moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Czerwone łuny na Wileńszczyźnie

Próżno szukać w archiwach aktu wypowiedzenia wojny polsko-bolszewickiej. Nigdy takiego nie było, a same początki tego przełomowego w dziejach Europy konfliktu miały charakter wojny podjazdowej, tak dobrze znanej na kresach Rzeczypospolitej. Za datę jej rozpoczęcia przyjmuje się 14 lutego 1919 roku, choć w rzeczywistości trzeba się cofnąć do samego początku tego roku.

Mimo braku aktu wypowiedzenia wojny, można jednak bez wątpienia wskazać miejscowość, o którą się rozpoczęła. To ukochane miasto Józefa Piłsudskiego – Wilno. Pod koniec grudnia 1918 roku ewakuowały się z niego wojska niemieckie, a wraz z nimi zainstalowane tutaj przez Niemców władze litewskie. Wykorzystując tę sytuację, 1 stycznia 1919 roku Wilno opanowały oddziały polskiej Samoobrony Krajowej Litwy i Białorusi dowodzone przez gen. Władysława Wejtkę. Sukces ten nie był jednak trwały, gdyż tereny opuszczane przez Niemców zajmowała Armia Czerwona. Sowieci już 12 grudnia 1918 roku zdobyli Mińsk, w którym proklamowali Białoruską Republikę Rad. Rząd polski, by podkreślić swe aspiracje do Wileńszczyzny, ogłosił powołanie w Wilnie dowództwa okręgu i wcielenie oddziałów Samoobrony do Wojska Polskiego. Ten polityczny akt nie miał jednak większego znaczenia wojskowego. Wileńszczyzna bowiem była oddzielona od reszty ziem polskich niemiecką armią Ober-Ostu. Negocjacje o przepuszczenie oddziałów polskich na opuszczone przez Niemców tereny nie dały rezultatów, a ich nieprzychylne stanowisko dodatkowo usztywniło wybuch powstania wielkopolskiego.

Pierwsze walki z czerwoną gwiazdą

Brak wsparcia ze strony Wojska Polskiego spowodował, że już 5 stycznia 1919 roku Samoobrona po krótkich walkach została z Wilna wyparta przez Armię Czerwoną. Sowieci, podobnie jak w Mińsku, zainstalowali tutaj rząd Litewskiej Republiki Rad. Dokładnie miesiąc później, 5 lutego, doszło wreszcie do przełomu w pertraktacjach polsko-niemieckich. W tym dniu podpisano w Białymstoku umowę, która ustalała zasady ewakuacji armii Ober-Ostu. Jednocześnie Niemcy wyrazili zgodę na przepuszczenie przez będące pod ich okupacją terytorium 10 000 żołnierzy polskich. Mieli oni utworzyć front przeciwko Rosji Sowieckiej.

Niewątpliwie na decyzję dowództwa niemieckiego wpływ miały niepokojące wieści z ich kraju, objętego rewolucyjnym wrzeniem. Wydawało się, że na początku 1919 roku nad Berlinem na trwale załopotają czerwone sztandary. O tym przekonani byli już bolszewicy, którzy triumfowali w Mińsku i Wilnie. Ich przywódcy – Lenin i Trocki – doszli do wniosku, że wystarczy jeszcze jedna ofensywa, przez Polskę, by połączyć się z czerwonymi Niemcami i rozpalić wszechświatową rewolucję. 12 stycznia 1919 roku dowództwo Armii Czerwonej wydało rozkaz operacji „Wisła”, której celem miało być rozgromienie polskich wojsk i dotarcie do Niemiec. Tymczasem inicjatywę niespodziewanie przejęli Polacy. Zgodnie z umową zawartą z Ober-Ostem, polskie oddziały wyruszyły z Podlasia w kierunku Niemna i 14 lutego w rejonie miasteczka Mosty doszło do pierwszego starcia z Armią Czerwoną. Tę datę przyjmuje się za rozpoczęcie niewypowiedzianej wojny polsko-bolszewickiej, choć do pierwszych starć, jak przedstawiono wyżej, doszło w Wilnie na początku stycznia z oddziałami Samoobrony, które formalnie były częścią Wojska Polskiego. Trzy dni później komunikat polskiego Sztabu Generalnego ogłosił, że pod Maniewiczami „17 lutego 1919 r. oddział pod dowództwem pułkownika [Jana] Sandeckiego stoczył zwycięską bitwę z wojskami bolszewickimi”.

Artyleria polska w Wilnie po zajęciu miasta. Fot. Wikipedia

Te pierwsze walki polsko-sowieckie miały przeważnie charakter potyczek niż większych bitew. Szybko okazało się, że przewidywania Lenina i Trockiego były mocno na wyrost. Armia Czerwona nie miała wtedy na tyle sił, by dotrzeć do Wisły, nie mówiąc o Berlinie. Zresztą po polskiej stronie sytuacja także nie była najlepsza – Wojsko Polskie wciąż się formowało i jednocześnie zmuszone było do walki na innych frontach. Obie strony więc angażowały w starcia stosunkowo niewielkie siły, w dodatku słabo uzbrojone i wyposażone. Równocześnie przez cały czas prowadzono rozmowy dyplomatyczne, co także będzie charakterystyczne dla tej wojny. Nawet w największym natężeniu walk w późniejszych kampaniach lat 1919–1920 nigdy z nich nie rezygnowano. W końcu marca 1919 roku przybył do Moskwy specjalny delegat rządu polskiego, Aleksander Więckowski. Nieprzypadkowo Piłsudski wyznaczył do tej misji właśnie Więckowskiego, który miał rewolucyjną przeszłość i świetne kontakty w elitach bolszewickiej Rosji. Naczelnik, czyniąc ten dyplomatyczny gest, nie chciał jednak zawierać porozumienia z Sowietami. Przede wszystkim nie wierzył w trwałość ich władzy, traktując ją, podobnie jak większość europejskich polityków, za epizod wciąż niezamkniętej rewolucji rosyjskiej. Nie było więc sensu normalizowania stosunków z władzą uważaną za tymczasową, tym bardziej że komplikowałoby to realizację koncepcji polityki wschodniej. Niebagatelną rolę grały też tutaj obawy przed ruchami rewolucyjnymi w samej Polsce oraz polityka wobec ententy. Piłsudski uważał, że postrzeganie przez Zachód Polski jako tamy przed rozlewającą się na Europę rewolucji bolszewickiej może być znacznie korzystniejsze niż niepewna pokojowa koegzystencja z czerwonym imperium. Rozmowy z bolszewikami więc prowadzono, ale jednocześnie przygotowywano się do ofensywy.

Operacja wileńska

Wiosną 1919 roku praktycznie cała granica odrodzonej Rzeczypospolitej była w ogniu: Wielkopolska, Śląsk, Galicja Wschodnia ze Lwowem. Wszędzie wołano o posiłki wojskowe do walki z niemieckim i ukraińskim nieprzyjacielem. Jednak dla Piłsudskiego priorytetowa w jego grze była Wileńszczyzna. Tutaj widział największe szanse dla swej polityki federacyjnej na wschodzie i rozkazał przygotować wielką operację litewsko-białoruską, której celem było opanowanie Wilna. Piłsudski w obawie, że decyzje konferencji pokojowej w sprawie Wileńszczyzny będą dla Polski niekorzystne, postanowił wyprzeć z niej Armię Czerwoną. W tym wszystkim istotne było również to, by Wileńszczyznę odebrać bolszewickiej Rosji, a nie Litwie, która Wilno uznawała za swą stolicę i która mogła dla swych aspiracji uzyskać poparcie Zachodu. W marcu i kwietniu 1919 roku Litwini przy wsparciu Niemców prowadzili walki z Armią Czerwoną, ale w końcu kwietnia wojska niemieckie miały opuścić Grodno, co stwarzało nową sytuację. Piłsudski liczył, że zajęcie Wilna skłoni Litwinów do ustępstw politycznych, a przede wszystkim do otwarcia się na jego plany federacji obu narodów. Te plany Naczelnika nie miały dużego poparcia w polskim sejmie – większość posłów uznawała działania w Galicji Wschodniej za priorytetowe. By przeciwdziałać ewentualnym protestom politycznym, Piłsudski zdecydował przeprowadzić operację wileńską w czasie świąt wielkanocnych, kiedy większość posłów przebywała na feriach świątecznych.

 Wilno, Plac Łukiski, 19 kwietnia 1919. Przegląd oddziałów Wojska Polskiego po zajęciu miasta. Za Józefem Piłsudskim generałowie: Edward Śmigły-Rydz, Stanisław Szeptycki, Kazimierz Sosnkowski. Fot. NAC

Operacja wileńska zaplanowana i dowodzona przez Piłsudskiego rozpoczęła się 16 kwietnia 1919 roku. Zadanie opanowania Wilna przypadło grupie kawaleryjskiej liczącej 842 szable pod wodzą ppłk. Władysława Beliny-Prażmowskiego. Wspierała ją 2 Dywizja Piechoty Legionów gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, licząca niespełna 3 tys. ludzi. Były to siły niewielkie, ale doborowe. Belina-Prażmowski i Rydz-Śmigły otrzymali ryzykowne zadanie – mieli ze swymi żołnierzami przebyć 100 kilometrów i z zaskoczenia wydrzeć bolszewikom Wilno. Udało się to dzięki brawurze beliniaków. 19 kwietnia dotarli do rogatek Wilna i ruszyli do natarcia. Szybko opanowali dworzec kolejowy i większą część miasta. Jednak około południa Polacy zaczęli napotykać coraz twardszy opór. Górę brała dysproporcja sił, gdyż około 800 kawalerzystów miało przeciw sobie ponad 3 tys. czerwonoarmistów. Na szczęście w krytycznej sytuacji beliniakom przyszła w sukurs piechota Rydza-Śmigłego, którą nocą udało się przerzucić transportem kolejowym. 20 kwietnia o świcie Polacy ruszyli do ostatecznego natarcia i w południe całe miasto zostało zdobyte.

Przyczółek mostowy w Dźwińsku. Żołnierze w okopie 1919r. Fot. NAC

Na wieść o zwycięstwie ulica warszawska zareagowała entuzjazmem i wiwatami na cześć Naczelnika. Natomiast politycy, co było do przewidzenia, zachowali w większości wstrzemięźliwość. Co gorsza, Litwini zajęcie Wilna potraktowali jako akt wrogości. Piłsudski 22 kwietnia wydał „Odezwę do mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego”, w której zapewniał: „Wojsko Polskie, które z sobą przyprowadziłem dla wyrzucenia panowania gwałtu i przemocy, dla zniesienia rządów krajem wbrew woli ludności – wojsko to niesie Wam wszystkim wolność i swobodę”. Jednak politycy litewscy w Kownie nie chcieli słyszeć o żadnej federacji, unii czy wspólnym państwie. Problemem pozostawała również Armia Czerwona, która – choć wyrzucona z Wilna – sukcesy zaczęła odnosić na Ukrainie. Tak kończył się pierwszy akt wojny polsko-bolszewickiej. 

Bibliografia
A. Garlicki, „Drugiej Rzeczypospolitej początki”, Wrocław 1996.
H. Zieliński, „Historia Polski 1914-1939”, Warszawa 198.5
M. Wrzoska, „Wojsko Polskie i operacje wojenne lat 1918–1921”, Białystok 1988.

Piotr Korczyński

autor zdjęć: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze

~Jorgus
1550403180
Tekst, który dużo tłumaczy!
48-83-1E-50

Pierwsze K9 w Braniewie
Taktyka „stopniowego oślepiania”
Latający Wartownik dla polskiego wojska
Apache’e kontra drony
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Fabryka pocisków ziemia–powietrze
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
„Ślązak” w warsztacie
Artylerzyści z Węgorzewa w natarciu
PKW Irak ewakuowany
Piekło „Pługa”
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Program „Narew” się rozkręca
Polsko-szwajcarska współpraca obronna
Szkoła pilotów FPV
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Wojskowi judocy, zapaśnicy i taekwondzistka pokazali klasę
Zachodnia granica wciąż pod kontrolą
Praktyki w AMW, czyli morska sztafeta
PSL: niech NBP przekaże zysk na obronność
Jubileuszowa i rekordowa Setka Komandosa
Podium po czterech wyścigach na lodzie
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Ratunek na szczycie
Rekordowa ulga dla Nitro-Chemu
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Francuski most na Odrze
Nie tylko błękitne berety
Od złota do brązu, czyli lekkoatleci na medal
MON pomoże uczcić ofiary UPA
Rozproszenie, drony i autonomia – logistyka w nowej wojnie
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Wypadek w PKW UNIFIL
Historyczny triumf terytorialsa
Polsko-estoński sojusz
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Ćwiczą, aby bronić granicy
Pierwsze oderwanie od ziemi
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
Nie będzie polskiej misji wojskowej w Zatoce Perskiej
Prezydenckie awanse dla żołnierzy i funkcjonariuszy SKW
Testy autonomicznego Black Hawka
Kompetencje warte ponad milion dolarów
GROM pod nowym dowództwem
Wojna z Iranem: eskalacja bez przełomu
Baza dla sił powietrznych USA powstaje we Wrocławiu
Patrol z Syriusza
Smocze zęby na rosyjskie czołgi
W Sejmie o wyższym szkolnictwie wojskowym
A może studia na WAT?
ASzWoj zaprasza na dzień otwarty
AWL stawia na rozbudowę
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
NATO coraz silniejsze
Polski sukces w Duńskim Marszu
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
Czas nadziei, czas pokoju
Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję
Francuska tarcza dla NATO
Od wirówki do lotu Gripenem
Centrum wsparcia dla AH-64E
Szef MON-u: polskie Patrioty nie trafią na Bliski Wschód
Buty żołnierzy po nowemu
Polska buduje przewagę w kosmosie
Debata o bezpieczeństwie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO