moja polska zbrojna
Strona którą odwiedzasz korzysta z plików cookies. Ustawienia dotyczące tych plików można zmienić w opcjach przeglądarki używanej do przeglądania Internetu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies przeczytaj Politykę cookies.
Jeśli ustawienia cookies nie zostaną zmienione, podczas przeglądania strony informacje automatycznie zapisywane będą w pamięci Twojego urządzenia.
Nie pokazuj mi więcej tego komunikatu: kliknij tutaj

2016 – rok dobrych wiadomości dla polskiej armii i polskiej zbrojeniówki

Z liczbami się nie dyskutuje. A te, w przypadku zawartych w mijających roku kontraktów na nowe uzbrojenie i sprzęt wojskowy, są bardzo klarowne. Cztery dywizjonowe moduły ogniowe armatohaubic Krab za prawie 4,6 miliarda złotych. Moździerze Rak za niemal miliard. Przeciwlotnicze pociski rakietowe Piorun również za niespełna miliard. Zestawy przeciwlotnicze Pilica za około 800 milionów złotych. Łącznie to zamówienia za ponad 7 miliardów złotych, które, co bardzo istotne, skierowane zostały do polskich firm. Dlatego uważam, że to był wyjątkowo dobry rok jeśli chodzi o realizację programu modernizacji technicznej rodzimej armii. Określenie „dobry” nie oznacza jednak, że w tej beczce miodu nie znalazła się łyżka dziegciu. 

Podsumowując zakupy sprzętu i uzbrojenia wojskowego dokonane w 2015 roku utyskiwałem, że armii nie udało się podpisać żadnego większego kontraktu zbrojeniowego. I dziś, nawet mimo faktu, że w dniu publikacji owego felietonu Inspektorat Uzbrojenia podpisał z konsorcjum tworzonym przez spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej wartą 2,4 miliarda złotych umowę na modernizację 128 czołgów Leopard 2A4, zdania bym nie zmienił.

Rok 2015 był z punktu widzenia modernizacji naszej armii fatalny. Zmarnowaliśmy dużo czasu na nieracjonalne i niecelowe programy zbrojeniowe, jak chociażby chybiony pomysł kupna jednego modelu śmigłowca dla wojsk lądowych, sił morskich oraz wojsk specjalnych. Niewiele zrobiono w sprawie budowy systemu obrony powietrznej kraju, nie tylko antyrakietowego o nazwie Wisła, ale również bardzo krótkiego i krótkiego zasięgu – Pilica i Narew.

Rok 2016 był w mojej ocenie wyjątkowo dobry jeśli chodzi o realizację programu modernizacji technicznej. Chyba najlepiej pokazują to liczby, a dokładniej wartość największych umów jakie zawarto. Cztery dywizjonowe moduły ogniowe armatohaubic Krab za ponad 4,5 miliarda złotych. Moździerze Rak za niemal miliard. Przeciwlotnicze pociski rakietowe Piorun również za prawie miliard. Zestawy przeciwlotnicze Pilica za około 800 milionów złotych. Łącznie to zamówienia za ponad 7 miliardów złotych, które, co bardzo istotne, skierowane zostały do polskich firm.

Symptomatyczne jest również, że Kraby, Raki, Pilice i Pioruny to broń, na którą żołnierze czekali od dawna i która w mojej ocenie mogła do nich trafić o wiele, wiele wcześniej. Armatohaubice Krab to przecież projekt mający na karku prawie dwadzieścia lat! Oczywiście w przypadku Raków, Piorunów i Pilic nie możemy mówić o tak gigantycznych opóźnieniach i zwłoce, ale naprawdę jestem głęboko przekonany, że ich zakup mógł być dokonany rok, dwa wcześniej. No ale podpisy na kontraktach już złożono i nie mam wątpliwości, że kupiona broń wpłynie znacząco na podniesienie możliwości bojowych polskiego wojska. Jako miłośnika artylerii szczególnie mnie cieszy przywracanie blasku wojskom boga wojny Aresa, ale nowy sprzęt dla przeciwlotników to też świetna wiadomość.

Ale, jak w każdej beczce miodu, niestety także i w temacie zakupowo-modernizacyjnym znalazła się spora łyżka dziegciu. Jestem w stanie zrozumieć powody, dla których MON bez pośpiechu i twardo prowadzi negocjacje w sprawie zakupu zestawów rakietowych Wisła, bo umowy o takiej wartości nie wolno inaczej realizować. Ale zupełnie nie rozumiem intencji resortu obrony w sprawie wykluczania polskich prywatnych firm zbrojeniowych z niektórych przetargów. Dla jasności nie mówię o firmach krzakach, ale o takich, które są na rządowej liście „przedsiębiorstw o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym”. Takie spółki, od lat produkują sprzęt i uzbrojenie dla polskiego wojska. Co więcej, dostają z budżetu państwa pieniądze, aby na czas wojny były gotowe do naprawy zniszczonych urządzeń czy broni. A jednak są one często wykluczane przez Inspektorat Uzbrojenia z niektórych postępowań. BMS, drony, systemy zobrazowania operacyjnego. Przykładów jest sporo.

Nie rozumiem motywacji przyświecającej twórcom tej regulacji. Zawsze sądziłem, że najważniejsze jest, aby polscy żołnierze dostawali najlepsze, polskie produkty obronne. „Polskie”, czyli bez znaczenia, czy robi je prywatna czy państwowa spółka. Ważne, że w naszym kraju, rękami naszych robotników i inżynierów. Istotne jest także to, że podatki i pensje zostają w Polsce. Czy żołnierze tracą na tym, że firmy ze sobą rywalizują w przetargach? Wręcz przeciwnie, tylko zyskują, gdyż biznesowa konkurencja owocuje opracowywaniem nowych, innowacyjnych rozwiązań.

Uważam, że wykluczanie prywatnych firm z przetargów, może nie dziś i nie jutro, ale za kilka lat, zdecydowanie przełoży się na obniżenie innowacyjności całej zbrojeniówki, a w efekcie - do polskiego wojska będą trafiały gorsze produkty niż te, które byłyby opracowywane przy zachowaniu zasad zdrowej konkurencji.

Krzysztof Wilewski , publicysta portalu polska-zbrojna.pl

dodaj komentarz

komentarze


Wirus wzmocni polskie wojska rozpoznania
Bitwa, która uratowała Europę
Sukces eksportowy Jakusza
Falaise i Studzianki – dwie pancerne bitwy Polaków
Jakie są procedury wydawania koncesji na broń
Trump przypomniał Polsce o jej znaczeniu w Europie
Pięcioboistki wojskowe zmotywowane do pracy
Przełom w finansowaniu armii
Zmechanizowani na „Brave Warrior”
Większe wsparcie MON dla poszkodowanych w nawałnicach
Orlęta Lwowskie – odtworzone życiorysy
Pożegnanie trzeciej zmiany PKW OIR w Kuwejcie
Rumunia kupuje Patrioty
MON chce zmienić kluczowe dla wojska ustawy
Czy w szkołach będzie wychowanie proobronne?
Francusko-niemiecki myśliwiec 5. generacji
Zgrupowanie „Chojnice” pomaga nad Brdą
ORP „Czernicki” bliżej domu
Polska zainteresowana kolejnymi Leopardami
ORP „Czajka” pomoże Łotyszom
Żołnierze NATO w Dolinie Rospudy
„Zapora” – bohater wyklęty i niezłomny
Krab, Piorun i nie tylko, czyli armia bardziej nowoczesna
Kobiety na misjach obserwacyjnych
Konkurs literacki „Polski Zbrojnej”: Pana misja nie była daremna
USA zapewniają o wsparciu dla Europy Środkowo-Wschodniej
Poczet żołnierzy AK
Przedsiębiorcy na rzecz obronności
Zadanie logistyków – zaopatrzyć kontyngent w Kuwejcie
Wojsko ruszyło na pomoc poszkodowanym
Muzeum Bitwy Warszawskiej – jest wstępna koncepcja
Wsparcie dla weteranów będzie większe
Sojusz pod presją
Święto Wojska Polskiego – relacja
Tabor dla wojska
JWK – najlepsze miejsce dla podoficera
Brązowy medal szpadzistek
Wakacje dla dzieci żołnierzy
Będą dodatkowe wejściówki na Air Show
Konkurs literacki „Polski Zbrojnej”: „Upłaz”, skromny bohater
Zmieszani z błotem
Dezinformacja – potężna broń w rękach Kremla
Kopnięcia, ciosy łokciem i ucieczka
Muzeum w lubelskim zamku
Szczeciński finał The Tall Ships Races
Dwa medale spadochroniarzy w Pucharze Świata
Operacja „Hydra”
Dwa medale triatlonistek
Wojsko pomoże wszystkim potrzebującym
Emigracyjna II Kadrówka
Jak „Dunaj” zalał Praską Wiosnę
Borsuk po czesku
Żołnierze 6 Brygady Powietrznodesantowej na ćwiczeniach
Tomasz Szatkowski: Chcemy współpracy w przygotowywaniu reformy dowodzenia armią
Zbierają doświadczenia w pustynnych warunkach
Sprzęt na potrzeby misji
Jak powstańcy zdobyli „Gęsiówkę”
Bój o czarną perłę w koronie
Islandzka mangusta

Ministerstwo Obrony Narodowej Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Żandarmeria Wojskowa Inspektorat Uzbrojenia Inspektorat Implementacji
Innowacyjnych Technologii Obronnych
Dowództwo Garnizonu Warszawa

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO