moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Od czołgów do butów, czyli amerykańska pożyczka na trudne czasy

Tysiące samolotów, czołgów, dział i ciężarówek. Ale też lokomotywy, wagony, paliwo, żywność, lekarstwa. Od 1941 roku aż do końca wojny Amerykanie przekazali swoim sojusznikom pomoc przekraczającą 50 miliardów dolarów. Wśród nich znalazł się nawet niedawny stronnik Niemiec – ZSRR. Przyjęty 11 marcu 1941 roku program lend-lease pomógł odwrócić losy wojny.

27 czerwca 1942 roku port Hvalfjörður na Islandii opuściło 36 alianckich statków. W ładowniach i na pokładach wiozły wojskowy sprzęt oraz zaopatrzenie warte 700 milionów dolarów. O jego bezpieczeństwo miała zadbać asysta, składająca się między innymi z kilkunastu niszczycieli, krążowników i korwet. Konwój zorganizowany pod kryptonimem PQ-17 obrał kurs na Murmańsk. Tam na przesyłkę czekali przedstawiciele Armii Czerwonej.

Tydzień później konwój zaatakowali Niemcy. W okolicach Wyspy Niedźwiedziej ich samoloty wspomagane przez okręt podwodny zatopiły dwa statki. Później było jeszcze gorzej. W sumie niemieccy lotnicy i marynarze zatopili ponad 20 jednostek. Tym samym PQ-17 stał się nie tylko największym, lecz także i jednym z najtragiczniejszych konwojów w historii. Jednak pomoc dla walczącej Europy nie przestawała płynąć. – Amerykanie wychodzili z założenia, że każdy dostarczony tam pocisk przekłada się na życie ich żołnierza – podkreśla prof. Krzysztof Kubiak, historyk wojskowości.

Zielone światło dla Roosvelta

Stany Zjednoczone długo nie chciały angażować się w jakiekolwiek międzynarodowe konflikty. Był to efekt nastrojów panujących w amerykańskim społeczeństwie. Zmieniły się one dopiero na skutek dramatycznych apeli napływających z Wielkiej Brytanii. Zjednoczone Królestwo z coraz większym trudem odpierało ataki Luftwaffe, ponosząc przy tym ogromne straty. Amerykańskie gazety i kroniki filmowe były pełne zdjęć płonącego Londynu. Wszystko to sprawiło, że mieszkańcy USA zaczęli rewidować swoje poglądy. Prezydent Franklin Delano Roosvelt dostał zielone światło do działania. Na Wyspy Brytyjskie popłynął sprzęt wojskowy i zaopatrzenie. Wkrótce pomoc ta została usankcjonowana prawnie. 11 marca 1941 roku weszła w życie ustawa federalna znana jako Lend-Lease Act. Kongres oficjalnie zezwalał prezydentowi „sprzedawać, przenosić własność, wymieniać, dzierżawić, pożyczać, w jakikolwiek sposób udostępniać dowolne produkty ze sfery obronności”. Oczywiście sprzęt, który przekazali Amerykanie, a który wyszedł z wojny cało, miał zostać zwrócony. Korzystające z niego państwa mogły też wpłacić ekwiwalent pieniężny.

Oprócz Brytyjczyków wsparcie otrzymały także Chiny i Wolni Francuzi gen. de Gaulle’a. 10 lipca 1941 roku do grona odbiorców amerykańskiej pomocy dołączył zaatakowany przez Niemcy Związek Sowiecki. Zabiegali o to Brytyjczycy. Liczyli, że niemieckie siły uda się na dłużej związać na wschodzie, a tym samym odciążyć ich kraj. W dłuższej perspektywie wzięty w kleszcze Hitler miał zostać doprowadzony do kapitulacji.

Arktycznym szlakiem

Sprzęt i zaopatrzenie Amerykanie przekazywali swoim sojusznikom do końca wojny. Łącznie wydali na ten cel ponad 50 miliardów ówczesnych dolarów. Równowartość trzech piątych tej sumy otrzymali Brytyjczycy. Pomoc dla ZSRR zamknęła się w kwocie niespełna 11,5 miliarda, choć trzeba pamiętać, że na wschód została później przerzucona część sprzętu wysłanego do Wielkiej Brytanii. Ale to właśnie transporty dla Armii Czerwonej wiązały się z największym wysiłkiem logistycznym. – Pomoc do ZSRR napływała trzema drogami – tłumaczy prof. Kubiak. – Alianckie konwoje zawijały do portów Zatoki Perskiej. Dalej zaopatrzenie wędrowało przez Irak oraz Persję. Kolejna trasa wiodła z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych przez Ocean Spokojny, do sowieckich portów Dalekiego Wschodu. W tym wypadku do transportu w dużej mierze były wykorzystywane sowieckie statki. Na Pacyfiku bardzo aktywna była Japonia. USA były z nią w stanie wojny od grudnia 1941, ZSRR dopiero od wiosny 1945. I trasa trzecia, najkrótsza, ale najbardziej niebezpieczna, czyli przez Daleką Północ – wylicza historyk. W czasie II wojny światowej alianci zorganizowali blisko 80 konwojów arktycznych z pomocą dla ZSRR. Brali w nich udział również Polacy, między innymi drobnicowiec SS „Tobruk” czy niszczyciel ORP „Garland”, który w maju 1942 roku toczył ciężkie boje z niemieckim lotnictwem. Okręt został uszkodzony, zginęło 26 polskich marynarzy, ponad 20 odniosło rany. W sumie podczas konwojów przez Arktykę alianci stracili 85 statków i niemal 20 okrętów.

Smak gulaszu

Już po wojnie marszałek Gieorgij Żukow, który w sowieckich strukturach wojskowych był zastępcą Stalina, bagatelizował znaczenie Lend-Lease Act. „Otrzymaliśmy ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii 18 700 samolotów, 10 800 czołgów, 9600 dział. W stosunku do ogólnej ilości uzbrojenia, w jakie naród radziecki wyposażył swoją armię w latach wojny, dostawy te stanowiły raptem cztery procent uzbrojenia. Niewątpliwie miało to określone znaczenie, ale nie można mówić o decydującej roli” – pisał w książce „Wspomnienia i refleksje”. Żukow narzekał też na sam sprzęt. Amerykańskie czołgi, jak twierdził, miały się na polu walki „palić niczym pochodnie”. – Czytając takie publikacje, trzeba pamiętać, że powstawały one już w czasie zimnej wojny, kiedy w ZSRR nie wypadało chwalić Ameryki – podkreśla Radosław Horanin, historyk z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. – W czerwcu 1941 roku Armia Czerwona została zaskoczona i niemal rozbita. W kolejnych miesiącach każdy czołg i samolot był dla niej na wagę złota. Kiedy sowiecki przemysł nabrał rozpędu, produkował niebotyczne ilości sprzętu bojowego. Gorzej było na przykład z ciężarówkami, które woziły choćby amunicję. Bez amerykańskich Studebakerów trudno sobie wyobrazić sprawne funkcjonowanie Armii Czerwonej – dodaje. Jeszcze dalej idzie prof. Kubiak: – Lend-Lease Act to nie tylko czołgi i armaty. To buty, medykamenty, żywność, słowem: rzeczy, bez których wojsko nie istnieje. Dzięki pomocy z USA Sowieci nie musieli się o to martwić. Mogli się skoncentrować na produkcji uzbrojenia.

Po wojnie sowieccy dowódcy na potrzeby propagandy krytykowali aliancki sprzęt. Szeregowi żołnierze długo jeszcze mieli wspominać smak „amerykańskiego” gulaszu...

Pomoc za żelazną kurtyną

W czasie wojny duża część sprzętu, który Amerykanie przekazali do Europy, została zniszczona. A to, co ocalało, często do dawnych właścicieli już nie wróciło. W Muzeum Oręża Polskiego można oglądać amerykańskie pojazdy, z których korzystali Polacy z wojsk sformowanych w ZSRR. – Mamy samochody terenowe Willys i Dodge, Dodge’a osobowego, ciężarowego Studebakera oraz działo samobieżne SU-57 – wylicza Horanin. Jak wiele sprzętu z lend-lease pozostało za żelazną kurtyną, trudno oszacować. – Sowieci pozyskali w ten sposób trochę nowoczesnej technologii, która na pewno im się przydała. Tak było na przykład z amerykańskimi obrabiarkami. Niektóre rozwiązania starali się kopiować i wykorzystywać na własne potrzeby. Generalnie jednak dostęp do produkowanego w USA sprzętu nie przyniósł im na starcie zimnej wojny przewagi nad rywalem – podkreśla prof. Kubiak. Dlaczego? – To kwestia modelu funkcjonowania armii, który wynikał z niższej niż na Zachodzie kultury technicznej. Armia Czerwona w dużej mierze składała się z żołnierzy, którzy wywodzili się z zacofanych wsi. Jedno, dwa pokolenia wstecz panowała tam przecież pańszczyzna. Przeciętny czerwonoarmista korzystał ze sprzętu mniej zaawansowanego technologicznie niż żołnierz amerykański, który miał w tym czasie większe kompetencje. Często przecież w wieku osiemnastu lat otrzymywał swój pierwszy samochód... – zauważa historyk.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Pierwszy lot osiemnastego Husarza
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
Wyróżnienia dla najlepszych
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Laury MSPO: następca „orzeszka”, LUZES i Dzięcioł
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Gotowi na wszystko
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Jak przetrwać kryzys?
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Abordaż z polskim wsparciem
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Czołgi, drony i... Francuzi
Współpraca i technologia – rusza „Czarny Obrońca”
Z prądem i pod prąd
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
Polska z tarczą
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Strażnicy lotniska
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Miny przeciwpiechotne wróciły na MSPO
Polska w koalicji antybalistycznej
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
„Nieustraszony orzeł”
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
„Horyzont” przedłużony
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Żołnierze z medalami w kurash
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Dron z Bałtyku był uzbrojony
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Polska broń z SAFE
Defender dla StormRidera, C-Obry i QGebo
Flanka pod strażą
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Od hełmów po ponczo antydronowe. Wyposażenie osobiste na MSPO 2026
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Samorządy filarem odporności państwa
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Gorący lipiec PKW Łotwa
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Krok w krok za Jastrzębiami
„Czarny obrońca” zabytków
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Leopardy pokonały rzekę
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Cios w plecy
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Koniec okularów w służbie?
Kolejni gunnerzy na horyzoncie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO