Medialna dywersja

Z Jolantą Darczewską o rosyjskiej wojnie dezinformacyjnej i kurniku bez koguta rozmawia Małgorzata Schwarzgruber.

Władimir Putin w grudniu 2016 roku zatwierdził nową doktrynę bezpieczeństwa informacyjnego Rosji. Dezinformacja ma w tym kraju długą tradycję, sięgającą jeszcze czasów carskich. Potem pałeczkę przejęli komuniści, udoskonalając stosowane metody…

Manipulacja i dezinformacja to podstawowe narzędzia rządzenia na Kremlu, używane od lat. Rosja odziedziczyła je po ZSRR. Ideologię komunistyczną z czasów zimnej wojny teraz zastąpiła jednak geopolityka i Moskwa promuje wizję świata wielobiegunowego – Rosja jest jądrem nowego świata, który ma powstrzymać globalnego hegemona, Amerykę. Operacje informacyjne mają służyć poprawie wizerunku Federacji Rosyjskiej w świecie, wykorzystuje się więc w nich obraz przywódcy państwa – silnego i zdecydowanego, takiego, który podniósł Rosjan z kolan i skutecznie broni ich interesów. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy w Rosji trwały prace nad nową doktryną bezpieczeństwa, pojawił się rozpowszechniony dziś termin „wojna informacyjna”. Rosyjscy teoretycy dowodzą, że to Zachód wypowiedział taką wojnę Moskwie, a ona tylko się broni. Tyle że nie chroni własnego terytorium i jego mieszkańców, lecz jakiegoś wyimaginowanego tworu, jak Noworosja czy swoich rodaków za granicą.

Kto prowadzi tę wojnę? Politycy, dziennikarze?

Do akcji dezinformacyjnych, które prowadzi się z wykorzystaniem nowoczesnych technologii i kanałów komunikacji, jest potrzebne szerokie zaplecze. Za takimi operacjami stoją zazwyczaj służby, które rozpoznają sytuację i określają odbiorców, a potem opracowują koncepcję działania. Wykonawcami są natomiast politycy, dyplomaci, biznesmeni, eksperci oraz dziennikarze mediów krajowych i zagranicznych. W Rosji powstało wiele kontrolowanych przez państwo, fasadowych organizacji, które inicjują różnego rodzaju wydarzenia propagandowe, jak konferencje międzynarodowe, koncerty, marsze pokoju. W 2013 roku na przykład utworzono międzynarodową agencję informacyjną Rossija Siegodnia po połączeniu radia Głos Rosji [teraz Sputnik] i agencji RIA Novosti.

Dezinformacja to szerokie pojęcie. Czym jest dzisiaj?

Różne są jej definicje. Najczęściej mówi się jednak, że jest to zmanipulowana informacja, która ma wpływać na opinię publiczną. To niebezpieczny oręż, bo jest łatwo dostępny, niewiele kosztuje i ma nieograniczony zasięg. Dezinformacja, niezależnie od definicji, ma jeden cel: podporządkowanie sobie elit i społeczeństw innych państw w sposób niezauważalny, z wykorzystaniem tajnych i jawnych kanałów, m.in. świata dyplomacji, mediów i służb specjalnych, przez oddziaływanie psychologiczne oraz dywersję ideologiczną i polityczną.

W jakiej formie Moskwa prowadzi takie działania?

Dezinformację można wykorzystywać w działaniach taktycznych – do wprowadzenia szumu informacyjnego, żeby stworzyć zasłonę dymną dla rzeczywistych działań. Takie kampanie najczęściej nie trwają długo. Elementem strategii jest natomiast długofalowa dezinformacja, a jej celem – narzucenie opinii publicznej określonej wizji świata. Takie działania są podporządkowane z kolei celom polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej, które pozostają niezmienne od lat: ograniczenie wpływów USA w Europie, osłabienie relacji transatlantyckich w NATO i Unii Europejskiej, podporządkowanie sobie krajów Wspólnoty Niepodległych Państw.

W jaki sposób inne kraje odpowiadają na ataki Moskwy?

Chociaż Rosja od lat prowadzi zaczepne działania dezinformacyjne, to twierdzi, że nie jest agresorem i tylko odpowiada na zachodnie ataki, mające wpływ na wewnętrzne sprawy kraju. Tamtejsi politycy uważają także, że mają prawo – podobnie jak inne państwa – do PR. Nikt im nie odbiera takiego prawa, ale świat zachodni zwraca uwagę, że w Rosji tego rodzaju działania są zmonopolizowane przez państwo i prowadzą do podważania polityki innych państw. Kraje zachodnie coraz aktywniej reagują na rosyjskie ataki – powstało wiele społecznych i zinstytucjonalizowanych ośrodków badań rosyjskiej dezinformacji, które skutecznie nagłaśniają to zagrożenie.

Głośno było o rosyjskich działaniach dezinformacyjnych na Ukrainie. A inne przykłady?

Jest ich wiele – równie głośne ataki cybernetyczne na Estonię czy działania psychologiczno-informacyjne towarzyszące wojnie w Gruzji. Interwencję w tym kraju w 2008 roku Rosjanie tłumaczyli m.in. tym, że w ciągu jednej nocy zginęło 2 tys. ich rodaków. Później, kiedy za tę „małą wojenkę” obarczali winą prezydenta Gruzji, nie wspomnieli ani o tym pretekście, ani o tym, że w miesiącach poprzedzających interwencję wydali mieszkańcom Abchazji, wchodzącej w skład Gruzji, kilka tysięcy rosyjskich paszportów.

Kreml próbował też wpłynąć na prezydencką kampanię wyborczą w USA.

Rosjanie przeprowadzili cyberataki na sztaby wyborcze i think tanki analizujące rosyjską politykę. Wybory w USA potoczyły się zgodnie z oczekiwaniami Rosjan – wygrał Donald Trump, o którym mówią, że jest ich prezydentem. Nie zrezygnowali jednak z ataków na amerykańską demokrację. Kiedy rosyjska telewizja pokazywała protesty w Portland, opatrzyła je komentarzem: „Oto zaczął się amerykański Majdan”. Słowo „majdan” przez rosyjską propagandę jest używane jako synonim chaosu. Konkluzja tego materiału była natomiast była taka: Ameryka, która organizuje kolorowe rewolucje w wielu krajach na całym świecie, nagle sama stanęła przed taką rewolucją, zorganizowaną przez Hillary Clinton, która nie chciała dopuścić do zaprzysiężenia Trumpa.

Czy teraz Europa znalazła się na celowniku Moskwy?

Po amerykańskich wyborach można się spodziewać pauzy w rosyjskiej akcji dezinformacyjnej skierowanej przeciwko USA. Jednocześnie główna tuba propagandy, państwowa telewizja, ogłosiła koniec hegemonii Stanów Zjednoczonych – była to wiadomość skierowana do państw zachodnioeuropejskich. Cytowano m.in. niemieckiego rusofila Aleksandra Rahra, twierdzącego, że Europa jest kurnikiem bez koguta. Panuje tu chaos i jest potrzebny lider, który musi się dogadać z Rosją, bo Europa nie może się czuć bezpieczna bez Moskwy.

Niemiecka prasa ostrzega przed rosyjską kampanią dezinformacyjną, mającą na celu zdyskredytowanie Angeli Merkel w roku wyborów parlamentarnych.

Od 2015 roku telewizja RT [Russia Today], komentująca wydarzenia po myśli polityków z Kremla, nadaje również w języku niemieckim. Głośnym echem na początku 2016 roku odbiła się akcja „Liza”, kiedy rosyjska telewizja wyemitowała program o zgwałceniu przez uchodźców rosyjskojęzycznej obywatelki Niemiec. Wykorzystując media społecznościowe, organizowano wówczas antyimigranckie protesty. Wskutek zdecydowanej reakcji niemieckich władz, potępiających takie działania, demonstracje się zakończyły. Moskwa nagle przerwała tę akcję, ale nadal wspiera w Niemczech prorosyjskie media, wykorzystuje czarny PR i kupuje przychylność tamtejszych elit.

To pewnie nie koniec ingerencji w kampanie wyborcze. Wkrótce Francuzi również będą wybierać prezydenta.

We Francji Putin ma ułatwione działanie, gdyż mieszka tam wielu rosyjskich emigrantów i panują antyamerykańskie nastroje. Moskwa stawia na Marine Le Pen, bo od dawna finansowo wspiera Front Narodowy. Szefowa tego ugrupowania prawdopodobnie zmierzy się z innym zwolennikiem zbliżenia z Rosją, kandydatem Partii Republikańskiej, François Fillonem. Efektem rosyjskiego oddziaływania na francuskich polityków było m.in. zacieśnianie współpracy wojskowej. Przypomnę sprzedaż Rosji okrętów desantowych Mistral, choć ta transakcja nie została ostatecznie zrealizowana z powodu nałożenia na Moskwę unijnych sankcji.

Co na temat walki informacyjnej mówi rosyjska doktryna wojenna?

W doktrynie wojennej z grudnia 2014 roku oraz w zatwierdzonej na początku grudnia 2016 roku przez prezydenta nowej doktrynie bezpieczeństwa informacyjnego [poprzednia pochodziła z 2000 roku] zapisano m.in., że celem Rosji jest przeciwdziałanie wpływom obcych państw na obszarze WNP. Armia ma natomiast bronić systemu informacyjnego przed agresywnymi działaniami przeciwnika. Jak głosi nowa doktryna, w zagranicznych mediach jest coraz więcej „materiałów zawierających tendencyjną ocenę polityki państwowej Federacji Rosyjskiej”. Według tego dokumentu, rośnie też oddziaływanie informacyjne na mieszkańców Rosji, przede wszystkim na młodzież, „w celu rozmywania tradycyjnych rosyjskich wartości duchowych i moralnych”. Media rosyjskie są natomiast dyskryminowane za granicą, a dziennikarze napotykają przeszkody w prowadzeniu swojej działalności. Moskwa musi też zmierzyć się z ingerencją Zachodu w sprawy wewnętrzne Rosji. Prezydent Putin m.in. zwrócił na to uwagę podczas pierwszej rozmowy telefonicznej z Donaldem Trumpem. Po wojnie w Gruzji w doktrynie wojennej dopisano prawo do zbrojnej obrony rodaków za granicą, przy czym „rodacy” są pojęciem raczej umownym. To nie tylko emigranci z Rosji, lecz także wszyscy, którzy mówią po rosyjsku i interesują się tym krajem. Moskwa twierdzi, że w ten sposób broni tradycyjnych wartości społeczeństwa przed „psychologiczną zagładą”, jaką mu gotuje Zachód. Rosyjska doktryna jest antynatowska i antyamerykańska, co ma także wymiar praktyczny – „przestępcza ingerencja USA i NATO” stanowi wyjaśnienie przyczyn wszelkich współczesnych konfliktów zbrojnych, a zarazem jest dobrym argumentem uzasadniającym rosyjską interwencję zbrojną na Ukrainie czy w Syrii.

Czy armia włącza się do wojny informacyjnej?

Robi to za pośrednictwem własnych koncernów multimedialnych. Krasnaja Zwiezda podejmuje działania mające na celu dezinformację, czyli wydaje własną gazetę, prowadzi portale, dociera do odbiorców przez Twittera i Facebooka. Sama armia prowadzi je także w realu – można tu przywołać chociażby słynne „zielone ludziki” na Krymie czy „konwoje humanitarne” dla Donbasu.

Dr Jolanta Darczewska jest kierownikiem Zespołu ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Europie w Ośrodku Studiów Wschodnich.

 

Małgorzata Schwarzgruber

autor zdjęć: Jarosław Wiśniewski





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO