Tajemnica Hubala

Niebawem dowiemy się, czy na cmentarzu w Inowłodzu w kwietniu 2015 roku odnaleziono szczątki mjr. Henryka Dobrzańskiego.

Wlutym 2016 roku, podczas nagrywania kolejnego odcinka programu „Było… nie minęło”, Paweł Beuth, zięć Jana Kowalskiego, którego ojciec, Stanisław, miał brać udział w złożeniu ciała Henryka Dobrzańskiego „Hubala” do grobowca rodziny Kowalskich na terenie cmentarza w Inowłodzu, po raz pierwszy publicznie opowiedział o historii prawdopodobnego pochówku majora. Szczątkowe informacje o tej sprawie dotarły do twórców programu trochę wcześniej, nie ujawniano ich jednak, zanim nie poznano pełnego opisu wydarzeń. Według Pawła Beutha, w 1940 roku czterech mężczyzn, w tym ówczesny proboszcz parafii Inowłódz, ks. Stanisław Kowalski, potajemnie ukryło ciało „Hubala” w jednym z grobowców na terenie cmentarza rzymskokatolickiego w Inowłodzu. Ale jak udało się niepostrzeżenie przewieźć ciało z Tomaszowa Mazowieckiego do odległego około 15 km Inowłodza? Ta kwestia budzi wątpliwości i na razie pozostaje tajemnicą.

To jest jego baranica

Rankiem 30 kwietnia 1940 roku Niemcy zaatakowali nocujący w zagajniku pod Anielinem (obecnie pow. opoczyński, woj. łódzkie) mocno okrojony oddział mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. W tej potyczce zginął dowódca, a jego ciało przeniesiono do zagrody rodziny Laskowskich. Stamtąd Niemcy zabrali je na furmankę i powieźli w kierunku odległego o 4 km Poświętnego. Obok miejsca, gdzie wiejska droga z Anielina łączy się z szosą Odrzywół – Inowłódz, czekała już wojskowa ciężarówka. Przełożono na nią zwłoki „Hubala” i zawieziono je na plac znajdujący się naprzeciwko kaplicy św. Anny w Poświętnem. Tam zebrano mieszkańców i pytano ich, czy rozpoznają ciało dowódcy.

W godzinach przedpołudniowych ciężarówka z ciałem „Hubala” odjechała w kierunku Tomaszowa Mazowieckiego przez Inowłódz i Spałę. W Inowłodzu ciało majora widział m.in. Jan Wojtatowicz, wówczas 10-letni chłopiec. Z kolei Szczepan Wilk, pracujący w Naczelnym Dowództwie na Wschodzie (Ober- kommando Ost) w Spale, 30 kwietnia 1940 roku widział kolumnę jednostek niemieckich powracających z akcji pod Anielinem, podążającą w kierunku Tomaszowa Mazowieckiego: „Nadchodzi oddział piechoty i wozy konne. […] Na jednym wozie leży płaszcz podbity kożuchem z czarnym kołnierzem, za wozem kilka szarych koni. Tak, to są konie hubalczyków i jego płaszcz [Dobrzańskiego], baranica, która mu służyła za okrycie i pierzynę”.

Z relacji kilku osób wiadomo, że 30 kwietnia zwłoki „Hubala” przywieziono do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie planowano pochówek na tamtejszym cmentarzu wojskowym położonym naprzeciw koszar, wówczas zajętych przez niemieckie jednostki (obecnie siedziba 25 Brygady Kawalerii Powietrznej). Informacja o tym szybko się rozniosła wśród mieszkańców, więc wielu z nich przyszło na pogrzeb. Jedna z obecnych tam osób tak to wspominała: „Na chłopskiej baranicy leżały zwłoki mężczyzny w wojskowym mundurze, długich butach i z brodą okalającą twarz. Widocznie w tym miejscu zdjęto je z samochodu. Niemcy nie rozpędzali gromadzących się ludzi. Zależało im widocznie, aby mieszkańcy Tomaszowa przekonali się naocznie, że mjr »Hubal« nie żyje”.

Będą chować Dobrzańskiego

W jednym z odcinków programu TVP Historia „Było… nie minęło” zamiar pochowania „Hubala” w Tomaszowie Mazowieckim potwierdził świadek, Stefan Malczewski, który widział z bliska twarz zmarłego oficera z rudą brodą, choć nie był wówczas świadomy, kto to jest. Na cmentarz wysłała go matka, bo dowiedziała się, że „będą chować Dobrzańskiego”, i była przekonana, że chodziło o ich sąsiada, który nosił takie nazwisko.

Ciało „Hubala” było ułożone na wozie konnym na żelaznych kołach, znajdującym się na szosie naprzeciwko bramy cmentarnej. Przy głównej alejce został już wykopany dół, a obok stała grupka niemieckich oficerów. Malczewski dowiedział się od jednej ze stojących przed bramą osób, że wszyscy czekali, bo pojechano po trumnę dla oficera. Potem jednak najwyraźniej Niemcy zmienili decyzję i zrezygnowali z tego pogrzebu.

Jak wynika z relacji Heinricha Schreihagego, byłego oficera wydziału rozpoznawczego I C w sztabie 372 Dywizji Piechoty Wehrmachtu, ciało „Hubala” przeniesiono na teren koszar do garażu (działowni). 1 maja 1940 roku gen. kawalerii Curt Ludwig von Gienanth, nowy dowódca Oberkommando Ost, udał się do Tomaszowa Mazowieckiego, by zobaczyć trumnę, do której włożono „Hubala”. Według Schreihagego, generał w działowni oddał hołd poległemu. I jest to ostatnia informacja na temat zwłok majora. Nie wiadomo, co później się z nimi stało, a liczne próby odnalezienia szczątków Dobrzańskiego zakończyły się niepowodzeniem.

Pogrzebowy stos?

Czy Niemcy spalili ciało „Hubala”? Taka hipoteza pojawiła się w kilku publikacjach, a jej źródłem była przypadkowo odnaleziona w 2002 roku w Austrii fotografia, przedstawiająca obłożone gałązkami sosny zwłoki „Hubala” i leżący obok zwój pogniecionych gazet. Zdjęcie znalazł Roman Szlacan w czasie robienia porządków na strychu jednej z wiedeńskich kamienic i przekazał je w Polsce swojemu nauczycielowi Konstantemu Ostrowskiemu.

Ostrowski w zamieszczonym w tamtym czasie w „Tygodniku Opoczyńskim” artykule stwierdził: „Na fotografii dokładnie widać, że ciało majora zostało obsypane dookoła wałem z piachu, a zwłoki obłożono gałęziami i gazetami. W tle widać też nogi żołnierzy i, jak twierdzą historycy, coś na kształt kanistra”. Z kolei autor artykułu wyciągnął jeszcze dalej idący wniosek, że, jeśli przypuszczenia historyków się potwierdzą, mogłoby to oznaczać, że ciało majora zostało spalone.

Wkrótce artykuł o podobnej treści został opublikowany w „Życiu Warszawy”, gdzie na temat zdjęcia wypowiedział się hubalczyk Romuald Rodziewicz. Według niego, widać stos przygotowany do podpalenia, więc „ta fotografia potwierdza najgorsze”. Stwierdził ponadto, że wkrótce po śmierci „Hubala” do żołnierzy dotarła informacja o tym, że Niemcy spalili jego ciało – podobno widział to pewien chłopiec.

Więcej ostrożności w ocenie fotografii wykazał płk Leszek Grot, historyk wojskowości, kierujący wówczas działem historycznym w tygodniku „Polska Zbrojna”. Stwierdził, że spotykał się już w przeszłości ze zwyczajem obkładania zmarłego gałązkami sosnowymi i świerkowymi, co miało pomagać w przechowywaniu ciała. Tyle że w tym wypadku, jak sam zauważył, ze względu na zimno nie było takiej potrzeby.

Znalezione szczątki

Opowiedziana przez Pawła Beutha historia wydała się wiarygodna chociażby dlatego, że kilku członków rodziny Kowalskich potwierdziło, iż w ich grobowcu był pochowany jakiś oficer, którego szczątki przeniesiono potem w inne miejsce, pod mur cmentarny. Zdecydowano zatem o podjęciu prac. Ich organizacją zajęła się Fundacja „Honor, Ojczyzna” im. mjr. Władysława Raginisa, a prace fizyczne zostały wykonane głównie siłami Stowarzyszenia „Wizna 1939”. Dopiero przy trzecim podejściu, w połowie kwietnia 2015 roku, znaleziono szczątki ludzkie. Ze wstępnej oceny antropologicznej wynika m.in., że należały one do mężczyzny w wieku 40–50 lat. Kilka innych szczegółów również może wskazywać na to, że mogło to być ciało „Hubala”. Ostatecznie jednak o wszystkim zdecydują badania genetyczne, wykonywane w Zakładzie Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Dariusz Szymanowski jest założycielem Stowarzyszenia „Wizna 1939” oraz Fundacji „Honor, Ojczyzna” im. mjr. Władysława Raginisa.

 

 

 

Dariusz Szymanowski





Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO