moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Pomoc w głębinach

Okręt podwodny doznał uszkodzeń i osiadł na dnie. O tym, czy załoga przeżyje, mogą decydować godziny. Rozpoczyna się skomplikowana akcja ratunkowa. Taki właśnie scenariusz stał się punktem wyjścia do natowskich ćwiczeń „Dynamic Monarch ‘24”. Zostały one przeprowadzone u wybrzeży Norwegii z udziałem m.in. polskiego okrętu ORP „Lech”.

Drugich takich ćwiczeń próżno szukać w kalendarzu NATO. „Dynamic Monarch” to największe i najważniejsze manewry poświęcone ratowaniu załóg uszkodzonych okrętów podwodnych. Organizowane są co trzy lata w różnych zakątkach Europy. MARCOM, czyli natowskie dowództwo sił morskich, dba o to, by marynarze mieli okazję trenować zarówno na akwenach ciepłych, jak i zimnych. Nad realizacją przedsięwzięcia czuwa ISMERLO – międzynarodowe biuro łącznikowe, stworzone specjalnie z myślą o koordynacji podwodnych akcji ratunkowych. Skupia ono 40 państw – zarówno członków, jak i partnerów Sojuszu. – Współpraca narodowa ma tutaj kluczowe znaczenie – podkreśla kadm. Bret Grabbe z US Navy, dowódca sił podwodnych NATO. – Ułatwia ona szybką i skuteczną reakcję na sytuacje awaryjne z udziałem okrętów podwodnych. A umiejętności oraz doświadczenia zdobyte podczas „Dynamic Monarch” znacząco przyczyniają się do pogłębienia interoperacyjności pomiędzy sojusznikami, a tym samym wzmacniania bezpieczeństwa morskiego – dodaje.

 

Gospodarzem tegorocznej edycji manewrów była Norwegia. W porcie Arendal pojawiły się okręty ratownicze, podwodne, śmigłowce i samoloty z dziesięciu państw. Swojego reprezentanta miała też Polska. W „Dynamic Monarch” wziął udział ORP „Lech” z 3 Flotylli Okrętów w Gdyni. Na manewry wrócił po 16 latach przerwy. – Kierownictwo ćwiczeń przydzieliło nam bardzo różnorodne zadania – przyznaje kmdr ppor. Adam Witkowski, dowódca „Lecha”. Na początek załoga polskiej jednostki przeprowadziła inspekcję morskiego dna w cieśninie Skagerrak. Chodziło o sprawdzenie, czy we wskazanym rejonie nie zalegają rybackie sieci, głazy, słowem różnego typu przeszkody, które mogłyby uniemożliwić okrętowi podwodnemu położenie się na danej głębokości. – Sprawdzając dno, korzystaliśmy z sonaru dookólnego. Do morza opuściliśmy też pojazd bezzałogowy typu ROV. Zgromadzony materiał przekazaliśmy Norwegom – relacjonuje kmdr ppor. Witkowski. Ostatecznie przeszkód nie wykryto, podwodniacy dostali od organizatorów zielone światło i można było zacząć właściwe ćwiczenia.

Pierwszy etap polegał na poszukiwaniu uszkodzonej jednostki, a właściwie jednostek, bo w „Dynamic Monarch” udział wzięły dwa okręty podwodne – norweski HnoMS „Utstein” i szwedzki HMS „Uppland”. W ten epizod manewrów zaangażowane były nie tylko załogi okrętów ratowniczych, lecz także morski samolot patrolowy P-8 Poseidon i podwodne drony. Brytyjczycy przetestowali np. działanie tzw. Distressed Sub Group (DSG) – ratowniczej grupy szybkiego reagowania, która rozmieszczona została na pokładzie holenderskiego okrętu HNLMS „Mercuur”. W założeniu ma ona w krótkim czasie dotrzeć na domniemane miejsce katastrofy oraz podjąć próbę namierzenia i zlustrowania uszkodzonego okrętu, a także nawiązania łączności z jego załogą, jeszcze przed przybyciem głównych sił ratunkowych.

Kiedy okręty zostały namierzone, można było przystąpić do właściwej akcji. Uczestnicy manewrów przećwiczyli całą gamę związanych z tym elementów. – Kiedy okręt osiądzie na dnie, z reguły czeka się na przybycie specjalistycznych pojazdów ewakuacyjnych. Zanim to jednak nastąpi, trzeba nawiązać kontakt z załogą i w miarę możliwości dostarczyć jej zaopatrzenie, które pozwoli marynarzom przetrwać – tłumaczy kmdr ppor. Witkowski. Takie zadanie może zrealizować właśnie załoga polskiej jednostki. Zaokrętowani na ORP „Lech” nurkowie schodzą pod wodę i w specjalnych zasobnikach przekazują na pokład okrętu podwodnego żywność, leki czy narzędzia niezbędne do usunięcia uszkodzeń. Mogą też podłączyć do kadłuba specjalne przewody służące do wentylacji poszczególnych przedziałów. Podczas „Dynamic Monarch” załoga „Lecha” miała wykonać wszystkie te zadania. Niestety na przeszkodzie stanęła pogoda, która tego dnia uniemożliwiła nurkowanie. Jednostka zdołała jednak zająć pozycję ponad okrętem HnoMs „Utstein” i połączyć się z jego załogą za pomocą telefonu podwodnego. Nurkowie co prawda zeszli pod wodę, ale na innym etapie ćwiczeń. Oswajali się z akwenem i panującymi tam warunkami, realizowali też różnego typu prace. Doszli do głębokości 35 metrów.

Więcej szczęścia Polacy mieli podczas innych zadań. Jedno z nich polegało na ratowaniu załogi, która samodzielnie opuściła zatopiony okręt. Na pokładzie każdej tego typu jednostki znajdują się specjalne skafandry ucieczkowe. W skrajnych przypadkach marynarze wkładają je i starają się samodzielnie wynurzyć. Taka metoda wiąże się jednak z dużym ryzykiem. Zbyt szybkie wyjście z dużych głębokości może wywołać chorobę dekompresyjną, a w konsekwencji doprowadzić nawet do śmierci. – Dlatego, kiedy już członkowie załogi znajdą się na powierzchni, trzeba im udzielić natychmiastowej pomocy – zaznacza kmdr ppor. Witkowski. – Podczas tego epizodu członkowie naszej załogi musieli przeprowadzić triaż, czyli szybką ocenę stanu zdrowia rozbitków. Wszystkich czekał pobyt w komorze dekompresyjnej – u nas albo na pokładzie niemieckiego okrętu FGS „Main” – opowiada dowódca ORP „Lech”.

Polscy marynarze mieli też okazję z bliska przyglądać się ewakuacji podwodniaków przy użyciu specjalistycznych pojazdów. W „Dynamic Monarch” wzięły udział dwa tego typu systemy. Na jednostce norweskiej straży przybrzeżnej NoCGV „Barentshav” zaokrętowany został NSRS. To rodzaj batyskafu, który potrafi zejść na głębokość 600 m i za pomocą specjalnego rękawa połączyć się z uszkodzonym okrętem podwodnym. Członkowie spoczywającej na dnie jednostki suchą stopą przechodzą do wnętrza NSRS, a ten wywozi ich na powierzchnię. Pojazd może pomieścić 15 pasażerów, a sam system jest własnością Wielkiej Brytanii, Francji i Norwegii. Szwedzki URF działa na podobnych zasadach, tyle że osiąga głębokość 460 m, na pokładzie zaś ma miejsce dla 35 rozbitków. Bazą dla niego jest okręt ratowniczy HswMS „Belos”. Podczas „Dynamic Monarch” obydwa pojazdy zeszły pod wodę i zadokowały się do kadłuba okrętu podwodnego. – Wysłaliśmy obserwatorów zarówno na „Barentshav”, jak i „Belosa”. Nasi marynarze zeszli nawet pod wodę – zaznacza kmdr ppor. Witkowski, a po chwili dodaje: – Znaczenie samych ćwiczeń trudno przecenić. Były dla nas fantastyczną okazją do wymiany doświadczeń. Pokazaliśmy nasze możliwości, zobaczyliśmy także, czym dysponują nasi sojusznicy. Dostaliśmy szansę, by poćwiczyć w środowisku innym niż to bałtyckie. Na Skagerraku prądy są na przykład znacznie mocniejsze niż u nas. To wszystko trzeba uwzględnić, puszczając pod wodę pojazd czy nurków.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: st. chor.sztab. mar. Piotr Leoniak, MARCOM/ NATO

dodaj komentarz

komentarze

~Luke
1727351640
Polska niema okretuw podwodnych, nie bedzie zadnego ratowania
89-B5-6E-3D

Cios w plecy
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Coraz więcej Abramsów w Wojsku Polskim
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
„Czarny obrońca” zabytków
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Ukraińska pięść na rosyjskie drony
Flanka pod strażą
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Medale w skokach na celność lądowania
Ocean dronów
Gry w wojnę w AWL-u
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Koniec okularów w służbie?
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Żołnierze z medalami w kurash
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
„Horyzont” przedłużony
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Z prądem i pod prąd
Ogień z Czarnych Panter w Orzyszu
Wojska dronowe z nowym dowódcą
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Dron z Bałtyku był uzbrojony
FPV po polsku
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Abordaż z polskim wsparciem
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Leopardy pokonały rzekę
Polska w koalicji antybalistycznej
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Gorący lipiec PKW Łotwa
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Samorządy filarem odporności państwa
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Drony i roboty na MSPO 2026
Pancerniacy i spadochroniarze
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Strażnicy lotniska
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Jak przetrwać kryzys?
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Gotowi na wszystko
Czołgi, drony i... Francuzi
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Bezzałogowy skrzydłowy dla F-35

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO