moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Ryzykowne remedium

Wielkie kryzysy gospodarcze często prowadzą do wielkich wojen. Doskonałym sposobem wyciągania kraju z zapaści są interwencyjne inwestycje, na przykład w zbrojenia.

Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill  celuje z amerykańskiego pistoletu maszynowego Thompson. Fot. IMW

Druga wojna światowa była nieunikniona, bo ta z początku stulecia pozostawiła zbyt wiele nierozstrzygniętych sporów. Wielki kryzys, który rozpoczął się w 1929 roku, przyspieszył ją jednak co najmniej o kilka lat. Wiele państw uznało bowiem zbrojenia za remedium na kłopoty gospodarcze.

Niemcy, główny przegrany I wojny światowej, wyszły z niej pobite, lecz nie rozbite. Zostały jednak nałożone na nie srogie sankcje, które społeczeństwo uważało za krzywdzące. Te nastroje oraz załamanie gospodarki wywołane wielkim kryzysem znakomicie wykorzystali wówczas naziści. Kupili sobie poparcie obietnicami, że jeśli dostaną władzę, szybko uleczą kraj, który pod demokratycznymi rządami znalazł się na skraju gospodarczej przepaści i wojny domowej.

Rzeczywiście, po 1933 roku w Niemczech dokonał się cud gospodarczy. Bezrobocie z 30% w krótkim czasie spadło do 1,3%. Stało się tak dzięki szybkiej rozbudowie przemysłu ciężkiego, samochodowego i chemicznego. Błyskawiczna industrializacja dała bazę do szeroko zakrojonych zbrojeń, na które państwa dawnej ententy patrzyły przez palce, licząc na to, że remilitaryzowane Niemcy staną się dla nich silnym sojusznikiem, osłaniającym Zachód przed spodziewanym uderzeniem Związku Radzieckiego.

Sprawom wojskowym podporządkowano w Niemczech nawet roboty publiczne, czyli podstawowe narzędzie państwa do walki z bezrobociem. Zbudowano sieć autostrad, które w przyszłości miały ułatwiać przemieszczanie się armii, powstały też liczne poligony i lotniska. Społeczeństwo, bogacące się i odzyskujące poczucie narodowej dumy, nie zwracało uwagi na to, że taka pośpieszna rozbudowa przemysłu zbrojeniowego wymaga ciągłego zwiększania długu publicznego, a rozpędzona ponad miarę spirala wydatków prowadzi do tego, że jedynym sposobem uniknięcia gospodarczego krachu będzie pokrycie deficytu środkami uzyskanymi drogą podboju.

SYNDROM PARIASA

Podobną strategię wybrały Włochy, które mimo mocarstwowych dążeń, w latach dwudziestych ubiegłego stulecia nie wydawały dużo na zbrojenia. Wielki kryzys jednak to zmienił. Choć w I wojnie światowej państwo to było sojusznikiem Francji i Anglii, czuło, że jest traktowane przez innych zwycięzców jak parias. Włosi, ciągle hamowani w swoich ambicjach, uznali, że krach światowej gospodarki stwarza świetną okazję do samodzielnego wykrojenia sobie kawałka mocarstwowego tortu, zwłaszcza że niedawni alianci są zajęci własnymi problemami.

Rzym potrzebował do tego silnego wojska. W latach trzydziestych na zbrojenia szła więc jedna trzecia budżetu państwa, czyli w liczbach bezwzględnych było to więcej niż wydawały Francja, Wielka Brytania i USA. Dokonano wielkiej rozbudowy marynarki, aby zdobyć dominację na Morzu Śródziemnym. Wzmocniono też lotnictwo, szlifując je na wojnach w Abisynii oraz Hiszpanii. Do sił lądowych zaś wprowadzano nowe typy czołgów oraz dział.

Prezydent RP Ignacy Mościcki (na zdjęciu w środku) z wizytą w radomskiej fabryce broni na terenie Centralnego Okręgu Przemysłowego. Fot. NAC 

Gospodarka rolniczych Włoch była jednak za słaba, aby udźwignąć wydatki związane z podtrzymywaniem potencjału militarnego – nie inwestowano w nowoczesne konstrukcje oraz modernizację sprzętu, który szybko się starzał. Rozbudowana marynarka wojenna nie miała żadnego lotniskowca, w siłach powietrznych latały głównie dwupłatowce, liczne okręty podwodne nie miały nowoczesnego wyposażenia, a czołgi były pozbawione łączności radiowej.

PACYFISTYCZNE NASTROJE

Francja oraz Wielka Brytania, zbyt pewne siebie po upokorzeniu Niemiec w I wojnie światowej, a zarazem straumatyzowane koszmarem wojny, przejawiały raczej tendencje pacyfistyczne. Pierwsza faza wielkiego kryzysu zaledwie musnęła Francję dzięki mocnej walucie, dużym zapasom złota oraz relatywnie niewielkiej zależności od międzynarodowych rynków. Zmieniło się to po 1933 roku. Dewaluacja franka pociągnęła za sobą raptowny spadek produkcji przemysłowej, co gorsza przebiegający równolegle z gwałtownym rozwojem przemysłowym Niemiec.

Mocarstwo o wielkiej sile militarnej szybko zaczęło tracić potencjał wojskowy, bo brakowało środków na nowe typy uzbrojenia i modernizację starszych, zabrakło też woli na takie działania. Francuzi wciąż pragnęli przede wszystkim pokoju. Wojskowych decydentów, w większości weteranów wielkiej wojny, cechowało nastawienie defensywne i zachowawcze. Zaniedbywali rozwój techniki wojskowej w czasach, gdy niemal co chwila dokonywał się w niej jakiś epokowy przełom. Francuzi zajęli się dozbrajaniem dopiero w roku 1938, gdy oczywiste stało się zagrożenie ze strony hitlerowskich Niemiec. Na wydatki wojskowe przeznaczono wówczas 30% budżetu, jednak trochę za późno. Ponadto braki w rozwoju myśli strategicznej sprawiały, że te pieniądze marnowano. Wzmocniono na przykład marynarkę wojenną zamiast sił lądowych, które były niezbędne, by przeciwstawić się niemieckiemu uderzeniu, a duży potencjał licznych i nowoczesnych wojsk pancernych roztrwoniono, traktując czołgi tylko jako wsparcie dla piechoty.

Podobnie działo się w Wielkiej Brytanii. Pierwszowojenna trauma skłoniła wyspiarzy do skupienia się na problemach wewnętrznych. Kryzys gospodarczy doprowadził do dramatycznego spadku produkcji przemysłowej, której zresztą nie ukierunkowywano na cele militarne. Chociaż około 1934 roku sytuacja zaczęła się już poprawiać, trzeba było tąpnięcia w 1936 roku, kiedy Hitler zanegował traktat wersalski, remilitaryzując Nadrenię, a Włosi podbili Abisynię, aby wreszcie na poważnie zajęto się zbrojeniami, porzucając model niewielkiej armii lądowej, przeznaczonej głównie do walki z prymitywnym przeciwnikiem w koloniach. Tempo militaryzacji osłabił jednak brak rozwiniętego przemysłu i wykwalifikowanej siły roboczej.

DWA BIEGUNY

Główny sprawca wielkiego kryzysu, Stany Zjednoczone, nie przyłączył się do powszechnej militaryzacji. Ameryka skupiła się na rozwiązaniu wewnętrznych problemów gospodarczych oraz zapewnieniu sobie samowystarczalności. Skutecznie wykorzystano interwencjonizm państwowy w ramach programu „Nowy ład”, ale w naprawianiu gospodarki nie uwzględniono przemysłu zbrojeniowego. Zmienił to dopiero wybuch II wojny światowej. Dzięki niezależności od dostaw z zewnątrz USA gwałtownie rozbudowały zbrojeniówkę, w rekordowym tempie z militarnego karła stając się gigantem.
Jedynym krajem, którego nie dotknął ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, był Związek Radziecki, izolowany przed wojną niemal tak samo jak obecnie Korea Północna. Oderwanie od światowej ekonomii i oparcie się na państwowym sterowaniu rynkiem uchroniło ZSRR przed zapaścią. Kłopoty „zgniłego Zachodu” utwierdzały tylko radzieckie kierownictwo co do słuszności obranej drogi. Centralnie planowaną gospodarkę z zasady ustawiano pod potrzeby wojska, rozbudowując, a nawet wręcz budując od podstaw przede wszystkim przemysł ciężki i wydobywczy. Inwestowano w takie zakłady przemysłowe, które po wybuchu konfliktu zbrojnego łatwo dawało się przestawić na produkcję wojskową.

ŁAPANIE RÓWNOWAGI

W Polskę wielki kryzys uderzył bardzo mocno, bo była wówczas krajem głównie rolniczym, którego słaby przemysł uzależniono od obcego kapitału, a zagrożeni inwestorzy masowo zaczęli się wycofywać. Bezskutecznie próbowano temu zaradzić, gwarantując wymienialność waluty na złoto i drastycznie tnąc wydatki państwowe. Starano się za wszelką cenę zapewnić równowagę budżetową. Taka polityka cieszyła się poparciem kół wojskowych, przekonanych, że utrzymywanie wartości złotego zapewni finanse na modernizację armii.

Zakłady Amunicyjne „Pocisk” w Warszawie. Lata trzydzieste XX wieku. Fot. NAC 

Wydatki na wojsko były wtedy ogromne, w kraju o słabej gospodarce stanowiły około 35% budżetu, ale pieniądze przeznaczano głównie na samo utrzymanie dużej armii, nie jej rozbudowę czy ulepszanie. Przeciwnikiem takiego postępowania był zwolennik interwencjonizmu Eugeniusz Kwiatkowski, od 1935 roku minister skarbu. Rozumiał, że bardzo liczne wojsko gwałtownie traci swoją wartość, jeśli brakuje mu bazy w postaci silnego przemysłu oraz stabilnej gospodarki. Przeforsowanym przez niego remedium była budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego, czyli zgromadzenie w bezpiecznym rejonie kraju wielu zakładów przemysłowych, w tym związanych ze zbrojeniami. Zmniejszając bezrobocie i rozwijając infrastrukturę, jednocześnie zapewniono by polskiemu wojsku samowystarczalność w kwestii dostaw stale modernizowanego uzbrojenia. Paradoksalnie, Kwiatkowski realizował swoje projekty służące wzmocnieniu wojska w konflikcie z lobby wojskowym, co zaowocowało dwoma rozbieżnymi planami: tym dotyczącym modernizacji armii i tym odnoszącym się do rozwoju gospodarki, opracowanym jednak z myślą o potrzebach zbrojeniowych.

Wielki kryzys zakończyła II wojna światowa, jedne gospodarki ożywiając na niespotykaną skalę, inne szybko niszcząc. Przebieg konfliktu, a przede wszystkim błyskawiczny wzrost potęgi militarnej USA, utrzymującej się do dziś, pokazał, że najrozsądniej postąpiły te kraje, które zamiast bezpośrednio budować czy podtrzymywać wojskową siłę, postawiły na stworzenie solidnej bazy, pozwalającej w razie potrzeby szybko tę siłę wykreować, wzmacniać i odnawiać. Szkoda, że decydującej się na podobną drogę Polsce zabrakło czasu...

Maciej Nowak-Kreyer

autor zdjęć: IMW, NAC

dodaj komentarz

komentarze


Wojskowi w akcji po tragedii w DPS-ie
Polska i Szwecja dla bezpiecznego na Bałtyku
Zacięta walka o medale pod siatką
Krok przed wrogiem
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Bezpieczeństwo to priorytet
Siła współpracy
Oko na Bałtyk
Gala MMA coraz bliżej
Lekowa tarcza państwa
Koniec olimpijskich zmagań
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Nowa ścieżka finansowania
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Nowe Abramsy do szkolenia
Drony w akcji: operatorzy z 17 BZ pokazali swoje możliwości
Strzelnice wojskowe: reaktywacja
New Line of Financing
Szlify pod lodem
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Nie stracić głowy w razie zagrożenia
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Together on the Front Line and Beyond
Polska w NATO: od aspiranta do filaru wschodniej flanki
Łask z amerykańską akredytacją
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
PFM bez tajemnic
Zagrzmiały K9 Thunder
Nowe brygady i inwestycje WP
Dron odkryty w kopalni. Na miejscu działają służby
Miliard złotych na bezpieczeństwo Małopolski
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Nie ma nudy
Tankowanie w przestworzach
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
System San z koreańskimi elementami
Saperzy z dronami
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
Nowe zdolności podniebnego strażnika
Premier: będziemy realizować SAFE mimo weta
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
ORP „Wodnik” zimową porą
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Przecieranie szlaków
Nasz jedyny
Pentagon nad Wisłą? MON ma inny pomysł.
Wyższa rekompensata dla rannych weteranów
Rośki i Borsuki kuszą SAFE-m
Polska i Szwecja razem dla bezpieczeństwa
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Polscy żołnierze dobrze zorientowani
„Delty” w komplecie
Opowieść o partnerstwie wojskowym Polski i USA
Cyberatak na szpital. Do akcji ruszyli terytorialsi
Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni przeszedł certyfikację
Prezydenckie weto dla SAFE
Piekło „Pługa”
SAFE kością niezgody
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Nie pozwala spocząć na laurach
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO