moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wyzwoliciele bez wyzwolenia

Walki o Warszawę trwały zaledwie kilka godzin. Niemcy nie stawiali przesadnie dużego oporu – już wcześniej wycofali z miasta większość sił. Co więcej, żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego nie bardzo mieli co i kogo wyzwalać. Na bezkresnym polu gruzów ukrywało się zaledwie około tysiąca mieszkańców. A jednak bój o stolicę stał się jednym z mitów założycielskich ludowej Polski.


Defilada 1 Armii Wojska Polskiego na ulicy Marszałkowskiej w zdobytej Warszawie 19 stycznia 1945 r.

„Był 17 stycznia, niesamowite słońce, ale mróz piekielny […]. W pewnym momencie zauważyłam człowieka w długim, czarnym płaszczu, idącego z getta – schodził powoli po gruzach. Jestem taka szczęśliwa, że kogoś widzę! Idę do niego, on rozpościera ręce i płacze. Myślę: czego on płacze? A on bierze mnie w objęcia i: Boże, to już jest wojsko?! Ja mówię: Tak, my jesteśmy wojskiem, ale proszę mi powiedzieć, gdzie jest plac Wilsona? – Dziecko kochane, ale czy wy już naprawdę jesteście? Dla niego to było takie istotne, a ja myślałam tylko o tym, jak się dostać na plac Wilsona”. Tak moment wkroczenia do Warszawy wspominała Anna Szelewicz, żołnierz 1 Armii Wojska Polskiego. Dla nielicznych mieszkańców, którzy pozostali w ruinach lewobrzeżnej części miasta, kończył się właśnie koszmar okupacji. Ciąg ponurych dni naznaczonych nieustannym strachem o własne życie, zimnem i głodem. Wypędzenie Niemców przyniosło poczucie ogromnej ulgi i nadzieję na względną normalizację. Bo przecież gorzej już być nie mogło.

 

Kilka godzin w boju

W okolice Warszawy Sowieci dotarli już na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku. Wbrew oczekiwaniom nie zdecydowali się jednak wziąć miasta z marszu. Stalin tłumaczył to wyczerpaniem swoich oddziałów w ciężkich bojach z Niemcami. W rzeczywistości jednak nie chciał wspierać powstania wywołanego przez „reakcyjną” Armię Krajową. Dopiero 10 września 1 Armia Wojska Polskiego pod wodzą gen. dyw. Zygmunta Berlinga, wsparta przez sowieckie oddziały, ruszyła na Pragę. Po czterech dniach zajęła nieogarniętą przez powstanie dzielnicę, NKWD zaś naprędce zaczęło instalować tam aparat terroru. Niebawem też Sowieci rzucili berlingowców na odsiecz powstańcom. Jeśli się jednak weźmie pod uwagę układ sił i warunki terenowe, desant przez Wisłę musiał zakończyć się klęską. Chodziło po prostu o pozorowanie działania. Potem front zamilkł, powstanie zdążyło się dopalić, Niemcy zaś przystąpili do systematycznego burzenia ujarzmionej Warszawy. Armia Czerwona wraz z sojusznikami ponowie ruszyła do boju dopiero w początkach 1945 roku.

– 12 stycznia rozpoczęła się wielka operacja wiślańsko-odrzańska, której elementem miało być zajęcie Warszawy. Zadanie to przypadło 1 Armii WP, którą w tym czasie dowodził już gen. dyw. Zygmunt Popławski – wyjaśnia Grzegorz Rutkowski z Muzeum Historii Polski. Najpierw jednak dwie sowieckie armie oskrzydliły miasto od północy i południa. – Niemcy obawiali się, że Sowieci zamkną ich w kotle i odetną drogę odwrotu. W tej sytuacji dowódca 9 Armii wydał rozkaz wycofania głównych sił na zachód – tłumaczy historyk. – Nominalnie Warszawa miała status twierdzy, co oznaczało, że niemiecka załoga powinna trwać tam nawet w okrążeniu. W praktyce jednak na tym etapie wojny założenia berlińskich sztabowców były często weryfikowane przez sytuację na froncie. Tutaj dysproporcja sił okazała się zbyt wielka, by w ogóle marzyć o skutecznym oporze – dodaje.

Tymczasem 16 stycznia po południu do natarcia przystąpili Polacy. W nocy główne siły 1 Armii WP przeprawiły się przez Wisłę i skoro świt zaatakowały miasto. Do krótkotrwałych walk doszło m.in. w okolicach Cytadeli i w Alejach Jerozolimskich. W sumie po stronie polskiej liczba zabitych i rannych nie przekroczyła 300 żołnierzy. Jeszcze zanim zapadł zmrok, Warszawa była wolna.

Wolny trup

Miasto przedstawiało dramatyczny widok. Na lewym brzegu Wisły Niemcy zniszczyli bądź ciężko uszkodzili 84% budynków. Na ulicach oraz placach leżały zwały gruzu i zamarznięte ciała. Jak wspominali wkraczający do stolicy żołnierze Berlinga, część zabitych miała na przedramionach biało-czerwone opaski – znak, że należeli do AK i walczyli w powstaniu. W ruinach dawnej metropolii ukrywało się około tysiąca osób, do których potem przylgnęła nazwa „warszawskich robinsonów”. „Miasto jest martwe” – pisał w raporcie do Stalina marszałek Gieorgij Żukow, dowódca 1 Frontu Białoruskiego. Podobnych słów użył lektor Polskiej Kroniki Filmowej, której ekipa niebawem zjechała do miasta. „Warszawy nie ma. Warszawa została zamordowana” – mówił grobowym głosem. Tymczasem przed kamerą przesuwały się równe szeregi żołnierzy, ciężarówki, armaty, bo filmowcy pojawili się w zrujnowanej stolicy nieprzypadkowo.

Oto bowiem dwa dni po zajęciu miasta w pospiesznie uprzątniętych z gruzu Alejach Jerozolimskich została zorganizowana defilada pododdziałów 1 Armii WP. Żołnierze przemaszerowali pod trybuną honorową, która stanęła w pobliżu cudownie ocalonego hotelu Polonia. Miejsca na niej zajęli namaszczeni przez Moskwę komunistyczni dygnitarze, m.in. Bolesław Bierut i Władysław Gomułka, którym towarzyszyli polscy i sowieccy dowódcy ze wspomnianym Żukowem na czele. – Niemcy w tym czasie znajdowali się w okolicach Błoni, dlatego defilada była na wszelki wypadek osłaniana przez myśliwce – zaznacza Rutkowski. Nie było całkiem bezpiecznie, ale komuniści bardzo potrzebowali fety. – Walki o Warszawę stały się jednym z mitów założycielskich ludowej Polski. Nowe władze chciały utrwalić w głowach ludzi obraz, że wyzwolenie przyszło ze wschodu – podkreśla historyk. „Naród wita wolność i armię, która w zwycięskim pochodzie kroczy na zachód, by wbić polskie słupy graniczne na Odrze i Nysie” – czytał spiker Polskiej Kroniki Filmowej. Znany artysta kabaretowy Jeremi Przybora, który jest świadkiem tych scen, zanotuje: „Upiorne »wyzwolenie« trupa miasta i upiorna defilada na cmentarzysku […]. Parada wyzwolicieli, którzy już nikogo nie wyzwolili”.

Nie ma śmierci...

Tymczasem Warszawa powoli wracała do życia. Jeszcze pod koniec stycznia zaczęli wracać pierwsi wysiedleni przez Niemców mieszkańcy. Decydowali się na to pomimo srogiej zimy. Życie wciskało się do miasta każdą szczeliną. Wybitna pisarka Maria Dąbrowska pojawiła się w stolicy w pierwszych dniach lutego. W opowiadaniu „Pielgrzymka do Warszawy” napisze: „Mijam jakiś dom częściowo tylko nadpalony. Przed nim zatknięta w kupę gruzu i śniegu, na kiju osadzona kartka papieru z napisem: »Tu wydaje się gorącą zupę, kawę, zakąski«. Wewnątrz głośno, kręcą się ludzie. Uśmiecham się. Nie, nie ma śmierci dla warszawiaków”.

Opowieść Anny Szelewicz pochodzi z książki „Powroty. Warszawa 1945–1946”, wybór i opracowanie Magda Szymańska, Warszawa 2020; cytat z Marii Dąbrowskiej ze zbioru opowiadań tejże autorki pt. „Pielgrzymka do Warszawy”, Warszawa 1969; cytat Jeremiego Przybory zaś z książki tegoż: „Przymknięte oko Opaczności. Memuarów części wszystkie”, Kraków 2016.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Unex znaczy wszechstronny
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Radar P-18 PL i Gladius 2 z nagrodami MSPO
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
Patriotyzm gospodarczy na MSPO
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Orlik z nowymi możliwościami
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Ważka, czyli bezzałogowce w wirtualnym świecie
FlyMate – połączenie rozpoznania z uderzeniem
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Centrum zarządzania kryzysowego na kołach na MSPO
W Birczy o historii i bezpieczeństwie
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Battalions of the Future
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Satelity ochronią Bałtyk?
Anatomia pocisku
Morski game changer
Hity MSPO 2026: polski CBWP, Gladius 2 i systemy antydronowe
„Model 44”. Mniej wozów, więcej dronów
Pomerania Has Potential
„Horyzont” przedłużony
PZL Mielec w planach MON-u
Z prądem i pod prąd
Od mikrodronów po daleki zasięg
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Gorący lipiec PKW Łotwa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Silniki Daimlera do Jelcza będą montowane w Polsce
Siła lądówki
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Pomorze ma potencjał
Autonomia w kosmosie
Polska bliżej Turcji
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Flanka pod strażą
Koń roboczy Gladiusa
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Ciężki BWP będzie nosił nazwę Niedźwiedź
Walka w dwóch światach
Karaluch pokazał się na MSPO
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Polsko-fiński dron saperski
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Jak oślepić drona
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
„Zielona lista” już za miesiąc
Naprawianie Jelcza
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Abordaż z polskim wsparciem
Kanada – wiodący kraj MSPO
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Wspólne zakupy z SAFE
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Pioruny do 2030 roku
Prezydencka wizyta na MSPO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO