotowskim. W pamiątkach rodzinnych pozostała karykatura porucznika Jerzego Lewszeckiego, która miała być wykonana w oflagu przez… Jakowa Dżugaszwilego.

Śmierć po odkryciu Katynia

To, że pierworodny syn Stalina trafił do oflagu z polskimi jeńcami, nie było przypadkiem. Niemcy, świadomi antysowieckich nastrojów wśród Polaków, chcieli Dżugaszwilemu jeszcze bardziej uprzykrzyć niewolę po jego odmowie współpracy. Lecz osiągnęli odwrotny skutek do zamierzonego. Jakow zyskał zaufanie Polaków i nawet został włączony do grupy, która przygotowywała ucieczkę. Konspiratorom udało się zrobić podkop, prowadzący pod przylegającą do obozu drogę, ale został on przypadkowo odkryty przez Niemców. W kilka godzin po nieudanej próbie ucieczki porucznik Dżugaszwili został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Na pożegnanie, według relacji porucznika Aleksandra Sołeckiego, powiedział: „Ja Polaków wcześniej nie znałem, ale wyście mi dali serce, a za serce trzeba płacić sercem. Nie wiem, dokąd wyjeżdżam, ale moje serce zostaje z wami”.

Po osadzeniu Jakowa w Sachsenhausen Niemcy zaproponowali Stalinowi wymianę jego syna na wziętego do niewoli pod Stalingradem feldmarszałka Friedricha Paulusa. Dyktator zdecydowanie odmówił wymiany „porucznika na marszałka”. Po tym Niemcy wyemitowali przez obozowe radio oświadczenie Stalina, w którym oznajmił, że „nie ma jeńców wojennych – są tylko zdrajcy ojczyzny”. Te słowa dobiły Jakowa. Już od początku pobytu w obozie koncentracyjnym coraz częściej popadał w depresję i nie przyjmował posiłków. Słowa ojca przelały czarę goryczy. Wieczorem 14 kwietnia 1943 roku Jakow odmówił powrotu do baraku i rzucił się na druty. Wartownik otworzył do niego ogień – porucznik Dżugaszwili zginął na miejscu. Ciało spalono w krematorium. Traf chciał, że syn Stalina, który nie krył przed Polakami strasznej prawdy o wymordowaniu ich towarzyszy broni, zginął w chwili ogłaszania komunikatu o odkryciu zbiorowych mogił w Lesie Katyńskim…

Bibliografia:

E. Radziński, Stalin, Warszawa 1996
W. Suworow, Ostatnia republika, Poznań 2000
S. Apt, Jakow, „Sputnik”, nr 2/1989 

 

 

 

W tym roku obchodzimy 80. rocznicę zbrodni katyńskiej. Z tej okazji redakcja portalu polska-zbrojna.pl przygotowała specjalne wydawnictwo. Zachęcamy do lektury elektronicznej wersji jednodniówki „Polski Zbrojnej”. Cześć i chwała bohaterom!

 

 

Mecenasami wydania są: Polska Fundacja Narodowa, Polska Grupa Zbrojeniowa oraz Polska Spółka Gazownictwa. Partnerem jest Muzeum Katyńskie. Dziękujemy za pomoc w przygotowaniu jednodniówki.

 

Wydawnictwo jest też dostępne w angielskiej wersji językowej.

 

 

 

 

Piotr Korczyński , historyk, redaktor kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”

autor zdjęć: NAC

dodaj komentarz

komentarze

~AB3
1586171100
Suworow w swoim Lodołamaczu miał rację - to ZSRR planował atak Ten tekst przypomina dowody.
87-B6-1A-51
~Ratusz
1586147460
Bardzo ciekawy tekst!
E3-57-36-91

Wojskowe MMA dla terytorialsów
Walka w dwóch światach
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Nigdy więcej wojny
Ogień w dziale montażu w zakładzie Grupy WB
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
„Slab”: pilot, który rozkochał Polskę w F-16
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Dwa marzenia spełnione naraz
PGZ gotowa na MSPO
Pantera przejdzie do historii
Terytorialsi wykonywali pomiary dla naukowców z PAN-u
Pogrzeb ofiar zbrodni wołyńskiej w Ostrówkach
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
Polska wzmacnia ochronę nieba
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Kosiniak-Kamysz: Inwestujemy w bezpieczeństwo Polaków
Abordaż z polskim wsparciem
PZL Mielec w planach MON-u
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Najpierw poligon, potem studia
Flanka pod strażą
Nowa era polskiego lotnictwa
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Kolejne F-35 lecą do Polski
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Nowy sprzęt w Bursztynowej Dywizji
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Gorący lipiec PKW Łotwa
Z prądem i pod prąd
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
Uniwersalny polski most składany
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Zapraszamy na „Army Days”
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
Battalions of the Future
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
„Mewa” na północnym szlaku
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Sonda dla Jastrzębia
Fabryki zbrojeniowe pod większą ochroną
„Horyzont” przedłużony
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Wybuchowe szkolenie podchorążych z WAT-u
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Lekcja historii na dwóch kołach
Polacy przejmą wszystkie szkolenia na Abramsach
Trwa nabór do szkół podoficerskich
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO