moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Rekordowy rok ratownictwa morskiego

Poszukiwali rozbitków, ewakuowali ciężko chorych i kontuzjowanych pracowników platform wiertniczych, nieśli pomoc pasażerom promów – aż 29 akcji ratowniczych przeprowadziły w ubiegłym roku załogi śmigłowców z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. To najwięcej od 15 lat.

Alarm został ogłoszony kilka minut po 17.00. 11 mil na północ od Władysławowa zatonął kuter rybacki. Załoga zdołała się ewakuować, ale dryfowała na tratwie ratunkowej. Kiedy sygnał dotarł do 43 Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach, dyżurujący śmigłowiec odbywał akurat lot treningowy. We wskazany rejon dotarł w ciągu kilkunastu minut. Choć ciemność zapadła ponad godzinę wcześniej, rozbitków udało się zlokalizować niemal od razu. Szybko też okazało się, że na miejsce zdążył dotrzeć statek Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). I to ostatecznie on podjął na pokład rybaków. Całych i zdrowych.

Był 9 stycznia 2022 roku. Licznik akcji ratowniczych z udziałem Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej właśnie zaczął bić. To był pierwszy wylot w roku. Jak się wkrótce miało okazać – roku wyjątkowo pracowitym. – W ciągu 12 miesięcy nasze załogi przeprowadziły łącznie 29 akcji. To najwyższy wynik od 15 lat – przyznaje kmdr ppor. Marcin Braszak, rzecznik Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Lista przypadków, z którymi lotnicy z Gdyni i Darłowa mieli do czynienia, jest bardzo różnorodna. Poszukiwali rozbitków oraz osób zaginionych na morzu. Prowadzili ewakuacje z promów i platform wiertniczych, transportując na ląd osoby, które doznały urazów bądź padły ofiarą nagłego ataku choroby. Śmigłowce ratownicze podrywali zarówno w dzień, jak i w nocy. Zimą, wiosną, latem i jesienią. Przy pogodzie bliskiej ideału, ale też podczas deszczu i wiatru, gdy morze było solidnie rozkołysane.

Kpt. pil. Marek Wawrzyniak, pilot śmigłowca W-3WARM Anakonda, który na co dzień stacjonuje w Gdyni, brał udział aż w 11 akcjach. – Chyba najtrudniejsza była ta, która rozegrała się dosłownie pod naszym nosem – przyznaje. W początkach kwietnia na Zatoce Gdańskiej przewrócił się jacht Delphia 24. W wodzie znalazły się cztery osoby. – Śmigłowiec poderwaliśmy tuż przed piątą po południu. Kilka minut później przeszukiwaliśmy wskazany rejon. Udało nam się namierzyć jednego rozbitka. Miał na sobie profesjonalny strój, który w razie wypadku daje szanse na przeżycie. I jemu się udało – wspomina kpt. pil. Wawrzyniak. Z pokładu maszyny wprost do morza zjechał na linie ratownik. Rozbitek został podniesiony z wody i przekazany na pokład statku SAR. – My szukaliśmy dalej. W końcu zaczęło nam brakować paliwa, więc zawróciliśmy do bazy na Oksywiu. Po tankowaniu ruszyliśmy nad zatokę raz jeszcze, a potem już w środku nocy po raz kolejny – opowiada pilot.

Rankiem w akcję włączył się samolot patrolowy Bryza z bazy w Siemirowicach. Morze przez cały czas przeczesywały także cywilne jednostki pływające. Niestety, nikogo żywego nie udało się odszukać. – W takich przypadkach szanse rozbitków na przeżycie spadają z każdą chwilą, nawet jeśli mieli na sobie odpowiedni ubiór. Gdy wyruszaliśmy z bazy już po zapadnięciu zmroku, właściwie były one bliskie zeru. Ale dopóki nie ma decyzji o zakończeniu akcji, lecimy i szukamy. Taka nasza rola. Poza tym dobrze mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko, co było można. Człowiek trochę lepiej się z tym psychicznie czuje... – uważa kpt. pil. Wawrzyniak.



Dwa dni później leciał na kolejną akcję. Zupełnie inną, ale niemal tak samo trudną. Tym razem alarm wszczęła załoga holownika Centaur II, który znajdował się około 23 mil na północ od Łeby. Jeden z marynarzy wymagał natychmiastowej hospitalizacji. Anakonda wystartowała kilkanaście minut przed ósmą wieczorem. Pół godziny później ratownik schodził już po linie na statek. Niebawem chory marynarz został opatrzony i wciągnięty na pokład śmigłowca. Zanim zdążyła wybić dziewiąta, maszyna siadała na lądowisku przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Słupsku. Tam poszkodowanego przejęli lekarze. – Działaliśmy w nocy, przy wysokim stanie morza. Niewielkim holownikiem rzucało na wszystkie strony – opowiada kpt. pil. Wawrzyniak. Przy tego typu akcjach pilot śmigłowca jest w stałym kontakcie z dowódcą statku. – Jednostka musi iść naprzód z minimalną prędkością, a dziobem ustawić się nieco w bok od kierunku wiatru. My stajemy w pozycji pod wiatr, opuszczamy ratownika, a potem podejmujemy go wraz z poszkodowanym. Tyle że przy takiej pogodzie statkowi trudno było utrzymać stabilny kurs. Ostatecznie akcję udało się jednak pomyślnie zakończyć – zaznacza pilot.

W ubiegłym roku były też akcje nietypowe. W połowie września załoga Anakondy poszukiwała na przykład – z powodzeniem – szybowca, który rozbił się w okolicach Pruszcza Gdańskiego. Ratownikom udało się namierzyć szczątki maszyny i jednego z poszkodowanych, który na pokładzie śmigłowca został odwieziony do Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku. Lotnicy z Gdyni podczas akcji współpracowali ze strażą pożarną i policją. Pod koniec grudnia z kolei załoga W-3WARM odbyła lot wzdłuż Wisły aż do zabudowań Tczewa. Wsparła w ten sposób policję, która w tamtym rejonie poszukiwała zaginionego mężczyzny. Niestety, nie udało się go namierzyć.

– Nasza brygada to jedyna w kraju formacja, która prowadzi działania ratownicze z powietrza nad wodami Bałtyku. Zabezpieczamy w ten sposób obszar Bałtyku o powierzchni 32 tys. km2 – wyjaśnia kmdr ppor. Braszak. Maszyny ratownicze BLMW operują też w pasie, który sięga 100 km w głąb lądu. – Nasze śmigłowce przez cały rok pełnią całodobowe dyżury w Gdyni i Darłowie. Dodatkowo mogą być one wspomagane przez samolot patrolowo-rozpoznawczy Bryza z bazy w Siemirowicach – dodaje kmdr ppor. Braszak. Jak dotąd brygada przeprowadziła prawie 750 akcji ratowniczych.

Lotnicy morscy korzystają z ośmiu śmigłowców Anakonda oraz jednej maszyny Mi-14PŁ/R, która jednak ze względu na wiek niebawem zostanie wycofana ze służby. W tym roku BLMW ma otrzymać cztery śmigłowce AW101. To maszyny wielozadaniowe, przeznaczone do poszukiwania okrętów podwodnych, jak też ratownictwa – zarówno w warunkach pokojowych (SAR), jak i bojowych (CSAR). AW101 będą stacjonować w Darłowie.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: kmdr. ppor. Marcin Braszak

dodaj komentarz

komentarze


Strażnicy lotniska
Żołnierze z medalami w kurash
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
Gotowi na wszystko
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Dron z Bałtyku był uzbrojony
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Defender dla StormRidera, C-Obry i QGebo
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Leopardy pokonały rzekę
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Cios w plecy
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
PZL P.11c – Pościgowy taran!
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
Współpraca i technologia – rusza „Czarny Obrońca”
Pierwszy lot osiemnastego Husarza
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Od hełmów po ponczo antydronowe. Wyposażenie osobiste na MSPO 2026
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Flanka pod strażą
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Jak przetrwać kryzys?
Gorący lipiec PKW Łotwa
Polska w koalicji antybalistycznej
Miny przeciwpiechotne wróciły na MSPO
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
„Nieustraszony orzeł”
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Laury MSPO: następca „orzeszka”, LUZES i Dzięcioł
Abordaż z polskim wsparciem
Polska z tarczą
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Polska broń z SAFE
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
„Horyzont” przedłużony
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Czołgi, drony i... Francuzi
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Z prądem i pod prąd
Krok w krok za Jastrzębiami
„Czarny obrońca” zabytków
Wyróżnienia dla najlepszych
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Samorządy filarem odporności państwa

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO