moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Armia Krajowa na pomoc płonącej Warszawie

14 sierpnia 1944 roku gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydał rozpaczliwy rozkaz do wszystkich oddziałów Armii Krajowej w kraju. Apelował do żołnierzy, by przybyli na pomoc walczącej stolicy. Dla lokalnych oddziałów oznaczało to zmianę dotychczasowych planów taktycznych. Czy żołnierze idący z różnych stron Polski mogli uratować płonącą Warszawę?

Gdy wybuchło powstanie warszawskie, panowało przeświadczenie, że nie potrwa ono dłużej niż kilka dni. Na tyle czasu żołnierze mieli amunicji. Taktyka działania Armii Krajowej opierała się na zaskoczeniu. Nie udało się uzyskać tego efektu, Niemcy bowiem byli dobrze poinformowani przez swoich donosicieli. Powstańcy, którzy przenosili broń pod płaszczami w letni, ciepły dzień, musieli zwracać uwagę Niemców i ich konfidentów. Wydaje się nawet, że bardziej od Niemców zaskoczone mobilizacją i wyznaczoną godziną „W” były oddziały powstańcze, które miały bardzo mało czasu na pobranie broni oraz zbiórkę w wyznaczonych miejscach. Mimo ogromnego poświęcenia i waleczności w pierwszych dniach walk żołnierze nie zdołali zdobyć żadnego większego, ważniejszego obiektu. Natomiast bardzo szybko zdobyli doświadczenie, dzięki któremu potrafili prowadzić skuteczną obronę. Pozbawieni jednak ciężkiego sprzętu nie byli w stanie przejąć inicjatywy i przejść do ofensywy. W efekcie już po tygodniu powstańcy rozpoczęli walkę o przetrwanie w oczekiwaniu na pomoc z zewnątrz.

14 sierpnia z Komendy Głównej wyszedł rozkaz do okręgów AK w całej Polsce: „Walka o Warszawę przeciąga się. Prowadzona jest przeciw wielkiej przewadze nieprzyjaciela. Położenie wymaga niezwłocznego marszu na pomoc stolicy. Nakazuję skierować natychmiast najbardziej pośpiesznymi marszami wszystkie […] dobrze uzbrojone jednostki z zadaniem bicia sił nieprzyjaciela znajdujących się na peryferiach i przedmieściach Warszawy i wkraczania do walk wewnątrz miasta”.

Próbę wykonania tego trudnego zadania podjęły oddziały Armii Krajowej zarówno z terenów zajętych przez Sowietów, jak i w dalszym ciągu pod okupacją niemiecką. W Podokręgu Rzeszów Okręgu Krakowskiego AK już 15 sierpnia wieczorem odbyła się pierwsza narada w sprawie pomocy dla stolicy, podczas której jego dowódca płk Kazimierz Putek wydał odpowiednie rozkazy. Jednak o błyskawicznej pomocy nie mogło być mowy w sytuacji, gdy wiele oddziałów ujawniło się w czasie operacji „Burza”. W rezultacie w Podokręgu AK Rzeszów, który liczył kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, na pomoc Warszawie ruszyło kilka oddziałów – około 150 osób. Dla przykładu, z Obwodu AK Tarnobrzeg wyruszył oddział 50 żołnierzy por. Kazimierza Bogacza „Bławata”, jednak został rozbrojony przez Sowietów. Podobnie było z żołnierzami z terenów Mielca i Przemyśla. Rozbrojone zostały również oddziały z Okręgu AK Lwów i Lubelszczyzny. Pod koniec sierpnia kpt. Łukasz Ciepliński raportował do płk. Putka, że wyprawy nie miały prawa się udać. Obwiniał za to przede wszystkim nastawienie Sowietów. Krytykował także oficerów AK, o czym świadczy fakt zastosowania wobec niektórych z nich środków dyscyplinarnych.

W zachodniej części Okręgu AK Kraków prawdopodobnie jedyną próbę marszu na Warszawę podjął Samodzielny Batalion Partyzancki „Skała”, będący w dyspozycji krakowskiego Kedywu. Żołnierze wyruszyli na pomoc stolicy dopiero 3 września. Oddział liczący około 450 osób ruszył z terenu Inspektoratu AK Miechów pod dowództwem mjr. Jana Pańczakiewicza „Skały”. Żołnierze oddziału byli słabo uzbrojeni, mając kilkadziesiąt karabinów oraz niewiele broni maszynowej, w tym około 70 pistoletów maszynowych. Po kilku dniach forsownego marszu, który musiał być utrzymany w tajemnicy, żołnierze przebyli prawie 100 km, trafiając w okolice Złotego Potoku, gdzie Niemcy zaplanowali akcję przeciwpartyzancką. Po ciężkich walkach Batalion „Skała” zmuszony był wycofać się w rejon Olkusza.

Najbardziej zaawansowane działania podjęto w Okręgu AK Kielce. Podobnie jak w Rzeszowie, już 15 sierpnia dowódca Okręgu płk Jan Zientarski „Mieczysław” wydał rozkaz o zgrupowaniu oddziałów partyzanckich, zawieszając przygotowania do operacji „Burza”. Sformowano Kielecki Korpus AK, liczący prawie 6 tys. żołnierzy. Ostatecznie jednak do marszu na Warszawę nie doszło, albowiem dowództwo okręgu uznało, iż akcja jest obarczona zbyt dużym ryzkiem. Jako usprawiedliwienie kieleckie struktury AK podały Komendzie Głównej AK nieprawdziwe informacje o liczbie niemieckich dywizji stojących między miejscem koncentracji a Warszawą.

W Okręgu AK Śląsk rozkaz gen. „Bora” został przyjęty z rezerwą, i z marszu na stolicę zrezygnowano. Swoją decyzję dowódca okręgu mjr Zygmunt Janke „Walter” argumentował tym, iż jego zdaniem nie było szans, aby słabo uzbrojeni żołnierze dotarli do Warszawy. Natomiast dozbrajanie oddziału było możliwe tylko na znanym dla żołnierzy terenie.

Rozkaz generała „Bora” nie przyniósł spodziewanych efektów. W dodatku dowiedzieli się o nim Niemcy, którzy uszczelnili kordon wokół Warszawy. Żołnierze AK byli źle uzbrojeni, a ich głównym atutem była umiejętność walki w terenie, który bardzo dobrze znali. Ponadto oddziały Armii Krajowej mogły przynieść więcej pożytku dla walczącej stolicy, skupiając się na masowym niszczeniu niemieckich transportów drogowych oraz atakując linie kolejowe prowadzące do Warszawy. Niestety, takich akcji w tym czasie i na taką skalę nie podejmowano.

Największą nadzieją dla powstańców warszawskich były oddziały AK zgrupowane w Puszczy Kampinoskiej. Jeszcze przed wybuchem powstania na tym terenie znajdowało się duże zgrupowanie wzmocnione przez Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie AK. Marsz do Warszawy podjęło zgrupowanie około 700 żołnierzy świetnie uzbrojonych w broń maszynową i przeciwpancerną, z czego około 450 dotarło na Żoliborz 16 sierpnia. Następny marsz do Warszawy zorganizowano 19 sierpnia – z Kampinosu wyruszyła ponownie świetnie uzbrojona grupa 450 żołnierzy. Co ciekawe, na drodze Polaków pojawiły się oddziały węgierskie, które bez problemów przepuściły ich. W dniach 20–22 sierpnia żołnierze z Kampinosu wraz z powstańcami mieli za zadanie zdobyć rejon Dworca Gdańskiego. W pierwszym szturmie w nocy z 20 na 21 sierpnia grupa 750 żołnierzy z Kampinosu w dwóch rzutach nacierała na niemieckie umocnienia, ponosząc znaczne straty. Po nieudanym pierwszym natarciu dowódcy postanowili szturmować Dworzec Gdański w następną noc. Był to jeden z najsilniej bronionych przez Niemców punktów w Warszawie. Żołnierze AK zostali zmasakrowani, straty w niektórych oddziałach wynosiły prawie połowę stanu osobowego. Część żołnierzy powróciła z Żoliborza do Puszczy Kampinoskiej.

Powstanie warszawskie w założeniach dowódców Armii Krajowej miało charakter lokalny, a żołnierze podziemia w innych rejonach Polski realizowali plan „Burza”. Mimo ogromnej odwagi i waleczności powstańców założenia taktyczne nie zostały zrealizowane, skutkiem czego gen. „Bór” zwrócił się o pomoc do pozostałych okręgów Armii Krajowej. W ówczesnych okolicznościach oddziały z Lubelszczyzny czy Rzeszowszczyzny nie mogły realnie wpłynąć na przebieg powstania, którego losy zależały od zbyt wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych.

Mateusz Gawlik

autor zdjęć: IPN

dodaj komentarz

komentarze


Mocne wsparcie dla Homara-K
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
„Zdrzałka” na pustyni
Odporni na kryzys
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Ukraina kontra odrzutowe drony
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Wsparcie z powietrza
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Flanka pod strażą
MON zmienia system gotowości obronnej
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Lotnicze „drzwi” transportowe
Wsparcie z morza
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Artylerzyści z Wielbarku
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Abordaż z polskim wsparciem
Nocny ogień na Łotwie
Wojna o dane
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Wojna na satelitarnym łączu
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Drugie rozdanie SAFE
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Constans historii
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Musimy powstrzymać agresora
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Serce Rosomaka
Drużyna Invictusa na starcie
Wirtualna wojna na AWL-u
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
„Horyzont” przedłużony
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Syreny wyją. Co robić?
Rowerowe upamiętnienie poległych
Gorący lipiec PKW Łotwa
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Virtuti Militari czasu pokoju
Cywilne drony na służbie
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Bombowiec na dnie Bałtyku
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Dwie dekady na polskim niebie
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Uniewinniony za strzał na granicy
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Rusza mały przegląd strategiczny
Uratowali życie koledze z NATO
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Mural na 65-lecie komandosów
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Morscy lotnicy w akcji
Ratunek pod ogniem
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Kormoran in the West
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Ares kontra drony
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Stulecie lotu Warszawa – Tokio

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO