Setka z Metą

Kolejną ekstremalną imprezę biegową I Setkę Komandosa ukończyło 99 zawodników. Zwyciężyli plut. Artur Pelo i Anna Kurdyk.

Dowódca 1 Pułku Specjalnego Komandosów ppłk Wojciech Jania w 2004 roku zaproponował Wojskowemu Klubowi Biegacza organizację nietypowego maratonu. Biegacze dystans 42 km 195 m mieli pokonać w pełnym umundurowaniu i z plecakiem ważącym minimum 10 kg. „Organizując ten bieg, myśleliśmy, że przygotujemy jego dwie–trzy edycje, i na tym skończy się nasza nietypowa impreza. Jednak z roku na rok cieszyła się ona coraz większą popularnością i z czasem wielu zawodnikom, którzy zamierzali wystartować w Lublińcu, musieliśmy po prostu odmawiać wpisania na listę startową”, przyznał st. chor. sztab. Zbigniew Rosiński, były prezes WKB Meta. Po Maratonie Komandosa kultowym wydarzeniem Mety stał się organizowany od 2005 roku Bieg Katorżnika. W kolejnych latach imprezy z komandoskiej rodziny powiększyły się o Półmaraton Komandosa i Ćwierćmaraton Komandosa. Ten pierwszy bieg od 2010 roku rozgrywany jest w Warszawie, ten drugi od 2015 roku w Czarnem, mieście w województwie pomorskim. Natomiast I Setkę Komandosa Meta zorganizowała w dniach 16–17 marca br. w Lublińcu. 

113 śmiałków

Setkę Komandosa – w odróżnieniu od komandoskiego maratonu, półmaratonu i ćwierćmaratonu – trzeba było pokonać bez dodatkowego dziesięciokilogramowego obciążenia na całym dystansie. Organizatorzy wprowadzili też inne udogodnienie dla uczestników biegu. „Przebiegnięcie 100 km w umundurowaniu i z plecakiem mogłoby wyeliminować wielu zawodników z imprez na cały sezon. Dlatego ustaliliśmy, że biegacze będą pokonywali w mundurze polowym i wojskowych butach oraz z dziesięciokilogramowym plecakiem tylko pierwsze 10 km”, wyjaśnił chor. Rosiński. Na dziesiątym kilometrze biegacze zostawili plecaki i kolejne 30 km pokonali bez dodatkowego obciążenia. Pozostałe 60 km, zgodnie z regulaminem, biegli w dowolnym stroju.

Na trasę, która z zakładanych 100 km została wydłużona o 1,5 km, wyruszyło 113 śmiałków. Na mecie zameldowało się 99 z nich. Jako pierwszy finiszował plut. Artur Pelo z 1 Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego. Dwa kolejne miejsca zajęli reprezentanci WKB Meta Lubliniec: Tomasz Kuliński i st. chor. Tomasz Maluk. Najlepszą z dziewięciu kobiet była Anna Kurdyk, geodetka z Kalisza.

Niewielu z ponad stu zawodników, którzy o godzinie 22. stanęli na starcie I Setki Komandosa, legitymowało się ukończeniem przynajmniej jednego biegu o długości 100 km. Większość po raz pierwszy w życiu postanowiła zmierzyć się z magicznym dystansem. Przyjechali do Lublińca z całej Polski, aby sprawdzić granice swojej wytrzymałości. Pierwsze 20 km pokonali wszyscy. Do 40. kilometra dotarło 109 śmiałków, do 60. – 101, a do 80. – 100. Z biegaczy, którzy wyruszyli na piątą rundę o długości 20 km 300 m, tylko jednemu nie udało się dotrzeć do mety. Z 14 śmiałków, którzy musieli zrezygnować z dalszego biegu, dwóch wyeliminowało skręcenie kostki, a jednego – kolana. Pozostali nie spełnili swoich marzeń z innych powodów – w większości przypadków po prostu zabrakło im sił, aby pokonać trasę. Nikt nie miał natomiast problemów z ukończeniem biegu w limitowanym czasie 20 godzin. Ostatni ze sklasyfikowanych zawodników zameldował się na mecie po 19 godz. 39 min walki ze swoimi słabościami. 

Tylko czołowa dziesiątka biegaczy ukończyła ekstremalny bieg w czasie poniżej 12 godzin. Natomiast tylko dwaj pierwsi na pokonanie 101,5 km potrzebowali mniej niż 10 godzin. Podoficer z 1 Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego na mecie zameldował się po 9 godz. 33 min 43 s biegu.Tomasza Kulińskiego wyprzedził o 18 min i 5 s, a najlepsza z zawodniczek, Anna Kurdyk, biegła 13 godz. 13 min i 52 s.

Zwycięscy debiutanci

Plut. Artur Pelo i Anna Kurdyk po raz pierwszy w karierze spróbowali swoich sił w biegu na 100 km. Artur Pelo przed startem postanowił, że jeśli tylko rywale mu na to pozwolą, postara się cały dystans pokonać w umundurowaniu polowym. „Chociaż na 48. kilometrze straciłem pierwszą lokatę, dalej nie zamierzałem przebierać się w strój sportowy. Los się do mnie uśmiechnął przed zakończeniem czwartej rundy. Dość nieoczekiwanie wyprzedziłem Tomka i nabrałem wiatru w żagle”, przyznał plut. Pelo. Plutonowy chciał nie tylko wygrać, lecz także przełamać barierę dziesięciu godzin. „Dałem z siebie wszystko. Postanowiłem dotrzymać słowa żołnierzom z mojej kompanii, którym obiecałem, że jeśli po okresie podstawowym otrzymają na egzaminie piątkę z wychowania fizycznego, to ja wygram I Setkę Komandosa. Jak się wygrywa, to człowiek nie czuje bólu”, podkreślił 39-letni plutonowy. Szczęśliwy triumfator przyznał również, że lubi zwyciężać dla siebie i chwały niebieskich beretów – żołnierzy obrony Wybrzeża. „Jestem dumny z tego, że noszę niebieski beret”, stwierdził Artur Pelo.

Pierwsza zwyciężczyni Setki Komandosa Anna Kurdyk, zanim postanowiła pokonać dystans 100 km, ukończyła tylko dwa maratony. Jeden z nich w listopadzie ubiegłego roku właśnie w Lublińcu. „Maraton Komandosa był dobrym treningiem przed Setką Komandosa. Imprezy Mety mają jakąś magię. Po maratonie postanowiłam tutaj wrócić i cieszę się, że udało mi się pokonać dystans 100 km”, stwierdziła geodetka z Kalisza. Przed startem słyszała różne opinie o biegach ultra. „Opowiadano mi, że w takich biegach najpierw biegnie się siłą mięśni, a później największą rolę odgrywa psychika. Ostrzegano mnie również, że w pewnym momencie głowa i mięśnie odmawiają posłuszeństwa. U mnie do tego nie doszło. Od razu przyszła ta faza, kiedy biegnie się sercem, i tak było od startu do mety”, przyznała pierwsza triumfatorka Setki Komandosa.                                         

Jacek Szustakowski

autor zdjęć: Jacek Szustakowski





Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO