moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Strzelcy wyborowi w Wędrzynie

Dystans – półtora kilometra. Rozmiary tarczy – metr na metr. Pięć pocisków i dziesięć minut, by je wystrzelić. A z tej perspektywy cel jest nie większy niż znaczek pocztowy... Tak wyglądała jedna z konkurencji w klasie Tactical Super Magnum. Podczas „Longshot 2021” mierzyli się z nią strzelcy wyborowi z Wojska Polskiego. Ale w zawodach wzięli udział nie tylko żołnierze.

Sobotni poranek, poligon w Wędrzynie. Strzelnicą wozów bojowych raz po raz wstrząsa huk. Tym razem jednak ognia nie otworzyły załogi Rosomaków czy BWP-ów, lecz strzelcy wyborowi. Na otwartej przestrzeni majaczą białe prostokąty tarcz, a żołnierze rozłożeni na ziemnych wałach wstrzymują oddech, spoglądają w lunety karabinów i pociągają za spust. Raz, dwa, trzy... Dziesięć minut, dziesięć strzałów, a potem znów. I jeszcze raz. Do zaliczenia trzy odległości. – Podczas takich zadań największym przeciwnikiem jest wiatr. Ktoś gorzej oszacuje jego prędkość, źle dobierze nastawy na lunecie i właściwie wypada z gry – tłumaczy strzelec z 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, który w strefie dla zawodników czeka na swoją kolej. Nie podaje nazwiska, bo specyfika jego zajęcia wymaga, by pozostał anonimowy. Na szczęście dzisiaj pogoda jest przyzwoita. Nie wieje, nie pada. Nic, tylko skupić się i oddać celny strzał.

 

REKLAMA

Zawodowcy i pasjonaci

W tegorocznym „Longshot” bierze udział ponad 600 zawodników z 13 państw. Są strzelcy wyborowi z polskich jednostek oraz cywile – przynajmniej teoretycznie. – Wielu z nich to byli żołnierze. Część to mundurowi, którzy przyjechali tutaj prywatnie, poza służbą. Wszystkich jednak można zaliczyć do wspólnej kategorii: pasjonatów strzelectwa – mówi Dariusz Mierzejewski, sędzia klasy państwowej, który czuwa nad przebiegiem zawodów.

Impreza ma kilku organizatorów. To m.in. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana i Stowarzyszenie Klub Strzelectwa Praktycznego „Delta”. Tegoroczna edycja jest już 14. z kolei. – Wszystko zaczęło się, kiedy żołnierze wędrzyńskiej brygady przygotowywali się do misji w Iraku – wspomina Zbigniew Świerczek ze Stowarzyszenia „Delta”. – W dużej mierze wiązała się ona z działalnością antyterrorystyczną. Żołnierze dostali nowe karabiny. Musieli przeszkolić się w ich obsłudze, przyswoić nowe umiejętności – wspomina. Świerczek był wówczas policyjnym antyterrorystą. Pracował jako instruktor strzelectwa. Za sobą miał też służbę w armii. Ówczesny dowódca 17 BZ, gen. Mirosław Różański, nawiązał z nim współpracę. – Niebawem zrodził się pomysł, by zorganizować zawody strzeleckie, które stałyby się elementem szkolenia, ale też miejscem wymiany doświadczeń pomiędzy żołnierzami różnych jednostek a cywilnymi pasjonatami – wspomina Świerczek. I tak narodził się „Longshot”.

Zawodnicy mierzą się tu w kilkunastu kategoriach, wyznaczonych w zależności od rodzaju broni i dystansów, na jakich oddają strzały. Rywalizują zarówno indywidualnie, jak i zespołowo. Organizatorzy prowadzą oddzielne klasyfikacje dla cywilów i wojskowych, ale ich wyniki zestawiane są w kategorii open.

Na strzelnicy, po której właśnie krążę, celem są tarcze rozstawione w odległości 300, 600 i 800 m. No chyba że zawodnicy używają broni historycznej – wówczas dystanse te wynoszą odpowiednio 100, 200 i 300 m. Strzały oddają w pozycji leżącej. – Rozmiar tarczy rośnie wraz z odległością. Ale to złudne. Do tych najbliższych nie sposób nie trafić, natomiast ustawione najdalej, choć teoretycznie największe, niejednemu mogą sprawić problem – zastrzega Mierzejewski. Słucham i zastanawiam się, czy sam byłbym w stanie trafić choćby do pierwszej. Wymiary koła, w które należy się wstrzelić, to 500 × 500 mm. Średnica kółeczka oznaczonego „dychą” wynosi zaledwie 25 mm. A potem istotnie może być tylko trudniej. Z odległości, gdzie stoję, najdalej położone tarcze przypominają kartkę papieru.

– Wykręcić dobry rezultat to rzeczywiście spore wyzwanie – przyznaje Michael Lehr z Niemiec. A przecież nie rozmawiam z byle kim. To były wojskowy, który na podobne zawody jeździ regularnie. – W Polsce jestem już po raz trzeci. Ostatnio strzelałem też na długie dystanse podczas imprezy w Danii – opowiada. Samo przygotowanie do tego typu zawodów wymaga od niego sporego samozaparcia. – W Niemczech nie ma zbyt wielu miejsc, gdzie można trenować. Aby to robić, muszę przejechać kilkaset kilometrów. I to kilka razy w roku – przyznaje.

Godziny w ukryciu, jeden strzał

Co zrobić, aby oddać dobry strzał? – Jak już wspominałem: po pierwsze dobrze wyliczyć siłę wiatru i dopasować do tego ustawienia broni. Potrzebne są też spokój i opanowanie. Trzeba wyrównać oddech i zachować zimną krew – podkreśla żołnierz z 15 Brygady Zmechanizowanej, który używa fińskiego karabinu wyborowego SAKO TRG M10. Ale dla strzelca wyborowego sam strzał to sam finał zadania, niczym wisienka na torcie. – Zwykle dostajemy współrzędne miejsca, do którego mamy dotrzeć, i koledzy zostawiają nas kilka–kilkanaście kilometrów od celu. Potem maszerujemy, czołgamy się, pokonujemy przeszkody. A już na miejscu trzeba zająć odpowiednią pozycję, zamaskować się i czekać. Bez ruchu, często bardzo długo – opowiada żołnierz.

Wszystko to wymaga wytrzymałości i żelaznej dyscypliny. – Strzelcem wyborowym teoretycznie może zostać każdy. W praktyce selekcję przechodzą tylko ludzie o odpowiednich predyspozycjach psychofizycznych. Kandydat na przykład najpierw wykonuje forsowne ćwiczenia. A kiedy jest zmęczony, komisja pokazuje mu dziesięć różnych przedmiotów. Tylko na moment. Potem trzeba w ciągu minuty opisać, co się widziało – tłumaczy żołnierz 15 Brygady. Dzisiejsze zawody, jak mówi, to dobry trening. Tyle że dla wytrawnego strzelca takie dystanse to zaledwie przygrywka. Jutro chętni będą celować do tarcz rozstawionych w odległości ponad tysiąca metrów.

– Czasem żartujemy, że prawdziwe strzelanie zaczyna się dopiero od kilometrów – mówi Slash, strzelec wyborowy z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Jak się okazuje, żeby to zobaczyć, wcale nie muszę czekać do jutra. Kilka kilometrów dalej trwa rywalizacja w konkurencji Tactical Super Magnum. Biorą w niej udział żołnierze z polskich jednostek, a mój rozmówca jest jednym z zawodników. Stoimy na wzgórzu. Poniżej rozległa przestrzeń pasa taktycznego Trzemeszno. W oddali tarcze ustawione w odległości 1000, 1200 i 1500 m. Jeśli w miejscu, gdzie byłem poprzednio, wielkością przypominały kartkę papieru, to tutaj są niczym znaczki pocztowe. Obok tarcz zielone plamki. To żołnierze sprawdzający efekty strzelania. Dopóki nie zapakują się z powrotem do samochodów i nie wrócą na górę, ogień jest wstrzymany. Możemy porozmawiać.

– To już robota dla zaawansowanych strzelców. Na dystansie 1500 m pocisk wytraca prędkość wylotową w takim stopniu, że tor jego lotu staje się trudny do policzenia. Aby oddać skuteczny strzał, trzeba naprawdę dużych umiejętności. Tym bardziej jeśli nie używa się środków optoelektronicznych. Nowoczesne dalmierze to broń obosieczna. Naświetlanie celów wiązką laserową może ułatwić przeciwnikowi wykrycie naszej pozycji. Dlatego staramy się pracować, korzystając z systemów analogowych, np. siatki dalmierczej zamontowanej w celownikach naszych karabinów – wyjaśnia Slash, który używa polskiego karabinu WKW TOR. Dodaje, że doświadczeni strzelcy są w stanie dosięgnąć celu, który oddalony jest nawet o 2,5 tys. m. Podczas zawodów używają amunicji kalibru 12,7 × 99 mm. – Jest ona przeznaczona do niszczenia lekko opancerzonych pojazdów, sprzętu wojskowego, środków łączności. Nawet ze znacznych odległości jest w stanie przebić na wylot pancerz BWP-a – wyjaśnia Slash.

Tyle że bojowego wozu piechoty strzelec raczej nie weźmie na celownik. Chyba że z jakichś powodów ten konkretny pojazd będzie miał dla przeciwnika kluczowe znaczenie. – Naszym zadaniem jest eliminacja celów wysokoopłacalnych. Na okazję do unieszkodliwienia takiego obiektu strzelec może czekać długie godziny. Ale jeśli nawet po takim czasie uzna, że prawdopodobieństwo oddania skutecznego strzału jest zbyt małe, po prostu rezygnuje. Taka to i służba – podsumowuje Slash.

Wyniki zawodów, w kategoriach wojskowych:

Klasyfikacja INDYWIDUALNA:

STANDARD
1 miejsce – 10 Brygada Kawalerii Pancernej
2 miejsce – 2 Pułk Rozpoznawczy
3 miejsce – 7 Brygada Obrony Wybrzeża

MAGNUM
1 miejsce – 20 Brygada Zmechanizowana
2 miejsce – 18 Batalion Powietrznodesantowy
3 miejsce – 2 Brygada Zmechanizowana

SUPER MAGNUM
1 miejsce – 17 Brygada Zmechanizowana
2 miejsce – 12 Brygada Zmechanizowana
3 miejsce – wojska specjalne

Klasyfikacja ZESPOŁOWA:

STANDARD
1 miejsce – 7 Brygada Obrony Wybrzeża
2 miejsce – 10 Brygada Kawalerii Pancernej
3 miejsce – 2 Pułk Rozpoznawczy

MAGNUM
1 miejsce – 20 Brygada Zmechanizowana
2 miejsce ¬– 10 Brygada Kawalerii Pancernej
3 miejsce – wojska specjalne

SUPER MAGNUM
1 miejsce – 17 Brygada Zmechanizowana
2 miejsce – 12 Brygada Zmechanizowana
3 miejsce – wojska specjalne

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: st. szer. Patryk Szymaniec, Łukasz Zalesiński

dodaj komentarz

komentarze


Gala Buzdyganów w stulecie „Polski Zbrojnej”
 
Test mobilności 12 Dywizji
Sto lat „Polski Zbrojnej” za nami
Advantages of Efficient Organization
Wzmocnione siły na granicy
UE o wspólnym bezpieczeństwie
Duch Invictus jest, czas na formę
Ogień na alpejskich szczytach
Course on Diplomacy
O bezpieczeństwie państw NATO
Eto, pies na misje
Polskie Jastrzębie nad Atlantykiem
Żołnierz uratował dziecko z pożaru
Armia Fight Night – bitwa o niepodległość
Wyścig zbrojeń nie ustaje
Wybierz się na wojskowe studia
Na Litwie o bezpieczeństwie w regionie
Kraby dla podhalańczyków
Inwestycje Stoczni Wojennej
Kobiety a pokój
Marynarskie fatum, czyli ostatnia droga Naczelnego Wodza
Polityka nie znosi próżni
Pułkownik Niepokólczycki – bohater AK, wróg UB
Rezerwista ochotnik też musi się starać
Posłuchaj historii bohaterów. To ich testament
Polskie skrzydła nad Morzem Śródziemnym
Społeczna solidarność na rzecz dzieci
Żądajcie „Polski Zbrojnej”
Star Army
KFOR: wyższy stopień gotowości
Polacy w Wilnie czyli „bunt” Żeligowskiego
W jedynym słusznym kierunku
Koncern Boeing dostarczył kolejny samolot dla VIP-ów
Szczyt NATO w Brukseli – punkt zwrotny dla Sojuszu
Prawda o Katyniu zawarta w teczce nr 1
Żołnierze bez testów z WF-u
Afganistan. Czas wracać do domu
Raki dla podhalańczyków
Saper robi przejście
Czy będą podwyżki?
Time for Miecznik
Włoski minister obrony z wizytą w Polsce
Drzwi do JWK otwiera selekcja
Wilk na poligonie
Od 25 lat biegacze walczą o nóż komandosa
Marynarz pierwszy na mecie ćwierćmaratonu
Polacy na czele zespołu przeciwminowego NATO
Zakaz noszenia mundurów podczas protestów
B-1B znów na polskim niebie. W eskorcie Jastrzębi
Ciemne strony Facebooka
Sukcesy żołnierzy na mistrzostwach świata i Europy
Sto lat „Polski Zbrojnej” - serwis specjalny
Dron dla hydrografów
Dron z LAW-u
„Akcja rekrutacja” – ostatnia szansa dla sportowców
AZOR – podwodny specjalista
Legia Akademicka po raz piąty
„Ramstein Alloy” nad Litwą
Szef MON odwiedził USA
77 lat temu powstańcy zakończyli bój o Warszawę
Emerytura wypłacana w … karmie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO