moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Pamięć dodaje skrzydeł

Na linii startu stanęli żołnierze oraz cywile. Wzięli udział w VII Biegu Pamięci Poległych Żołnierzy Żandarmerii Wojskowej im. sierż. Marcina Pastusiaka „Pasty” i kpr. Grzegorza Bukowskiego „Bukosia”. Jak zwykle, kilkuosobową reprezentację wystawił każdy z dziesięciu oddziałów Żandarmerii Wojskowej. 

– To wielkie wyróżnienie dla naszych synów – przyznają matki poległych żołnierzy Barbara Pastusiak i Bożena Bukowska. – Co roku czekamy na ten bieg. Nie zapisujemy daty w kalendarzu, bo mamy ją w głowach – dodaje Maja Bukowska, siostra „Bukosia”.

Nasze rodziny

Ci żołnierze służyli w Oddziale Specjalnym Żandarmerii Wojskowej (OSŻW) w Mińsku Mazowieckim. Obaj nie wrócili z misji w Afganistanie. Kpr. Grzegorz Bukowski zginął w 2010 roku, raniony odłamkami eksplodującego pocisku rakietowego, gdy talibscy rebelianci ostrzelali bazę Warrior. Był kierowcą Operacyjnego Zespołu Doradczo-Szkoleniowego ds. Policji. Sierż. Marcin Pastusiak też służył w tym zespole jako młodszy operator. Zginął w 2011 roku, gdy w czasie patrolu pod kołami rosomaka, którym jechał, eksplodowała mina pułapka.

Żołnierze Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim pamiętają o kolegach, którzy polegli w trakcie wykonywania zadań poza granicami kraju (do tej pory na misje wyjechało ponad 1,7 tys. żandarmów, m.in. do Bośni i Hercegowiny, Afganistanu, Kosowa, Libanu, Syrii, Iraku, Gruzji i Republiki Środkowoafrykańskiej). Ulice na terenie jednostki zostały nazwane na ich cześć. O ich ofierze przypomina także kamień z pamiątkową tablicą. Ppłk Sławomir Chmiel, szef szkolenia OSŻW, dobrze znał poległych żandarmów. Był w komisji kwalifikującej żołnierzy do wyjazdu do Afganistanu, przed którą stawił się Marcin. I dowodził batalionem, w którego skład wchodziła kompania Grzegorza. Ich rodziny poznał dopiero po śmierci żołnierzy, gdy zajmował się organizacją pogrzebów. Od tego momentu minęło kilka lat, w tym czasie mińscy żandarmi nawiązali z Barbarą Pastusiak i Bożeną Bukowską bliskie kontakty. ¬– To są nasze rodziny – mówi o nich Renata Dryl, psycholog w Oddziale Specjalnym Żandarmerii Wojskowej.

Ciężkie buty

Bieg pamięci poległych żołnierzy Żandarmerii Wojskowej odbywa się w Mińsku Mazowieckim co roku pod koniec kwietnia. Barbara Pastusiak wkłada wtedy polowy mundur Marcina. Przyleciał z Afganistanu razem z trumną. Z plecaka wyjmuje także koszulkę syna. Nigdy jej nie wyprała, ale minęło już osiem lat i, jak mówi, t-shirt „nie pachnie już Marcinem”. Wkłada wojskowe buty, przypina numer startowy „2”. Na szyi zawiązuje arafatkę. Też należała do Marcina, były na niej ślady jego krwi. Tak przygotowuje się do biegu. Dziesięciokilometrową trasę pokonuje na rowerze, bo chore kolano nie pozwala na duży wysiłek fizyczny.

Maja Bukowska, siostra Grzegorza, też zamierzała wystartować w tegorocznym biegu. Przez ostatnie miesiące przygotowywała się do tego – wzmacniała mięśnie na siłowni i regularnie biegała. Jej najdłuższy dystans to sześć kilometrów. Nie odważyła się jednak stanąć na starcie tego wyścigu. – Może uda się w przyszłym roku – deklaruje. W tym roku nie zdecydował się wystartować też ppłk Arkadiusz Wojtaczek, zastępca komendanta, szef sztabu. Żartuje, że uczestniczy tylko w biegach parzystych: w drugim, czwartym i szóstym. Zawsze w mundurze, a to o wiele trudniejsze niż start w stroju sportowym. Biegnie się trudniej, bo z każdym pokonanym kilometrem buty robią się coraz cięższe. W połowie dystansu pojawia się kryzys, ale trzeba zacisnąć zęby i nie poddawać się. Po szóstym kilometrze jest już łatwiej – coraz bliżej do mety.

W pierwszych edycjach biegu uczestniczył Konrad Suchecki. Był na tym samym patrolu, na którym zginął „Pasta”, tyle że jechał w kolejnym rosomaku. Wspomina, że „biegło się lekko, bo nikomu nie zależało na wyniku, tylko na tym, aby dotrzeć do mety i uczcić pamięć chłopaków”. Potem do uczestnictwa zostali dopuszczeni cywile, którzy mogli biec w strojach sportowych. Od czwartej edycji bieg organizowany jest także w Kosowie, gdzie na każdej zmianie służą żandarmi z OSŻW z Mińska Mazowieckiego. Oni zawsze biegną w mundurach.

Szczególna motywacja

Zanim zawodnicy wyruszyli w trasę, wszyscy zebrali się pod kamieniem z tablicą, na której widnieje napis „Ku czci żołnierzy oddziału, którzy zginęli na misji w Afganistanie”, aby uczcić minutą ciszy pamięć poległych żandarmów i zapalić znicze. Wystartowali o godzinie 11 – żołnierze ŻW, zaprzyjaźnionych jednostek wojskowych i służb mundurowych oraz cywile. Gdy Grażyna Bukowska, numer startowy „1”, wystrzeliła ze startowego pistoletu, 174 zawodników ruszyło na trasę. Musieli pokonać 10 km ulicami Mińska Mazowieckiego. ¬– Gdyby spojrzeć na nią z lotu ptaka, można by się dopatrzeć kształtu karabinka – mówi sierż. Mariusz Murawski, organizator biegu i prezes Klubu Sportowego „Zielono-Czarni”.


„Ten bieg działa jak narkotyk”, mówi Barbara Pastusiak. Co roku pod koniec kwietnia wkłada polowy mundur Marcina

– Dla mnie to wyjątkowy bieg ze względu na szczególną motywację. Z Grzegorzem byłem na misji w Bośni i Hercegowinie. Dałem z siebie wszystko i w kategorii open zająłem szóste miejsce – opowiada sierż. Murawski, który trenuje regularnie i tygodniowo przebiega ponad 70 km. Na mecie wszyscy uczestnicy dostali pamiątkowe medale, a zwycięzcy poszczególnych kategorii (było ich 12) – puchary i nagrody rzeczowe ufundowane przez sponsorów. Najstarszy zawodnik miał 64 lata, najmłodszy – 18. Biegło 77 cywilów (57 mężczyzn i 20 kobiet) oraz 96 przedstawicieli służb mundurowych (81 mężczyzn i 15 kobiet), w tym 64 żandarmów. Najlepszy zawodnik, Maciej Badurek, wpadł na metę zaledwie po 33 minutach i 33 sekundach. Najlepszy zawodnik w mundurze pokonał tę trasę w ciągu 41 minut.
Tegoroczna edycja zawodów miała swojego gościa honorowego. Była nim plut. Sylwia Bogacka, wicemistrzyni Letnich Igrzysk Olimpijskich 2012 w Londynie w strzelaniu z karabinu pneumatycznego z odległości 10 m, żołnierz Wojskowego Zespołu Sportowego Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu. Przyjechała do Mińska, aby kibicować zawodnikom. Rozumie ból matek, które straciły syna. – Żołnierze nie tylko walczą, abyśmy byli bezpieczni, lecz także pomagają nam na co dzień. Jeśli mogę wesprzeć ich rodziny, słowem czy tylko swoją obecnością, po prostu to robię – mówi.

Pożegnanie z synem

– Może zabrzmi to zbyt patetycznie, ale w kolegach Grzegorza szukam jego cząstki. To dla mnie ważne, że oni pamiętają. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale wraz z córką czerpiemy z tego biegu niesamowitą siłę – przyznaje Bożena Bukowska. – Ten bieg działa jak narkotyk, jest jak red bull, dodaje skrzydeł – dodaje Barbara Pastusiak. Obie kobiety łączą bliskie relacje z kolegami ich poległych synów. Spotykają się nie tylko przy okazji oficjalnych uroczystości, lecz także prywatnie. Barbara Pastusiak za pieniądze z odszkodowania i zadośćuczynienia za śmierć syna zbudowała pod Jelenią Górą domek, który nazwała „Marcinkowo”. Zaprasza tam kolegów Marcina i innych weteranów. „To moi chłopcy”, mówi o żołnierzach z kompanii syna. Jedni byli z nim na misji, inni służyli w koszarach w Mińsku Mazowieckim. Oni zawsze witają ją serdecznie: „Cześć, mamuśka!”. Dziś są rozrzuceni po różnych jednostkach, ale zawsze spotykają się z okazji biegu oraz w „Marcinkowie”. Wspominają.

Koledzy „Pasty” odwiedzają Barbarę Pastusiak w „Marcinkowie” co najmniej dwa razy w roku. „Komendanci naszej jednostki zawsze wspierają te kontakty”, mówi Konrad Suchecki, który na ten wyjazd zabiera także żonę i trójkę dzieci. W Afganistanie stacjonował w bazie Qarabagh, więc nie był na pożegnaniu sierż. Pastusiaka w Ghazni, skąd trumna z jego ciałem odleciała do Polski. Gdy na wiosnę 2011 roku skończyła się VIII zmiana, pojechał z kolegami do Łodzi na grób Marcina. Wtedy poznał Barbarę. – Nasze pobyty w „Marcinkowie” to także czas wspomnień o Marcinie: że lubił chodzić po górach, lepił najlepsze pierogi, był zapalonym fanem Widzewa Łódź. Są wspomnienia, śmiech, czasem także łzy – opowiada st. kpr. Jarosław Muzyka. Odwiedził ostatnio Barbarę podczas zimowych ferii. Z „Pastą” był w jednym plutonie, razem wyjechali na jedną zmianę do Afganistanu. – Na wiosnę pomagamy Barbarze posadzić w ogrodzie nowe rośliny, jesienią przygotować działkę do zimy i zapas drzewa – mówi st. kpr. Łukasz Goździk, który z Marcinem służył w jednej kompanii. Opowiada, że już cztery razy starował w biegu, choć spośród ćwiczeń fizycznych woli wyciskanie sztangi. Biegnie jednak, aby uczcić kolegę, bo taka potrzeba wypływa z głębi serca. Biegnie, bo wie, że na mecie czeka Barbara, która udekoruje go pamiątkowym medalem.

Po godz. 15 teren jednostki OSŻW w Mińsku opuścili już ostatni zawodnicy. Barbara Pastusiak i Bożena Bukowska chcą jeszcze raz zapalić znicz pod tablicą upamiętniającą ich synów. Przez długą chwilę w milczeniu wszyscy patrzą na migające płomyki. „Nara”, rzuca na pożegnanie Barbara. Nigdy nie żegnała się z synem inaczej.

Małgorzata Schwarzgruber

autor zdjęć: Leszek Siporski

dodaj komentarz

komentarze


Sprawdzają Brutusa
 
„Agile Spirit”. Gruziński sprawdzian LITPOLUKRBRIG
Cienka niebieska linia
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Terytorialsi – ćwiczą i pomagają
Świętuj z wojskiem na piknikach!
„Operacja Wuhan”: Judo mężczyzn
Nowa misja i nowy sprzęt
Polscy lekkoatleci mistrzami Europy
Amerykańska przyszłość WZL
Obrady Rady Unii Europejskiej
Irańskie szachy
Od sojusznika do kata
Rivalry on Closed Sea
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Terytorialsi na poligonie w Wędrzynie
Rozpoczynamy nową erę
Przez krew zdobyty Śląsk
Strzelać nauczyłem się sam
Posłowie o kondycji polskiego przemysłu obronnego
Festyn Komandosa w Dziwnowie już w najbliższy weekend
Bohaterowie jadą na wakacje
Jeśli pomagać, to bezinteresownie
Desant z transportowca-giganta
Piknik ze smakiem
Pętla dla terytorialsów z Wielkopolski
Preselekcja u komandosów
Zielonka dla Patriotów
Białorusini odnowili pomnik Polaków
Pomyślna certyfikacja PKW w Libanie
A Torn Subcontinent
Jedna misja, jeden zespół
Wędrówka dla Dwóch Serc
Brunatno-czerwona zmowa
High Confidence Operations
„Operacja Wuhan”: Biegi na orientację
Szukamy następcy Herculesa
Wojsko wróciło do Lublina
Wozy amunicyjne do Raków
W NATO o zwiększeniu obecności militarnej USA w Polsce
Operacja dywersyjna przed wojną
Polscy żołnierze otworzą w Libanie nowy rozdział
Zmiany w kształceniu przyszłych kaprali
Blitzkrieg na stepach Mongolii
W Polsce będzie więcej żołnierzy z USA
Zmiana ustawy o weteranach trafiła do Sejmu
Gen. Błazeusz na wysokim stanowisku w NATO
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
A Wave of Alliances
Wielofunkcyjny scyzoryk
„Operacja Wuhan”: Spadochroniarstwo
Kobiety w armii chcą mieć piłkarską reprezentację
Najpierw czekanie, potem pośpiech
Łask ponownie z dyżurem bojowym
Śladami Pierwszej Pancernej

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO