moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Świadczyli o zbrodni Sowietów

Uczestnicy organizowanych przez Niemców w 1943 r. delegacji, które miały poświadczyć winę Sowietów za mord na polskich oficerach w Katyniu, stali się dla ZSRS niewygodnymi świadkami. Po wojnie byli oskarżani o kolaborację z Niemcami, poszukiwani listami gończymi, więzieni, a nawet niektórzy ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach – mówi prof. Tadeusz Wolsza.

Po odkryciu wiosną 1943 roku grobów polskich oficerów w Katyniu niemieckie władze zorganizowały delegacje odwiedzające miejsce zbrodni. Jaki był ich cel?

prof. Tadeusz Wolsza: Niemcy chcieli wykorzystać fakt wymordowania polskich oficerów przez Sowietów, aby skłócić zachodnich aliantów ze wschodnim sojusznikiem. W tym celu musieli jednak przekonać świat, że winę za zbrodnię ponoszą Sowieci, tym bardziej, że władze Związku Sowieckiego natychmiast oskarżały o nią III Rzeszę. Potrzebowali więc niezależnej i wiarygodnej instytucji, która zbadałaby ciała pomordowanych, ustaliła termin zbrodni i wskazała sprawców. Zwrócili się w tym celu do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, który jednak odmówił wysłania delegacji do Katynia.

Dlaczego?

Na takie badania musiałyby się zgodzić wszystkie zainteresowane strony, a jedną z nich był Związek Sowiecki, który oczywiście nie wyraził zgody. Wtedy Niemcy powołali Międzynarodową Komisję Lekarską, w której skład weszło kilkunastu wybitnych specjalistów medycyny sądowej z krajów okupowanych przez III Rzeszę m.in. Belgii, Bułgarii, Danii, Holandii, Finlandii, Protektoratu Czech i Moraw, Rumunii, Słowacji, Węgier, Włoch, a także z neutralnej Szwajcarii. Nie dotarli natomiast zaproszeni również do Katynia lekarze z Hiszpanii, Portugalii, Szwecji i Turcji. Od 28 do 30 kwietnia członkowie komisji prowadzili prace w Katyniu, ustalając termin popełnienia zbrodni m.in. na podstawie badania osadu powstałego na zwłokach zamordowanych. Na to, że egzekucje miały miejsce na wiosnę 1940 roku, co świadczyło, że zbrodni dokonali Sowieci, wskazywały także znalezione przy ciałach: listy, fotografie, gazety, notatki i pamiętniki, których daty nie przekraczały marca 1940 roku. Po zakończeniu prac komisja przygotowała sprawozdanie, wskazując Sowietów jako oprawców. Nieco wcześniej zaś w Katyniu były delegacje dziennikarzy, w tym jako pierwsza z kilku krajów neutralnych, np., z Hiszpanii, Szwajcarii i Szwecji. W sumie przez Katyń wiosną 1943 r. przeszło około 31 tys. osób, w tym ponad 30 tys. żołnierzy Wehrmachtu. Widok ciał pomordowanych przez NKWD Polaków miał ich zdopingować do większej odwagi w walce z Armią Czerwoną.

Czy sprawozdanie Międzynarodowej Komisji Lekarskiej podpisali wszyscy lekarze?

Tak i to bez przymusu III Rzeszy. Niemcy nadali temu dokumentowi ogromny rozgłos, m.in. publikując go w formie książki, np. w Niemczech, a nawet we Francji. Ponadto każdy z członków komisji we własnym kraju opowiadał o zbrodni, udzielając wywiadów, pisząc artykuły czy uczestnicząc w konferencjach naukowych.

Badacze wywieźli także z Katynia m.in. fragmenty sznurów, którymi były skrępowane ręce oficerów, naramienniki, guziki, a dr Helge Tramsen, duński chirurg, wywiózł czaszkę jednego z zamordowanych…

Dr Tramsen z kopenhaskiego Instytutu Medycyny Sądowej dostał zgodę duńskiego ruchu oporu na wyjazd do Katynia i wracając przemycił do Danii przestrzeloną czaszkę jednego z zamordowanych, mjr Ludwika Szymańskiego. Czaszka pozostała w Instytucie i dopiero po 60 latach udało się odnaleźć zamieszkałego w Australii syna oficera, Jerzego Szymańskiego. Na jego prośbę szczątki ojca zostały złożone w kaplicy katyńskiej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego.

Skoro winę ZSRS potwierdzili specjaliści, jaki był cel wysłania do Katynia w maju 1943 roku delegacji jeńców alianckich przebywających w niemieckiej niewoli?

Lekarze i dziennikarze pochodzili w większości z krajów okupowanej Europy, więc dla Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii mogli być mało wiarygodni. Aby potwierdzić, że polskich oficerów zabili Sowieci, Niemcy zmusili grupę anglojęzycznych jeńców, aby byli świadkami ekshumacji masowych grobów polskich oficerów. W ośmioosobowej grupie osób znaleźli się oficerowie m.in. z Wielkiej Brytanii i podległych jej dominiów oraz dwóch Amerykanów: ppłk John Van Vliet Jr. oraz kpt. Donald B. Stewart. Obaj jadąc do Smoleńska byli pewni, że za mord są odpowiedzialni Niemcy.

Co ich przekonało, że Niemcy mówili prawdę?

Znalezione w grobach dokumenty, a także m.in. mało zniszczone buty i mundury. Oczywiście doszły do tego ustalenia lekarzy oraz rozmowy z delegatami Polskiego Czerwonego Krzyża. Niedługo potem amerykańscy oficerowie trafili do Oflagu 64 w Szubinie koło Bydgoszczy, skąd wysyłali do wywiadu wojskowego USA zaszyfrowane komunikaty dotyczące masakry katyńskiej i potwierdzające sowiecką zbrodnię. Po wyzwoleniu obozu, w maju 1945 roku, ppłk Vliet złożył w Pentagonie raport, w którym powtórzył, że odpowiedzialność za mord w Katyniu ponosi Związek Sowiecki. Dokument niestety został utajniony.

Niemcy organizowali też wyjazdy do Katynia dla dziennikarzy i pisarzy z okupowanej Europy, którzy mieli potem w swoich krajach rozpropagować informacje o zbrodni. Jedną z takich osób był pisarz i publicysta Józef Mackiewicz, który wcześniej skazany był przez sąd podziemny na wyrok śmierci.

Powodem było oskarżenie o kolaborację – jakoby napisał w 1941 roku kilka antykomunistycznych artykułów do kontrolowanej przez Niemców wileńskiej gadzinówki „Gońca Codziennego". Jednak Sergiusz Piasecki, szef komórki wykonującej wyroki, odmówił wykonania tej kary, ponieważ miał wątpliwości co do winy Mackiewicza. Następnie ppłk Aleksander Krzyżanowski, komendant Okręgu Wileńskiego AK, przejrzał sprawę i zdecydował o anulowaniu kary. Wiosną 1943 roku Mackiewicz za zgodą polskich władz podziemnych udał się do Katynia. W tym okresie w miejscu zbrodni pracowała również Komisja Techniczna Polskiego Czerwonego Krzyża pod kierunkiem dr Mariana Wodzińskiego, która dokonywała ekshumacji i identyfikacji pomordowanych. Po powrocie w „Gońcu Codziennym” ukazał się wywiad Józefa Mackiewicza pt. „Widziałem na własne oczy”. W innej delegacji, za wiedzą Delegatury Rządu na Kraj, wziął też udział inny znany pisarz – Ferdynand Goetel, który po powrocie także przygotował raport. Warto tu podkreślić, iż raporty przygotowane z miejsca sowieckiej zbrodni, za sprawą władz Polskiego Państwa Podziemnego trafiły dość szybko do rządu RP w Londynie.


Film: MON

Groby polskich oficerów oglądał też Robert Brasillach, francuski poeta i prozaik…

Brasillach podczas okupacji pisał do kolaboracyjnego paryskiego dziennika „Je suis partout”. Niemcy zaprosili go do Katynia, licząc na jego zaangażowanie w głoszenie winy Sowietów. I faktycznie, w prasie francuskiej ukazało się potem wiele jego tekstów na ten temat. Zresztą nie tylko jego. W ogóle można stwierdzić, że 1943 r. „Katyń był paryskiego sezonu wiosennego”. Po wyzwoleniu Paryża Brasillach został aresztowany i w styczniu 1945 roku skazany za kolaborację z III Rzeszą na karę śmierci przez rozstrzelanie. Stracono go 6 lutego. Można się spotkać z nie do końca trafną opinią, że była to zemsta komunistów za głoszenie prawdy o Katyniu. Jak sądzę, całą jego postawę podczas wojny można uznać za naganną. Był zwolennikiem faszyzmu, zafascynowany Hitlerem wierzył, że tylko nazistowskie Niemcy mogą uratować Europę przed bolszewizmem.

Po wojnie uczestnicy wizyt w Katyniu stali się dla Sowietów niewygodnymi świadkami…

Dr Helge Tramsen w Danii był szykanowany i oskarżany o kolaborację z Niemcami. Mimo to nie odwołał swoich oświadczeń. Pisał o tym artykuły, występował w sekcji polskiej Radia Wolna Europa. Złożył również zeznanie przed komisją kongresu USA. Cały czas obawiał się jednak zemsty Sowietów i możliwe, że go dotknęła. Jego córka Elizabeth w 1970 roku przyjechała na Festiwal Chopinowski do Warszawy i zginęła w wypadku samochodowym. Tramsen utrzymywał, że została zamordowana przez agentów sowieckich, co wydaje się prawdopodobne. Podobne, aczkolwiek nie tak dramatyczne, były losy np. Vincenzo Palmieriego oraz Françoisa Naville. Ich kariery naukowe we Włoszech i Szwajcarii były przez jakiś czas zahamowane przez interwencje komunistów.

Represje za udział w komisji lekarskiej spotkały też innych jej członków?

Prawie wszystkich w jakimś stopniu. Część z nich znalazła się po wojnie w krajach okupowanych przez Sowietów, m.in. Czech František Hájek i Bułgar Marko Markow. Obaj oskarżeni o kolaborację i zagrożeni karą śmierci wycofali swoje podpisy pod protokołem i oświadczyli, że mordu dokonali Niemcy. Z kolei František Šubik ze Słowacji, mimo dwuletniego pobytu w więzieniu, odmawiał zmiany decyzji, a po wypuszczeniu z więzienia w 1952 roku zbiegł za granicę. Z kraju uciekł także Węgier Ferenc Orsós. Następnie porzucił zawód lekarski i zajął się malarstwem, m.in. z wątkami katyńskimi.

Co się stało z Mackiewiczem i Goetlem?

Obaj uciekli do Włoch. Mackiewicza sąd koleżeński Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oczyścił z zarzutu kolaboracji. W 1948 roku pisarz współuczestniczył w edycji publikacji pt. „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów z przedmową gen. Władysława Andersa”, zaś rok później wydał własną książkę w języku niemieckim na temat zbrodni katyńskiej. Próba opublikowania pracy w USA nie powiodła się. Obie pozycje odgrywały dużą rolę w upowszechnianiu prawdy o odpowiedzialności ZSRS za mord. Także Goetel napisał wiele artykułów na ten temat i przeprowadził bezcenny wywiad z Iwanem Kriwoziercewem, chłopem mieszkającym niedaleko Katynia, który wiosną 1940 roku był świadkiem, jak NKWD przywoziło ciężarówkami polskich oficerów. Słyszał od miejscowych o kopaniu dołów w lesie. Obaj pisarze zeznawali też przed powołaną w 1951 roku w USA specjalną komisją śledczą do spraw wyjaśnienia zbrodni katyńskiej. W sumie komisja Raya Maddena przesłuchała kilkuset świadków w tym obu oficerów z USA i kilku lekarzy: Tramsena, Orsósa, Navillea, Palmieriego. W 1952 roku opublikowała końcowy raport ze swoich prac, w którym wskazała, że odpowiedzialność za mord katyński ponosi Związek Sowiecki.


Prof. dr hab. Tadeusz Wolsza jest historykiem i politologiem, zastępcą przewodniczącego Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, przewodniczącym Rady Muzeum przy Muzeum II Wojny Światowej oraz członkiem rady naukowej Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. Zajmuje się problemem zbrodni stalinowskich w powojennej Polsce oraz historią zbrodni katyńskiej. Jego książka pt. „Dotyk Katynia”, nagrodzona w konkursie Fundacji im. Janusza Kurtyki, ukazała się w USA pt. Encounter with Katyn w 2019 r. (staraniem Carolina Academic Press).

 

 

 

 

Z okazji Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej przygotowaliśmy wydanie specjalne „Polski Zbrojnej”.

Mecenasem wydania jest Polska Spółka Gazownictwa, a partnerem wydania Muzeum Katyńskie.

 

 

 

 

 

 

 

REKLAMA

Rozmawiała Anna Dąbrowska

autor zdjęć: IPN

dodaj komentarz

komentarze


„Wilk” pojawił się w Orzyszu
 
NATO pozostaje w Iraku, Polska także
Nabór na wojskowe studia trwa
Arsenał Iranu
Kwarantanna na WAT
Rozkaz – „rozładować” więzienia
Polak ranny w ataku na bazę w Iraku
Zryw kościuszkowski
Obradowała Rada Gabinetowa
Więcej żołnierzy pomaga walczyć z epidemią
Polscy żołnierze niosą pomoc w Libanie
„Gwiezdne wojny” Reagana
Aplikacja ułatwi działania terytorialsom
Sześć dekad pod wirnikiem
Wybierzmy najlepszego żołnierza w sporcie powszechnym w 2019 roku
We Are All Darfur
Miliony ofiar hiszpanki
MON i MSWiA kończą kwalifikację wojskową
Ani z Czechosłowacją, ani z Polską
Zostań w domu i czytaj „Polskę Zbrojną”
Byli komandosi szkolą terytorialsów
Proobronni na froncie walki z COVID-19
USA nie zacznie wojny z Iranem
Prezydent Duda w Davos o przyszłości Sojuszu
Bez zajęć na wojskowych uczelniach
Testy radarów dla Wisły
Studia on-line w Szkole Orląt
Trenażer Liwca dla toruńskiego centrum
Nowy wiceminister w MON
Pięcioro laureatów sportowego plebiscytu „Polski Zbrojnej”
Sukcesy sportowców w mundurach
Dowodzę najlepszymi
Nadmorskie szkolenie przeciwlotników
Terytorialsi nie stracą dodatku
Stocznia: budujemy zgodnie z planem
Bezpłatne turnusy dla weteranów
Cichociemny patronem 14 BOT
Wszyscy jesteśmy Darfurczykami
Saperzy w walce z Covid-19
Iran uderza w USA
Certyfikacja na „Tarczowni”
Kremlowska gra
Invictus Games – jeden cel, różne motywacje
Poprady i Pilica z interrogatorami
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Wojskowi medycy w gotowości
Trzy cele na ścieżce
Dwa oblicza agenta wywiadu
Koronawirus na wojskowej uczelni
Arsenał talibów rozbity przez polskich żołnierzy
Poprad w kolejnej jednostce
Beagle dla Polaków
Więcej wojska do walki z pandemią
Więcej pieniędzy dla cyberżołnierzy
Sportowcy w mundurach wyróżnieni za sukcesy 2019 roku
Koronawirus nie zagroził żołnierzom na misjach
Medycy WOT kontra COVID-19
Rakiety w celu
Józef Piłsudski – twórca Niepodległej
Skażenia, zasadzki i rajdy BWP, czyli „górale” na szkoleniu
Defense Without Politics
Słowo oficera Armii Czerwonej…
„Nagroda specjalna” dla płk. Tomasza Bartkowiaka
Nissany zastąpią Honkery

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO